środa, 30 kwietnia 2014

Niech się święci 1 maja!


W latach '70, mieszkańców Kolbuszowej  budziła 1 maja   przejeżdżająca ulicami miasteczka orkiestra dęta z MDK.Około godziny 11, zwarte kolumny pracowników z miejscowych zakładów pracy , oraz uczniów szkół maszerowały ze stadionu w kierunku rynku.W pobliżu  miejskiej biblioteki usytuowana była trybuna honorowa z której witał wszystkich  I sekretarz gminnego  komitetu PZPR towarzysz Adolf Dzimiera.Tato dzisiejszego szefa Straży Miejskiej.
Porządku pilnował kapral MO Józef Fryc.



W latach '80, mieszkańców Kolbuszowej  budziła 1 maja   przejeżdżająca ulicami miasteczka orkiestra dęta z MDK. Młodzież do defilady w szkole zawodowej przygotowywał  kierownik  warsztatów magister Jan Zuba. Z trybuny wszystkich witał   I sekretarz gminnego  komitetu PZPR towarzysz Józef Rybicki.
Porządku pilnował sierżant MO Józef Fryc.

Dzisiaj tradycyjnie obudzi nas przejeżdżająca ulicami miasteczka orkiestra dęta z MDK.
W południe wszystkich przywita uroczystą przemową burmistrz Jan Zuba.Gdzieś z  boku stać będzie rady Józef Rybicki .
Porządku pilnował będzie, szef firmy ochroniarskiej radny Józef Fryc.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Sumienie Józefa Fryca

Całkiem niedawno na sesji rady miejskiej Opaliński, Fryc i Zuba rozdzierali szaty, że nie możemy w Kolbuszowej prowadzić dwóch dużych  inwestycji równocześnie  i dlatego szkołę specjalną  będzie się  rozbudowywać dopiero po 2016 roku.
Pamiętacie to? (kliknij tutaj)

Aliści....w Korso ukazała się  gdzieś wrogu malutka notatka.





Czyli jeśli wszystko pójdzie po myśli burmistrza, to do listopada 2015, trzeba będzie wysupłać z dziurawego budżetu 6 milionów złotych.
To teraz  da się prowadzić dwie  duże inwestycje na  raz?
Skoro mamy wydać tak duże pieniądze w tak krótkim okresie czasu, to czy stać nas prowadzić równocześnie rozbudowę szkoły w Weryni?

Co pan na to, panie Fryc? Zatrzyma pan teraz rozbudowę szkoły Weryni?
Czekamy z zapartym tchem, co pan powie na sesji rady miejskiej.

A może tak (tu się rozmarzamy) redaktor Radwański zada to pytanie?A może redaktor Galek z Super Nowości przygwoździ szarą eminencję naszej rady miejskiej?Radnych o zadanie tych pytań nawet nie podejrzewamy.

Wróżenie z Grądziela

Redaktor dr Radwański, pobił kolejny rekord i jedno zdanie : Grądziel zostanie p.o. wójta Raniżowa, rozciągnął tą razą w artykuł na całą stronę.

Gratulacje!



Szkoda że takiej inwencji nie wykazują redaktorzy Korso, podczas opisywania tego co dzieje się w Kolbuszowej.Tu podpowiadamy że samego folderu który rozdawał starosta Kardyś, podczas rocznicy Katastrofy Smoleńskiej można zrobić ze trzy artykuły.

Grądziel jeżeli jest konsekwentny w tym co mówi i robi , to zacznie przygotowania do przekształcenia przedszkoli i niektórych szkół w stowarzyszenia.



Nie wiem czym podyktowana była decyzja wójta o wycofaniu się z tego pomysłu – głośno zastanawiał się Władysław Grądziel, jeden z przybyłych na sesję mieszkańców. – Przecież były konsultacje, przedstawiono wyliczenia i konkretne propozycje. No i dziś, jako mieszkańcy, chcieliśmy się z tym zderzyć. Niestety, cichcem ucieka się od tego tematu, który na pewno wróci. Ten wrzód i tak pęknie kiedyś, taka jest rola i zasada wrzodu – zaznaczył.

całość- SuperNowości

Do tego bez oglądania się na to co powie rada, może zwolnić kilku pracowników w Urzędzie Gminy.Może też rozpocząc  przygotowania do reorganizacji samego urzędu i podległych mu placówek.
Jeśli to zrobi i przekona mieszkańców co do niezbędności takich decyzji, to zastanie wójtem Raniżowa do emerytury, a może nawet i dłużej.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Ich Ojciec Święty

Dziwne ale... ani na stronie internetowej starostwa powiatowego, ani nawet na gminnej, nie  poinformowano o kolbuszowskich uroczystościach związanych z kanonizacją Jana Pawła II. Dlaczego?
Ok! Rozdział kościoła od państwa,ale wtedy po jaką cholerę  Kardyś wyciąga kolejną księgę do podpisu?




Wygląda na to że mamy dwóch Ojców Świętych.Jeden nasz którego fetowaliśmy wczoraj,oraz ichny do którego księgi trzeba zapisać się w starostwie inaczej z premii nici.





Czym w magistracie zajmuje się radca prawny?


Ilość błędów formalnych,  jakie wytknął SKO w Tarnobrzegu decyzji burmistrza Zuby w sprawie masztu  telefonii komórkowej przeraża.Tu można  się zastanawiać, jak taki bubel mógł wypuścić z urzędu radca prawny?

Aliści...

W regulaminie funkcjonowania urzędu burmistrz Zuba nie napisał że radca prawny nie musi opiniować projektów jego decyzji.

 

 Strach się bać.

niedziela, 27 kwietnia 2014

W górę serca!



Chociaż nie jestem wśród was na co dzień,
jak bywało przez tyle lat dawniej -
to przecież noszę w sercu wielką troskę.
Wielką, ogromną troskę.
Jest to, moi drodzy, troska o was.
Właśnie dlatego,
że od was zależy jutrzejszy dzień.



Dziś odbyła się kanonizacja Jana Pawła II.Człowiek to dla naszego narodu szczególny.
Korso na ten tema jednak milczy.Dla nich ważniejsze jest to , co tam sobie  Zuba z nudów kredkami na mapie namalował.
Burmistrz może sobie tam wycinać , wklejać co mu się żywnie podoba- niema to żadnego znaczenia.Wytyczać i tak będą architekci w Warszawie i to za 15 lat .




A można było  zrobić chociażby wywiad z księdzem Zbigniewem Bogaczem, który z nas kolbuszowian,  najczęściej spotykał się z papieżem.Robił to nie tylko na oficjałkach ,ale przede wszystkim na prywatnych wizytach.To kopalnia wiedzy, historii i anegdot (często bardzo osobistych) o Janie Pawle II.







Nie tylko ja, chętnie bym Korso Kolbuszowskim, takie wspomnienia księdza Zbigniewa przeczytał.


Zaimponował mi zaś swoją  swoja postawą dyrektor Zespołu Szkół nr 2 - magister Mirosław Kaczmarczyk (pseudonim Bokser). Zorganizował w Kolbuszowej główne uroczystości z okazji kanonizacji Jana Pawła II.



Postawił sprawę jasno i uczciwie.Niestety tej uczciwości staroście Kardysiowi 2 tygodnie temu zabrakło.

Szkoda też, że w naszym szpitalu  im. Jana Pawła  II, z okazji kanonizacji nie zorganizowano akcji honorowego oddawania krwi i szpiku kostnego.



Jednak i bez tego, radny Paweł Michno może się tam udać aby oddać krew , honorowo jak skaut.
(kliknij tutaj)

Sen wariata

Nasz miejscowy lekarz od nerek chce zostać posłem do parlamentu europejskiego bo... jest przeciwnikiem UE. Można i tak.

sobota, 26 kwietnia 2014

Niepełnosprawni samorządowcy

W archiwum portalu informacyjnego Kolbuszowa24 z zapartym tchem wyczytaliśmy, że:

Warsztaty Terapii Zajęciowej w Kolbuszowej mają nowy samochód do transportu swych niepełnosprawnych uczestników.
Serce rośnie! Wszystko to dzięki ludziom dobrej woli z całego kolbuszowskiego powiatu.


Sprzedaliśmy poprzednie auto, opla vivaro, dzięki czemu mieliśmy 17 tys. zł – mówi Daniel Jakubowski, kierownik kolbuszowskich Warsztatów. – Pomogło nam także Stowarzyszenie Pomocy Osobom Niepełnosprawnym – 5 tys. zł i starostwo – 4 tys. zł. Wsparły nas także gminy: Dzikowiec – 4 tys. zł, Niwiska – 2 tys. zł, Kolbuszowa – 2 tys. zł i Cmolas – 1 tys. zł. Od samorządów Raniżowa i Majdanu Królewskiego nie otrzymaliśmy żadnego wsparcia. 500 zł dostaliśmy od sióstr parafii p.w. Wszystkich Świętych w Kolbuszowej, pozostałe 17,5 tys. zł to środki Caritas – wylicza.


