W przestrzeni publicznej od lat pojawiają się różne informacje dotyczące rodzinnych korzeni braci Grzegorza i Bogdana Romaniuków. Sami zainteresowani dotychczas nie wypowiadali się szerzej na ten temat, dlatego wokół tej kwestii narosło wiele domysłów.
Dlaczego?
Jeżeli rzeczywiście ich rodzina wywodzi się z terenów dzisiejszej Ukrainy, nie ma w tym przecież nic nadzwyczajnego. Historia naszych regionów jest skomplikowana, a losy wielu rodzin prowadziły przez tereny obecnej Polski i Ukrainy.
W związku ze zbliżającą się 83. rocznicą rzezi wołyńskiej być może będzie to dobry moment, aby burmistrz Grzegorz Romaniuk oraz radny Bogdan Romaniuk odnieśli się do tej kwestii i – jeśli uznają to za stosowne – opowiedzieli o historii swojej rodziny, oraz swoim spojrzeniu na trudną polsko-ukraińską przeszłość.
Być może rozwiałoby to pojawiające się od lat spekulacje i zakończyłoby niepotrzebne domysły pojawiających się w pytaniach mieszkańców.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pod tym wpisem ukazało się sporo nieprzychylnych komentarzy.
W Stanach Zjednoczonych jest (teraz) moda na odkrywanie swoich korzeni (także) przez badania genetyczne. Jest to powód do dumy, że ma się przodków z różnych stron świata. Dlaczego w Polsce, w Kolbuszowej ma to być (jest) powód do wstydu?
Co z nami jest nie tak?
11 stycznia 1989 w swoim pożegnalnym przemówieniu Ronald Reagan powiedział:
Możesz zamieszkać we Francji, ale nie staniesz się Francuzem. Możesz zamieszkać w Niemczech, Turcji czy Japonii, ale nie staniesz się Niemcem, Turkiem ani Japończykiem. Jednak każdy, z dowolnego zakątka Ziemi, może przyjechać, by zamieszkać w Ameryce, i stać się Amerykaninem.

-page-001-cropped.png)
-page-002.jpg)