Litwo, Ojczyzno moja...
Z braku lepszego zajęcia pochyliliśmy się z troską nad twórczością naszych samorządowców.
Uchwała o bezdomnych zwierzętach przeszła przez wszystkie szczeble urzędnicze, komisje i Radę Miejską — i nikt nawet nie zauważył literówki w tytule.
Czy ktoś to tam w ogóle czyta?
W magistracie same magistry, w radzie prawie sami uczeni, a dopiero my — po zawodówce — widzimy, że coś tu nie gra.
Za co wy wszyscy bierzecie pieniądze?
Na tym zresztą błędy tej uchwały się nie kończą. To dopiero początek.
Jest tam kilka błędów formalnych — do natychmiastowego poprawienia, a nawet kwiatek w postaci „umowy ustnej” — RIO to zakwestionuje na bank.Z blachę sernika z makiem powiemy wam , gdzie, co i jak należy poprawić , aby nie było obciachu.
Azaliż... ciekawsze, jak zwykle, są jednak pieniądze. A właściwie ich podział.
Nikogo z radnych za 13 stówek miesięcznie to nie zainteresowało?
Nie wstyd wam podpisywać się pod tym z imienia i nazwiska?
PS Jak myślicie, wysłać wniosek w tej sprawie do Rady Miejskiej, czy sobie darować?



