poniedziałek, 7 września 2026

Nie chodzi o karanie. Chodzi o to, żeby ktoś wreszcie sprawdził, czy potrzebna jest pomoc.

W związku z dyskusją dotyczącą wałęsających się po mieście psów skierowałem do Burmistrza Kolbuszowej pismo z prośbą o sprawdzenie sytuacji.

Nie chodzi o piętnowanie właścicielki ani automatyczne odbieranie jej zwierząt. Chodzi o odpowiedź na proste pytanie: czy jest ona jeszcze w stanie zapewnić odpowiednią opiekę takiej liczbie psów i czy sama nie potrzebuje pomocy?

Poprosiłem o sprawdzenie warunków, w jakich zwierzęta są utrzymywane, oraz o ocenę ich stanu przez lekarza weterynarii i podjęcie odpowiednich działań, jeśli okaże się, że pomoc jest potrzebna.

Pismo przekazano również do wiadomości radnym Rady Miejskiej.

Jeżeli wszystko jest w porządku — bardzo dobrze. Jeżeli nie — lepiej pomóc teraz, niż czekać, aż problem stanie się jeszcze większy.

Nie chodzi o karanie. Chodzi o to, żeby ktoś sprawdził i pomógł — zarówno psom, jak i ich właścicielce. 


zdjęcie-Facebook


niedziela, 6 września 2026

Co z tymi wałęsającym się psami Panie burmistrzu!?

 Z braku czegoś lepszego do roboty, z ciężkimi głowami po sobocie, przy pomocy AI napisaliśmy projekt uchwały dotyczący wałęsających się psów po Naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy.
Na terenie Gminy Kolbuszowa występują powtarzające się przypadki psów przebywających bez nadzoru w miejscach publicznych, mimo że zwierzęta te mają właścicieli. Obowiązujące przepisy uniemożliwiają traktowanie takich psów jako bezdomnych, co powoduje brak skutecznych narzędzi reagowania na uporczywe naruszanie obowiązków przez właścicieli.

Projektowana uchwała wprowadza jasne obowiązki właścicieli psów oraz procedurę dokumentowania interwencji. Powtarzające się przypadki braku nadzoru skutkują pisemnym wezwaniem, a następnie przekazaniem sprawy właściwym organom w przypadku podejrzenia naruszenia prawa. Rozwiązanie to pozwala odróżnić zdarzenia incydentalne od uporczywego niewykonywania obowiązków.

Uchwała nie rozszerza definicji zwierzęcia bezdomnego ani nie nakłada kar administracyjnych. Tworzy natomiast mechanizm umożliwiający gminie skuteczne reagowanie na sytuacje, które obecnie pozostają bez realnego rozwiązania. Wprowadzenie ewidencji interwencji pozwoli na ocenę skali problemu oraz skuteczności podejmowanych działań.



PROJEKT UCHWAŁY 

UCHWAŁA NR …/…/2026 RADY MIEJSKIEJ W KOLBUSZOWEJ z dnia ………………… 2026 r.

w sprawie zmiany Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Kolbuszowa w zakresie zasad utrzymywania zwierząt domowych

Na podstawie art. 18 ust. 2 pkt 15, art. 40 ust. 1 i art. 41 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym oraz art. 4 ust. 1 i ust. 2 pkt 6 ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, po zasięgnięciu opinii właściwego państwowego powiatowego inspektora sanitarnego, Rada Miejska w Kolbuszowej uchwala, co następuje:

§ 1

W Regulaminie utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Kolbuszowa wprowadza się następujące zasady dotyczące utrzymywania psów.

§ 2 – Obowiązki właściciela psa

  1. Właściciel psa jest obowiązany zapewnić nadzór nad zwierzęciem w sposób uniemożliwiający samowolne opuszczenie nieruchomości.

