sobota, 1 sierpnia 2026

Patriotyzm na miarę naszych czasów — czyli jak kochać Ojczyznę, nie robiąc absolutnie nic

 



Syreny jak zwykle zawyją. Zatrzymamy się na chwilę, zrobimy poważne miny, może ktoś nawet zdejmie czapkę. I przez te trzy sekundy nikt nie zada sobie pytania, które powinno wisieć na każdym urzędzie, sklepie, warsztacie i gabinecie lekarskim:

Co to właściwie znaczy być dziś patriotą?

Bo jeśli patriotyzm to tylko stanie na baczność, to gratuluję — jesteśmy narodem mistrzów świata. Ale jeśli patriotyzm to dbanie o kraj, ludzi, wspólnotę… no to tu zaczyna się kabaret. Czy ktoś, kto świadomie pakuje nam w jedzenie dodatki, które powoli nas zabijają, może nazywać się patriotą?Czy producent, który wie, że 3/4 tego, co sprzedaje, nie nadaje się do jedzenia, ale i tak to sprzedaje, bo „rynek tak chce”, jest patriotą?Czy rolnik, który pryska tak, że muchy padają w locie, a gleba błaga o litość, jest patriotą?

No chyba że nowa definicja patriotyzmu brzmi: „Kocham Polskę, ale Polaków już niekoniecznie.”

Lekarz, który wie, jakie badania powinieneś mieć, ale ich nie zleci, bo „po co się wychylać”, „NFZ nie lubi”, „nie będę się tłumaczył”, „a może samo przejdzie”…

Czy to jest patriotyzm? Czy troska o zdrowie obywatela nie jest przypadkiem fundamentem silnego państwa?

A może patriotyzm w medycynie to nowa filozofia: „Im mniej pacjentów przeżyje, tym krótsze kolejki.”

Mechanik, który rżnie Cię na naprawie, wymienia części, które nie trzeba wymieniać, a te które trzeba — zostawia, bo „i tak wrócisz”.

Czy to jest patriotyzm? Czy budowanie zaufania i uczciwości nie jest przypadkiem tym, co wzmacnia społeczeństwo?

Chyba że patriotyzm w warsztacie to zasada: „Ojczyznę kocham, ale klienta skasuję.”

Urzędnik, który nie dokształca się, nie zna przepisów, nie konsultuje się z mieszkańcami, ale za to zna wszystkie procedury, jak wcisnąć na stołek kuzyna, szwagra i kolegę z liceum.

Czy to jest patriotyzm?

Może tak — jeśli patriotyzm to miłość do Ojczyzny rozumiana jako: „Ojczyzna to ja i moja rodzina, reszta to petenci.”

Polityk, który zmienia partie jak skarpetki, bez słowa wyjaśnienia. Polityk, który nie mówi wyborcom, co naprawdę dzieje się na szczytach władzy. Polityk, który traktuje mandat jak kartę rabatową do świata przywilejów.

Czy to jest patriotyzm?

Może tak — jeśli patriotyzm to hasło: „Polska rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatniej — zwłaszcza moi.”

Azaliż..więc kim my właściwie jesteśmy?

Narodem, który chce być dumny, ale nie chce być odpowiedzialny. Narodem, który chce silnej Polski, ale nie chce silnych zasad. Narodem, który chce dostatku, ale nie chce uczciwości. Narodem, który chce patriotów, ale nie chce wysiłku.

Może więc czas przestać pytać: „Czy oni są patriotami?” i zacząć pytać: „Czy my jeszcze wiemy, co to słowo znaczy?”

Bo patriotyzm nie zaczyna się od syreny. Patriotyzm zaczyna się od tego, co robimy, kiedy syrena milknie.





piątek, 31 lipca 2026

I słowo ciałem się stało

 Jak dwa lata temu przepowiedziała miejscowa wróżka Hazar, nowym dyrektorem MDK został Pan Andrzej Selwa z Urzędu Miejskiego. Skąd ona to wszystko wie?

Przepis na zostanie dyrektorem wydaje się prosty: jeździć z burmistrzem na Ukrainę, mówić niewiele, nie wychylać się i być na tyle dyskretnym, żeby większość mieszkańców zastanawiała się: „A kto to właściwie jest?”.

Naszym zdaniem warto było ogłosić otwarty konkurs i dać szansę kandydatom z zewnątrz. Może ktoś wniósłby do MDK trochę świeżych pomysłów, energii i nowego spojrzenia. Ale najwyraźniej uznano, że świeży powiew mógłby narobić przeciągu.