 Starostwo szarpnęło się tylko na 4 tysiące złotych. To jednak chyba nie dziwi; po wojażach Kardysia po Afryce muszą teraz oszczędzać każdy grosz - szkoda tylko, że na niepełnosprawnych.

Nas jednak zastanowiło coś innego. Biedne jak myszy kościelne siostry z parafii pw. Wszystkich Świętych w Kolbuszowej dały tyle, co miały - całe 500 złotych. To dla nich naprawdę ogromny wydatek. Dlaczego do tej zrzutki nie dołożyli się więc miejscowi politycy, którym los niepełnosprawnych podobno tak głęboko leży na sercu? Dlaczego radni nie zrezygnowali na ten szczytny cel ze swoich diet? Dlaczego Zuba nie dorzucił do tego z własnej kieszeni choć z 500 złotych, a Kardyś sygnetu?


List do Kolbuszowian

Kochani ludożercy
Nie patrzcie wilkiem
Na człowieka
Który pyta o wolne miejsce
W przedziale kolejowym
Zrozumcie
Inni ludzie też mają
Dwie nogi i siedzenie

Kochani ludożercy
Poczekajcie chwilę
Nie depczcie słabszych
Nie zgrzytajcie zębami

Zrozumcie
Ludzi jest dużo będzie jeszcze
Więcej więc posuńcie się trochę
Ustąpcie

Kochani ludożercy
Nie wykupujcie wszystkich
Świec sznurowadeł i makaronu
Nie mówcie odwróceni tyłem:
Ja mnie mój moje
Mój żołądek, mój włos
Mój odcisk moje spodnie
Moja żona moje dzieci
Moje zdanie

Kochani ludożercy
Nie zjadajmy się Dobrze
Bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę
Tadeusz Różewicz

piątek, 25 kwietnia 2014

Magiel listy pisze...


Barbara Żarkowska
Podinspektor w Wydziale Organizacyjnym (promocja)

                                                        

                                                       Szanowna Pani Podinspektor!

W informacji  na stronie starostwa kolbuszowskiego : Nowoczesna karetka w kolbuszowskim szpitalu,
dodała pani cichaczem: (pozyskanego z budżetu państwa). Zmienia to sens artykułu w sposób istotny.
Zrobiła to pani zapewne pod wpływem mojego wpisu na blogu- Kolejny sukces starosty Kardysia
To miło że go pani tak uważnie czyta.Byłoby mi jeszcze milej,  gdyby informowała pani o istotnych autopoprawkach jakie wprowadza pani do swoich informacji, pod wpływem lektury Kolbuszowskiego Magla.Pełnia szczęścia była by wtedy, gdyba pani przeprosiła za swoją pomyłkę, i podziękowała za obywatelską postawę ( czy jak tam pani uważa).

Tak na marginesie: Co oznacza to pozyskanego z budżetu państwa? Starosta Kardyś ukradł coś Tuskowi?

                                                                                                z poważaniem
                                                                                                 Kolbuszowski Magiel                                                                    

Ireneusz Kogut super star

We wtorek (29. kwietnia) odbędzie się kolejna sesja rady miejskiej. W punkcie 9. będą głosować:




  • Podjęcie uchwały w sprawie zmiany Uchwały Nr V/57/11 Rady Miejskiej w Kolbuszowej z dnia 24 lutego 2011 roku w sprawie wyrażenia zgody na zawarcie umowy partnerskiej pomiędzy Gminą Kolbuszowa oraz Stowarzyszeniem na Rzecz Rozwoju Powiatu Kolbuszowskiego „Nil” w celu wspólnej realizacji projektu pn. „Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu w Gminie Kolbuszowa”.



  • Moim zdaniem w  normalnym miasteczku tej wielkości, taki projekt powinni  realizować w ramach swoich obowiązków urzędnicy miejscy.W Kolbuszowej powinien zrobić to inspektor oświaty Ireneusz Kogut.
    Ponieważ nasze miasteczko nie jest normalne,a ja nie jestem burmistrzem, to Urząd Miasta zawarł w tym celu partnerską umowę ze Stowarzyszeniem Nil którego prezesem jest ... Ireneusz Kogut.

    Oczami wyobraźni widzę jak pan Kogut patrząc w sufit ,gada sam ze sobą, uzgadniając  kolejne szczegóły projektu.
    Co ciekawe Urząd Miejski  zaprzestał już nawet  publikować oświadczeń podatkowych tego pana co by się ludzie nie denerwowali widząc ile zarabia  on jako prezes Stowarzyszenia Nil, oraz  jako inspektor oświaty.

    ______________________________________________

    Wciągu 10 minut od publikacji tego wpisu kilka osób zmyło mi głowę bo:

    1.Kogut to jeden z nielicznych fachowców w UM

    2. Jak chce pracować i robi to dobrze - to dlaczego nie?

    3. Pracuje na 2 etatach, i chce mu się to robić, bo utrzymuje sam całą rodzinę.

    4. We  wszystkich urzędach w Polsce robią  tak samo i jest to zgodne z prawem.

    Dla mnie jest to jednak konflikt interesów, tak samo jak prezesowanie pani Moniki Fryzeł w "Siedlisku".






    czwartek, 24 kwietnia 2014

    Pomysł na Kolbuszowę

    Kolbuszowscy radni  mają ręce urobione po łokcie.Radni Opaliński z Frycem walczyli ostatnio na sesji o otwarcie szaletów w niedziele bo niema się gdzie odsikać .
    Radny Pik ma dla odmiany inny pomysł rozwiązania tego problemu


    W tej sytuacji dobrym rozwiązaniem byłoby zasadzenie drzew – proponuje radny Dorian Pik (28 l.). – Jest taki piękny pas przy ul. Jana Pawła II pomiędzy chodnikiem a jezdnią. Więc może tam, a może gdzie indziej. Dbajmy o to, żeby Kolbuszowa nie stała się betonowym miastem, póki jeszcze na to czas – apeluje Dorian Pik.

    supernowości




    Zasadzenie drzew rozwiązało by problem panów z sikaniem ,ale co z paniami?
    Następna sesja już we wtorek 29. kwietnia.

    Co dalej z tym masztem?


    Z tą strefą "A" przesadziłem- biję się w piersi.Kocham to wschodnioeuropejskie zadupie i pewnie dlatego  Kolbuszowa  zawsze kojarzyła mi się z jakimsik uzdrowiskiem. :)

    Ustawa o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych została tak napisana, aby w sposób maksymalny ułatwić stawianie masztów telefonii komórkowej.W praktyce jeśli jakiś inwestor się uprze, to postawi co chce i gdzie chce.Dzieje się to często  (tak jak w naszym wypadku) wbrew interesom  społeczności lokalnych.Ciekawe gdzie podczas uchwalania tego legislacyjnego bubla był poseł Chmielowiec?Na festynie w Bukowcu czy też może na spotkaniu integracyjnym  "Pod złotym szczupakiem" ?

    Można i należy zrobić 5  rzeczy:

    1.Podtrzymać decyzję odmowną. Tym razem powołać się na konkretne przepisy odrębne (np Ustawę o ochronie przyrody) i dokładnie wyjaśnić  dlaczego.

    2. W planie zagospodarowania przestrzennego stworzyć zapisy ograniczające parametry 

    planowanych masztów telekomunikacyjnych ze względu na przepisy odrębne.

    3.Wskazać inwestorowi inne dogodniejsze lokalizacje (na przykład w pobliżu kościoła i cmentarza przy parafii św Alberta.

    4.Zagrozić inwestorowi roszczeniami z powodu spadku wartości nieruchomości.


    5.Porozumieć się z właścicielami działki na której ma powstać maszt.Tereny te przeznaczone na zabudowę jednorodzinną będą więcej warte .



    Budowę tego masztu można zablokować pod warunkiem, że będziemy nad tym pracowali wszyscy razem.

    Starosta Kardyś się wysilił


    Uratowaliśmy Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Kolbuszowej, czyli szpital i ośrodki zdrowia, przed prywatyzacją – przekonuje starosta Józef Kardyś.

    Swoją tezę argumentuje faktem, że SP ZOZ ubiegły rok zakończył na finansowym plusie. – Nie będziemy zobligowani do przekształcenia szpitala w spółkę prawa handlowego – zaznacza Kardyś. – To efekt wielkiego wysiłku SP ZOZ i samorządu powiatu. Potwierdzeniem dobrej kondycji kolbuszowskiego szpitala było spotkanie na komisji dialogu społecznego u wojewody, na którym omawiano sytuację ekonomiczną podkarpackich ZOZ-ów. – Okazało się, że nasza jednostka, jako jedyna nie ma zobowiązań wymagalnych – stwierdza starosta
    źródło
    Według starosty Kardysia najważniejszym zadaniem szpitala jest... nie mieć długów.No... można ( jak widać) i tak.Ja nie jestem tak nowoczesny i wolałbym aby w szpitalu leczono ludzi.Niestety z tym w Kolbuszowej jest różnie,a  już prewencja leży na łopatkach- jeden dr Ragan wiosny nie czyni.Jest jeszcze dr Radwański który preferuje śmiechoterapię, ale co to za doktor co recept nie wypisuje?