  2. Pies nie może przebywać w miejscu publicznym bez bezpośredniej opieki człowieka.

  3. W przypadku wydostania się psa poza teren nieruchomości właściciel jest obowiązany niezwłocznie podjąć działania zmierzające do jego odnalezienia i sprowadzenia na teren posesji.

  4. Właściciel odpowiada za to, aby pies nie stwarzał zagrożenia ani uciążliwości dla mieszkańców.

§ 3 – Interwencja

  1. W przypadku ujawnienia psa bez opieki w miejscu publicznym jednostka działająca na zlecenie Gminy:

    • zabezpiecza zwierzę, jeżeli jest to konieczne dla ochrony życia lub zdrowia ludzi albo zwierzęcia,

    • ustala właściciela lub opiekuna,

    • dokumentuje zdarzenie (data, miejsce, opis psa, oznakowanie, okoliczności).

  2. Właścicielowi przekazuje się informację o obowiązku zapewnienia nadzoru nad zwierzęciem.

§ 4 – Powtarzające się przypadki

  1. Każde kolejne ujawnienie tego samego psa bez opieki stanowi odrębną interwencję.

  2. Po dwóch interwencjach w okresie 12 miesięcy Burmistrz kieruje do właściciela pisemne wezwanie do zapewnienia skutecznego nadzoru nad zwierzęciem.

  3. Wezwanie zawiera:

    • daty i miejsca wcześniejszych interwencji,

    • opis stwierdzonych okoliczności,

    • obowiązki właściciela,

    • informację o możliwości przekazania sprawy właściwym organom w przypadku dalszego naruszania obowiązków.

§ 5 – Przekazanie sprawy organom

  1. Po trzech interwencjach w okresie 12 miesięcy Burmistrz przekazuje dokumentację właściwym organom, jeżeli zachodzi podejrzenie naruszenia przepisów prawa.

  2. Jeżeli okoliczności wskazują na możliwość popełnienia wykroczenia, przestępstwa albo naruszenia przepisów o ochronie zwierząt, dokumentacja jest przekazywana Policji lub innemu właściwemu organowi.

  3. Jeżeli podczas interwencji stwierdzono przesłanki ustawowe, stosuje się przepisy ustawy o ochronie zwierząt dotyczące czasowego odebrania zwierzęcia.

§ 6 – Status psa

  1. Pies posiadający ustalonego właściciela nie może być traktowany jako zwierzę bezdomne wyłącznie z powodu przebywania bez opieki w miejscu publicznym.

  2. Jeżeli zachodzą ustawowe przesłanki bezdomności, postępowanie prowadzi się zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt oraz programem opieki nad zwierzętami bezdomnymi obowiązującym w Gminie Kolbuszowa.

§ 7 – Ewidencja interwencji

Gmina prowadzi ewidencję interwencji dotyczących psów ujawnionych bez opieki, obejmującą:

  • datę i miejsce interwencji,

  • opis zwierzęcia,

  • numer identyfikacyjny, jeśli zwierzę jest oznakowane,

  • dane ustalonego właściciela,

  • opis podjętych czynności,

  • informację o wcześniejszych interwencjach,

  • informację o przekazaniu sprawy właściwemu organowi.

§ 8

Wykonanie uchwały powierza się Burmistrzowi Kolbuszowej.

§ 9

Uchwała podlega ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym Województwa Podkarpackiego.

§ 10

Uchwała wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia jej ogłoszenia






sobota, 5 września 2026

Pomysł na biznes

 Kupujemy w cholerę ziemi  ornej, łąk, nieużytków w Kolbuszowej Dolnej i Górnej.
Lobbujemy, aby połączyć te 3 miejscowości.
Dzielimy nasze nieruchomości na działeczki budowlane i siedźmy na pieniądzach do końca życia.





piątek, 4 września 2026

Nagrody burmistrza Romaniuka

 




Burmistrz Grzegorz Romaniuk wydał kolejne setki tysięcy złotych na promocję gminy na boiskach 5 klasy kopaczy nożnych.

