czwartek, 16 kwietnia 2026

Dąb winny, urzędnik niewinny — Kolbuszowa w pigułce




 Tak jakoś przykro nam się robi, gdy przynajmniej dwa razy dziennie przejeżdżamy obok straszliwie okaleczonego dębu przy ulicy Kolejowej.

Napisaliśmy w tej sprawie do Urzędu Miejskiego. Ponieważ urzędnicy kręcą jak Piekarski na mękach, postanowiliśmy zasięgnąć języka w Państwowej Straży Pożarnej.

Odpowiedział nam st. bryg. mgr inż. Krzysztof Samojeden, Zastępca Komendanta Powiatowego — za co dziękujemy.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to informacja, że pani kierowniczka ŚDS nie zadzwoniła, tylko osobiście pofatygowała się do straży, aby zgłosić „nagłe, bezpośrednie zagrożenie życia”. To się zwyczajnie nie trzyma kupy. Jeśli coś zagraża życiu tu i teraz, to dzwoni się pod 998 lub 112, a nie idzie pieszo do remizy.

Straż pisze:

„Zdarzenie zostało zgłoszone osobiście u dyżurnego (…) przez zarządcę obiektu.”

Tymczasem karta zdarzenia wygląda jak typowa karta sporządzona po zgłoszeniu telefonicznym — pole „nr telefonu” jest puste, a nigdzie nie ma wzmianki o zgłoszeniu osobistym. To pierwsza poważna niespójność.

Druga: strażacy opisują, że konary były:

„suche, spróchniałe wewnątrz, nadłamane w poprzek i wzdłuż”.

A jednocześnie:

„Podczas interwencji nie wykonano dokumentacji fotograficznej (…)”.

Czyli nie mają żadnego dowodu na to, co opisują. Ocena „spróchnienia wewnętrznego” bez cięcia, bez zdjęć i bez specjalisty jest po prostu nie do obrony.

Trzecia: PSP przyznaje, że:

„nie prowadzono konsultacji ze specjalistą z zakresu dendrologii lub arborystyki”.

A mimo to opisują szczegółowo stan fitosanitarny drzewa. Strażacy nie mają kwalifikacji do takich ocen — i sami to wiedzą.

Czwarta: PSP twierdzi, że działania:

„nie były zabiegiem pielęgnacyjnym”.

Problem w tym, że usuwanie grubych konarów to właśnie zabieg arborystyczny, który wymaga:

  • dokumentacji,

  • uzasadnienia,

  • często zgody organu,

  • i przede wszystkim specjalisty.

Straż może usuwać zagrożenie, ale nie może wykonywać prac pielęgnacyjnych pod pretekstem zagrożenia, jeśli zagrożenie nie zostało udokumentowane.

Piąta: PSP pisze o „bezpośrednim zagrożeniu”, ale nie podaje żadnych obiektywnych kryteriów — brak zdjęć, brak pomiarów, brak informacji o spadających gałęziach, brak danych pogodowych. To czyste gołosłowie.

Szósta: z karty zdarzenia wynika, że OSP została wezwana ponad godzinę później niż JRG. Jeśli zagrożenie było „bezpośrednie”, to albo OSP powinna być wezwana natychmiast, albo w ogóle nie powinna być potrzebna. To kolejna niespójność.

Siódma: PSP powołuje się na art. 1 ustawy o PSP — przepis ogólny, deklaratywny, który nie daje podstawy do cięcia drzew. Brakuje odniesienia do przepisów, które faktycznie regulują takie działania.

Ósma: pole „dane zgłaszającego” w karcie zdarzenia jest puste, choć PSP twierdzi, że zgłoszenie było osobiste. To po prostu się nie zgadza.

I na koniec rodzynek: Strażacy w swoich dokumentach piszą, że drzewo jest niebezpieczne jak jasna cholera i że stanowi bezpośrednie zagrożenie życia. i należy je usunąć. A urzędnicy z magistratu… Piszą nam, że będą obserwować. To wszystko się kupy nie trzyma. To małe miasteczko, więc żeby nie było, że nie wiemy jak było i czego i gdzie należy szukać Jeśli ten dąb zostanie wreszcie zostawiony w spokoju, jeśli pozwoli mu się dojść do siebie, o ile przeżyje to, co mu zrobiono — zostanie objęty ochroną jako pomnik przyrody, a pozostałymi drzewami zajmą się wreszcie prawdziwi arborystycy, to z naszej strony temat uznamy za zamknięty. Nie oczekujemy cudów, tylko minimum rozsądku i szacunku dla drzew, które rosły tu na długo przed nami.









środa, 15 kwietnia 2026

Czy poseł Zbigniew Chmielowiec jest ochrzczony?

 Z braku czegoś lepszego do roboty nasz jakże umiłowany poseł wygłosił do pustej sali sejmowej oświadczenie.

Jednak nie w obronie likwidowanej w Nowej Dębie porodówki, czy  tragicznej sytuacji w szpitalach.
To Wielgi człowiek i ma ważniejsze sprawy na głowie.