    Zagadka ZOZ-u który jest na plusie wyjaśniła się tuż przed świętami.Premie dostały wszystkie pielęgniarki, a dyrektor zaoszczędził krocie na personelu niemedycznym.Najbiedniejsi nie będą protestować więc dyrektor Strzelczyk tnie im, ile (ustawowo) może.
    Skoro starosta Kardyś tak się chwali sytuacją finansową  szpitala, to może niech powie  jak zarabia najniższy personel?Śmiało ,śmiało panie  Józefie!Szkoda, że nie napisał pan tego w folderze smoleńskim.
    Polska solidarna po kolbuszowsku- to byłby znowu hit w Polsacie!!











    środa, 23 kwietnia 2014

    Przepychanek z masztem ciąg dalszy- czyli po co nam Zuba?

    Prawdopodobnie dzięki uprzejmości pracowników Urzędu Miejskiego (w koszach wciąż można dużo znaleźć), staliśmy się posiadaczami kopii decyzji Samorządowego Komitetu Odwoławczego w Tarnobrzegu, w sprawie słynnego masztu telefonii komórkowej.
    Lektura tego dokumentu jest nudna i męcząca  jak przemówienia starosty Kardysia, ale się przełamaliśmy i przeczytaliśmy to  nawet dwa razy.


                                                                    

                                                                                    ***





    O co tu chodzi?

    Otóż Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Tarnobrzegu na 5 stronach tekstu ,czarno na białym udowodniło, że tabun kolbuszowskich urzędników miejskich, łącznie z burmistrzem Zubą nie potrafią prawidłowo napisać rutynowej decyzji.Odbija się tu czkawką zatrudnianie córek kolbuszowskich notabli z rocznym doświadczeniem w architekturze (czy jakoś tak)

    Co to oznacza? Ano wychodzi na to że płacimy tym ludziom stanowczo za dużo.Ba! Po co w ogóle takich urzędników  zatrudniamy?


    Po głowie chodzi nam też druga koncepcja.Otóż być może urzędnicy nie są tak głupi na jakich wyglądają.Po prostu  gdzie indziej ustalono, że maszt stanie nawet gdyby pod protestem podpisało się pół miasta.Burmistrz poudaje  że cosi tam walczy, później rozłoży bezradnie ręce i stwierdzi: chciałem ,próbowałem ale nic się nie dało zrobić.

    Pisaliśmy już o tym (kilka miesięcy temu), że jedynym skutecznym sposobem odstraszenia upierdliwego inwestora jest zmiana planu zagospodarowania przestrzennego i ustalenie w tym miejscu "strefy A", w której masztów stawiać nie wolno.

    Ponieważ ani burmistrz Zuba, ani radni nie występują z taką inicjatywą, to trudno nie odnieść wrażenia, że komuś wpływowemu bardzo zależy na postawieniu tego masztu  nawet wbrew woli mieszkańców.


    Budowę tego masztu można zatrzymać pod warunkiem, że burmistrz i radni będą chcieli to zrobić.
    Wybory niedługo warto więc dokładniej przyjrzeć się temu co robią nasi samorządowcy.



    Kolejny sukces starosty Kardysia


    Zakup nowoczesnej specjalistycznej karetki, która zasiliła tabor samochodowy Działu Pomocy Doraźnej Szpitala Powiatowego w Kolbuszowej możliwy był dzięki dofinansowaniu, przekazanego przez Powiat Kolbuszowski. Wyniosło ono 320 tys. zł, przy czym koszt karetki zamknął się w 469 tys. zł. – Cały czas czynimy starania, aby Szpital Powiatowy w Kolbuszowej świadczył swoje usługi na rzecz mieszkańców na jak najwyższym poziomie – mówi Józef Kardyś, starosta kolbuszowski. - Cieszy mnie, że szpital dysponuje nowoczesnym sprzętem, obsługiwanym przez doświadczoną kadrę – dodaje szef powiatu.
    źródło

    Cool! Miłościwie  panujący Józef Kardyś kupił nam karetkę.Posikać się ze szczęścia można.

    Aliści .... w pobliskim Nisku:



    - Cieszymy się bardzo, że dzisiaj oddajemy na rzecz szpitala ambulans ratowniczy. Mamy nowy ambulans w naszym szpitalu, na którego zakup de fakto nie przeznaczyliśmy ani złotówki ze środków budżetu powiatu czy szpitala. Dzięki hojności prezesa Rady Ministrów z jego rezerwy dostaliśmy 320 tysiecy złotych, a pozostałe 150 tysięcy dofinansowała pani wojewoda. Teraz przed nami stoi piękny ambulans, który będzie służył społeczeństwu i całej ziemi niżańskiej - mówił Gabriel Waliłko

    Cała kwota 470 tysięcy złotych została pozyskana ze środków zewnętrznych. 150 tysięcy złotych pochodziło z dotacji wojewody podkarpackiego. Pozostała brakująca kwota, 320 tysięcy złotych została przekazana z rezerwy ogólnej budżetu państwa. O jej przyznanie wystąpił za pośrednictwem wojewody do prezesa Rady Ministrów starosta niżański Gabriel Waliłko.


    źródło

    Wychodzi na to, że gdyby starosta Kardyś zamiast wojażować po Zambii, oraz organizować patriotyczne uroczystości zaczął pracować tak jak robią to Nisku, to zaoszczędzilibyśmy co najmniej 320 tysięcy złotych.

    Moim zdaniem Józef Kardyś jako starosta jest nieudolny i tylko symuluje pracę na rzecz naszej społeczności. Trzeba go  zmienić na kogoś młodszego, kreatywnego ,bardziej operatywnego. Im szybciej tym dla nas lepiej.





    wtorek, 22 kwietnia 2014

    Opaliński pije dużo piwa?

    W Korso Kolbuszowskim można się dowiedzieć, jak ważnymi tematami zajmują się na sesji nasi drodzy (och, jak drodzy!) radni. 



    O to, kiedy ZUK zostanie przekształcony w spółkę, nikt się jednak już nie zapytał. Radni po prostu to olewają w otwartych (teraz nawet w weekendy) szaletach.

    poniedziałek, 21 kwietnia 2014

    Ruszyła kampania wyborcza?

    W internecie furorę robią zdjęcia naszego miejscowego celebryty, który nie tylko schudł- gratulacje,ale też strzelił sobie pierwszą dziarę.




    W maglu zastanawiamy się co tam sobie wytatuował? "Karkut", "Fryc",a może już "Mściciel" ?
    Swoja drogą, wydrukowanie (tu podpowiadamy) programu wyborczego na plecach, jest też całkiem niezłym pomysłem.

    A nas w Maglu  miło zaskoczyła ... wiosna.

    niedziela, 20 kwietnia 2014

    Daleko od szosy.

    Janusz Radwański jest nieco niepokornym lokalnym dziennikarzem. Hoduje owce, pisze doktorat o gwarze lasowiackiej, niedługo wydaje drugą książkę poetycką.

    Po obronie pracy magisterskiej wraz z żoną wyjechał do jej rodzinnej wsi, Kolbuszowej Górnej w gminie Kolbuszowa, malowniczo położonej nad rzeką o nieco zaskakującej nazwie Nil. Z żoną wychowuje troje dzieci - Hanię, Franka i Łusię.

    - Po studiach zjechaliśmy z Kasią do jej rodziców. Jesienią mieliśmy wrócić do Krakowa, bo tam zaczynałem studia doktoranckie, ale wieś okazała się lepszym miejscem do życia, zwłaszcza z małym dzieckiem. Perspektywa mieszkania w wynajmowanej kawalerce albo akademiku z niemowlakiem, spacerów w smogu, przebijania się z wózkiem przez wysokie krawężniki i zaparkowane samochody nie była zachęcająca.

    Sprowadzili się tutaj w 2008 roku. Dla wielu absolwentów uniwersytetu powrót na wieś to prawie śmierć cywilna, traktują go jako życiową porażkę. Janusz świetnie się na wsi odnalazł - rozwija swoje pasje, jest zaangażowany w życie lokalnej społeczności. Na co dzień pracuje w tamtejszej gazecie, "Korso Kolbuszowskim". Podkreśla, że nie jest to łatwa praca - z jednej strony presja czasu, z drugiej konflikty z lokalnymi politykami. Spotyka się ciekawych ludzi, ludowych artystów i pasjonatów, ale też ciągle trzeba zmagać się z lekceważeniem.