W tym samym czasie podwyższono burmistrzowi wynagrodzenie, zadłużenie gminy przekroczyło 75 milionów złotych, a kondycja finansowa miasta zaczyna coraz bardziej niepokoić.

Tym bardziej zdziwiła nas informacja, że burmistrz przyznał Nagrody Burmistrza Kolbuszowej naszym zasłużonym sportowcom. I bardzo dobrze – sportowców należy doceniać. Zwłaszcza tych, którzy przez lata ciężko pracują, zdobywają medale i naprawdę promują Kolbuszową, często bez wielkich pieniędzy i bez efektownej oprawy.



Azaliż.... to co burmistrz Romaniuk nazywa nagrodą to dyplomy, które – delikatnie mówiąc – trudno uznać za szczególnie imponujące. Graficznie przypominają raczej te papierowe pamiątki, które można było kiedyś znaleźć w sklepie papierniczym Państwa Fryców w latach 90.Nawet gdzieś taki mamy który sprzedał nam osobiście Pan Jan.

Nie chodzi oczywiście o sam kawałek papieru.

Chodzi o proporcje.

Na "promocję" gminy poprzez kopaczy w gałę potrafimy znaleźć setki tysięcy złotych. Na wielkie projekty, zadłużanie gminy i podwyżki dla władz również znajdują się pieniądze.

A kiedy przychodzi moment, żeby symbolicznie, ale też realnie docenić ludzi, którzy zdobywają medale, reprezentują Kolbuszową i robią to często własną ciężką pracą – dostają dyplom.

 Sportowcy, którzy przywożą do Kolbuszowej medale z zawodów rangi krajowej czy międzynarodowej, są dla miasta warci mniej niż baner reklamowy na stadionie.

A tego chyba nie chcielibyśmy nazywać „polityką wspierania sportu”.

czwartek, 3 września 2026

Uwaga, ślisko na drogach!

 


Premier bez pasa. Radny bez…?

 W styczniu 2023 roku premier Wielkiej Brytanii Rishi Sunak siedział na tylnym siedzeniu swojej służbowej bryki i z właściwą sobie swadą komentował na żywo sytuację polityczną w kraju.

Problem w tym, że internauci zamiast słuchać premiera zaczęli patrzeć na coś zupełnie innego.

Premier nie miał zapiętych pasów.

Internet oczywiście nie przepuścił takiej okazji. Poszły w ruch memy, komentarze i szydera. Sprawą zainteresowała się policja, a Sunak bardzo szybko zrobił rzecz, która – jak się okazuje – w polityce wcale nie jest taka oczywista.

Przyznał, że popełnił błąd. Przeprosił. Przyjął mandat i zapowiedział, że go zapłaci.

I tu dochodzimy do naszego podwórka.

Radny Artur Świder premierem Wielkiej Brytanii wprawdzie nie jest. Ba, do Downing Street ma kawał drogi.

Azaliż... skoro nawet premier Wielkiej Brytanii potrafił powiedzieć:
„Popełniłem błąd. Przepraszam.”

— to może i u nas dałoby się zastosować tę niezwykle nieskomplikowaną procedurę?

Panie Radny, naprawdę nie trzeba być premierem, żeby zachować się jak człowiek, który bierze odpowiedzialność za swoje czyny.

Jedno „przepraszam” naprawdę nie boli.

A jeśli do tego doszło również do ukarania mandatem, to jego potwierdzenie też byłoby mile widziane. Nie dlatego, że Magiel koniecznie chce zaglądać Panu do portfela.

Po prostu skoro prawo jest prawem, to dobrze, gdy dotyczy wszystkich jednakowo.

Bo przecież nie może być tak, że zwykły obywatel ma obowiązek przestrzegać przepisów, a radny ma tylko obowiązek tłumaczyć obywatelom, dlaczego ci z Referendum RKL powinni ich przestrzegać.