Znacznie bezpieczniej mieć na czele instytucji osobę dobrze znającą realia magistratu. Zwłaszcza gdy za niespełna rok wybory samorządowe, a MDK dysponuje sceną, nagłośnieniem, salami i możliwością organizowania wielu wydarzeń. Taki zbieg okoliczności bywa przecież bardzo wygodny.

Podobno wśród pracowników pojawiła się nadzieja, że teraz będzie spokojniej i luźniej.

My radzimy jeszcze nie otwierać szampana.

Nowy dyrektor będzie musiał przede wszystkim udowodnić, że nie jest tylko kolejnym urzędnikiem przeniesionym z jednego gabinetu do drugiego. A to oznacza, że prędzej czy później będzie chciał pokazać aktywność, pomysły i wyniki. A gdy szef chce pokazać wyniki... zwykle kończą się luzy.

Będziemy się temu z zainteresowaniem przyglądać. W końcu MDK to Miejski Dom Kultury, a nie Miejski Dom Karier.

więcej - kliknij tutaj


Azaliż... co ciekawe, w komunikacie ani słowa podziękowania dla dotychczasowego dyrektora Wiesława Sitki.
 Ok, podejrzewamy że (wg autorów) nie ma za co, ale wypadałoby- prawda? Taka jakaś insza kultura nadchodzi. Turańska czy jakoś tak.

 Zapowiada się naprawdę ciekawie.



Państwo zaczyna się w powiecie

Państwo nie jest tylko zbiorem ustaw i urzędów. Jest odbiciem jakości swoich obywateli. Tam, gdzie ludzie przestają interesować się sprawami wspólnymi, pojawia się obojętność, a ta zawsze sprzyja bylejakości.

Przez lata nauczyliśmy się narzekać na władzę, ale znacznie trudniej przychodzi nam brać odpowiedzialność za własną wspólnotę. Samorząd nie jest usługą świadczoną mieszkańcom – to współodpowiedzialność mieszkańców za miejsce, w którym żyją. Demokracja nie kończy się przy urnie wyborczej. To codzienny obowiązek zadawania pytań, patrzenia władzy na ręce i uczestniczenia w życiu publicznym.

Z takiego przekonania narodziła się inicjatywa Referendum RKL. Nie jako cel sam w sobie, lecz jako przypomnienie, że mieszkańcy są gospodarzami powiatu.

Dlatego warto docenić każdą próbę prawdziwego dialogu z mieszkańcami. Jeśli radni rzeczywiście chcą rozmawiać i słuchać, jest to krok we właściwym kierunku. Oby dialog nie był jednorazową reakcją na polityczne wydarzenia, lecz stał się trwałym elementem życia publicznego.

Silna wspólnota powstaje wtedy, gdy obywatele przestają być widzami, a stają się współgospodarzami swojej małej ojczyzny.

Ciekawe, jak potoczy się ta historia..


więcej kliknij tutaj

Gratulacje dla pomysłodawców



czwartek, 30 lipca 2026

Kto remontuje powiatowe drogi w RKL?




 
Prawie miesiąc temu na portalu powiatowym ukazała się informacja dotycząca remontów dróg, zakończona takim podsumowaniem:


Cool.

wiecej kliknij tutaj

Nieuważny czytelnik mógł odnieść wrażenie, że działacze Referendum RKL mijają się z prawdą, bo oto starosta Józef Kardyś rzekomo sam finansuje z budżetu powiatu remonty dróg i nie sięga po pieniądze z budżetów gmin.

Problem w tym, że kluczowe jest jedno, niepozorne sformułowanie: w przypadku tych konkretnych inwestycji drogowych”.

To właśnie ono całkowicie zmienia wydźwięk komunikatu. W praktyce oznacza ono: w tych inwestycjach powiat finansuje je sam, ale nie mówi nic o pozostałych. A skoro trzeba było dodać takie zastrzeżenie, to czytelnik ma prawo zadać pytanie: czy w innych przypadkach wygląda to już inaczej?

To klasyczny przykład przemilczenia istotnego kontekstu. Autor nie napisał wprost, że powiat nigdy nie oczekuje współfinansowania od gmin. Napisał jedynie, że w tych konkretnych inwestycjach tak właśnie jest i na tej podstawie stwierdził, że ci  Referendum RKL mocno naciągali rzeczywistość.

Co ciekawe, pod tamtym tekstem nikt się nie podpisał. Najwyraźniej w starostwie wciąż są osoby, które cenią swoje nazwisko i wolą nie firmować takich zabiegów erystycznych własnym nazwiskiem.

Azaliż... kilka dni temu na portalu powiatowym ukazała się kolejna informacja – tym razem dotycząca przebudowy drogi powiatowej w Cmolasie.)

więcej kliknij tutaj


I nagle okazuje się, że ta inwestycja jest współfinansowana przez gminę.

