czwartek, 2 kwietnia 2026

Drzewo za kartki

 

Wczorajsze dwa wpisy na blogu były – oczywiście – żartami prima aprilisowymi. Trzeba jednak przyznać, że nowa ekipa w ratuszu ma bardziej luźne podejście i spory dystans do siebie oraz do tego, co robi. To może być całkiem dobry prognostyk na przyszłość.

Dlatego warto nie tylko ich chwalić, ale też uczciwie wytykać ewidentne błędy. Trudno bowiem przejść obojętnie obok drukowania nikomu niepotrzebnych kartek z życzeniami, szczególnie gdy odbywa się to kosztem oszczędzania na bezdomnych zwierzętach.

Swoją drogą, na te pocztówki „pod piłę” poszło całkiem spore drzewo.



środa, 1 kwietnia 2026

Kartka od burmistrza?

Jak wszyscy wiedzą, odwiedziliśmy  magistrat. Podczas pobytu wetknięto nam w rękę taką oto kartkę. 




Jaki jest sens produkcji  takiego badziewia które kosztuje więcej niż  całoroczne dożywianie zwierząt 
W schronisku w Naszej Wielkiej Lasowiackiej Stolicy?

Magiel w urzędzie miejskim

 Tak, stało sięm, udaliśmy się z samego rana  do magistratu z przeprosinami. Po dłuższych negocjacjach z włodarzami, udało nam się uzyskać sowitą dotację z Unii Europejskiej na  prowadzenie portalu informacyjnego- Kolbuszowski Magiel. Ostatnie formalności dopina (jakże pięknym- rozmarzyliśmy siem) kolanem Pani Monika Fryzeł.





Ruszamy od 1 maja w nowej formie, oraz objętości. Udało nam się pozyskać do współpracy byłą pracownicę urzędu gminnego, aktywistkę samorządową-  Panią  Asię (znowu schudła), która będzie prowadziła dział - Prosto z ratusza, a nawet jeszcze więcy. Będzie też tworzyć z Panią Moniką Fryzeł dział modowy.

Korektą zajmować się  będzie Pani Urszula Kaczmarczyk- nigdy więcej błędów i literówek.

 Jej mąż Pan Mirosław będzie redagował rubrykę- Moje samorządowe wspomnienia...  Już w pierwszym odcinku- ..., i wtedy ja mu mówię-Zbyszek co się będziesz  marnować na tym burmistrzowaniu, a zostań se posłem..." . 

 Nie zabraknie też (a jakże) kącika poetyckiego, którym opiekować się będzie doktor Janusz Radwański,

Kolbuszowska miniatura

Na rynku dzwoni poranek, brukiem niesie się gwar,

pod lipą ktoś wspomina czasy, gdy świat był bardziej „zaraz”.

W skansenie cisza jak z bajki — strzechy mrugają do drzew,

a wiatr, stary gawędziarz, niesie opowieści wbrew.

Dęby stoją jak strażnicy, pamiętają każdy krok,

każdą rozmowę pod sklepem, każdy sąsiedzki rok.

A miasto — niby niewielkie, a jednak w sercu ma świat,

bo tu historia oddycha, a codzienność tańczy w takt.




Dziękujemy naszym włodarzom za zrozumienie i wsparcie, na pewno ich nie zawiedziemy podczas kampanii wyborczej do sejmu w 2027 roku!



więcej informacji -  kliknij tutaj

Dąb z Kolejowej 2: ogłowiony, obserwowany i bez winnych



Otrzymaliśmy odpowiedź z Urzędu Miejskiego na nasze pytania dotyczące okaleczenia drzewa przy Kolejowej 2, w naszej szacownej Lasowiackiej Stolicy.
Co ciekawe, tym razem nie odpisał ani zastępca burmistrza Krzysztof Wójcicki, ani sam burmistrz Grzegorz Romaniuk. Zamiast tego pod pociąg grzecznie podrzucono kierownika Mateusza Czachora. Współczujemy — i jednocześnie dziękujemy za odwagę oraz udzielenie odpowiedzi.