Panie Arturze — czekamy na przeprosiny.

A jeśli mandat został zapłacony, to skan potwierdzenia również mile widziany.

Niech będzie po brytyjsku:

błąd → przeprosiny → odpowiedzialność → sprawa zamknięta.

I wszyscy mogą wrócić do swoich zajęć.

Bo czasami największym problemem nie jest popełniony błąd.

Największym problemem jest udawanie, że żadnego błędu nie było.



środa, 2 września 2026

Jedzie nowe





 Jeśli ktoś narzeka na starostę Kardysia, to koniecznie niech obejrzy ten materiał. 

Mamy nadzieję, że radny Artur Świder był po prostu w doskonałym humorze po dożynkach i zwyczajnie żartował. Bo jeśli mówił całkiem serio, to chyba właśnie doczekaliśmy się nowej jakości w lokalnej polityce



Na wszelki wypadek postanowilismy jednak nie czekać i złożyliśmy radnemu propozycję nie do odrzucenia.



Bo skoro ma być „nowe”, to niech będzie naprawdę nowe! 

Jedzie nowe. A my tylko patrzymy, dokąd zajedzie. 

wtorek, 1 września 2026

Propozycja dla posła Zbigniewa Chmielowca

Poseł Zbigniew Chmielowiec, z braku ciekawszych zajęć niż komentowanie rzeczywistości, która nie chce się podporządkować politycznym oczekiwaniom, postanowił zabrać głos po referendum.
Widać że  wynik  go bardzo ucieszył bo od razu odmłodniał przynajmniej o 30 lat.


Jak on to robi w poniedziałek po dożynkach?


Zaczął pięknie, wręcz jak z podręcznika: „Wynik referendum należy uszanować, bo demokracja polega na tym, że mieszkańcy mają prawo wyrazić swoje zdanie — również wtedy, kiedy jest ono dla nas trudne.” I gdyby na tym skończył, można by mu nawet przyklasnąć.

Ale potem ton opadł jak balon, z którego ktoś spuścił powietrze. Nagle referendum przestało być głosem mieszkańców, a stało się „wynikiem nieposkromionych ambicji (wiadomo kogo)”. Czyli klasyczne: szanuję demokrację, ale tylko wtedy, kiedy głosuje tak, jak mi pasuje.

Na koniec poseł wrócił do tonu pojednawczego, jakby mu ktoś przypomniał, że wypada być miły: „Możemy się różnić i mieć inne poglądy, ale zamiast szukać kolejnych powodów do kłótni, emocji i podziałów, powinniśmy szukać tego, co nas łączy.” Brzmi pięknie. Problem w tym, że wystarczy odsłuchać ostatnią sesję Rady Powiatu, żeby zobaczyć, jak ta „zgoda” wygląda w praktyce.

Głosowania 16 do zera. Bez dyskusji. Bez pytań. Bez wniosków. Mieszkańcy — jedyni chętni do zabrania głosu — nie mogli powiedzieć ani słowa. Nie mogli zadać pytań dyrektorowi szpitala, bo ten po prostu wyszedł do domu. A głos dano im dopiero na sam koniec, kiedy wszystko było już przegłosowane i nie miało to żadnego znaczenia. Jeśli to ma być demokracja, to chyba w wersji demonstracyjnej tego co dzieje się na Białorusi.

Azaliż...
skoro więc Pan Poseł tak pięknie mówi o dialogu, jawności i szukaniu tego, co łączy, to mam dla niego propozycję, która idealnie pasuje do tych deklaracji. Czy podpisze się Pan pod petycją zmiany statutu powiatu, tak aby mieszkańcy — tak jak radni — mogli zapoznać się z projektami uchwał na 7 dni przed sesją i zabrać głos w dyskusji nad nimi? To prosta, bezkosztowa zmiana, która naprawdę poprawiłaby jakość samorządności i przyspieszyła uchwalenie obywatelskich projektów.