No to jak to w końcu jest? Starosta "przymusza" gminy, czy też  tak jakoś włodrze sami stoją  w kolejce i z braku czegoś lepszego do roboty dają mu pieniądze?

A teraz wisienka na ten torcik- ile dołożył do tej inwestycji powiat. a ile gmina? I dlaczego tej ważnej informacji ( i kilku innych) nie ma w tym tekście Pani Barbaro?



środa, 29 lipca 2026

Po co to referendum?

 Referendum za pasem. Europoseł jednak gdzieś wyjechał. Członkowie komitetu też jakby poznikali. Nastała cisza.

Tymczasem Starostwo przekonuje, że właściwie nie wiadomo, po co to całe referendum. Przecież jest dobrze. A może nawet jeszcze lepi. Drogi się same remontują, szpital stoi, inwestycje są realizowane, pieniądze zewnętrzne płyną. No to po jaką cholerę coś zmieniać?

Co jest?

Wzięliśmy więc  litr wódki,blachę sernika z makiem i spróbowaliśy to rozkminić z redakcyjną wróżką, o co tu właściwie chodzi. Jasnowidząca z namaszczeniem rozłożyła karty Tarota.

I wyszło nam, że być może problem nie polega wyłącznie na tym, co Powiat robi, ale również na tym, jak podejmuje decyzje i jaki wpływ mają na nie mieszkańcy.

Według naszej wróżki Starosta Józef Kardyś podporządkował sobie Radę Powiatu bezwzględnie i bezwarunkowo, zamieniając ją w sprawną maszynkę do głosowania. Bez większej dyskusji. Bez publicznego ścierania się argumentów. Bez zadawania niewygodnych pytań.

Do tego mieszkańcy zostali praktycznie odcięci od procesu legislacyjnego. Projekty uchwał nie są publikowane z odpowiednim wyprzedzeniem, więc trudno zapoznać się z nimi przed sesją, przeanalizować ich skutki, zgłosić uwagi czy zwrócić się do radnych. W praktyce często dowiadujemy się, nad czym Rada debatowała, dopiero wtedy, gdy uchwała została już przyjęta.

Nie możemy nic.

Mamy siedzieć na tyłkach, czytać artykuły sponsorowane w Gazetce Zakładowej i cieszyć się, że władza znowu coś zrobiła.

Historia zatoczyła koło i mentalnie wylądowaliśmy w latach 70. ubiegłego wieku, kiedy w Kolbuszowej rządził sekretarz Adolf Dzimiera. Oczywiście czasy się zmieniły. Mamy internet, Biuletyn Informacji Publicznej, media społecznościowe i dostęp do ogromnej ilości informacji. Tylko że najwyraźniej nie zawsze mamy dostęp do tych informacji, które pozwalają mieszkańcom rzeczywiście uczestniczyć w podejmowaniu decyzji.

Od strony technicznej Józef Kardyś jako starosta nie jest zły. Szpital stoi. Drogi są remontowane. Powiat jakoś funkcjonuje — być może nawet lepiej niż wiele innych powiatów w Polsce.

Tylko że samorząd to nie przedsiębiorstwo, w którym mieszkańcy mają jedynie oglądać wyniki i oceniać, czy bilans się zgadza.

Samorząd to wspólnota mieszkańców. A mieszkańcy powinni mieć możliwość wiedzieć, co się planuje, dlaczego podejmowane są konkretne decyzje i jakie będą ich skutki. Powinni mieć czas, aby zapoznać się z projektami uchwał i możliwość przedstawienia swojego stanowiska, zanim radni nacisną przycisk „za”.

Tymczasem nie mamy realnego wpływu na wiele decyzji. Nie wiemy nawet, co dokładnie dzieje się przed sesją. Nie mamy łatwego dostępu do pełnych, konkretnych i aktualnych danych. A radni najwyraźniej nie widzą w tym problemu i nie chcą tego zmienić.

Być może właśnie dlatego część mieszkańców próbuje ich odwołać.

Ale referendum to dopiero początek bardzo długiej drogi.

Jeżeli odwołanie Rady Powiatu się powiedzie, kolejnym krokiem będą nowe wybory. To kolejne koszty następne pół miliona złotych w piach. A przecież nowe wybory nie dają żadnej gwarancji, że nowa Rada będzie działała inaczej.

Może się okazać, że zmienią się nazwiska, ale system pozostanie ten sam. Nadal projekty uchwał będą trafiały do mieszkańców dopiero po głosowaniu. Nadal decyzje będą zapadały bez realnej możliwości wcześniejszego zapoznania się z nimi i przedstawienia własnego stanowiska.