W odpowiedzi na email w sprawie redukcji korony drzewa gatunku dąb szypułkowy pragnę poinformować, że Urząd Miejski w Kolbuszowej, w dnia 19.03.2026r. zwrócił się do Pani Kierownik Środowiskowego Domu Samopomocy w Kolbuszowej o udzielenie stosownych wyjaśnień. Pismem znak: SDS2240.01.2026 z dnia 19.03.2026r. Pani Elżbieta Wołosz Kierownik ŚDS wyjaśniła, że Środowiskowy Dom Samopomocy realizuje zadania, które określone są w Rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej, zapewniając bezpieczeństwo uczestnikom i pracownikom przebywającym na terenie zarządzanej placówki przy ul. Kolejowej.

W związku zaistnieniem przypadków spadających gałęzi o przekrojach 3-5 cm, Pani Kierownik podjęła działania polegające na zgłoszeniu tego faktu do Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kolbuszowej. Drzewo, którego interwencja dotyczyła znajduje się na placu, który użytkowany jest przez podopiecznych ŚDS w celach rekreacyjnych, wśród uczestników zajęć są osoby o różnych stopniach niepełnosprawności zarówno intelektualnej jak i ruchowej czy też sprzężonej, są również osoby poruszające się na wózkach. Ogród i teren wokół placówki są kluczowym elementem terapii zajęciowej i rekreacji. Zagrożenie spadających gałęzi wymusza ograniczanie czasu przebywania podopiecznych na świeżym powietrzu, co wpływa negatywnie na proces ich rehabilitacji i dobrostan psychofizyczny. Spadające konary zagrażały również infrastrukturze budynku oraz elementom małej architektury których uszkodzenie wiązałoby się z kosztami naprawy dla jednostki budżetowej.

Należy nadmienić, że sposób wykonania redukcji korony drzewa nie był przedmiotem konsultacji z Urzędem, a Strażacy podejmując tego typu interwencje w pierwszej kolejności kierują się wyłącznie zapewnieniu bezpieczeństwa, i to do nich ostatecznie należała decyzja o zakresie wykonania redukcji gałęzi drzewa. Obecnie drzewo będzie przedmiotem obserwacji i zostanie objęte przeglądem dendrologicznym w celu zapobiegania możliwych wystąpień grzybów czy procesów zgnilizny.


W Kolbuszowej drzewa mają ostatnio wyjątkowego pecha. Zwłaszcza te, które stoją zbyt blisko instytucji publicznych. Najnowsza ofiara to dąb przy Kolejowej 2, który doczekał się tak zwanej „redukcji korony”, czyli w praktyce potraktowania go tak, jakby komuś bardzo zależało, żeby już za dużo nie urósł. Odpowiedź z Urzędu Miejskiego w tej sprawie dotarła i jest to lektura, która mogłaby spokojnie konkurować z literaturą sensacyjną.

Co ciekawe, pod pismem nie podpisał się ani zastępca burmistrza Krzysztof Wójcicki, ani sam burmistrz Grzegorz Romaniuk. Zamiast tego na pierwszą linię wysunięto kierownika Mateusza Czachora. Klasyczna sytuacja: kiedy robi się niewygodnie, zawsze znajdzie się ktoś, kogo można wysłać z odpowiedzią.

Z pisma dowiadujemy się, że gałęzie spadały „od dłuższego czasu”, Pani Kierownik ŚDS (bez imienia i nazwiska) zgłosiła sprawę do straży pożarnej, straż przyjechała i zrobiła, co uznała za stosowne, a urząd nie konsultował, nie nadzorował i nie decydował. Teraz natomiast drzewo ma być „obserwowane dendrologicznie”. Brzmi to jak instrukcja obsługi problemów w trzech krokach: zadzwonić po straż, patrzeć jak tną, napisać, że wszystko było dla bezpieczeństwa.

Tylko że zdrowy rozsądek podpowiada coś innego. Jeśli gałęzie spadały od miesięcy, to mamy dwie możliwości. Albo nikt o tym nie wiedział, co byłoby pokazem braku nadzoru nad terenem publicznym. Albo wiedzieli, ale nic z tym nie zrobili, co jest jeszcze ciekawsze. W obu przypadkach pojawiają się pytania, na które w piśmie nie ma odpowiedzi: dlaczego Pani Kierownik Elżbieta Wolosz nie zgłosiła problemu wcześniej, dlaczego Urząd nie podjął żadnych działań prewencyjnych, gdzie są przeglądy, gdzie dokumentacja, gdzie jakiekolwiek ślady, że ktokolwiek tym drzewem się interesował, zanim zaczęło przeszkadzać.