Pomoże pan Panie Pośle?




poniedziałek, 31 sierpnia 2026

I po zawodach...

Organizatorom Referendum RKL tym razem się nie udało. Inna sprawa, że – jak wynika ze statystyk – zaledwie około 13% tego typu referendów kończy się sukcesem. Szanse były więc od początku raczej niewielkie. Ale… spróbowali.

A przecież zawsze można było siedzieć w domu, narzekać na Facebooku, że „nic się nie da zrobić”, po czym kolejny raz zagłosować na tych samych ludzi i przez następne pięć lat zastanawiać się, dlaczego jest tak, jak jest.

Oni jednak postanowili spróbować.

Nie pozostaje więc nic innego, jak po prostu podziękować. Za trud, poświęcenie własnego czasu, energii i nerwów. Za odwagę. I przede wszystkim za gotowość do nadstawienia tyłka do bicia, bo w naszym powiecie człowiek, który próbuje coś zmienić, bardzo szybko dowiaduje się, że łatwiej być bohaterem z ekranu telewizora niż z ulicy.

Można przegrać referendum. Można przegrać wybory. Ale najłatwiej jest przegrać wtedy, gdy nawet się nie spróbuje.

A skoro już ten wysiłek – i te pół miliona złotych z budżetu powiatu – zostały wydane, to dobrze byłoby, żeby referendum nie poszło całkowicie na marne.

Trzeba zrobić następny krok.

I robić to, co właściwie należy do nas wszystkich, mieszkańców: patrzeć władzy na ręce. Pilnować, co robi Rada Powiatu, co robi Zarząd Powiatu i co robi starosta ze swoją ekipą. Czytać uchwały, zaglądać do dokumentów, pytać, składać wnioski o informację publiczną. A kiedy czegoś brakuje – nie machać ręką, tylko pytać, dlaczego.

Bo demokracja nie polega na tym, że raz na kilka lat wrzucamy kartkę do urny, a później przez resztę kadencji możemy spokojnie zasnąć. Demokracja zaczyna się właściwie dzień po wyborach.

Azaliż.... dzięki temu referendum , w naszej Radzie Powiatu się coś zmieniło. Coś drgnęło.

Przed referendum, gdy ktoś pytał o finanse szpitala, dokumenty albo sytuację powiatu, można było odnieść wrażenie, że najważniejsze jest, aby szybko zakończyć dyskusję i przejść do kolejnego punktu. - o tym zapomnieć.

A teraz proszę bardzo.

Po przeczytaniu raportu o sytuacji ekonomiczno-finansowej naszego szpitala, radny Artur Świder złożył nam życzenia (ni z z gruszki ni pietruszki)…

Dobrego zdrowia.

Albo mu odbiło, albo wie co mówi.
I nagle człowiek nie wie, czy podziękować, czy zacząć się bać.

Bo kiedy po lekturze raportu finansowego szpitala radny życzy mieszkańcom przede wszystkim dobrego zdrowia, to może warto jednak ten raport przeczytać jeszcze raz.

Stach się bać. 



niedziela, 30 sierpnia 2026

Policzmy głosy

Spływają pierwsze informacje z poszczególnych lokali. Nie są to jeszcze oficjalne, zbiorcze wyniki referendum, dlatego spokojnie — nie ma co jeszcze otwierać szampana ani ogłaszać zwycięstwa.

Cudów jednak nie było. :(

Z danych, które udało się odczytać z wywieszonych protokołów, wynika jednak jedno: tam, gdzie mieszkańcy poszli głosować, głosowali zdecydowanie.

MDK 1:
1260 uprawnionych, 283 głosy oddane.
277 głosów „za”, 3 „przeciw”, 2 nieważne.

MDK 2:
1192 uprawnionych, 291 głosów.
Tu pojawił się pewien problem z wywieszonymi kartkami — brakuje jednej, a wywieszono dwie takie same, więc szczegóły wymagają sprawdzenia.

