czwartek, 7 maja 2026

Burmistrz kulturalno-oświatowy

 Jak wielu czytelników wie, przebywałem ostatnio na wakacjach w Stanch (USA), więc człowiek trochę się rozleniwił i z trudem ponownie wdraża się w kolbuszowską rzeczywistość.

Siedzimy więc sobie w redakcji, Magla, pijemy kawę, zagryzając przepysznym sernikiem z makiem (od Pani Asi — dziękujemy) i tak się zastanawiamy: po jaką cholerę burmistrz Romaniuk tak ochoczo jeździ na tę Ukrainę, prowadząc niemal politykę zagraniczną na szeroką skalę, skoro zwykłej, miejscowej roboty nie ogarnia?

Bo wiecie… tam są zdjęcia, delegacje, uściski dłoni, poważne miny i reprezentowanie „wysokiej kultury Zachodu”. Wszystko pięknie, elegancko i zapewne bardzo doniośle. Problem tylko w tym, że mieszkańcy w tym samym czasie błąkają się po mieście z workami i sami zbierają śmieci, bo ktosik zlikwidował  silną grupę pod wezwaniem gospodarczym i straż miejską.

I teraz pytanie fundamentalne: jaki jest sens tej całej samorządowej dyplomacji?

Czy mieszkańcom od tych zagranicznych wycieczek zrobiły się lepsze drogi?
Czy śmieci same zniknęły?
Czy urzędnicy zaczęli działać sprawniej?
Czy nagle poprawił się porządek w mieście?

Bo z perspektywy zwykłego człowieka wygląda to trochę tak, jakby gospodarz domu zamiast naprawić cieknący dach, jeździł po okolicy opowiadając wszystkim, jak świetnie zarządza posesją.

Najbardziej fascynujące jest jednak to, że wszystko odbywa się — rzecz jasna — za nasze piniądze. Delegacje, przejazdy, spotkania, fotografie, może jeszcze jakieś foldery i okolicznościowe przemówienia. Tymczasem mieszkańcy robią społeczne akcje sprzątania i próbują ratować estetykę miasta własnymi rękami.

Azaliż... może więc zamiast kolejnych zagranicznych wojaży przydałaby się jedna strategiczna misja specjalna… na przykład spacer po własnej gminie bez obstawy, kamer i przecinania wstęg?

Bo póki co wygląda to trochę tak, jakby burmistrz chciał być ministrem spraw zagranicznych, mając jednocześnie problem z ogarnięciem własnej kuwety..




1 komentarz:

  1. Dzieci na Ukrainie mówią mu DZIEŃ DOBRY, a te złe dzieci w Kolbuszowej nie mówią i Burmistrz jest na nas wszystkich obrażony.

    OdpowiedzUsuń

Komentarz ukaże się po akceptacji przez administratora.