    - Nikt nie traktuje lokalnych mediów poważnie. Nawet dla mieszkańców naszego regionu czasami cenniejsza jest minutowa migawka o ich wsi w telewizji, niż całostronicowy materiał w gazecie.

    W tym co robi Radwański widać fascynację kulturą ludową - dziennikarz prowadzi audycję o muzyce folkowej w radiu "Studnia" i gra w folkowej kapeli "Hadra". Szczególnym sentyment ma do gwary: - Niestety, jeszcze do niedawna lokalna kultura nie była przez mieszkańców ceniona, gwary ludzie się wstydzili, starali jej wyzbyć, więc na przykład nieposługiwanie się gwarą nie jest czymś źle widzianym - mówi.

    W Kolbuszowej szybko się odnalazł. Nie czuje się obcy. Jest przekonany, że to lepsze miejsce do życia. Dzieci wiedzą, jak wygląda krowa i skąd się biorą porzeczki. Relacje międzyludzkie są tu cieplejsze, bardziej bezpośrednie:
    - Ludzie na wsi umieją cieszyć się kontaktem z drugim człowiekiem. Tego się nauczyłem zaraz po przyjeździe. Jeśli przychodzisz do sąsiada zapłacić za mleko, nie możesz powiedzieć od progu, z czym przychodzisz. Wypada najpierw pogadać o pogodzie, o życiu. Rozmowę się w pewien sposób celebruje, to uczy innego stosunku do ludzi i świata - dodaje.

    Źródło

    sobota, 19 kwietnia 2014

    Gdzieś w nas

    Stoimy wobec Niego niemi
    Z ustami otwartymi do krzyku
    Patrzymy na Niego, patrzymy na krzyż
    A On przecież w nas jest
    Cały czas Żywy
    I poszli trzeciego dnia
    Jak oznajmia Pismo
    A nie było Go tam
    Gdzie być powinien
    Jaka z tego nauka, że wystarczy
    Wierzyć i już jesteśmy świadkami
    Czegoś, co się nie mieści
    W naszym pojęciu


    Aleksander Rozenfeld

    Życzę wszystkim  i każdemu z osobna z martwych wstania.

    Levon Helm

    Dwa lata temu zmarł Levon Helm- legenda muzyki country.
    Bylem kiedyś na jego koncercie w koszmarnie zatłoczonej i zadymionej salce na jakimś zadupiu w Stanach Zjednoczonych.
    Posłuchajcie prawdziwej Ameryki, której niestety jest coraz mniej . :(

    Dlaczego Grądziel dostał stołek w Raniżowie?



    Wczoraj spotkałem dwóch młodych pracowników starostwa, którzy mimo Wielkiego Piątku byli w szampańskich humorach. Świętowali nowe stanowisko swojego kolegi z pracy - pana Władysława Grądziela.
    Okazuje się, że moje przypuszczenia na temat obsadzenia stołka wójta Raniżowa były dobre, ale nie najlepsze. Nie wziąłem pod uwagę jednego najważniejszego czynnika. Starosta Kardyś ma wręcz talent do robienia sobie śmiertelnych wrogów.

    A to było (mniej więcej) tak...

    W praktyce pełniącego obowiązki wójta wyznacza wojewoda. Na Podkarpaciu jest to członkini Platformy Obywatelskiej pani 
    Małgorzata  Chomycz-Śmigielska . Jest to nie tylko niezwykłej urody kobita, ale też,. co najważniejsze - inteligentna.
    foro-supernowości


    Dlaczego miałaby więc wystawiać na p.o. wójta Raniżowa kogoś, kto popiera PiS? Bez sensu. Przymiarki trwały ponad dwa miesiące, padały w tym kontekście różne znane i mniej znane w województwie nazwiska. W końcu postanowiono zainwestować w kogoś, kto mógłby wykorzystać to stanowisko i wystartować w wyborach na wójta Raniżowa. Wygrać wybory w samym środku powiatu opanowanego przez PiS, to byłaby nie lada gratka!

    Problem w tym, że w Raniżowie Platformy Obywatelskiej w praktyce nie ma. Zaczęto więc szukać kogoś, kto... nie lubi starosty Kardysia (z wzajemnością). I tu pojawił się jak zbawienie pan Grądziel, którym (jak opowiedzieli mi pracownicy powiatowi) Kardyś wycierał ostatnio korytarze w starostwie. Pan Władysław mieszka w Woli Raniżowskiej, ma doświadczenie administracyjne, żonaty, dzieciaty, wykształcony i.... ma powody, by nie lubić starosty Kardysia. Kandydat (prawie) idealny! Prawie, bo macherzy z Platformy nie wzięli pod uwagę jego powiązań z Bogdanem Romaniukiem. Ten latawiec może się więc urwać im z uwięzi.

    Póki co... Obejmując stanowisko p.o. wójta pan Gradziel równocześnie zrezygnuje ze stanowiska w starostwie. Innymi słowy pokaże Kardysiowi na odchodne, gdzie jego babcia koszyk nosiła. Dlatego mimo Wielkiego Piątku tak radośni byli pracownicy starostwa. Podobno najwięcej uciechy dostarczył im sam starosta, który wczoraj ze zdenerwowania mówił tylko na migi.

    Wygląda więc na to, że zmiany w gminie Raniżów nastąpią i to bardzo duże.

    Ze swojej strony radzę już w pierwszym miesiącu zrobić głęboką reorganizację urzędu i podległych mu placówek, zmniejszając ilość pracowników przynajmniej o kilkanaście osób. Tym prostym sposobem można pozbyć się nie tylko wójtowego sekreturga, ale też wielu członków Filowego "dworu".

    piątek, 18 kwietnia 2014

    W Raniżowie bez zmian-rządzi dalej Kardyś?

    Redaktor naczelny Korso Kolbuszowskiego, poeta, doktor Radwański  przyniósł hiobową wiadomość, że pełniącym obowiązki wójta w Raniżowie będzie pan  Władysław Grądziel.



    To chyba narodziny nowej świeckiej tradycji. Mamy nadzieję że od teraz redaktor  Radwański, będzie zawsze informował, na którym miejscu jest Korso podając daną wiadomość. Zwykle są na drugim ,trzecim miejscu.
    Gratulujemy pomysłu!

    Grądziel jako p.o. wójta, będzie prowadził politykę starosty Kardysia, czyli przygotuje grunt dla Burka albo Rzeszutka.W Raniżowie nic się nie zmieni.

    To zdjęcie sprzed tygodnia- już wiedzieli.Radośni, uśmiechnięci, na smutnej  imprezie zorganizowanej przez starostę Kardysia.

    zdjęcie-http://www.powiat.kolbuszowski.pl/

    Bóg jest wszędzie



    Kilka lat temu spędziłem Święta Wielkanocne na jakimś zupełnym końcu świata. Polacy są wszędzie, to i tam była maleńka "polska" parafia.
    Mama zawsze mnie przestrzegała, że w Wielki Piątek spowiadają się tylko najwięksi grzesznicy. Jednak nie miałem wyboru i pchnięty znacząco przez koleżankę małżonkę stanąłem w tym dniu na końcu kolejki do konfesjonału. Przede mną jakieś 40 osób, zejdzie z półtorej godziny - pomyślałem. Jednak przy drugim konfesjonale było znacznie luźniej - zaledwie pięć osób. Zrobiłem dyskretny wywiad wśród kolejkowiczów i okazało się, że drugi spowiednik to stary proboszcz - rezydent parafii, niezwykle dociekliwy i ostry. Mając w perspektywie ponad godzinę czekania, postanowiłem zaryzykować.

    Coś było na rzeczy, bo kolejne osoby opuszczające konfesjonał były na przemian albo czerwone jak burak albo miały łzy w oczach. Szybko ustaliłem strategię spowiedzi, na początek dając kilka grzechów lekkich, w środku jednym tchem wyrzuciłem cięższe, a na końcu wyznałem, że opuszczam niedzielne msze święte. Ksiądz chwycił przynętę, ale jego reakcja mnie zaskoczyła.

    - Jak nie możesz przyjść do naszego kościoła - pójdź do amerykańskiego - Bóg cię i tak zrozumie.

    - W niedzielę pracuję.

    - Jak nie możesz przyjść w niedzielę - przyjdź w sobotę - zagaił. 


     - W sobotę nie mogę, bo do późna pracuję - nie odpuszczałem.

    -To znajdź sobie jakieś spokojne miejsce i w ciszy się pomódl - Bóg jest wszędzie.

    Jaki z tego morał?

    Aby się pomodlić, wcale nie trzeba  się urywać z sesji Rady Miejskiej w Kolbuszowej.