Obwód nr 4 – Synagoga:
1100 uprawnionych, 253 głosy, w tym 250 ważnych.
249 „za”, 1 „przeciw”, 3 nieważne.

Obwód nr 5 – Synagoga:
1095 uprawnionych, 285 głosów, w tym 284 ważne.
281 „za”, 3 „przeciw”, 1 nieważny.

Obwód nr 7 – SP1:
906 uprawnionych, 209 głosów ważnych.
207 „za”, 2 „przeciw”.

Obwód nr 6 – SP1:
1195 uprawnionych, 298 oddanych głosów.
291 „za”, 7 „przeciw”.

W Zespole Szkół Zawodowych brama była zamknięta. Protokoły podobno wiszą, ale dostęp do nich nie jest łatwy. To również warto sprawdzić, bo wyniki powinny być podane do publicznej wiadomości w sposób umożliwiający mieszkańcom realne zapoznanie się z nimi.

Widziałem jednak jak redaktor Paweł Galek próbował przejść przez ogrodzenie podsadzany przez Pana Konrada Batorego, ale po kilku próbach zrezygnowali. No... lata już swoje mają.
Doszli do wniosku, że po co się mordować, jak przeczytają na Maglu.
Ja jednak też płotu nie sforsowałem ponieważ poszedłem (co za pech) w spódnicy przebrany za lasowiacką emerytowaną polonistkę.

I najważniejsze: w referendum frekwencja ustawowa nie została osiągnięta. Żeby referendum było ważne, potrzebna była odpowiednia liczba uczestników. Przy tej skali uprawnionych było jasne, że bez bardzo wysokiej mobilizacji wynik może nie osiągnąć wymaganego progu.

Ale jedno już dziś można powiedzieć: ci, którzy poszli głosować w przedstawionych wyżej obwodach, wypowiedzieli się niemal jednogłośnie.

Można więc dyskutować o frekwencji. Można analizować, dlaczego tylu mieszkańców zostało w domu. Ale trudno udawać, że ci co zagłosowali dali władzy mocny jednoznaczny sygnał.



Udział wzięło 9393 mieszkańców .







WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM. ROSNĄ SKRZYDŁA...

.... NATOMIAST. TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM.

Konstanty Ildefons Gałczyński

To piękne motto  jest na pamiętniku licealnym naszego rodaka Andrzeja Mleczki

A tam wspaniałe rodzynki jak... karykatury Karola Grodeckiego





więcej- kliknij tutaj

Ten pamiętnik, albo jego kopia powinna być w kolbuszowskim muzeum (które wkrótce powstanie).

piątek, 28 sierpnia 2026

Nadeszła wiekopomna chwila

 To referendum będzie pierwszym — i prawdopodobnie jedynym — takim wydarzeniem w historii naszej Wielkiej Lasowiackiej Stolicy.

Dlatego warto się wybrać i zagłosować.

Nie wiadomo, kiedy znowu nadarzy się okazja, żeby uczestniczyć w czymś, o czym za kilka czy kilkanaście lat będzie można opowiadać wnukom:

„Tak, dziecko… ja tam wtedy byłem. 30 sierpnia 2026 roku. W naszej Wielkiej Lasowiackiej Stolicy odbyło się referendum powiatowe. I głosowałem.”

Bo przecież w życiu najbardziej żałujemy rzeczy, których nie zrobiliśmy.

Do dziś śni nam się jedna taka blondynka…

Ale blondynka, w przeciwieństwie do referendum, może się jeszcze kiedyś przyśnić.
Drugiego referendum może już nie być. 😉

Dlatego w niedzielę warto ruszyć cztery litery i pójść do lokalu wyborczego.

Nie będziemy Wam mówić, jak głosować.

Idźcie i zdecydujcie sami.