Dlatego pojawia się pytanie:

Czy nie byłoby lepiej już teraz wywierać jak największą presję na Radę Powiatu, aby zmieniła Statut Powiatu i wprowadziła konkretne zasady przejrzystości?

Na przykład:

– obowiązek publikowania projektów uchwał w Biuletynie Informacji Publicznej co najmniej 7 dni przed sesją;

– publikowanie uzasadnień, materiałów i dokumentów dotyczących projektów uchwał;

– zagwarantowanie mieszkańcom prawa do zabrania głosu przed głosowaniem nad każdą uchwałą;

– jasne zasady zgłaszania pytań i uwag przez mieszkańców;


Bo może problem nie polega wyłącznie na tym, kto siedzi w Radzie Powiatu, ale na tym, jakie zasady obowiązują i czy mieszkańcy mają realny dostęp do procesu podejmowania decyzji.

Referendum może być potrzebne. Może być sygnałem ostrzegawczym. Może zmusić władzę do refleksji.

Ale samo odwołanie Rady nie gwarantuje, że po wyborach wszystko nagle stanie się bardziej przejrzyste, otwarte i obywatelskie.



Azaliż.... może więc zanim wydamy kolejne pół miliona złotych na wybory, warto zapytać radnych wprost:

Czy jesteście gotowi już teraz zmienić zasady działania Powiatu tak, aby mieszkańcy mogli zobaczyć projekty uchwał przed głosowaniem, zapoznać się z nimi i zabrać głos?

Jeżeli tak — być może część problemów można rozwiązać bez politycznej kolbuszowsko-kolbuszowskiej wojny.

Jeżeli nie — mieszkańcy będą mieli prawo wyciągnąć własne wnioski.

Bo dobra droga i wyremontowany budynek to ważne rzeczy.

Ale samorząd bez przejrzystości, dyskusji i udziału mieszkańców może działać sprawnie — tylko że coraz mniej przypomina wtedy samorząd.




wtorek, 28 lipca 2026

Czy starosta Kardyś szasta naszymi pieniędzmi?

 




Na stronie powiatowej kolejna agitka informacyjna.



Pomijając już fakt, po jaką cholerę kolejna wirtualna strzelnica, skoro w powiecie są już trzy? Młodzież nie może korzystać z tych, które już istnieją? Czy naprawdę każda szkoła musi mieć własną?

Dlaczego zamiast czwartej wirtualnej strzelnicy nie zainwestowano w jedną porządną strzelnicę kulową, z której mogliby korzystać uczniowie wszystkich szkół, kluby strzeleckie, służby mundurowe, a także mieszkańcy powiatu?

Ciekawsze jest jednak coś zupełnie innego.

Mamy już (prawie) cztery wirtualne strzelnice i jedną pneumatyczną. Cool! Nowoczesność pełną gębą.

Azaliż... skoro mamy tyle strzelnic i tyle możliwości rozwijania strzeleckich talentów młodzieży, to dlaczego na zawodach strzeleckich organizowanych pod patronatem Starostwa Powiatowego pojawiło się zaledwie około 30 osób?

Czyżby kolbuszowska młodzież wcale nie była tak zainteresowana strzelectwem, jak wynikałoby z propagandowych opisów kolejnych inwestycji?

A może problem polega na tym, że samo kupienie sprzętu i otwarcie strzelnicy jeszcze nie sprawia, że nagle pojawiają się chętni do strzelania?

Bo jeśli mamy inwestować w kolejne obiekty, to może najpierw warto sprawdzić, jak intensywnie wykorzystywane są te, które już mamy?

Tu, z kronikarskiego obowiązku, przypominamy jeszcze jedną historię.

Na początku lat 80. na gminnych zawodach strzeleckich, w których rywalizowały reprezentacje miejscowych przedsiębiorstw i instytucji, drugie, zaszczytne miejsce zajęła drużyna z miejscowego komisariatu Milicji Obywatelskiej, której opiekunem był pan Józef Fryc.W składzie sami profesjonaliści.

Pierwsze miejsce zajęła natomiast reprezentacja Liceum Ogólnokształcącego.

I tu zaczyna się najlepsza część tej historii.

Drużynę LO stanowiły… młode, piękne uczennice.

Obciach był na całego. Milicjanci musieli uznać wyższość licealistek.

Podobno do dziś niektórzy wspominają tę porażkę z lekkim drżeniem ręki przy celowaniu.

A może ktoś z naszych Czytelników pamięta, kto dokładnie wchodził w skład tej zwycięskiej drużyny?
Może doktor Kozubal wyszpera?

