Wiadomo w kolbuszowskich urzędach płacą niewiele, nikt szanujący się, pracy tam nie szuka. Udzielają się więc tam (chyba tylko) dzieci i powinowaci miejscowych samorządowców , albo innych urzędników.
Kryteria użyczenia powierzchni rynku pod ogródki piwne ustalił jakiś wielbiciel (wielbicielka?) pelargonii i pastelowych kolorów. Kwestia gustu, nad którym się nie dyskutuje. A może po prostu, szwagier ma akurat na zbyciu takie parasole?
Aliści...
Gorzej, że kryteria oceny są tak ustalone, że wyniku konkursu podważyć może każdy bywalec ogródka, nawet po kilku piwach.
Pytanie za kufel piwa (z ogródka piwnego). Co urzędnik miał na myśli ustalając sposób przyznawanych punktów za "Powierzchnię rynku w obrębie rynku"?
Dlatego w Maglu, preferujemy szklankę piwa wypitą w domu.
A ja pamiętam kolbuszowskie piwo z rozlewni pana O. z plastikowymi kapslami.Piwa tam było raczej niewiele.
OdpowiedzUsuńTo piwo było obrzydliwe w smaku, zwłaszcza po kilku dniach.
UsuńPewnikiem w tym urzędzie piją, że takie pierdoły piszą.
OdpowiedzUsuńMasz na myśli Magla, czy też specjalistkę od pastelowych pelargonii?
UsuńMoże piją razem?
UsuńMagiel strasznie wymagający jest!
OdpowiedzUsuńCałkiem prawdopodobne że autor czy autorka tekstu nie rozumie tego co sama skleci.To samo dotyczy tego, kto to klepnął. Pastelowi buhahaha.
OdpowiedzUsuń