Bo bez względu na to, jaki będzie wynik, jedno jest pewne:
jeżeli frekwencja dopisze, będziemy mieli wydarzenie, którego w historii naszego powiatu jeszcze nie było.

A jeśli kiedyś ktoś zapyta:

„A Ty co wtedy zrobiłeś?”

Lepiej móc odpowiedzieć:

„Poszedłem i zagłosowałem.”

niż:

„Aaa… miałem iść, ale jakoś nie wyszło.”

30 sierpnia 2026 r. — referendum powiatowe.

Idź. Zagłosuj. Będziesz miał co wnukom opowiadać.

A gdzie dokładnie głosować?
Sprawdź wcześniej swój lokal wyborczy. Nie zostawiaj tego na ostatnią chwilę.

Bo z frekwencją jest trochę jak z tą blondynką…

Jak się człowiek spóźni, może już być po wszystkim. 😉



Na wszelki wypadek zapytaliśmy o referendum naszą redakcyjną wróżkę.

 Rozkład: „Referendum – próg i konsekwencje”

1. Energia całego referendum – Sąd Ostateczny

To karta bardzo charakterystyczna dla referendum. Symbolizuje rozliczenie, przebudzenie, wezwanie do podjęcia decyzji. Mieszkańcy zostali postawieni przed pytaniem, którego nie da się całkowicie zignorować.

Widzę tutaj jedno: niezależnie od formalnego wyniku referendum coś już zostało uruchomione. Sprawy, które wcześniej można było załatwiać w spokojnym gronie, znalazły się pod publicznym światłem.

2. Co działa na rzecz osiągnięcia frekwencji – Trójka Buław

To karta mobilizacji i patrzenia poza dotychczasowe granice. Pokazuje, że referendum może dotrzeć do ludzi, którzy zwykle nie angażują się w politykę powiatową.

Jeżeli frekwencja będzie wysoka, to właśnie dlatego, że temat wyjdzie poza środowiska politycznie zaangażowane.

3. Największa przeszkoda – Czwórka Kielichów

I tu pojawia się główny problem: zniechęcenie i obojętność.

Nie widzę w tej karcie masowego poparcia dla jednej strony. Widzę raczej mieszkańca, który mówi:

„A co mnie to obchodzi? Przecież i tak nic się nie zmieni”.

To właśnie frekwencja, a nie same głosy „za” lub „przeciw”, wydaje mi się największą niewiadomą tego referendum.

4. Czy zostanie osiągnięta wymagana frekwencja? – Ósemka Buław

To karta nagłego przyspieszenia i szybkiej mobilizacji. W połączeniu z Sądem Ostatecznym daje mi obraz końcówki kampanii, w której może nastąpić niespodziewane poruszenie.

 Moja  interpretacja: frekwencja jest na granicy, ale karty lekko przechylają się w stronę jej osiągnięcia. Nie widzę tutaj łatwego zwycięstwa ani ogromnego zapasu. Bardziej wynik „na ostatniej prostej”, który może zależeć od kilku procent.

5. Bezpośredni wynik referendum – Wieża

To mocna karta. Jeśli tarot potraktować symbolicznie, pokazuje gwałtowne naruszenie dotychczasowego układu.

Wieża nie zawsze oznacza dosłowną katastrofę. Czasami oznacza po prostu moment, w którym okazuje się, że konstrukcja uznawana za trwałą nie była już tak stabilna, jak wszystkim się wydawało.

Ta karta sugeruje, że wynik referendum — szczególnie jeśli frekwencja zostanie osiągnięta — może być dla lokalnej sceny politycznej prawdziwym wstrząsem.

6. Co stanie się w powiecie po referendum – Piątka Buław

Nie widzę natychmiastowego spokoju. Wręcz przeciwnie.

Ta karta mówi o walce, sporach, rywalizacji i przetasowaniach. Pojawią się nowe ambicje, nowi kandydaci i nowe sojusze. Nawet ludzie, którzy dziś stoją po jednej stronie, mogą później zacząć rywalizować między sobą.