Coś takiego byłoby dopuszczalne gdzieś na apelu w szkole podstawowej w Bukowcu.
Z trybuny sejmowej to jednak obciach.

wtorek, 14 kwietnia 2026

Progi na Piłsudskiego (jednak) nielegalne

 




Pan Konrad Batory słusznie zauważył, że progi zwalniające na ulicy Piłsudskiego naruszają zasady dotyczące budowy tego typu urządzeń na drogach. W związku z tym postanowił napisać list do urzędu miejskiego, w którym zwrócił się z prośbą o ich usunięcie.

W odpowiedzi otrzymał następującą informację:


Z polskiego na nasze.

Burmistrze napisały, że dzięki obywatelskiej postawie Pana Konrada wreszcie zauważyły, że te progi jednak są takie jakieś nie takie i nie spełniają norm ruchu drogowego. Dlatego zamówili projekt czegosik, który będzie spełniał te normy i jednocześnie uczyni ruch po tej ulicy (jeszcze) bezpieczniejszym.

Nie podziękowali, bo te typy tak majom.

Dziękujemy Panie Konradzie!

Azaliż..... zanim się te progi przebudują, minie rok albo z okładem. Ponieważ już władze wiedzą , że te progi są "nieprawidłowe" można skarżyć za wszelkie uszkodzenia samochodów na tych progach. Mile widziane pozwy cywilne wobec obydwu burmistrzów.

Inna sprawa, że nie da się w tym miejscu wstawić czegokolwiek, co przypominałoby progi. O szczegóły radzimy zwrócić się do kierowców wozów bojowych straży pożarnej.




poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Łapka w łapkę

 Kolbuszowskie stowarzyszenie "Łapka w łapkę" na rzecz humanitarnego traktowania zwierząt oraz ochrony ich praw.


Na co dzień wychodzą z portek i spódnic, aby pomóc (nie tylko) zwierzętom.
Dziękujemy za ich trud, dzięki któremu świat jest trochę lepszy.

Azaliż... tak się jednak zastanawiamy. Skoro obowiązkiem własnym gminy jest opieka nad zwierzętami bezdomnymi, to dlaczego burmistrz Naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy, Pan Grzegorz Romaniuk, nie pokrywa w całości kosztów ich chociażby wyżywienia?
Stowarzyszenia mogą działać na zasadzie współpracy i wsparcia, ale to gmina jest zobowiązana do finansowania tych działań.

Nie chce nam się pisać do wojewodziny i RIO w sprawie tej uchwały z błędem nawet gramatycznym, ale jest ona cała do przerobienia. Może nasi drodzy (och jak drodzy) radni wzięli się do roboty, do której się zobowiązali?

sobota, 11 kwietnia 2026

Pamiętają

 . Podczas kolbuszowskich obchodów tragedii smoleńskiej starosta Kardyś zgodnie z lokalnym protokołem usiadł obok burmistrza Romaniuka. Na zdjęciu wygląda to jak scena zgody i współpracy, ale każdy, kto zna lokalne realia, widzi coś zupełnie innego. Dzieliło ich tylko jedno krzesło w praktyce — cała lista wzajemnych pretensji, urazów i politycznych rachunków, które od lat skutecznie blokują normalne funkcjonowanie powiatu i gminy.

Zamiast wspólnego działania dla mieszkańców mamy więc teatralne sąsiedztwo, w którym każdy siedzi sztywno, jakby pilnował, żeby przypadkiem nie wyglądało to na współpracę. Uroczystość uroczystością, ale lokalne animozje zawsze muszą wejść w kadr. I tak oto nawet rocznica narodowej tragedii staje się tłem dla małych, powiatowych wojenek, w których dobro mieszkańców przegrywa z prywatnymi urazami.

Krzesło między nimi było tylko rekwizytem. Prawdziwy dystans widać w spojrzeniach, gestach i w tym, czego od lat nie potrafią zrobić razem — choć powinni, bo to ich praca, nie osobista arena.

I może właśnie dlatego to jedno zdjęcie mówi o naszej lokalnej polityce więcej niż wszystkie oficjalne deklaracje o „współpracy dla dobra regionu”. Bo na deklaracjach się kończy, a na krzesłach — zaczyna prawda.




piątek, 10 kwietnia 2026

Pamiętamy?