    „Chrystus Ukrzyżowany” z Kolbuszowej Dolnej






    Stał przy szosie sandomierskiej w Kolbuszowej potężny wiąz, na którym od niepamiętnych czasów widniał wizerunek Ukrzyżowanego. Starą może nawet osiemnastowieczną drewnianą rzeźbę ludową, z wypłukanymi przez deszcze śladami polichromii, chronił jedynie blaszany okapik wrośnięty głęboko w gruby pień drzewa. Stałby dalej prastary wiąz nikomu nie wadząc, gdyby nie zaistniała konieczność poszerzenia jezdni. Potężny ostaniec pamiętający czasy świetności Sandomierskiej Puszczy stał się zawalidrogą na środku wytyczonego tędy chodnika dla pieszych.
    całość


    czwartek, 17 kwietnia 2014

    Typowy kolbuszowski bajzel

    W Korso można przeczytać pasjonującą relację ze śledztwa, jakie przeprowadziła pani redaktor Joanna Serafin w sprawie nadmiaru śmieci.




    Z polskiego na nasze. 

    Śmiecie z bloków były wywożone raz na tydzień. To norma nie tylko kolbuszowska. Tak po prostu powinno być. Jakimś cudem radny Rybicki (prywatnie prezes spółdzielni mieszkaniowej), przy aprobacie kolegów z rady oraz burmistrza wymyślił, że wystarczy opróżniać kontenery tylko co 2 tygodnie. Nie, nie da się, co widać, co słychać i czuć.

    Radny/prezes Rybicki mógł tego nie zauważyć, bo pewnie przywykł do takiego bajzlu będąc na szkoleniu w Moskwie. Burmistrz Zuba ma dla odmiany 12 tysięcy co miesiąc na koncie i co tam jest w śmietnikach, raczej go nie interesuje.

    Czym jednak zajmuje się Straż Miejska i kolbuszowski Sanepid? Rybicki z Zubą powinni dostawać mandat za mandatem, do skutku.

    Co ciekawe, burmistrz Zuba przyparty do muru jak zwykle odparł, że już właśnie załatwia tę sprawę od tygodnia (on tak ma). Skoro urzędnicy przygotowują nową umowę z ASA, to ile będzie ona nas kosztowała i kto za nią zapłaci? To wszystko można było przewidzieć 1,5 roku temu i wynegocjować lepsze ceny.

    Jak zwykle za bezmyślność urzędników i radnych zapłacimy z własnych kieszeni.

    środa, 16 kwietnia 2014

    Czego Ziemiański nie powiedział panu Czyżewskiemu?

    W Kolbuszowej nie ma porządnego planu zagospodarowania przestrzennego.Dzięki temu każdy odpowiednio zamożny inwestor może w zbudować tutaj wszystko i wszędzie.Chociażby dom weselny na miejscu wyciętego lasu pod skansenem , albo tor kartingowy w środku dzielnicy rezydencyjnej.Można jeszcze próbować zbudować stację  paliwową na terenie zalewowym, ale pod warunkiem że wicestarostą nie będzie Waldemar Macheta.
    W Kolbuszowej dużo dziwnych inwestycji przechodzi przez sito administracyjne  nadzwyczaj gładko.Urzędnicy nie zważając na protesty mieszkańców podpisują papier za papierem.

    W Korso można było przeczytać  reportaż, o jednej z takich inwestycji.






     Urzędnicy twierdzą że wszystko jest w porządku, normy  nie przekroczone więc o co... ten hałas?
     
    Sytuacja patowa? Niekoniecznie. Podpowiadamy panu Czyżewskiemu żeby zgłosił sprawę  uciążliwego  sąsiedztwa do Wojewódzkiej  Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, i poprosił o zbadanie  poziomu hałasu w sobotę późnym wieczorem, nie tylko pod jego domem,ale też w środku.Tego kolbuszowscy urzędnicy nie  zrobili.Ba! Nawet mieszkańcom o takiej możliwości nie powiedzieli.

    Wielki świat z... Zapola

    Wielki Piątek sprzyja zadumie i refleksji.
     Młodziutka uczennica liceum ogólnokształcącego z Piotrkowa Trybunalskiego marzy o tym, aby zmienić świat na lepsze.
    Wymyśliła  sposób na okiełznanie niezwykle trudnego w leczeniu raka trzustki. Jej metoda wykorzystuje m.in. nanowłókna i nanocząstki złota.
    źródło

    A o czym marzą młodzi kolbuszowianie?

    wtorek, 15 kwietnia 2014

    Zmowa milczenia


    W sobotę w Kolbuszowej miało miejsce ważne wydarzenie - zatrzymano (jakby nie było) na kilka godzin pół miasta. Jednak kolbuszowskie media o tym milczą. Wprawdzie. Przegląd Kolbuszowski podlinkował stronę starostwa, ale już Kolbuszowa24 i Korso Kolbuszowskie tej uroczystości nie zauważają.Jest to jakże  cyniczna zmowa polskojęzycznych mediów, ukrywających działania starosty Kardysia stojącego na straży pamięci.














     Milczy też strona miejska. To można jeszcze zrozumieć, bo burmistrza Zuby  nie dopuścili do głosu i pewnie z tego rozżalenia nie poszedł nawet na obiad z kateringu.Szkoda bo był nawet zjadliwy. 
    Dlaczego jednak liderzy naszych lokalnych mediów spuszczają zasłonę milczenia na to wydarzenie?
    Czyżby redaktorzy uważali, że ktoś zrobił sobie tanim kosztem kampanię wyborczą? Z niecierpliwością więc czekamy na kolejne wydanie Korso Kolbuszowskiego. Zapewne redaktor dr Janusz Radwański zamieści tam pełną relację z tego wydarzenia, wraz ze szczegółowym podliczeniem, ile to wszystko kosztowało.

    foto- http://www.powiat.kolbuszowski.pl/
     

    poniedziałek, 14 kwietnia 2014

    Śmieci burmistrza Zuby

    Sejm nałożył obowiązek odbioru odpadów z terenu danej gminy na każdy samorząd lokalny. Zgodnie z ustawą za wywóz odpadów odpowiada gmina. Jeśli burmistrz Zuba nie ustalił w umowie z ASA prawidłowej częstotliwości opróżniania pojemników, to oznacza, że nie wykonuje swoich ustawowych obowiązków. Innymi słowy: się opierdala

    Zgodnie z art. 6s ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, w przypadku, gdy gmina nie realizuje obowiązku odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, właściciel nieruchomości jest obowiązany do przekazania odpadów komunalnych, na koszt gminy, podmiotowi odbierającemu odpady komunalne od właścicieli nieruchomości, wpisanemu do rejestru działalności regulowanej.

     




      Czyli prezes Rybicki, gdy burmistrz nic nie robi ze śmieciami, sam powinien zorganizować wywóz na koszt gminy. Niech więc spółdzielnia mieszkaniowa podpisze umowę z Andysiem. Gdy śmieci będzie za dużo, będzie je wywoził ZUK na koszt Urzędu Miasta. Najlepiej od razu potrącać to z kieszeni burmistrza Zuby. Jest z czego. 

    Póki co, należy pisać skargi na obydwu do: 
    Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna SANEPID Kolbuszowa 

    Barbara Dudzińska 
     tel.: 17 2271150 
     psse.kolbuszowa@pis.gov.pl

    niedziela, 13 kwietnia 2014

    Kolejny sukces pana Batorego


    Zakończył się 29. Maraton Piasków – impreza, którą w świecie biegaczy porównuje się do Rajdu Dakar. Maraton Piasków to 250 kilometrów do przebiegnięcia podzielonych na 6 etapów. Trzeci raz wystąpił w nim nasz rodak z Kolbuszowej - pan Stefan Batory. Wśród stawki wyselekcjonowanych 800 biegaczy z całego świata zajął prestiżowe 43. miejsce i co najważniejsze... przeżył.

     Mieszkając pod skromnym, czarnym namiotem z wielbłądziej wełny, nie mając dostępu do zimnej wody, lodu, normalnego, zdrowego jedzenia w dowolnej ilości – bardzo trudno się regenerować. Nowe porcje pęcherzy, ból mięśni, narastające zmęczenie – powodują, że jeszcze długo po powrocie człowiek dochodzi do siebie powolutku. Nie ma wygód, fanaberii, masz tylko to, co uniesiesz na własnych plecach, ale musisz pamiętać, że dzień po dniu będziesz z tym musiał biec.(Stefan Batory)

    całość









    foto-internetowy magazyn bieganie

    Lekcja patriotyzmu

    Lekcja patriotyzmu Kilku kolbuszowian nie może wyjść z zachwytu nad piękną lekcją patriotyzmu, jaką zorganizował nam wczoraj Józef Kardyś. Starosta pokazał wszystkim, co to znaczy być prawdziwym patriotą. Biskup, posłowie, kwiaty, akademia, a nawet catering i popelina. Achom i ochom nie ma końca.

     A tak wygląda śmietnik na jednym z kolbuszowskich osiedli.