To ważne: referendum może być końcem jednego konfliktu, ale początkiem kolejnego etapu walki o władzę.

7. Długofalowy rezultat – Gwiazda ⭐

To bardzo dobra karta na przyszłość. Po Wieży i Piątce Buław pojawia się nadzieja, odbudowa i oczyszczenie atmosfery.

Niezależnie od tego, kto formalnie wygra, tarot pokazuje, że mieszkańcy mogą zacząć bardziej interesować się tym, co dzieje się w powiecie. I to może być największa zmiana.








Tylko cicho

 Na wczorajszej sesji Rady Powiatu radni podjęli — właściwie — dwie decyzje. Obie stosunkiem głosów 16:0.

Po pierwsze: mieszkańcy nie mają prawa zapoznać się z projektami uchwał na stronach powiatu odpowiednio wcześniej, np. 7 dni przed sesją.

Po drugie: mieszkańcy nie powinni zabierać głosu w dyskusji nad tymi uchwałami.

Czyli proste zasady demokracji po kolbuszowsku: mieszkańcu, siedź w domu, nie interesuj się tym, co robi rada, nie czytaj projektów, nie pytaj i — broń Boże — nie próbuj zabrać głosu.

Cool!


Coraz więcej osób zaczepia mnie ostatnio z pretensjami, pytając, dlaczego podczas wyborów samorządowych promowałem kandydaturę pana Artura Świdra. Niektórzy mówią wprost, że kierując się moimi wskazówkami oddali na niego głos, a teraz tego żałują.

Co ciekawe, pan Artur wygrał swój mandat zaledwie około 90 głosami. W praktyce różnica mogła być jeszcze mniejsza. i wystarczyło 46 głosów więcej na Panią z Wilczej Woli.

Cóż… wypada mi tylko powiedzieć jedno: przepraszam.

Faktycznie, podobała nam się jego kampania wyborcza. Mieliśmy nadzieję, że w radzie będzie kimś, kto patrzy władzy na ręce. Tymczasem pan Artur bardzo szybko, powiedziałbym wręcz błyskawicznie, wtopił się w tę Radę Powiatu.

Wczoraj nie zauważył na przykład, że złożyłem dwa odrębne wnioski, a rozpatrywano właściwie tylko jeden z nich. Nie zauważył również, że oba dotyczyły podjęcia przez Radę Powiatu inicjatywy uchwałodawczej.

Gdyby pan Artur miał trochę cywilnej odwagi, mógł przecież zwrócić na to uwagę przewodniczącemu Burkowi. Ale nie. Siedział cicho, ze spuszczoną głową.

Podobnie najmłodsza radna, pani Ewelina Żołnierczyk. Po dwóch latach pracy w radzie można chyba oczekiwać, że radny zauważy, kiedy w projekcie uchwały lub stanowisku rady coś zwyczajnie się nie zgadza. Tymczasem również nie zauważyła tego oczywistego "błędu". Resztę rady można od biedy zrozumieć. Starzy, zmęczeni, nie na ich głowy.

I tu pojawia się pytanie:

Czego jeszcze nasi radni nie zauważają?

Nie zauważają, że mieszkańcy chcą wiedzieć, nad czym rada będzie głosować.

Nie zauważają, że mieszkańcy mogą mieć własne zdanie.

Nie zauważają błędów w procedurach.

Nie zauważają, kiedy ktoś zgłasza dwa wnioski, a rozpatrywany jest jeden.

Może więc rzeczywiście problem nie polega na tym, że mieszkańcy za bardzo interesują się pracą rady.

Może problem polega na tym, że radni za mało się nią interesują.

A skoro nie zauważają rzeczy tak oczywistych, to może warto pójść na referendum i ich odwołać.

Bo być może dopiero wtedy zauważą, że mieszkańcy jednak patrzą mim na ręce.