Zawody odbywały się na strzelnicy znajdującej się na stadionie pod Łysą Górą.

I tak przy okazji pytanie do powiatu:

Czy ktoś policzył, ilu uczniów rzeczywiście korzysta obecnie z trzech wirtualnych i jednej pneumatycznej strzelnicy?

Ile godzin w tygodniu są wykorzystywane?

Bo może zanim wybudujemy piątą, warto sprawdzić, czy z tych trzech już korzysta ktoś poza osobami przecinającymi wstęgę podczas uroczystego otwarcia.




poniedziałek, 27 lipca 2026

Nowe BIP Starostwa, czyli cyfrowa rewolucja po kolbuszowsku

 Starostwo Powiatowe w Kolbuszowej gdzieś tak w marcu przeszło na nową stronę BIP.

Cool. Nowocześnie. Cyfrowo. XXI wiek.

Problem w tym, że tak jakoś to wszystko nie działa.

Pomijając już stronę graficzną i nawigację, które momentami sprawiają wrażenie, jakby projektantowi skończył się internet w połowie roboty, na stronie brakuje podstawowych informacji. Amatorszczyzna.
Podobno informatyk z ratusza, pan Lucjan Maciąg, płakał, gdy to zobaczył.

Na przykład, starosta ma obowiązek publikować uchwały Rady Powiatu w terminie określonym przepisami. Na starym BIP-ie ostatnie uchwały są z lutego. Na nowym? No cóż... dalszego ciągu tej fascynującej opowieści nie udało nam się znaleźć.

Może uchwały są, tylko trzeba je odnaleźć metodą archeologiczną?

Może zostały zakopane pod jakimś menu?



A może nowy BIP działa według zasady: „Jeżeli czegoś nie ma, to znaczy, że nie trzeba tego szukać”?

Mamy też specjalną nagrodę: szóstka piwa dla tego, kto znajdzie na nowym BIP-ie aktualną wersję Statutu Powiatu Kolbuszowskiego.

Oczywiście nie chodzi nam o to, żeby się czepiać.

No, może trochę.

Ale przede wszystkim chodzi o to, że Biuletyn Informacji Publicznej ma służyć mieszkańcom, a nie być cyfrową wersją pokoju, do którego ktoś wrzucił dokumenty, zgasił światło i zgubił klucz.

Bo jeśli mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co robi władza, jakie podejmuje uchwały i jakie obowiązują przepisy, to chyba dobrze byłoby im te informacje pokazać.

Chyba że mamy nową powiatową strategię informacyjną:

„Transparentność, ale tylko dla tych, którzy wiedzą, gdzie szukać. A najlepiej, żeby nie znaleźli”.

A może jednak ktoś z powiatu wyjaśni, dlaczego po przejściu na nowy BIP mieszkańcy mają problem ze znalezieniem podstawowych dokumentów?

Bo na razie wygląda to trochę tak, jakby Powiat Kolbuszowski przeszedł na nową stronę internetową, ale zapomniał zabrać ze sobą... informację publiczną.


Azaliż... dlaczego tylko nas to interesuje?

Przecież ludzie z Referendum RKL, zwłaszcza europoseł Tomasz Buczek,  powinni za takie rzeczy jechać po staroście Kardysiu jak po łysej kobyle. Powinni składać wnioski, skargi, petycje w tej sprawie.
Dlaczego tego nie robią?


Szanowny Panie Starosto,

Na podstawie art. 2 ust. 1 oraz art. 10 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, zwracam się z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej funkcjonowania Biuletynu Informacji Publicznej Powiatu Kolbuszowskiego.

Wnoszę o wskazanie:

  1. Gdzie na nowej stronie BIP Powiatu Kolbuszowskiego znajdują się aktualne uchwały Rady Powiatu Kolbuszowskiego, publikowane zgodnie z obowiązującymi przepisami.

  2. Gdzie na nowej stronie BIP można znaleźć aktualną, obowiązującą wersję Statutu Powiatu Kolbuszowskiego w pełnej treści.

Proszę o podanie dokładnych lokalizacji (linków lub ścieżek nawigacyjnych) prowadzących do wskazanych dokumentów.

W przypadku braku publikacji tych dokumentów proszę o wyjaśnienie przyczyn oraz wskazanie terminu, w którym zostaną one udostępnione zgodnie z obowiązkiem informacyjnym organu.







niedziela, 26 lipca 2026

Z notatnika jasnowidza Bartosza

 Redaktor Bartosz Posłuszny  pochwalił się  wiadomością dnia:

więcej- kliknij tutaj

Czytaliśmy to 3 razy i za cholerę nie wiemy skąd redaktor Posłuszny wie że
"Okoliczności każdego z sześciu przypadków mają zostać wyjaśnione przez śledczych."

