Współczesny świat rzadko stawia przed nami sytuacje czarno-białe. Przekonujemy się o tym za każdym razem, gdy ludzka solidarność i chęć niesienia pomocy w obliczu wojny zderzają się z bolesną, wciąż nieprzepracowaną historią. Temat ten wraca do nas, mieszkańców Podkarpacia, w sposób szczególny za sprawą oficjalnej współpracy naszej gminy z ukraińskim Starym Samborem.
Od wybuchu pełnoskalowego konfliktu na Ukrainie, burmistrz Grzegorz Romaniuk regularnie koordynuje i osobiście transportuje pomoc humanitarną dla tamtejszej społeczności. To postawa godna szacunku – niesienie wsparcia potrzebującym, szpitalom czy uchodźcom jest wyrazem naszego podstawowego, ludzkiego obowiązku. Sukcesem było także podpisanie w 2023 roku trójstronnej
Karty Przyjaźni między Kolbuszową, Starym Samborem a francuskim Ploërmel.
Jednak budowanie mostów wymaga mocnych fundamentów, a jednym z nich jest wzajemny szacunek dla narodowej wrażliwości. W tym miejscu pojawia się zgrzyt, obok którego trudno przejść obojętnie. Stary Sambor jest miejscem, w którym jedna z głównych arterii miasta nosi imię Stepana Bandery – postaci, której ideologia w polskiej pamięci historycznej jednoznacznie wiąże się z tragicznymi wydarzeniami rzezi wołyńskiej.
Jak w tej sytuacji zachować równowagę między wielkim sercem a wiernością prawdzie historycznej? Jako mieszkańcy i obserwatorzy życia publicznego, chcielibyśmy poznać perspektywę naszych władz. Oto kilka pytań o stosunek, obecne działania i plany na przyszłość, które warto postawić w przestrzeni publicznej:
Panie Burmistrzu, jak z Pana perspektywy wygląda godzenie tak intensywnej, potrzebnej pomocy humanitarnej z faktem, że w przestrzeni publicznej naszego partnera wciąż obecne są symbole budzące w Polsce tak głęboki i uzasadniony ból? Czy uważa Pan, że na poziomie samorządowym jest przestrzeń, by o tym otwarcie rozmawiać?
Co w tej sprawie dzieje się dzisiaj?
Czy podczas Pana dotychczasowych wizyt na Ukrainie i spotkań z władzami Starego Sambora temat polskiej wrażliwości historycznej oraz oczekiwań naszych mieszkańców był w ogóle poruszany? Jeśli tak, to z jakim odbiorem spotykają się te sygnały ze strony ukraińskich partnerów?
Jakie mamy plany na przyszłość?
Karta Przyjaźni z założenia ma zbliżać nasze społeczności. Czy w planach dalszej współpracy zakłada Pan inicjatywy – np. wspólne panele historyczne, wymiany młodzieży lub promowanie postaci łączących oba narody (jak choćby wspólna walka z bolszewikami w 1920 roku) – które pozwoliłyby partnerom ze Starego Sambora lepiej zrozumieć polski punkt widzenia? Jak zamierzamy dbać o to, by nasza pomoc szła w parze z elementarnym szacunkiem dla prawdy historycznej?
Pomaganie w czasie wojny jest sprawą bezdyskusyjną. Jednak mądre partnerstwo to takie, w którym stać nas na trudne rozmowy. Mamy nadzieję, że Kolbuszowa, jako silny i zaangażowany partner, stanie się również inicjatorem szczerego dialogu opartego na prawdzie – bo tylko na niej można zbudować trwałą, sąsiedzką przyjaźń.
A jakie jest Wasze zdanie? Czy samorząd powinien poruszać kwestie historyczne w relacjach partnerskich, czy skupić się wyłącznie na wymiarze humanitarnym? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.
Sytuacja, w której burmistrz Grzegorz Romaniuk osobiście angażuje się w transporty pomocy z Kolbuszowej, a na miejscu spotyka się z jawnym kultem ideologa rzezi wołyńskiej, stawia go w niezwykle trudnym położeniu – zarówno moralnym, jak i politycznym. Jako gospodarz gminy odpowiada przed polskimi mieszkańcami i rodzinami kresowymi, a jako człowiek niesie pomoc humanitarną potrzebującym.
OdpowiedzUsuńW takiej sytuacji burmistrz nie powinien udawać, że tematu nie ma.
To juz chyba czas aby burmistrz Romaniuk przedstawił efekty swoich wyjazdów i jak widzi dalszą wspópracę.
OdpowiedzUsuńTrudno budować dobre relacje między narodami, jeśli nie ma uczciwej rozmowy o historii.
OdpowiedzUsuńCzy burmistrz i starosta takie rozmowy prowadzą?
Tak, po migowemu
UsuńEkshumacje i badania historyczne nie powinny być traktowane jako gest polityczny, ale jako obowiązek wobec ofiar i ich rodzin.