Najbardziej zastanawiające jest jednak to, że w sprawie drzewa dzwoni się od razu po straż pożarną. Strażacy są świetni, ale nie są od pielęgnacji drzew. Nie diagnozują, nie planują, nie formują koron. Ich zadaniem jest reagować na nagłe zagrożenia. A tu mamy sytuację, która według pisma trwała od dawna. Jeśli to było nagłe zagrożenie, to gdzie dokumentacja interwencji kryzysowej. Jeśli nie było nagłe, to dlaczego pominięto wszystkie procedury i specjalistów.

Efekt końcowy jest taki, że drzewo zostało potraktowane „na oko”, bez nadzoru, bez planu i bez konsultacji. A teraz ma być obserwowane. Świetnie, tylko kto będzie obserwował, kiedy, według jakich kryteriów, czy powstanie dokumentacja i dlaczego obserwacja zaczyna się dopiero po ogłowieniu. To trochę tak, jakby najpierw przeprowadzić operację, a dopiero potem zrobić badania.

Najciekawsze w całej historii jest jednak to, jak pięknie rozmywa się odpowiedzialność. Kto odpowiada za brak wcześniejszych działań. Kto podjął decyzję o wezwaniu straży zamiast specjalisty. Kto odpowiada za zakres wykonanych prac. Kto odpowie, jeśli drzewo nie przetrwa tej „terapii”. Na razie wygląda to tak: działania poza procedurami, decyzje bez nadzoru, odpowiedzialność w trybie „do ustalenia”.

Ale spokojnie. Wszystko jest pod kontrolą. Drzewo będzie obserwowane.

W związku z powyższym, w trosce o stan drzewostanu w Naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy napisaliśmy do Pana Mateusza prośbę o udzielenie informacji publicznej.


Wnoszę o udostępnienie następujących informacji i dokumentów:
1. Dokumentacji dotyczącej wcześniejszych zgłoszeń lub sygnałów o spadających gałęziach z terenu ŚDS przy ul. Kolejowej 2, jeśli takie zgłoszenia były kierowane do Urzędu Miejskiego lub jednostek podległych.
2. Informacji o przeprowadzonych przeglądach drzewostanu na terenie ŚDS lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie w okresie ostatnich 3 lat, wraz z kopiami protokołów, zaleceń lub opinii.
3. Kopii zgłoszenia dokonanego przez Panią Kierownik ŚDS Elżbietę Wołosz do Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej, wraz z datą, formą zgłoszenia oraz opisem zgłaszanego zagrożenia.
4. Kopii dokumentacji PSP dotyczącej interwencji przy ul. Kolejowej 2, w szczególności:
• notatki służbowej lub raportu z działań,
• podstawy prawnej podjęcia interwencji,
• oceny zagrożenia, które uzasadniało użycie sił i środków PSP,
• informacji, kto podjął decyzję o zakresie wykonanych prac.
5. Informacji, czy Urząd Miejski konsultował zakres prac ze specjalistą (arborystą, dendrologiem) przed lub po interwencji PSP. Jeśli tak – proszę o udostępnienie opinii, zaleceń lub korespondencji.
6. Informacji, kto odpowiada za nadzór nad drzewostanem na terenie użytkowanym przez ŚDS oraz jakie procedury obowiązują w przypadku stwierdzenia zagrożenia związanego z drzewami.
7. Informacji o planowanej „obserwacji dendrologicznej” drzewa, w szczególności:
• kto będzie ją prowadził,
• w jakich terminach,
• według jakich kryteriów,
• czy powstanie z niej dokumentacja,
• czy przewidziano ocenę wpływu wykonanej redukcji na stan zdrowotny drzewa.
8. Informacji o osobach, które podjęły decyzję o wezwaniu PSP zamiast specjalisty od pielęgnacji drzew, oraz o podstawie tej decyzji.
9. Informacji o obowiązujących w Gminie Kolbuszowa procedurach opieki nad drzewostanem na terenach, których właścicielem lub zarządcą jest gmina, w szczególności:
• jakie regulacje wewnętrzne, instrukcje, zarządzenia lub procedury określają zasady pielęgnacji drzew,
• kto odpowiada za ich realizację,
• jakie są standardy postępowania w przypadku stwierdzenia zagrożenia związanego z drzewami.
10. Informacji, czy na terenach należących do Gminy Kolbuszowa przeprowadzane są kontrole arborystyczne, a jeśli tak:
• jak często są wykonywane,
• przez kogo (stanowisko, jednostka, firma),
• na podstawie jakiej umowy lub zlecenia,
• jakie są wyniki kontroli z ostatnich 3 lat,
• czy istnieją protokoły, raporty lub zalecenia – jeśli tak, proszę o ich udostępnienie.