Skoro dwa zdania wcześniej napisał

"Do prokuratury skierowaliśmy pytania dotyczące między innymi tego, czy postępowanie zostało już formalnie wszczęte, czego dokładnie dotyczy zawiadomienie oraz jakie czynności będą podejmowane. Czekamy na odpowiedź.
"



Nie wyjaśniono: jakie przestępstwo jest przedmiotem zawiadomienia do prokuratury,kto może ponosić odpowiedzialność za błędne podpisy, jak wygląda standardowa procedura KBW w takich przypadkach.

Czytelnik zostaje z wrażeniem, że to coś wyjątkowego, choć takie sytuacje zdarzają się w każdej akcji referendalnej.
Nie ma żadnego linku do oficjalnego komunikatu KBW ani do zawiadomienia prokuratury. Wszystko opiera się na „potwierdzeniu redakcji”, co jest zbyt słabe jak na materiał o postępowaniu karnym.

Czy to nie wygląda na manipulację?


Podobne sprawy są w całej Polsce umarzane ze względu na znikomą szkodliwość społeczną. O tym  redaktor Posłuszny też nie raczył poinformować.

więcej - kliknij tutaj

Naszym zdaniem, ma to wywołać u czytelników przeświadczenie, że inicjatorzy referendum popełnili świadomie przestępstwo  i niechybnie pójdą do pierdla i lepiej trzymać się od nich z daleka.
Co już widać w mediach społecznościowych.





sobota, 25 lipca 2026

Przewodniczący Mieczysław Buczek sam siem pochwalił

 Radny powiatowy, Pan Artur Świder, podlinkował artykuł z Gazetki Zakładowej i pod tym rozpoczęła się ciekawa dyskusja.

Głos zabrał w niej sam przewodniczący Mieczysław Burek.


więcej - kliknij tutaj 


Korzystając z okazji, rzuciliśmy  przewodniczącemu Burkowi i radnemu Świdrowi- rękawicę.


Jako mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego zwracam się do Pana z prośbą o podjęcie interwencji w sprawa kluczowej dla wszystkich obywateli – jawności i przejrzystości prac Rady Powiatu Kolbuszowskiego.

Obecnie projekty uchwał, nad którymi głosują Radni, nie są publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej (BIP) z odpowiednim wyprzedzeniem przed sesją. Uniemożliwia to mieszkańcom zapoznanie się z planowanymi regulacjami, analizę ich wpływu na lokalną społeczność oraz podjęcie decyzji o ewentualnym przybyciu na sesję i zabraniu głosu.

Zwracam się z uprzejmą prośbą o złożenie przez Pana oficjalnego wniosku (lub interpelacji) do Przewodniczącego Rady Powiatu, Pana Mieczysława Burka, oraz Zarządu Powiatu o:

Wprowadzenie stałej zasady publikowania pełnych projektów uchwał w BIP na co najmniej 7 dni przed każdą planowaną sesją Rady Powiatu.

Taka praktyka jest standardem w wielu samorządach w Polsce. Zwiększa zaufanie obywateli do organów władzy, realizuje prawo do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji RP) i pozwala Radnym na poznanie opinii mieszkańców jeszcze przed ostatecznym głosowaniem.

Będę niezmiernie wdzięczny za podjęcie tej inicjatywy na najbliższej sesji lub posiedzeniu komisji oraz poinformowanie mnie o odpowiedzi 



Od dziś trochę mniej chamstwa pod wpisami na Maglu

 Drodzy Czytelnicy,

postanowiłem wprowadzić na Maglu jedną zmianę.

Od teraz nie będę publikował komentarzy, których jedynym celem jest obrażanie innych ludzi.

Można się ze mną nie zgadzać.
Można krytykować moje teksty.
Można wytykać mi błędy.
Można napisać, że coś jest głupie, bez sensu albo że kompletnie nie mam racji.

To wszystko jest w porządku.

Magiel od początku był miejscem, gdzie można było dyskutować, spierać się, a czasami nawet ostro się pokłócić. I nadal tak będzie.

Ale czym innym jest ostra krytyka, a czym innym zwykłe chamstwo, wyzwiska i personalne ataki.

Tego jest już zdecydowanie za dużo.

Nie chcę, żeby pod moimi tekstami powstawał ściek pełen wzajemnego obrażania się. Nie po to prowadzę tego bloga.

Dlatego od dziś komentarze, które nie wnoszą nic do dyskusji, a służą wyłącznie temu, żeby kogoś poniżyć, zwyczajnie nie będą publikowane.

