W Parlamencie Europejskim toczy się postępowanie w sprawie uchylenia immunitetu europosłowi Tomaszowi Buczkowi.
Bardziej zapalczywi już widzą naszego europarlamentarzystę w więzieniu i pozbawionego mandatu.
Sprawa dotyczy art. 217 Kodeksu karnego, czyli przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego. Według zarzutów pan Tomasz miał brutalnie wyrwać kobiecie megafon – prawdopodobnie przeszkadzała mu podczas jakiejś konferencji prasowej czy innego wystąpienia.
Brzmi groźnie, ale w praktyce za takie coś grozi raczej grzywna – zapewne rzędu kilku tysięcy złotych. W najgorszym wypadku może się to skończyć kilkudziesięcioma godzinami prac społecznych, czyli np. sprzątaniem ulic w Kolbuszowej (co swoją drogą ostatnio by się przydało).
Za taki czyn nie grozi utrata mandatu. Taka sytuacja mogłaby mieć miejsce dopiero przy poważniejszym przestępstwie z oskarżenia publicznego, zagrożonym karą pozbawienia wolności.
Tak więc nie ma się czym specjalnie martwić (ani nadmiernie cieszyć) – europosłowi Tomaszowi Buczkowi raczej nic poważnego nie grozi.
Azaliż... ostatnio europoseł widywany jest w towarzystwie tajemniczej brunetki. Tutaj nie ma zmiłuj, skończy się niechybnie dożywociem. Tu podpowiadamy miejscowym paniom, że naprawdę warto się zakręcić. Jeszcze jest czas... Radzimy jednak, aby na pierwszą randkę, pod żadnym pozorem nie przychodzić z megafonem.
Mało kto wie, ale nasz wiceburmistrz Krzysztof Wójcicki urodził się w tym samym dniu co premier Donald Tusk. Nic dziwnego też, że należy do tej samej partii, jest elokwentny i obiecuje na lewo i prawo cuda niewidy, a nawet jeszcze więcy. "Nikt ci tyle nie da, co Krzysiek obieca!"
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin dla Pana Krzysztofa!
Najgorsze wady Byka z 22 kwietnia –
Upór godny muru z betonu Byk z 22 kwietnia potrafi być tak uparty, że gdyby miał walczyć z drzwiami, to drzwi by się poddały. Dyskusja z nim przypomina rozmowę z kamieniem – tylko kamień nie odpowiada, a on tak.
Zamiłowanie do komfortu Lenistwo? Nie, to sztuka oszczędzania energii! Jeśli można zrobić coś jutro, to po co dziś? Byk potrafi wymyślić tysiąc powodów, żeby nie ruszyć się z kanapy, a jego motto to: „Po co się spieszyć, skoro można się wylegiwać?”
Zaborczość w wersji deluxe Jeśli Byk coś lub kogoś pokocha, to już na zawsze. Tylko że czasem ta miłość zamienia się w kontrolę godną agenta specjalnego. „Gdzie byłeś? Z kim rozmawiałeś? Dlaczego nie odpowiedziałeś na SMS-a w ciągu 3 minut?”
Zazdrość, która potrafi zaskoczyć Byk potrafi być zazdrosny nawet o... własne myśli. Jeśli ktoś przypadkiem spojrzy na jego ulubioną kanapę, to już jest powód do ściszenia alarmu.
Niecierpliwość w ukryciu Choć na zewnątrz wygląda na spokojnego i opanowanego, w środku czasem gotuje się jak wulkan. Tylko że zamiast lawy, wybucha... cichym wzdychaniem i przewracaniem oczami.
Podsumowując: Byk z 22 kwietnia to mistrz w łączeniu uporu, lenistwa i zazdrości w jedną, niepowtarzalną mieszankę, która potrafi rozbawić i zirytować jednocześnie. Ale bez tych wad świat byłby nudny!
Co ciekawe, w tym dniu urodził się też… kolejny radny, wiceprzewodniczący Piotr Panek. Jest jeszcze młody, ale już leniwy (przynajmniej w samorządzie).Wprawdzie nie dał się jeszcze poznać w całej okazałości. Jednak już malował kominy we Francji, i jest straszliwie zazdrosny o własną połowicę. Swoją drogą, na jego miejscu też byśmy byli.