 

 




wtorek, 31 marca 2026

Mucha nie siada

  
Wczoraj dostaliśmy  maila z biura rady miejskiej od popularnej w urzędzie pani Justynki! 
Dziękujemy!

Okazuje się że nasz wniosek w sprawie okaleczonego drzewa pod starym szpitolem trafił jednak do urzędu i został zarejestrowany:

pod poz. RPW/4840/2026-1P w dniu 16 marca 2026 roku. Biuro Rady Miejskiej w Kolbuszowej zaewidencjonowało Pański wniosek nadając numer sprawy sygn. 1510.1.2026. Przewodniczący Rady Miejskiej w Kolbuszowej pismem z dnia 18 marca 2026 roku przekazał niniejszy wniosek Komisji Skarg, Wniosków i Petycji celem rozpatrzenia na najbliższym posiedzeniu Komisji.

Cool!

Niestety gdziesik się zapodziały nasze poprzednie wnioski i skargi. Nie jesteśmy jednak małostkowi-
mogły się przecież  przewodniczącemu zapodziać. W to akurat jesteśmy w stanie uwierzyć.

Odpowiedzi ma udzielić sam wiceburmistrz Krzysztof Wójcicki. Widzieliśmy jednak projekt — rewelacji nie ma się co spodziewać. Sprawa jest jednak rozwojowa, bo wyjątkowo to drzewo lubimy.

W niedzielę burmistrz Romaniuk poczęstował nas żurkiem. Czyżby to sugestia, że  za swoją aktywność możemy pójść do pierdla?




 

poniedziałek, 30 marca 2026

Forma dopełniacza



Litwo, Ojczyzno moja...

Z braku lepszego zajęcia pochyliliśmy się z troską nad twórczością naszych samorządowców.

Uchwała o bezdomnych zwierzętach przeszła przez wszystkie szczeble urzędnicze, komisje i Radę Miejską — i nikt nawet nie zauważył literówki w tytule.

Czy ktoś to tam w ogóle czyta?

W magistracie same magistry, w radzie prawie sami uczeni, a dopiero my — po zawodówce — widzimy, że coś tu nie gra.






Za co wy wszyscy bierzecie pieniądze?

Na tym zresztą błędy tej uchwały się nie kończą. To dopiero początek.

Jest tam kilka błędów formalnych — do natychmiastowego poprawienia, a nawet kwiatek w postaci „umowy ustnej” — RIO to zakwestionuje na bank.Z  blachę sernika z makiem powiemy wam , gdzie, co i jak należy poprawić , aby nie było obciachu.

Azaliż... ciekawsze, jak zwykle, są jednak pieniądze. A właściwie ich podział.








Budżet 200 tysięcy — nie za wiele. Powiedzieć, że skromny, to nic nie powiedzieć.
Ale z tego 180 tysięcy na opiekę weterynaryjną? Ok, nie oszczędzamy na zwierzętach.
I teraz hit programu:
jak burmistrz Romaniuk zamierza utrzymać przez cały rok kilkadziesiąt zwierząt w schronisku za… 5 tysięcy?
Pięć. Tysięcy.
Na rok.
Na kilkadziesiąt zwierząt.
Czy to jest realne, czy to jest science fiction, czy może ktoś pomylił rubryki i kwoty?
Bo wygląda to tak, jakby psy i koty miały żyć powietrzem.

Nikogo z radnych za 13 stówek miesięcznie to nie zainteresowało?
Nie wstyd wam podpisywać się pod tym z imienia i nazwiska?

PS  Jak myślicie, wysłać wniosek w tej sprawie do Rady Miejskiej, czy sobie darować?


niedziela, 29 marca 2026

Poseł Zbigniew Chmielowiec z palmą

   
Przy noszeniu palmy do kościoła, trzeba uważać, bo lubi odbijać.