    Następny wywóz dopiero w czwartek.
    Tego problemu jednak nasi lokalni patrioci nie są w stanie rozwiązać. Kto by się zresztą takimi pierdołami w urzędach przejmował, gdy tu trzeba organizować kolejną imprezę, tym razem z okazji rocznic


    Patriotyzm starosty Kardysia

    Fałszywą alternatywą, jaką kwestionował Lech Kaczyński to była alternatywa pomiędzy patriotyzmem wspomnień, symboli i imponderabiliów narodowych a patriotyzmem dnia dzisiejszego, patriotyzmem konkretów, spraw gospodarczych, społecznych, infrastrukturalnych - dodał.

    Postawa patriotyczna polega na tym, że imponderabilia i realia są jednością. Właśnie takiej jedności realiów i imponderabiliów uczą te teksty, które pozostawił po sobie śp. Prezydent - podkreślił prof. Waśko.

    calość
    Z polskiego na nasze.
    Gdyby starosta Kardyś był patriotą szczerym (i nowoczesnym) to wyszedłby z portek i znalazłby inwestorów w strefie przemysłowej.Gdyby z taką samą pasją i zaangażowaniem poszukiwał inwestorów, z jaką organizuje "patriotyczne wiece", to dziś w Kolbuszowej budowanych byłoby kilka nowych zakładów.


    sobota, 12 kwietnia 2014

    Piękna katastrofa


    Jak zwykle w sobotę pojechałem rowerem na Manhatan puścić sobie loterię i... dojechać nie mogłem, bo ulice pozamykane. Wszędzie tłumy kolbuszowskich urzędników. Ze starostwa byli chyba wszyscy ( Kardyś chyba sprawdzał na liście obecności).

    Co się dzieje? Jakaś większa kumulacja na loterii? Podobno (jak szeptano z tyłu) starosta zaczął kampanię wyborczą do sejmu.To by się chyba (z grubsza) zgadzało, bo posła Chmielowca do głosu nie dopuścili.

    Starosta Kardyś nie mógł ukryć wzruszenia, że udało mu się takie tłumy w sobotę z urzędu ściągnąć. Radny Rybicki kiwał z uznaniem głową - jemu się to nigdy nie udało a był I sekretarzem PZPR w gminie).

    Tylko proboszcz Szumierz miał jakąś kwaśną minę. Być może miał już w głowie Palmową niedzielę, po której zawsze przychodzi krwawy piątek.


    Osoba pełniąca obowiązki Karola Ozgi

    Pod wpisem na Maglu (kliknij tutaj) o tajemniczych wynikach głosowania nad wynagrodzeniem wójta Raniżowa, radny Ozga napisał był komentarz.




     Minęło 11 dni, w tym czasie pan Ozga machnął dwa wpisy i ani słowa o tym, dlaczego wstrzymał się podczas głosowania nad obniżeniem pensji wójtowi.
    Sprawa jest błaha, ale... czy będzie można zaufać panu Ozdze w większych sprawach?

    piątek, 11 kwietnia 2014

    Co się dzieje z Michną?

    Ostatnio Paweł Michno stał się dziwnie nadaktywny i wypowiada się na każdy temat, bez względu na to, czy to ma sens i czy jest taka potrzeba.

    Przeprowadzone zostały konkursy na dyrektorów niektórych placówek oświatowych zwyczajowo z powodu kończących się kadencji. Emocje wzbudziły dwie placówki i to obie jedynki: przedszkole i Zespół Szkół. W przypadku tej pierwszej przypominam sobie jak niedawno pani dyrektor zapewniała, że po skończonej kadencji nie będzie więcej kandydowała. Cóż...Borysewicz kiedyś śpiewał "nie wierz nigdy...".

    W przypadku Zespołu Szkół nr 1 konflikt wewnętrzny, który tam ma tam miejsce nie zostanie zażegnany, jeżeli placówką będzie kierowała jedna ze skonfliktowanych stron. Daleki jestem od rozstrzygania, kto ma rację, bo mnie to mało interesuje. Wyciąganie jednak na widok publiczny brudów i problemów jest co najmniej nie na miejscu.

    Przyznam, że z głębokim zażenowaniem czytałem niektóre komentarze traktujące o pani dyrektor. Nie wiem, kto ma racje, jak prowadzi szkołę pani Iwaniak. Jednak wyciąganie publiczne problemów i to akurat przed konkursem musiało być celowe. Dlaczego nikt wcześniej, dwa lata, rok temu nie wspominał, że jest konflikt? A może go nie było?


    Pomijając, że Borysewicz akurat tego nie śpiewał i że w ogóle mało śpiewa. To, że pan Michno nie słyszał o konflikcie, mogło się zdarzyć, przecież są ludzie, którzy nie myją uszów (uczy? nie wiem jak się to pisze). To jednak, że radnego, członka komisji oświaty nie interesuje, co dzieje się w tej szkole i nie chce próbować rozwiązać tego konfliktu, co najmniej dziwi. Publiczne pranie brudów nie było miłe, była to jednak desperacka odpowiedź na brutalne mieszanie się polityków do tego sporu.

    Dlaczego wtedy pan Michno nie tupnął nogą?

    Może więc pan Paweł podczas dzisiejszej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej przemyśli dokładnie, po co został radnym?



    Jak się zabawia władza


    Myślałem, że nasi lokalni politycy nie są w stanie mnie niczym zaskoczyć. Chmielowiec był już za nasze pieniądze w Tunezji, Korei Południowej, Armenii. Gil na Ukrainie, we Włoszech. Kardyś w Zambii, a nawet w Polsacie (to ostatnie nie do pobicia). Czym więc mogą nam jeszcze zaimponować?

    Aliści...

    Wczoraj starosta (zapewne patrząc w sufit) rozmyślał sobie, jak by tu godnie uczcić rocznicę Katastrofy Smoleńskiej Nagle pojawiła się spontaniczna (jak donosi rzecznik - Żarkowska) inicjatywa, aby dołączyć do członków redakcji Przeglądu Kolbuszowskiego zapalających co roku lampki na moście im. Ofiar Katastrofy Smoleńskiej.
    Tak się śpieszyli, że zwykle elegancki wiceburmistrz Gil przyleciał (chyba) w kapciach i w trudnym do określenia kolorze wdzianku. Zrobili sobie pamiątkową fotkę i ponieważ było chłodno, panowie udali się zaraz na ciepłą herbatę w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.

    Śmiać się, czy już należy płakać?


    żródło-http://www.powiat.kolbuszowski.pl/


    czwartek, 10 kwietnia 2014

    Zróbmy księdza Osaka burmistrzem Kolbuszowej

    Skoro Zuba nie może nawet zdecydować się, kogo wybrać na dyrektora przedszkola, to po co nam taki burmistrz? Wybierzmy księdza dziekana Osaka, on tam będzie wiedział, kogo zrobić szefową nawet Przedszkola nr 1. 

    We wtorek podczas konkursu na dyrektorów przedszkoli odbyła się seria zdarzeń możliwych tylko w Kolbuszowej (albo w Raniżowie). Otóż obecna dyrektorka, która jest od kilku miesięcy (nieoficjalnie) zaklepana na to stanowisko, po prostu nie przyszła. Swoją drogą to słuszna postawa - skoro jest już wybrana (przez tego, kto nie ma wątpliwości), to po co ma się fatygować? Natomiast kandydatka, która się pojawiła, przegrała z kretesem głosowanie 2:6. Komisja po prostu stwierdziła, że się kobita "nie nadawa".

     Wtedy zaczęły się cyrki, ponieważ ta sama kandydatka, za słaba dla Kolbuszowej, wygrała konkurs w przedszkolu, w którym dyrektoruje w Weryni 8:0. Prawdopodobnie członkowie komisji byli w lepszych humorach, bo zrobili sobie przerwę i może golnęli po kielichu na rozgrzewkę? 

     Wczoraj na konkursie dyrektorów szkół była jedna niespodzianka. Odpadła murowana kandydatka - pani Iwaniak. Komisja postawiła na kandydatkę rodziców i nauczycieli - panią Rabczak. Gratulujemy i życzymy... dotrzymania wszystkich obietnic przedwyborczych. Podczas przesłuchania pani Iwaniak miał miejsce zgrzyt. Całkiem niepotrzebnie zarzucano jej, że nie powitała biskupa i kiepsko żyła z księżmi. To nie ta parafia.

    Teraz głos należy do burmistrza Zuby, który może, ale nie musi zatwierdzić kandydatów wyłonionych przez komisję. Ciekawe, na kogo postawi w Przedszkolu nr 1? Znowu na kandydatkę, która olewa wszystko i wszystkich?

    Rocznica Katastrofy Smoleńskiej

    Cztery lata temu, jak zwykle rano, zasiadłem przed kompem z gorącym kubkiem kawy. 
    Szok. 
    Nie mogłem uwierzyć, że to prawda. 



     Dzisiaj też nie mogę uwierzyć, że w Kolbuszowej nie odbędzie się żadna, nawet najskromniejsza oficjalna uroczystość, upamiętniająca tę katastrofę. 