Urząd Miejski w Kolbuszowej zorganizował wiosenny ciekawy konkurs z jakże cennymi nagrodami.
Na stronie magistratu opublikowano dwa obrazki. Mieszkańcy, którzy odgadną różnice oraz wyjaśnią, dlaczego zostały one wprowadzone, wezmą udział w losowaniu cennych nagród-niespodzianek.
Widzicie jakieś różnice?
Po szczegóły prosimy nie zgłaszać się do burmistrza Grzegorza Romaniuka oraz jego następcy Krzysztofa Wójcickiego.
Nie wszyscy wiedzą, że Orban przegrał wybory przez… korupcję. Po prostu rozdawał na prawo i lewo koncesje na cokolwiek.
Azaliż… nasi samorządowcy radzić będą dziś nad zwiększeniem liczby koncesji na sprzedaż alkoholu w Kolbuszowej Dolnej. Koronnym argumentem „za” jest… zgoda mieszkańców. Szkoda, że sami zainteresowani jeszcze o tym nie wiedzą.
O ile zwiększyła się liczba mieszkańców tej wioski w 2025 roku? Podpowiadamy – przybyło 11 mieszkańców. Muszą strasznie dużo chlać., także ci co pisali to uzasadnienie.
Czy burmistrz Romaniuk w pośpiechu nie pomylił czasem kolejności? Najpierw zebranie wiejskie, a później projekt uchwały?
Dla kogo ta droga na skróty?
Inna sprawa, w Polsce jest tendencja do zmniejszania liczby koncesji na sprzedaż alkoholu. W Kolbuszowej Dolnej burmistrz zwiększy ilość punktów sprzedaży, aby było go łatwiej kupić? Naprawdę? Tak oświeciło go w drodze z Częstochowy?
Na portalu e-sesja, na którym funkcjonuje nasza rada miejska, jest bardzo fajna, użyteczna funkcja. Po przyciśnięciu nazwiska radnego możemy zobaczyć jego aktywność na sesji i poza nią.
W ten sposób można prosto i szybko ocenić, w jaki sposób radny pracuje za co najmniej 13 stówek za sesję.
Azaliż....niestety to już nie u nas .Ten przycisk zniknął. Podobno dlatego, żeby się Magiel z nas nie podśmichiwał.
Ponieważ jesteśmy poważnymi blogerami i w gupie plotki, to my nie wierzymy, co to, to nie. W poczuciu obywatelskiego obowiązku napisaliśmy więc list do szanownej dyrektor przedszkola nr 2.
Szanowna Pani Dyrektor,
na podstawie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej zwracam się z wnioskiem o udostępnienie informacji dotyczących zatrudnienia pracowników w Publicznym Przedszkolu nr 2 w Kolbuszowej.
Uprzejmie proszę o udzielenie następujących informacji:
Czy w roku 2026 zostały zatrudnione nowe osoby na stanowiskach niepedagogicznych (np. pomoc nauczyciela, woźna oddziałowa, pracownik obsługi, pracownik kuchni).
Jeżeli tak, proszę o wskazanie:
daty zatrudnienia,
stanowiska,
podstawy prawnej zatrudnienia (umowa o pracę, zastępstwo, inna forma),
trybu zatrudnienia, w szczególności:
czy przeprowadzono otwarty i konkurencyjny nabór,
jeśli nie – na jakiej podstawie odstąpiono od obowiązku publikacji ogłoszenia w BIP,
czy zatrudnienie nastąpiło w trybie zastępstwa lub innym wyjątku przewidzianym w ustawie o pracownikach samorządowych.
Proszę również o informację, czy w latach 2025–2026 opublikowano jakiekolwiek ogłoszenia o naborze na stanowiska niepedagogiczne w BIP jednostki lub BIP Gminy Kolbuszowa.
Azaliż...cudów się nie spodziewamy, ale ciekawi jesteśmy, co na to powi… audytor gminny.
Jak wyczytaliśmy w Gazetce Zakładowy, Nasz Jakże Umiłowany Poseł formuje nowy rząd w dalekiej Warszawie . Tymczasem w naszej Gminie, Rozwój+ już idzie pełną parą...