Nasz jakże umiłowany poseł, mimo podeszłego wieku naprawdę będzie startował w przyszłym roku do parlamentu. Pewnie tylko po to, aby  burmistrz Romaniuk (ani jego brat) czasem nie dostali się do Sejmu.
Zawsze to jakiś cel.

W tych zapędach poszedł jednak chyba  troszeczkę za daleko.


𝗦𝘇𝗽𝗶𝘁𝗮𝗹 𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗼ż𝗲 𝗯𝘆ć 𝘁𝗿𝗮𝗸𝘁𝗼𝘄𝗮𝗻𝘆 𝘄𝘆łą𝗰𝘇𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘇 𝗽𝗿𝘆𝘇𝗺𝗮𝘁 𝗘𝘅𝗰𝗲𝗹𝗮. Zapowiadam twardą interwencję w Ministerstwie Zdrowia i NFZ. Państwo musi zmienić te zgubną politykę wygaszania szpitali w małych i średnich ośrodkach!


Ażaliż… tak się zastanawiamy, dlaczego nie był taki stanowczy, gdy jego kolega, starosta Kardyś, likwidował porodówkę w Kolbuszowej?

Jak naprawdę rozpatruje się skargi w Kolbuszowej?

 Poruszeni do głębi kazaniem ks. Lucjana Szumierza o Niedzieli Palmowej — kazaniem o odpowiedzialności, rzetelności i trosce o wspólnotę — pomyśleliśmy sobie, że warto się zatroszczyć samemu i dopytać się, jak to jest wersji kolbuszowskiej, tej urzędowej.

Dlatego napisaliśmy list do samej przewodniczącej Komisji Skarg Wniosków i Petycji z pytaniami: jak  działa u nas tryb uproszczony składania skarg? Kto jak kto, ale łona wie wszystko, a nawet jeszcze wiency.


Szanowna Pani Przewodnicząca,

Zwracam się z uprzejmą prośbą o przedstawienie informacji dotyczących procedur obowiązujących przy składaniu oraz rozpatrywaniu skarg i wniosków w trybie uproszczonym, o którym mowa w Dziale VIII Kodeksu postępowania administracyjnego.
W szczególności proszę o wyjaśnienie:

1. Jakie czynności wykonuje biuro rady po wpływie skargi w trybie uproszczonym?
• czy skarga jest rejestrowana,
• czy jest przekazywana przewodniczącemu rady,
• czy biuro dokonuje jakiejkolwiek weryfikacji formalnej.

2. Jakie obowiązki w tym trybie spoczywają na przewodniczącym rady?
• czy przewodniczący dokonuje oceny formalnej skargi,
• czy skarga powinna zostać niezwłocznie przekazana do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji.

3. Jakie wymogi formalne musi spełniać skarga składana w trybie uproszczonym?
• czy wymagane jest podanie pełnego adresu,
• czy dopuszczalne jest złożenie skargi wyłącznie z podaniem adresu e‑mail,
• czy w tym trybie organ może wzywać do uzupełnienia braków formalnych.

4. Jak wygląda ścieżka obiegu skargi w ramach Rady Miejskiej oraz Komisji Skarg, Wniosków i Petycji?
• w jakim terminie skarga powinna zostać przekazana komisji,
• w jakim terminie komisja powinna ją rozpatrzyć.

Zależy mi na uzyskaniu jednoznacznej informacji, aby mieć pewność, że składane przeze mnie skargi oraz wnioski są procedowane zgodnie z obowiązującymi przepisami KPA oraz przyjętą praktyką Rady Miejskiej.
Uprzejmie proszę o odpowiedź w formie pisemnej.





sobota, 28 marca 2026

Przewodniczący Fryc siem obraził?

Ustawodawca wymyślił sobie, że da ludziom potężne narzędzie do trzymania urzędników w ryzach. Tryb uproszczony — dział VIII KPA — taki szybki, prosty, bez ceregieli.


Miało być tak: piszesz imię, nazwisko, mail, podpis i już. Bez PESEL‑i, bez adresów, bez „proszę uzupełnić braki formalne, bo inaczej nic nie zrobimy”.

Prawo mówi jasno:

Jak urząd śpi, przeciąga, udaje, że nie widzi — to obywatel ma mieć drogę na skróty. Prosto, szybko, skutecznie. No ale to teoria.

A praktyka?

Praktyka to Kolbuszowa.