    Czym zajmować się będą dzisiaj starosta Kardyś? Burmistrz Zuba? Poseł Chmielowiec? 

    Czy zamiast wmurowywać w sobotę z wielką pompą kolejną tandetną tablicę w budynek ZST, nie można zrobić czegoś bardziej pożytecznego? Dlaczego nasi oficjele nie założą Fundacji imienia Lecha Kaczyńskiego, udzielającej stypendiów dla szczególnie uzdolnionej studiującej młodzieży? Zrzucaliby się co miesiąc oddając z 5% swojego wynagrodzenia i w ten sposób pomogliby wielu dzieciakom skończyć studia. Znam kilka osób, które aby móc się uczyć, nawet nie dojadają. 

     Taka fundacja jednak nigdy nie powstanie.Tu, gdzie zaczyna się "moje", kończy się bowiem dla wielu miejscowych polityków granica patriotyzmu.

    środa, 9 kwietnia 2014

    Podłożyli Zubie świnię?


    Ponieważ w Maglu ( jak to w maglu) uwielbiamy plotki, więc  sobie wczoraj w Galicji poplotkowaliśmy.
     

    Podobno  na konkurs dyrektorów przedszkoli nie dotarła dotychczasowa szefowa Przedszkola nr 1. Niezłe posunięcie, które zapewne podpowiedzieli brydżiści z magistratu.
    Wynik głosowania był bowiem niepewny, zwłaszcza gdyby przedstawiciel rodziców zaczął czytać na głos artykuły z Super Nowości i Korsa Kolbuszowskiego.
    kliknij tutaj 

    Pani Maria nie przychodząc uniknęła więc wielu kłopotliwych dla siebie pytań. Na dodatek jej kontrkandydatka przepadła podobno w głosowaniu, czyli konkurs nie został rozstrzygnięty. Zwyczajowo w takim wypadku (w Kolbuszowej) dyrektorem zostaje dotychczasowy zarządca. O to chodziło? 

    Aliści...pogrzebaliśmy w papierach znalezionych w koszu pod magistratem i ... okazuje się, że w tym wypadku : zgodnie z przepisami art. 36a ust. 4 u.s.o., organ prowadzący powierza to stanowisko ustalonemu przez siebie kandydatowi, po zasięgnięciu opinii rady szkoły lub placówki i rady pedagogicznej.

    Z polskiego na nasze: Burmistrz Zuba może wybrać na dyrektora kogo sobie tam uważa i nie musi być to wcale dotychczasowa dyrektorka.

    Czyli można w łatwy i przyjemny sposób pozbyć się kontrowersyjnej pani. Problem polega jednak na tym (plotkujemy dalej), że burmistrz nie chce, ale musi wybrać dotychczasową dyrektorkę, ponieważ jest ona lansowana przez cholernie wpływową osobę z Kupna.

    Ciekawe, jak teraz Zuba uzasadni wybór kandydatki, która nawet nie raczyła przyjść na konkurs? No jak?

    Dlaczego na stanowiska dyrektorów wybierane są osoby nie umiejące współpracować z innymi ludźmi? Przecież to kompletny idiotyzm i to za nasze pieniądze.
    Dziś ciąg dalszy tej żenady, tym razem z udziałem innej pani.




    Okrągła czwarta rocznica

    W zeszłym roku obchody  rocznicy katastrofy smoleńskiej  były w naszym powiecie bardzo skromne.Wiadomo kryzys, najbiedniejszy powiat w caluśkiej Unii Europejskiej, to i na wiele nas nie stać.Było jednak godnie (czy jakoś tak).


    W tym roku zamknie się na kilka godzin ruch w centrum miasteczka, będzie kompania honorowa, orkiestra, tłumy młodzieży z przymusu(?).

    Dlaczego? Ano w tym roku są wybory i starosta Kardyś musi pokazać, że jest znany nie tylko z podróży do Zambii oraz języka migowego. W przyszłym znowu będzie skromnie na naszą miarę i to bez względu na to, czy starostą będzie Józef Kardyś, czy też nie.

    Ja w sobotę zapalę skromną lampkę na grobie Stanisława Barei.


    wtorek, 8 kwietnia 2014

    O co chodzi z tą Iwaniak?


    Kolbuszowa to małe miasteczko i zapewne wielu z nas słyszało o nieciekawej sytuacji w Zespole Szkół nr 1.
    Miałem o tym nie pisać, bo to dosyć delikatna sprawa .Miałem nadzieję, że nauczyciele jakoś tam dojdą do porozumienia z dotychczasową dyrektorką i wybiorą najlepsze rozwiązanie - dla dzieci i samych siebie. Tak się jednak nie stało i nie stanie, ponieważ do sprawy wmieszali się jak zwykle lokalni politycy.
    Zaraz po niekorzystnych dla pani dyrektor wyborach szkolnych do jej gabinetu wparowali Fryc z Opalińskim. Po co? Dlaczego nie porozmawiali z nauczycielami i rodzicami? Dziwne to obyczaje.

    Mam nadzieję, że podczas konkursu na dyrektora szkoły ktoś (może inspektor Ireneusz Kogut?) zapyta panią Iwaniak: 


    1.Co jest według pani źródłem niechęci 2/3 nauczycieli i rodziców do pani jako dyrektorki szkoły? 

    2.Czy ma sens zarządzanie przez panią tą placówką, gdy większość nauczycieli i rodziców nie akceptuje pani działań? 

     3.Jak pani zamierza rozwiązać ten problem? Bez sensownych odpowiedzi na te pytania nie ma co głosować za kandydaturą tej pani. Z drugiej strony: czy jest sens kandydować na dyrektora szkoły, mając przeciwko sobie nauczycieli i rodziców?

     Wygląda jednak na to, że pani Ilona zostanie znowu wybrana. Zostanie dyrektorką nie dlatego, że jest najlepszą kandydatką, a tylko dlatego, że ktoś chce pokazać, że ma wadzę w tej mieścinie. Wybór dyrektorki będzie musiał jeszcze zatwierdzić burmistrz Zuba. Ciekawe, z jakim uzasadnieniem?

    Kandydatka gwarantuje... no... właśnie co panie burmistrzu?

    O wyborach dyrektora Przedszkola nr 1  nawet nie piszę , bo tam są dopiero cyrki.


    poniedziałek, 7 kwietnia 2014

    Nowy dyrektor w "1" ?




    9 kwietnia odbędzie się konkurs na dyrektorów szkół i przedszkoli prowadzonych przez gminę Kolbuszowa.
     W komisji zasiądzie: 
    1.Trzech przedstawicieli organu prowadzącego szkołę lub placówkę, 
    2.Dwóch przedstawicieli organu sprawującego nadzór pedagogiczny,
    3.Po jednym przedstawicielu: a) rady pedagogicznej, b) rady rodziców, c) zakładowych organizacji związkowych, przy czym przedstawiciel związku zawodowego nie może być zatrudniony w szkole lub placówce, której konkurs dotyczy.

     W praktyce dyrektora wybiera burmistrz, który desygnuje trzech swoich przedstawicieli do komisji (sam nie może w niej zasiadać). Kuratorium ma dwa głosy i zwykle głosuje tak, jak ludzie Zuby. Czyli sprawa prosta. W tym roku jest jednak problem z Zespołem Szkół nr 1. 

    W Jedynce istnieje wyraźny podział na zwolenników i przeciwników dotychczasowej dyrektorki. Pokazały to wyniki głosowań stanowiących o poparciu dla kandydatek, których jest dwie...

     Dwie trzecie  rodziców i nauczycieli jest przeciwko reelekcji dyrektor Iwaniak.Pokazały to wyniki głosowań stanowiących o poparciu dla kandydatek. Tak więc podczas konkursu przedstawiciele rodziców i rady pedagogicznej zagłosują przeciw kandydaturze dotychczasowej pani dyrektor. Czyli już przed głosowaniem jest wynik 2:6.
     O wszystkim zadecydują więc głosy ludzi wyznaczonych przez Zubę. Przewodniczącym jest zwykle zastępca burmistrza Marek Gil, drugą osobą jest Ireneusz Kogut - inspektor oświaty,  oraz  pewnie któryś z radnych. I tu jest największy problem, ponieważ pani Iwaniak podobno lansowana jest przez frycowych. W praktyce jednak wystarczy, jeśli Kogut i Gil (w przypadku remisu  głos przewodniczącego  jest przeważający) zagłosują tak samo, jak przedstawiciele rodziców i rady pedagogicznej, aby była wybrana nowa dyrektorka szkoły.

    Czyli wszystko zależy teraz od burmistrza: czy ugnie się pod presją frycowych i czy chce mieć 2/3 rodziców i nauczycieli z tej szkoły przeciwko sobie.