 




To zdjęcie z delegacją pod pomnikiem ofiar w Ukrainie miało pewnie pokazać powagę, pamięć i obecność samorządu. Niestety wyszło tak, że człowiek najpierw widzi nie gest, tylko zgrzyty. Pierwszy to ubiór — jakby każdy wyszedł z domu w tym, co akurat miał pod ręką. W miejscu pamięci oczekuje się choć odrobiny formalności, a tu wygląda to bardziej jak szybki przystanek w drodze na obiad niż oficjalna wizyta. Drugi zgrzyt to flaga. Biało‑czerwona z dopiskiem miasta to nie jest baner reklamowy, tylko symbol państwa, którego raczej nie powinno się przerabiać na tabliczkę informacyjną. W takim miejscu wygląda to zwyczajnie niefortunnie. No i wreszcie samo ustawienie — pozowane, sztywne, jak do kroniki, a nie jak moment zadumy. Trzech stoi, jeden klęczy, flaga rozciągnięta, wszystko jak pod publikę, tylko że efekt końcowy bardziej przypomina inscenizację niż autentyczny gest. Szkoda, bo intencja pewnie była dobra, ale zdjęcie zostawia wrażenie, że forma zjadła treść, a powaga miejsca przegrała z potrzebą zrobienia „pamiątkowej fotki”.

czwartek, 9 kwietnia 2026

Błędy proceduralne?

Tak z ciekawości... 
Program opieki nad bezdomnymi zwierzętami oraz zapobiegania bezdomności zwierząt musi być konsultowany z weterynarią i stowarzyszeniami działającymi na rzecz zwierząt z terenu gminy.

Był- punkt dla gminy i burmistrza Romaniuka.

Problem w tym, że był on podobny do tego z 2025 roku, a istotnym punktem w nim była straż miejska. Jednak już z uchwały ona zniknęła. Magia.

Oznacza to, że konsultacje nie dotyczyły rzeczywistego projektu uchwały, co stanowi istotne naruszenie art. 11a ust. 7 ustawy o ochronie zwierząt oraz zasad prawidłowej legislacji lokalnej.
 Czy nie jest to przesłanka do uchylenia tej uchwały przez nadzór wojewody?

Co na to radni, którzy za 13 stówek  tego nie sprawdzili?



środa, 8 kwietnia 2026

5 tysięcy dla zwierząt, a ile na 5. ligę?


Burmistrz Romaniuk, w trosce o finanse publiczne, nie tylko zamyka szkoły  „likwiduje” Straż Miejską. Poszedł jeszcze dalej i… przyciął także wydatki na odżywianie zwierząt w „przytulisku” do 5 tysięcy złotych rocznie. Brawo!
 Na wyłapywanie bezdomnych psów w gminie wydamy zaledwie 1000 zł. Rewelacja!

Gratulacje! Dzięki temu zaoszczędzimy około 80 tysięcy złotych w naszym gminnym budżecie. Cóż za wspaniałe podejście do finansów publicznych naszych włodarzy. Serce rośnie i w ogóle.Czyli pielgrzymki do Częstochowy przynoszą kolejne efekty.

Ażaliż… tak się zastanawiamy: ile kosztuje nas kopanie w gałę w 5. lidze? Czy ktoś to policzył?


 

Nie chodzi nam o wydatki na szkolenie dzieciaków, tylko o środki przeznaczane, na chujwico, na przykład promocję Naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy na meczach. Po co to? Przecież  starosta Kardyś już chyba wystarczająco dba o rozgłos naszego miasteczka.Jego jedna akcja w samo okienko (i to bez piłki) i więcej ludzi wie o Kolbuszowie niż przez cały sezon kopania gały.

Ile tego poszło w zeszłym roku z budżetu gminy? 200? 300? 400 tysięcy?
Ile?
Jaki to ma (dla nas) sens?
Przecież nawet najlepsi na mistrzostwa świata, gdzie będzie 48 drużyn nie pojadom.

wtorek, 7 kwietnia 2026

Gdzie był radny Bogdan Romaniuk?

 W Wielki Piątek radny Bogdan Romaniuk zamieścił był na Facebooku takie oto zdjęcie (i to dwa razy).





Jest to wyraźna sugestia, że pojechał był do Francji, Paryża aby się wyspowiadać (po francusku?)  w katedrze Norte Dame.

Zagryzając palce z zazdrości, sprawdziliśmy, z kim stał w kolejce.

Bez rewelacji. Zdjęcie prawdopodobnie pochodzi ze słowackiego portalu  z 2019 roku.

wiecej-kliknij tutaj


Oryginał zaś z płatnego portalu ze zdjęciami.

Azaliż... tak się zastanawiamy... czy z tego trzeba się wyspowiadać?


poniedziałek, 6 kwietnia 2026

O co biega burmistrzowi Romaniukowi?



Na ostatniej sesji burmistrz Romaniuk, przyparty do muru, przyznał, że głównym powodem rozwiązania Straży Miejskiej było to, iż komendant nie wywiązał się z wcześniejszych ustaleń, jakie panowie wspólnie poczynili.

Tymczasem jeszcze w zeszłym roku burmistrz nie miał żadnych uwag co do pracy komendanta Sajdaka ani funkcjonowania Straży Miejskiej. Co więcej, po wysłuchaniu sprawozdania wręcz rozpływał się w pochwałach pod jego adresem.

W tej sytuacji nasuwa się pytanie: kiedy burmistrz Romaniuk minął się z prawdą – teraz czy rok wcześniej?




 

Czy ktoś wie, co trzeba zrobić , gdy zobaczymy bezpańskiego pieska? 
Gdzie zadzwonić?