Bo w Kolbuszowej jest tak, że tryb uproszczony działa… ale tylko na papierze.

W realu działa tryb „Fryc decyduje”.

Przewodniczący rady — pan Fryc — sam ustala, co się proceduje, a co ląduje w szufladzie obok spinaczy i starych protokołów.

Nie ma znaczenia, że ustawa mówi inaczej.

Nie ma znaczenia, że przewodniczący ma funkcję organizacyjną, a nie decyzyjną.

W Kolbuszowej to on jest filtrem, bramkarzem i selekcjonerem w jednym.

A reszta rady?

Siedzi cicho.

Nawet ci po administracji, nawet ci po prawie a nawet z policji.

Bo po co się wychylać, jak system działa… no, działa tak jak działa, ale działa.

Oczywiście — można to zaskarżyć.

Do wojewody, do WSA — i to by przeszło jak w masło.

Tylko że wtedy trzeba podać pełne dane.

A w małym mieście pełne dane to jak zaproszenie na lokalne „śledztwo genealogiczne”:

kto, z kim, kiedy, gdzie pracował, kto jest czyim szwagrem, kto komu kiedyś odmówił, a kto komu załatwił.

I zanim pismo dojdzie do sądu, pół miasta już wie, że „ten i ten coś napisał”.

I właśnie na to liczy przewodniczący.

Że ludzie odpuszczą.

Że nikt nie będzie się narażał.

Że skargi i wnioski będą sobie spokojnie leżały, aż stracą aktualność.

Więc może warto zadać pytanie, które w Kolbuszowej pada coraz częściej — choć zwykle półgłosem, przy kawie, na przystanku, pod sklepem:

W jakim my właściwie miasteczku żyjemy?













piątek, 27 marca 2026

Oszczędny burmistrz Romaniuk

 Burmistrz  Grzegorz pochwalił się na sesji rady miejskiej, że dzięki likwidacji Straży Miejskiej budżet naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy powiększy się o jakieś 200 tysięcy złotych + dodatki mundurowe.

Cool!

W ch....olerę piniendzy.

Azaliż.... czy ktoś wie, może siem zapyta? Ile w zeszłym roku urząd miejski wydał na reklamę  naszej gminy na stadionie Sokoła Kolbuszowa Dolna?
 




I komu to potrzebne?
Tu sobie przypomnieliśmy, że jeden z radnych był wielkim przeciwnikiem ładowania pieniędzy w piłkę kopaną. Teraz tak jakoś zmienił orientację, gdy jego latorośl zaczęła się uganiać za gałą.



czwartek, 26 marca 2026

Likwidacja Straży Miejskiej w Kolbuszowej – oszczędności czy chaos? Brak planu i ryzyko wzrostu kosztów

 Straż miejska zlikwidowana. "Oszczędności" to 2 etaty i dodatki mundurowe, czyli jakieś 200 tysięcy złotych
Brawo!

To są jednak oszczędności tylko na papierze; ci ludzie dalej będą zatrudnieni w urzędzie, tyle że na innych jakże odpowiedzialnych stanowiskach.

Nie wiadomo jednak, ile będzie faktycznie kosztowało przejęcie zadań Straży Miejskiej przez urząd. Nie zrobiono analizy, kto co i za ile przejmie i czy w ogóle to jest możliwe. Nie wiadomo nic. Nieprawdopodobny chaos  i bajzel. Wszystko jest na etapie, jak to poetycku ujął wiceburmistrz Wójcicki – "koncepcji".

Może się po pół roku okazać, że aby w pełni przejąć zadania Straży Miejskiej, trzeba będzie zatrudnić dodatkowe 5 osób, najlepiej z rodzin radnych, bez naboru. Później  wyśle się ich na studia zaoczne i zrobi się derektorami.

Najciekawsze jest twierdzenie burmistrza Romaniuka, że  po likwidacji tej formacji zwiększy się  bezpieczeństwo w gminie Kolbuszowa.
Cool!
Łamiącym się głosem powiedział jednak, że o wszystkim nie może powiedzieć.

Wygląda na to, że Straż miejska jeździła po nocach po gminie czarną Wołgą i mordowała ludzi.
Strach siem bać.

Prosimy o uzasadnienie i dokładne przeliczenie, gdzie, co i jak!






