Przewodniczący Rady Powiatu ogłosił właśnie wielki sukces. Zadłużenie Powiatu Kolbuszowskiego ma na koniec roku wynieść zaledwie 2,42 proc. dochodów. Wynik rzeczywiście niski i trudno z tym dyskutować.
więcej- kliknij tutaj
Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy z jednej liczby próbuje się wyciągnąć wniosek, że wszystko działa idealnie, a wszelka krytyka władz powiatu jest niezrozumiała.
Bo niski dług nie zawsze oznacza to samo co dobre zarządzanie.
Gospodarz, który nie bierze kredytu, może być wzorem rozsądku. Może też odkładać remont dachu tak długo, aż zacznie mu kapać na głowę. Sam fakt braku zadłużenia niewiele mówi. Liczy się jeszcze to, co za tym stoi.
W komunikacie zabrakło odpowiedzi na kilka podstawowych pytań.
Jak wygląda sytuacja szpitala? Jakie są perspektywy demograficzne powiatu? Czy mieszkańcy są zadowoleni ze stanu dróg? Jak wygląda dostępność usług publicznych? Jakie problemy udało się rozwiązać, a jakie nadal czekają na swoją kolej?
Zamiast tego otrzymaliśmy głównie peany na cześć władz i sugestię, że skoro finanse są dobre, to referendum jest pomysłem niezrozumiałym.
Tymczasem mieszkańcy mają prawo oceniać samorząd nie tylko przez pryzmat wskaźników finansowych. Referendum nie musi dotyczyć zadłużenia. Może być wyrazem niezadowolenia ze sposobu zarządzania, jakości usług publicznych, polityki kadrowej czy kierunku rozwoju powiatu.
Jest jeszcze jedna kwestia, o której jakoś dziwnie się nie mówi.
Od wielu lat gminy z terenu powiatu dokładają się do różnych inwestycji powiatowych. Finansują remonty dróg, wspierają zadania realizowane przez starostwo i pomagają spinać budżety inwestycyjne. Oczywiście jest to zgodne z prawem i powszechnie stosowane. Warto jednak pamiętać, że część sukcesu finansowego powiatu została zbudowana również dzięki pieniądzom pochodzącym z budżetów gmin.
Ciekawym ćwiczeniem byłoby policzenie, jak wyglądałby dzisiejszy wskaźnik zadłużenia, gdyby przez ostatnie dziesięć lat Powiat Kolbuszowski musiał samodzielnie sfinansować wszystkie inwestycje wspierane przez samorządy gminne. Ile wyniosłoby wtedy zadłużenie? Nadal 2,42 proc.? A może kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt procent?
Tego już z komunikatu się nie dowiemy.
Nie zmienia to faktu, że niski poziom zadłużenia jest pozytywną informacją. Problem w tym, że przedstawianie go jako ostatecznego dowodu na doskonałość zarządzania jest zwyczajnie przesadą.
Finanse samorządu są ważne. Ale samorząd nie istnieje po to, aby mieć jak najniższy dług. Samorząd istnieje po to, aby rozwiązywać problemy mieszkańców. I właśnie z tego powinien być przede wszystkim rozliczany.