    Szanowny Panie Burmistrzu!
    W trudnym roku wyborczym niech pan nie pozostaje obojętny na głos ludu. Wyniki głosowania w „Jedynce” jasno pokazują, że pozornie wpływowa, lubiąca pana Fryca (a nie lubiąca księdza Proboszcza) dyrektorka nie ma mandatu na zarządzanie. Rodzice i nauczyciele jasno powiedzieli DOŚĆ pewnym metodom i zachowaniom.

    Czy kolejny raz pokaże Pan, ze opinia pańskich wyborców nic dla Pana nie znaczy?

    Czy głosy zaniepokojonych rodziców i nauczycieli nie będą liczyły się podczas podejmowania decyzji?

    Czy kolbuszowskie kliki kolejny raz zatriumfują nad poczuciem przyzwoitość, które niewątpliwie mają wyborcy?


    Odpowiedzi na te pytania poznamy we środę. Na inne pytania ludzie udzielą odpowiedzi jesienią.
    Oby te odpowiedzi były dla nas wszystkich pomyślne.




    Niemczyk p.o. wójta Raniżowa?

    Chciałem zrobić wywiad ze starostą Kardysiem na temat tego, co dzieje się w Raniżowie. Nie można się jednak do niego dopchać, bo w jego gabinecie cięgiem siedzi przewodniczący Rzeszutek. Nie można nawet podsłuchać, nad czym się naradzają, ponieważ używają tylko języka migowego.

     Cały czas trwają więc zakulisowe przepychanki, jak posprzątać bajzel po Danielu Fili. Gdyby w Raniżowie był zastępca wójta, to sprawa byłaby prosta - to on sprawowałby władzę do listopada, kiedy będzie wybrany nowy wójt. Teoretycznie następnym w kolejce do rządzenia jest sekretarz, ale tego nawet ustawa nie przewiduje. Prawnicy głowią się więc, co z tym fantem zrobić.

     Najprostszym rozwiązaniem byłoby, gdyby siedzący w areszcie wójt wyznaczył swojego zastępcę. Kto jednak chciałby rządzić przed wyborami z namaszczenia Fili? Po drugie: za darmo to on tego chyba nie zrobi. 

    Drugim rozwiązaniem jest wyznaczenie przez premiera Tuska (Platforma Obywatelska) kogoś do pełnienia obowiązków wójta Raniżowa. Podobno już wojewodzina (Platforma Obywatelska) złożyła wniosek w tej sprawie. Naturalnym kandydatem na to stanowisko byłby poprzedni wójt Niemczyk (akurat z koalicyjnego z PSL-u). 




    Do tego nie chce dopuścić Kardyś, który jest z PiS-u, więc naradza się z przewodniczącym Rzeszutkiem.


     Raniżowianie śpią spokojnie, a inni dzielą na nich skórę.











    niedziela, 6 kwietnia 2014

    Burmistrz Zuba powinien być jak... Jezus!

    Znowu z zapartym tchem wysłuchałem papieża Franciszka, który oznajmił: prezydent miasta,  burmistrz musi być jak Jezus: zawsze pośród ludzi i odpowiadać na ich potrzeby.

     No... w szoku jestem. Strach pomyśleć, co jutro będzie się działo w Urzędzie Miejskim.
    W wygłoszonym przemówieniu Franciszek podkreślił, że burmistrzowie są "biedni" i często zmęczeni, gdyż tyle osób zwraca się do nich z różnymi sprawami. - Ale to jest właśnie ich praca - dodał.

    - Przychodzi mi na myśl Jezus; nie był burmistrzem, ale właśnie ikoną, której potrzebujemy. (...) Kiedy był pośród ludzi, tłum napierał na niego do tego stopnia, że nie mógł prawie oddychać - mówił Franciszek. - Taki właśnie powinien być burmistrz. (...) Tego właśnie wam życzę: zmęczenia pośród waszego ludu i tego, by ludzie was szukali i wiedzieli, że zawsze umiecie odpowiedzieć na ich potrzeby - dodał.

    Papież dopowiedział, że burmistrz musi być zawsze mediatorem, nie może być stronniczy ani nie może czerpać żadnych korzyści dla siebie. Franciszek dodał, że rządzenie gminą czy miastem to nie prowadzenie sklepiku.

    Cały tekst

     W Maglu zastanawiamy się, czy wyniki konkursów na dyrektorów szkół i przedszkoli w naszej gminie będą odpowiedzią na potrzeby mieszkańców? Tak na moje oko, to w "1" należałoby postawić na kogoś innego. Zarówno w szkole jak i przedszkolu. O tym jednak napiszę jutro.



    sobota, 5 kwietnia 2014

    Zmiany w Korso


    Od kilku tygodni krążyły plotki, że w Korso Kolbuszowskim nastąpi zmiana redaktora naczelnego. Padały różne nazwiska kandydatów, ale za te pieniądze chętnych nie było zbyt wielu. W Galicji postawiłem na redaktora Radwańskiego i wygrałem talon na obiad dla (akurat) czterech osób.



    Co ta zmiana oznacza? Trudno wyczuć, z poetą bowiem nigdy nic nie wiadomo. Sprzedaż Korso od 2 lat jest na tym samym poziomie.






      Czyli kosmetyczne zmiany z zeszłego roku nie powiększyły ilości czytelników. Moim zdaniem można swobodnie sprzedawać ponad 4 tysiące egzemplarzy. Potrzebne są jednak większe zmiany. 

    Przede wszystkim redaktorzy piszą tak, jakby byli z innej planety, jakby to, co się tutaj dzieje, ich nie dotyczyło. Dlatego teksty wychodzą jałowe: czytając nie mamy poczucia uczestnictwa w wydarzeniach. Po drugie i najważniejsze: redakcja unika jak ognia drażliwych dla kolbuszowskiej władzy tematów. Tak powstaje u czytelnika wrażenie, że tygodnik jest tylko tubą magistratu i starostwa.
    Brakuje w Korso też reportaży, artykułów, wywiadów, tematów dotyczących bezpośrednio nas, mieszkańców tego powiatu. Konsekwentnie unika się pisania o naszych problemach, sukcesach.


    Życzymy więc nowemu redaktorowi naczelnemu mądrych i odważnych decyzji.






    piątek, 4 kwietnia 2014

    Co nosi Marlena Bogdan-Marut?





    No... jest źle, szczególnie z językiem polskiem. Będzie gorzej, bo redaktor Radwański został doktorem (gratulacje!) i wygląda na to, że pani Marlena szuka dla niego roboty w szpitalu.

    W Maglu dodatkowo zastanawiamy się, czy pani Marlena ma na drugie imię Bogdan, czy też nie umie napisać prawidłowo swojego nazwiska? My umiemy, bo jesteśmy po solidnej szkole zawodowy, gdzie uczyła nas wybitna polonistka - pani mgr Margańska - dziękujemy.

    Sokółka w reprezentacji Polski!



    Do kobiecej reprezentacji Polski w piłce nożnej powróciła wychowanka Sokoła Kolbuszowa Dolna - Sofia Gonzales.
    Nasze dziewczyny 5 kwietnia zmierzą się w eliminacjach mistrzostw w Motherwell ze Szkocją.

    Co ciekawe, Sofia porzuciła swoją karierę w piłce nożnej w 2012 roku na rzecz sportów walki i kulturystyki. Powróciła po półtorarocznej przerwie jesienią zeszłego roku.

    Poniżej fragment wywiadu z 2012 roku.



    Kibice we Wrocławiu znają Cię jako piłkarkę AZS-u Wrocław. Czym zajmujesz się obecnie?
    Sophia Gonzales: - Obecnie fitnessem i kulturystyką. Są to głównie ćwiczenia siłowe. Mam też zamiar wkrótce zrobić kurs na instruktora fitness. Poza tym trenuję Muai Thai i MMA. Także czas mam wypełniony.
    Skąd pomysł, by zmienić dyscyplinę?
    - Kulturystyka zainteresowała mnie jakieś 4-5 lat temu. Ogólnie zawsze mi się to podobało. Przywiązuję dużą wagę do umięśnionej sylwetki i właśnie wtedy zaczęłam powoli ćwiczyć. Później ćwiczyłam coraz częściej i tak jest do dzisiaj. Jest to spowodowane po części sportami walki bo tam jednak trzeba mieć dużo więcej siły niż w piłce nożnej.
    Czy wiążesz przyszłość z tym, co teraz trenujesz?
    - Ćwiczenia siłowe są tylko dla mnie, nie chcę być aż tak umięśniona jak Ci którzy robią to na poważnie. Mam poważne plany związane ze sportami walki. Chcę wystartować w zawodach, tylko jeszcze jestem niegotowa. Od ósmego roku życia trenowałam karate i miałam 6 lat przerwy, bo gdy miałam 18 lat przyjechałam do Wrocławia, żeby grać w AZS-ie. Wtedy przestałam trenować karate, a zaczęłam uprawiać piłkę nożną.

    całość