środa, 25 marca 2026

Dlaczego powiat nie publikuje projektów uchwał? Mieszkańcy mają prawo wiedzieć

 W czwartek sesja powiatowa.





Cool!


Ok, jest porządek obrad, ale nigdzie nie uświadczysz projektów uchwał. Starosta ich nie ogłasza , ponieważ nie ma takiego formalnego wymogu — podziękowania dla posła Chmielowca (na wakacjach).

W dobrych samorządach powiatowych jest jednak praktyka ich publikacji, ponieważ jest to logiczne, transparentne  i w ogóle ładnie wygląda na stronie BiP urzędu.

Dlaczego nikt z Konfederacji nie przyjdzie na sesje rady powiatu i w sprawach różnych nie poprosi, aby takie projekty uchwał były publikowane na stronie urzędu?
Bez zaczepek, osobistych wycieczek tylko to:

Chciałbym zapytać, dlaczego projekty uchwał nie są publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej przed sesjami rady powiatu. W wielu samorządach jest to standardowa praktyka, która zwiększa przejrzystość i pozwala mieszkańcom zapoznać się z tym, co będzie procedowane.

Dlatego proszę o jasne uzasadnienie: z czego wynika brak publikacji tych projektów u nas? Czy jest to świadoma decyzja, czy kwestia organizacyjna? I czy planują Państwo to zmienić w najbliższym czasie?


  



Organizacja referendum w sprawie odwołania starosty to koszt około 250 tysięcy z... budżetu powiatu.
To bezpośrednio nasze pieniądze. W cholerę pieniędzy.
Zanim to referendum więc nastąpi, chcielibyśmy się dowiedzieć, jakich postulatów nie chcą spełnić samorządowcy i dlaczego trzeba ich odwołać?

PS Azaliż.... Czy na dzisiejszej sesji gminnej któryś radny będzie na tyle odważny, żeby zadać pytanie, czy po likwidacji Straży Miejskiej, wystarczy im policjantów, żeby ogarnąć wożenie kasy z urzędu codziennie, wyłapywanie psów, czy zabezpieczanie każdego wydarzenia?

Bo już sobie zlikwidowali pracowników gospodarczych, zamiast zostawić dwóch chłopaków do ogarniania takich prostych spraw jak, nie wiem, odśnieżanie, noszenie czy naprawianie.

Po czym musieli ich najmować od spółki, albo stoły przed sobotnim ślubem wynosił sekretarz, a wiadomo, że do najsilniejszych to on raczej nie należy.
 Każda decyzja ma swoje konsekwencje.



wtorek, 24 marca 2026

Poseł Zbigniew Chmielowiec jednak... na wakacjach

 Okazuje się, że spotkania sprawozdawczo-wyborcze OSP w Niwiskich i Cmolasie odbyły się... ale 14 marca.
Potem poseł nagle… zniknął.

Jak wieść gminna niesie, już wcześniej miał wykupione wakacje. Podejrzewamy, że na Węgrzech. ;)
To modny ostatnio w PiS kierunek wypoczynku.

Jak powszechnie wiadomo, Nasz Jakże Umiłowany Poseł nie lubi  braci Romaniuków, a nawet z dużą wzajemnością. Wcale nie wykluczamy więc, że spotkanie z kandydatem na premiera  wyznaczono nieprzypadkowo  w terminie, gdy poseł będzie wyjeżdżać na wakacje.
Złośliwość ludzka nie zna granic.

Podobno, Pan Zbigniew  już dzwonił, aby odwołać wyjazd, ale sprawy w swoje ręce wzięła szanowna małżonka posła– Pani Halina.
Stwierdziła głosem nie znoszącym sprzeciwu: życie jest za krótkie .

Sytuację próbował załagodzić przypadkowo przechodzący obok ich domu (jak porucznik Colombo) emerytowany radny Kaczmarczyk. Jednak po spojrzeniu pani Halinki, Pan Mirosław nagle przypomniał sobie, że zostawił w domu włączone żelazko. Po drodze tłumaczył zaciekawionym (pośpiechem byłego samorządowca), że  trenuje na olimpiadę.



Azaliż…  organizujemy konkurs-zagadkę.
Na ile, za ile i gdzie wyjechali państwo Chmielowcowie?
Wśród uczestników, którzy udzielą  prawidłowej  odpowiedzi, rozlosujemy nagrody.