I żeby była jasność – nie zamierzam tworzyć żadnej listy tematów zakazanych ani kneblować krytyki. Możecie nadal pisać, co chcecie. Możecie krytykować burmistrza, starostę, radnych, mnie, Magiel, a nawet moje teksty.

Mnie tradycyjnie możecie dowalać do woli. 😁

Przyzwyczaiłem się.

Możecie napisać, że jestem głupi, że nie mam pojęcia o samorządzie, że znowu coś pokręciłem albo że kolejny tekst jest kompletnie beznadziejny.

Byle bez chamstwa.

Bo można komuś powiedzieć, że nie ma racji, nie używając przy tym słów, których normalny człowiek nie powiedziałby drugiemu człowiekowi prosto w twarz.

I tego chciałbym się trzymać.

Magiel może być złośliwy.
Magiel może być ironiczny.
Magiel może być bezczelny.
Magiel może się z kimś nie zgadzać.

Ale nie chciałbym, żeby Magiel był miejscem, w którym chamstwo staje się normą.

Dlatego od dziś trochę mocniej będę pilnował komentarzy.

Krytykujcie. Polemizujcie. Dowalajcie. Dyskutujcie.

Ale spróbujmy robić to tak, żeby po przeczytaniu komentarzy nie trzeba było zastanawiać się, czy właśnie otworzyliśmy sekcję komentarzy, czy lokalny konkurs na największego chama.

Pozdrawiam i zapraszam do dalszej, również ostrej, ale jednak kulturalnej wymiany zdań.

PS. Mnie naprawdę możecie nadal atakować. W końcu prowadzenie Magla bez regularnego dowalania autorowi byłoby chyba sprzeczne z tradycją. 😁



piątek, 24 lipca 2026

Remont po kolbuszowsku: posmarować i modlić się o przyczepność

 Kolbuszowa znów udowadnia, że jeśli istnieje jakaś metoda remontu dróg, którą reszta świata porzuciła jako szkodliwą, nieskuteczną i przestarzałą, to u nas będzie ona stosowana z dumą, konsekwencją i w ilościach hurtowych.


Gmina Miejska Mielec i Wiejska Mielec zrezygnowały z lepiku obsypanego grysem osiem lat temu. Ropczyce i powiat ropczycko‑sędziszowski pięć lat temu. Wszyscy zauważyli, że to nie działa, że szkodzi, że jest niebezpieczne dla motocyklistów, że oblepia koła, rysuje auta i wystrzeliwuje spod opon jak pociski. Wszyscy – poza Kolbuszową, gdzie lepik jest traktowany jak lokalne dziedzictwo kulturowe. U nas jak co roku pół miasta oblepione: Zielona, Targowa, Piekarska, Piłsudskiego. Pęknięć to nie usuwa, nawierzchni nie wzmacnia, za to tworzy wertepy i sprawia, że jazda przypomina slalom między asfaltowymi minami.

Oczywiście zgodnie z kolbuszowską technologią nikt tego nie posprząta, bo po co. Tradycja jest ważniejsza niż zdrowy rozsądek.

Świat poszedł w nowoczesne masy, elastyczne uszczelniacze, membrany bitumiczne, materiały, które faktycznie działają. Kolbuszowa poszła w lepik, który działa tylko w jednym kierunku – na szkodę użytkowników. Ale przecież po co zrobić coś raz a dobrze. To nie pasuje do Kolbuszowej. Tu wszystko musi być „po kolbuszowsku”, czyli tak, żeby wyglądało, że coś się robi, ale jednocześnie żeby efekt był jak najmniej odczuwalny.

A teraz wisienka na torcie. Burmistrz Romaniuk zlikwidował dwie szkoły, trzecią oddał. Nie ma straży miejskiej. Nie ma brygady remontowo‑budowlanej. Zatrudnienie w urzędzie – według deklaracji – maleje, ale zadłużenie miasta rośnie o ponad 20 milionów. Na powwyżki dla burmistrza i jego następcy pieniądze są zawsze. Na drogi już nie. Dlatego zamiast normalnych remontów mamy bieda‑metodę lepikową, która bardziej przypomina próbę zamaskowania problemu niż jego rozwiązanie.


