Muszę się przyznać, że po bliższym kontakcie z miejscowymi samorządowcami zdarza mi się godzinami siedzieć, patrzeć tępo w jeden punkt na suficie i kontemplować otaczającą mnie rzeczywistość z rozdziawioną gębą.
Po prostu działalności naszego samorządu, nie da się obserwować bez szwanku na zdrowiu psychicznym.
Gdyby na przykład radny Artur Świder miał choć trochę oleju w głowie, to — moim skromnym zdaniem — sam, jako wolontariusz, opłaciłby ten mandat za jazdę bez zapiętych pasów i rozglądanie się po samochodzie podczas nagrywania filmu. A następnie przeprosiłby mieszkańców za swój wybryk.
I wiecie co?
Nawet by na tym wygrał.
W przyszłym roku zdobyłby pewnie najwięcej głosów w powiecie jako kandydat na posła, a za sześć lat — kto wie? — może rzeczywiście zostałby posłem.
Bo czasami zwykłe: „Zrobiłem głupotę. Przepraszam.” działa lepiej niż najbardziej wymyślne tłumaczenia.
Ale idźmy dalej.
Starosta Józef Kardyś odpowiedział na mój wniosek i twierdzi, że Rada Powiatu nie może oceniać gospodarki finansowej SP ZOZ, ponieważ wojewoda uchylił w 2020 roku uchwałę dotyczącą przyjęcia raportu dyrektora szpitala.
Co ma piernik do wiatraka, Panie Józefie?
Czy uchylenie jednej uchwały sprzed sześciu lat oznacza, że Rada Powiatu straciła możliwość interesowania się finansami powiatowej jednostki? Czy może po prostu znaleźliśmy właśnie nową, bardzo wygodną metodę sprawowania nadzoru: wojewoda kiedyś cosik uchylił (nawet nie wiadomo co), więc dziś już niczego nie wolno?
Chyba trzeba będzie zapytać o to wojewodę.
A może nawet wojewodzinę — bo przy takim tempie rozwoju samorządowej logiki człowiek już nie wie, do jakiej instancji się odwoływać.
Jak to się robi w innych powiatach- kliknij tutaj
Kolejny temat: nasza miejska lasowiacka sfora psów.
Burmistrz Romaniuk wraz z radnymi twierdzą, że nie da się z tym problemem nic zrobić.
Nie da się.
Po prostu się nie da.
Tak jak wielu innych rzeczy w Naszej Wielkiej Lasowiackiej Stolicy.
Tymczasem psy sobie chodzą, gdzie chcą, mieszkańcy się skarżą, a problem — jak to problem — najwyraźniej ma się całkiem dobrze.
Zresztą na Ukrainie, gdzie nasz włodarz tak często wyjeżdża — po co? — podobno też można zobaczyć podobne obrazki. Może więc uznano, że skoro tam się da, to u nas również jakoś się przyzwyczaimy?
Ciekawe kto z radnych powiatowych pojawi się za tydzień (21 września) na Górce Weryńskiej na spotkaniu z mieszkańcami? Przecież ochrona środowiska to jedno z zadań ... powiatu. Może radna Żołnierczyk której sprawy mieszkańców leżą na sercu- zaszczyci? A może zmotoryzowany radny Świder uświetni spotkanie? Kto wie?
Tylko wróżka Hazar.
więcej- kliknij tutaj
No i na deser droga z Brzezówki na Domatków.
Drogę wyremontowano. Z grubsza, ale zawsze.
Tylko ktoś zapomniał ściągnąć znaki ostrzegawcze.
I ktoś po sobie nie posprzątał.
Ale spokojnie.
Nie da się.
W Naszej Wielkiej Lasowiackiej Stolicy najwyraźniej wszystko jest niewykonalne: psy — nie do opanowania, finanse szpitala — nie do oceniania, znaki — nie do zdjęcia, a po remoncie — nie da się nawet posprzątać.
Azaliż... patrzę więc dalej w ten sufit.
Tępo.
Z rozdziawioną gębą.
I żeby jakoś przetrwać ten kontakt z lokalnym samorządem, zagryzam to wszystko sernikiem z makiem.
Bo jak wiadomo:
sernik z makiem (od Pani Asi- dziękujemy),nie rozwiąże problemów samorządu, ale przynajmniej człowiek ma czym zagryźć.