OdpowiedzUsuńCo Romaniuk zrobił w tej sprawie?
Może ktoś w końcu wyjaśni, jaki konkretny pożytek dla mieszkańców mają te kolejne wyjazdy? Bo rachunek płacimy wszyscy.
OdpowiedzUsuńCzy ktoś pytał mieszkańców, jakie sprawy ich zdaniem powinny być priorytetem dla burmistrza?
OdpowiedzUsuńDlaczego tak brudno na ulicach?
Transparentność jest prosta – pokazać koszty, przedstawić efekty i wtedy każdy sam oceni, czy taki wyjazd był potrzebny.
OdpowiedzUsuńNie oczekuję cudów, tylko zwykłej informacji: po co wyjazd, ile kosztował i co z niego wynika dla gminy.
OdpowiedzUsuńNajlepszą odpowiedzią na krytykę byłoby opublikowanie krótkiego raportu z delegacji. Fakty zawsze są lepsze od domysłów.
OdpowiedzUsuńDobry gospodarz sam wychodzi z informacją do mieszkańców, a nie czeka, aż ktoś zapyta.
OdpowiedzUsuńTransparentność i przejrzystość u Judaszy? 👹👺
OdpowiedzUsuńHollaństwo rozliczyć! Cią dalszy to - Siekierezada PO kolbuszowsku.
BB, przez OSP zbierał siekiery i wywoził w upainu.
Rodzina pana burmistrza przybyla po wojnie prawdopodobnie z terenów obecnej Ukrainy.
OdpowiedzUsuńTrudno się dziwić , że jest sentyment.
Ale jak się jest w polityce, to trzeba umieć wytłumaczyć na co i dlaczego idą publiczne pieniądze.
Tym bardziej , że za niedługi czas po nastaniu rozejmu, "milion" młodych mężczyzn obytych z bronią będzie się nudzić brakiem "zajęcia".
Mogą "zająć" się wtedy zachodnią granicą Ukrainy i terenami co do których część Ukraińców ma swój "sentyment".
A nasi "tęczówi" poborowi mogą być nieprzygotowani do poświęceń w obronie granicy.
Wam przeszkadza, że w miastach są ulice jakiegoś imienia i przez to nie można z nimi współpracować?
OdpowiedzUsuńPowiedzieć, że to puste i głupie to jak nic nie powiedzieć. Zastosuje tak jak Ty magielku czata dżipiti i popatrz:
- w Warszawie jest Aleja Armii Ludowej,
- Zielona Góra (ul. 22 Lipca): Data ta upamiętnia ogłoszenie Manifestu PKWN w 1944 roku (najważniejsze święto państwowe w okresie PRL)
- Sztumska Wieś (województwo pomorskie) – ulica Karola Świerczewskiego
- Krasnystaw (województwo lubelskie) – ulica 22 Lipca: Nazwa ta bezpośrednio upamiętnia datę ogłoszenia Manifestu PKWN w 1944 roku
I tu nie chodzi o bronienie kogokolwiek, tylko Ukraina ma większe sprawy od paru lat niż zmiana nazwy ulic. U nas to weszło parę lat temu dopiero - dekomunizacja, która wg. mnie zaciera historię - bo niszczone są pomniki pamięci, które mogły być przykładami - co się działo - a tak się działo i nie ma co udawać, że tak się w Polsce nie działo.
Oskarżanie kogoś, że jeździ gdzieś - a tam jest ulica czyjegoś imienia - oloboga faktycznie dramat.
To za czyją kasę jeździ i co to daje - to są mądre pytania. A nie dramatyzowanie, że ulica ma nazwę tego czy tamtego.
To nie rozumiem.Po co prezydent z premierem żrą się teraz z Żełeńskim?Przecież to tylko nazwa.
UsuńCzy w Kolbuszowej, w Polsce jest ulica organizacji, albo kogoś kto zorganizował, współtworzył plan ludobójstwa innego narodu?
UsuńW 2023 roku w samym środku wojny Ukraina, która ma ważniejsze sprawy na głowie, przegłosowała uchwałę dezerusyfikacyjną. Na jej mocy w Kamieńcu Podolskim powstały ulice Bandery i Bohaterów UPA.
UsuńTo proponuję, aby ulicę Obrońców Pokoju przemianować na Jeremiego Wiśniowieckiego.
UsuńBoryna czy powiedziałeś już Mentzenowi że Mikołaj to Twój kandydat na posła z listy Konfy? Co On na to bo ja przeciw.
OdpowiedzUsuńKażdy może kandydować a ty możesz być przeciw. Zagłosujesz na kogo chcesz a ktoś inny będzie się burzył. Ludzie wybierają i mają co chcą.
Usuńdobry gospodarz najpierw i przede wszystkim zajmuje się swoim gospodarstwem, a potem sąsiada, a jak często przebywa u sąsiada to jest to podejrzane, może żonę chce mu obrócić, gospodarz to jest Gospodarz
OdpowiedzUsuń