Azaliż... .Kolbuszowa dzieki burmistrzowi Romaniukowi to jedyne miejsce w regionie, gdzie remonty dróg wyglądają jakby ktoś próbował przykleić asfalt taśmą dwustronną. Reszta świata idzie w nowoczesność, a my w lepik, który bardziej przypomina rytuał niż technologię. Ale może tak ma być. Może Kolbuszowa nie byłaby sobą, gdyby coś zrobiła raz a dobrze. Tu nawet pęknięcia w asfalcie mają swoją lokalną tożsamość – i jak widać, nikt nie zamierza jej odbierać.


czwartek, 23 lipca 2026

Inspektor Barbara Żarkowska siem opracowała

 




Starostwo udaje, że referendum nie ma, jednak na jego stronach coraz częściej ukazują się komunikaty, które można interpretować jako budowanie pozytywnego wizerunku władz powiatu tuż przed referendum.




Ot taka kampania referendalna za  nasze piniądze.
Gdyby była to czysta informacja, mogłaby brzmieć:

Rozpoczęto przebudowę piwnic ZOL w Kolbuszowej na miejsce doraźnego schronienia. Wartość zadania wynosi 1 748 062,15 zł. Inwestycja jest finansowana z... Wykonawcą jest... Termin zakończenia prac przewidziano na...”

Tymczasem dostajemy:


„kolejna ważna inwestycja”
„przestrzeń, która ma chronić ludzi”
„zapewnić schronienie, bezpieczeństwo”
„każdy z nas chce czuć się bezpiecznie”
„inwestycja właśnie temu służy”
„konsekwentnie inwestuje w bezpieczeństwo mieszkańców”
„zwiększenie odporności naszego powiatu”.


To jest już język wizerunkowy i perswazyjny, a nie wyłącznie informacyjny.Można więc  postawić pytanie:
Czy to jeszcze informacja o inwestycji, czy już kampania wizerunkowa przed referendum?

Dlaczego w tym krótkim komunikacie nie ma podstawowych informacji?

Starostwo pochwaliło się kolejną inwestycją wartą 1 748 062,15 zł. Problem w tym, że z samego komunikatu mieszkańcy dowiadują się głównie, iż inwestycja jest „ważna”, „potrzebna” i ma poprawić bezpieczeństwo. Natomiast zabrakło wielu podstawowych informacji.

Przede wszystkim nie wiadomo, kto za to zapłaci. Nie podano, ile pieniędzy pochodzi z budżetu powiatu, ile z dotacji i czy powiat dokłada do inwestycji własne środki. Skoro mowa o wydaniu prawie 1,75 miliona złotych, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, z jakich pieniędzy jest to finansowane.

Nie podano również nazwy wykonawcy. Wiemy jedynie, że na plac budowy weszła „ekipa budowlana”. A przecież to inwestycja publiczna finansowana z publicznych pieniędzy.

Brakuje także informacji, kiedy prace mają się zakończyć. Wiadomo, że ruszyły, ale nie wiadomo, kiedy mieszkańcy będą mogli zobaczyć ich efekt.

Skoro powstaje miejsce doraźnego schronienia, warto byłoby napisać dla ilu osób będzie ono przeznaczone. Czy pomieści kilkadziesiąt osób, kilkaset, a może jeszcze więcej? Tego komunikat nie wyjaśnia.

Nie dowiadujemy się również, co konkretnie zostanie wykonane. Czy będą nowe instalacje, wentylacja, awaryjne zasilanie, sanitariaty, zapasy wody? Jakie standardy będzie spełniał obiekt? Tych informacji również zabrakło.

Samo określenie „miejsce doraźnego schronienia” także pozostawia wiele pytań. Czy będzie to pełnoprawny schron, czy jedynie pomieszczenie zapewniające podstawową ochronę? Dla przeciętnego mieszkańca to nie jest oczywiste.

Nie wiadomo też, kto i w jakich sytuacjach będzie mógł z niego korzystać. Czy schronienie będzie przeznaczone dla wszystkich mieszkańców powiatu, czy tylko dla osób przebywających w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym?Czy też tylko dla starosty i zarządu powiatu?

Z komunikatu nie wynika również, dlaczego wybrano właśnie piwnice ZOL. Czy były najlepiej przygotowane? Czy przeprowadzono analizy innych lokalizacji? O tym również nie ma ani słowa.

Brakuje także informacji o samym zamówieniu publicznym. Kto wygrał przetarg? Za jaką kwotę podpisano umowę? Czy wartość inwestycji może jeszcze wzrosnąć? Tego mieszkańcy również się nie dowiedzieli.

Azaliż... w efekcie zamiast konkretnej informacji o inwestycji za blisko 1,75 miliona złotych, otrzymaliśmy przede wszystkim komunikat podkreślający, jak bardzo inwestycja jest ważna i jak wiele dobrego robi obecny zarząd powiatu. A przecież mieszkańców najbardziej interesują konkrety: kto buduje, za ile, z czyich pieniędzy, do kiedy i co dokładnie powstanie.