Wygląda na to, że kolejni radni idą do budżetówki za chlebkiem. Zaczyna siem bardzo skromnie od zamykania bramki w przedszkolu. Według naszej opinii jest to bardzo słuszna koncepcja. W 4 lata zrobi siem (refundowane) studia magisterskie i zostanie jakiemsik derektorem albo jeszcze lepi.
Azaliż... tu podpowiadamy, że trzeba się jednak śpieszyć, bo za trzy lata, dotychczasowa dyrektorka idzie na emeryturę.
W Kolbuszowej polityka od zawsze przypomina nasze lokalne mecze: trochę kurzu, trochę emocji, trochę tradycji i zawsze ktoś, kto twierdzi, że „to on załatwił”.
Od lat w tej swojskiej lidze gra poseł, którego mieszkańcy kojarzą głównie z tym, że przywozi z Warszawy różne fanty. Raz sikawkę, raz mikser, innym razem coś większego, co można uroczyście przeciąć i sfotografować.
Miejscowi włodarze chętnie podkreślają, że „tu milion, tam pięć, a gdzie indziej siedem”, choć wielu komentatorów zauważa, że powiat kolbuszowski od dawna jest wiernym zapleczem wyborczym PiS i to również miało wpływ na kierunek przepływu środków.
Ostatnio jednak można odnieść wrażenie, że nasz poseł zapragnął czegoś więcej. Jakby uwierzył, że to nie partia, nie układ sił, nie polityczna geografia, lecz jego osobista sprawczość stoi za każdym sukcesem. I tak oto zawodnik z V ligi zaczął rozglądać się za miejscem w ekstraklasie, jakby wystarczyło tylko podnieść rękę i już.
Niektórzy komentatorzy spekulują, że jeśli Mateusz Morawiecki umocniłby swoją pozycję, jego współpracownicy mogliby liczyć na awanse. W takim wariancie nasz poseł mógłby znaleźć się bliżej centrum decyzyjnego, może nawet w rządzie. W polityce zdarzały się już bardziej zaskakujące zwroty.
Są jednak i inne analizy, według których były premier może zostać zepchnięty na boczny tor, a jego zwolennicy — przesunięci na dalsze miejsca list. W takim układzie nasz poseł musiałby pogodzić się z powrotem do roli zawodnika rezerwowego, zanim jeszcze zdążył wybiec na murawę wyższej ligi.
A są i tacy, którzy rozważają możliwość powstania nowego ugrupowania. Wtedy Kolbuszowa stałaby się areną rywalizacji między dwiema listami — tą, z którą poseł był związany dotąd, i tą, która dopiero powstaje. To byłaby arytmetyka wymagająca nie tylko kalkulatora, ale i zimnej głowy.
Tymczasem w lokalnych rozmowach coraz częściej pojawiają się nazwiska, które,mogłyby zmienić układ sił, gdyby zdecydowały się na start.
Starosta Kardyś to nazwisko, które w powiecie zna niemal każdy. Gdyby pojawiło się na liście wyborczej, zrobiłoby się naprawdę ciasno. Nasz poseł musiałby walczyć nie o awans, lecz o samo miejsce w składzie.
Pojawiają się też opinie, że gdyby burmistrz Romaniuk wszedł do gry, kampania nabrałaby zupełnie innego tempa. W końcu to postać, która potrafi połączyć uroczyste otwarcie inwestycji z serdecznym uśmiechem do każdego mieszkańca, który akurat przechodzi obok.
Wszystkie te scenariusze od zmian w partii, przez nowe ugrupowania, po potencjalnych lokalnych kandydatów pokazują jedno: polityka, nawet ta powiatowa, rządzi się własną logiką. A ambicje, choć potrzebne, wymagają chłodnej kalkulacji. Bo zanim zacznie się marzyć o ekstraklasie, trzeba najpierw wygrać kilka meczów w lidze, w której naprawdę się gra.
Tak jakoś przykro nam się robi, gdy przynajmniej dwa razy dziennie przejeżdżamy obok straszliwie okaleczonego dębu przy ulicy Kolejowej.
