Otrzymaliśmy odpowiedź od Pana Artura Świdra na nasz wniosek dotyczący wyjazdowego posiedzenia komisji i spotkania z protestującymi mieszkańcami-dziękujemy!
Możemy przyjąć, że komisja nie może przeprowadzać kontroli należących do kompetencji WIOŚ, że termin posiedzenia jest już ustalony i że wyjazd rowerem na Górę Weryńską może być (dla niego) nie lada problemem.
Tylko że my wcale nie prosiliśmy komisji o przeprowadzenie kontroli!
Prosiliśmy o coś znacznie prostszego — żeby komisja zajmująca się ochroną środowiska zainteresowała się problemem mieszkańców, wysłuchała ich i zapoznała się ze sprawą.
Skoro wyjazd się nie dało zorganizować, to dlaczego pan przewodniczący nie zaprosił protestujących na posiedzenie komisji?
Dlaczego nie zaproponował:
"Przyjdźcie, przedstawcie problem, wysłuchamy was i zastanowimy się, co możemy zrobić”?Czyżby referendum już się skonczyło?
Przecież ochrona środowiska jest właśnie obszarem zainteresowania tej komisji.
Nie trzeba być WIOŚ-em, żeby wysłuchać mieszkańców. Nie trzeba przeprowadzać kontroli, żeby dowiedzieć się, dlaczego ludzie protestują i czego oczekują od swoich przedstawicieli.
A tutaj zamiast zainteresowania problemem dostaliśmy przede wszystkim wyjaśnienie, dlaczego czegoś nie można zrobić.
Panie przewodniczący — nikt nie każe Panu zastępować WIOŚ.
Wystarczyło zainteresować się sprawą.
Bo jeśli komisja zajmująca się ochroną środowiska nie jest zainteresowana tym, co zgłaszają mieszkańcy w sprawie potencjalnej uciążliwości środowiskowej, to aż chciałoby się zapytać:
to czym właściwie ma się interesować?
Azaliż... okazuje się, że przewodniczący Świder zajmuje się poważniejszymi problemami- przeprowadzaniem gąsienic na drugą stronę drogi.