Napisaliśmy w tej sprawie do Urzędu Miejskiego. Ponieważ urzędnicy kręcą jak Piekarski na mękach, postanowiliśmy zasięgnąć języka w Państwowej Straży Pożarnej.
Odpowiedział nam st. bryg. mgr inż. Krzysztof Samojeden, Zastępca Komendanta Powiatowego — za co dziękujemy.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to informacja, że pani kierowniczka ŚDS nie zadzwoniła, tylko osobiście pofatygowała się do straży, aby zgłosić „nagłe, bezpośrednie zagrożenie życia”.
To się zwyczajnie nie trzyma kupy.
Jeśli coś zagraża życiu tu i teraz, to dzwoni się pod 998 lub 112, a nie idzie pieszo do remizy.
Straż pisze:
„Zdarzenie zostało zgłoszone osobiście u dyżurnego (…) przez zarządcę obiektu.”
Tymczasem karta zdarzenia wygląda jak typowa karta sporządzona po zgłoszeniu telefonicznym — pole „nr telefonu” jest puste, a nigdzie nie ma wzmianki o zgłoszeniu osobistym.
To pierwsza poważna niespójność.
Druga: strażacy opisują, że konary były:
„suche, spróchniałe wewnątrz, nadłamane w poprzek i wzdłuż”.
A jednocześnie:
„Podczas interwencji nie wykonano dokumentacji fotograficznej (…)”.
Czyli nie mają żadnego dowodu na to, co opisują.
Ocena „spróchnienia wewnętrznego” bez cięcia, bez zdjęć i bez specjalisty jest po prostu nie do obrony.
Trzecia: PSP przyznaje, że:
„nie prowadzono konsultacji ze specjalistą z zakresu dendrologii lub arborystyki”.
A mimo to opisują szczegółowo stan fitosanitarny drzewa.
Strażacy nie mają kwalifikacji do takich ocen — i sami to wiedzą.
Czwarta: PSP twierdzi, że działania:
„nie były zabiegiem pielęgnacyjnym”.
Problem w tym, że usuwanie grubych konarów to właśnie zabieg arborystyczny, który wymaga:
dokumentacji,
uzasadnienia,
często zgody organu,
i przede wszystkim specjalisty.
Straż może usuwać zagrożenie, ale nie może wykonywać prac pielęgnacyjnych pod pretekstem zagrożenia, jeśli zagrożenie nie zostało udokumentowane.
Piąta: PSP pisze o „bezpośrednim zagrożeniu”, ale nie podaje żadnych obiektywnych kryteriów — brak zdjęć, brak pomiarów, brak informacji o spadających gałęziach, brak danych pogodowych.
To czyste gołosłowie.
Szósta: z karty zdarzenia wynika, że OSP została wezwana ponad godzinę później niż JRG.
Jeśli zagrożenie było „bezpośrednie”, to albo OSP powinna być wezwana natychmiast, albo w ogóle nie powinna być potrzebna.
To kolejna niespójność.
Siódma: PSP powołuje się na art. 1 ustawy o PSP — przepis ogólny, deklaratywny, który nie daje podstawy do cięcia drzew.
Brakuje odniesienia do przepisów, które faktycznie regulują takie działania.
Ósma: pole „dane zgłaszającego” w karcie zdarzenia jest puste, choć PSP twierdzi, że zgłoszenie było osobiste.
To po prostu się nie zgadza.
I na koniec rodzynek:
Strażacy w swoich dokumentach piszą, że drzewo jest niebezpieczne jak jasna cholera i że stanowi bezpośrednie zagrożenie życia. i należy je usunąć.
A urzędnicy z magistratu…
Piszą nam, że będą obserwować.
To wszystko się kupy nie trzyma.
To małe miasteczko, więc żeby nie było, że nie wiemy jak było i czego i gdzie należy szukać
Jeśli ten dąb zostanie wreszcie zostawiony w spokoju, jeśli pozwoli mu się dojść do siebie, o ile przeżyje to, co mu zrobiono — zostanie objęty ochroną jako pomnik przyrody, a pozostałymi drzewami zajmą się wreszcie prawdziwi arborystycy, to z naszej strony temat uznamy za zamknięty.Nie oczekujemy cudów, tylko minimum rozsądku i szacunku dla drzew, które rosły tu na długo przed nami.