W sobotę ostatnia prosta.
Wolontariusze #ReferendumRKL obecni będą w całym powiecie - blisko Was, w okolicach największych sklepów!
W powiecie od dawna panuje wrażenie, że wszystko dzieje się obok mieszkańców. Decyzje zapadają gdzieś w zaciszu gabinetów, dokumenty wyglądają, jakby powstawały z rozpędu, a nie z realnej potrzeby. Szpital się niby rozwija, nie jest zadłużony, ale ze świecą szukać lekarza specjalisty, albo zrobić badania "na fundusz". Nie ma planu poprawienia ochrony zdrowia.
Obwodnica niby jest już w planach, ale to nie zadanie powiatu, więc za tym "nie chodzą".
W innych powiatach radni opozycyjni, organizacje społeczne czy mieszkańcy mają realny wpływ na debatę. W Kolbuszowej krytyka bywa traktowana jak atak, a nie jak sygnał do poprawy. To tworzy atmosferę zamknięcia i stagnacji.
I w tym wszystkim władza zachowuje się tak, jakby miała nieograniczony kredyt zaufania, choć nikt już nie pamięta, kiedy ostatnio naprawdę go spłaciła.
Dlatego podpis pod referendum nie jest żadnym buntem ani wojną polityczną. To zwykłe narzędzie, które pozwala mieszkańcom powiedzieć: sprawdzamy. Rada powiatu została wybrana przez ludzi i to ludzie mają prawo ocenić, czy działa dobrze, czy może zbyt mocno przyzwyczaiła się do wygodnych foteli. Podpis nie odwołuje nikogo – on tylko otwiera drogę do rozmowy, której od dawna brakuje.
W normalnym świecie, jeśli coś nie działa, to się to naprawia. Jeśli ktoś nie wykonuje swojej pracy, to się go rozlicza. W powiecie bywa odwrotnie: błędy przechodzą bez echa, a mieszkańcy mają udawać, że wszystko jest w porządku. Referendum jest sposobem, by przypomnieć, że powiat to nie prywatny klub, tylko wspólnota kilkudziesięciu tysięcy ludzi, którzy mają prawo oczekiwać kompetencji, przejrzystości i zwykłego szacunku.
Podpis pod referendum to sygnał, że mieszkańcy chcą zmian, albo przynajmniej chcą mieć możliwość ich rozważenia. To nie jest gest przeciwko komuś, tylko za tym, żeby powiat wreszcie zaczął działać tak, jak powinien. I właśnie dlatego warto go złożyć.
Idę podpisać z całą rodziną. Czerwona kartka dla osłów którym odbiła woda sodowa
OdpowiedzUsuńMaglu interweniuj.
OdpowiedzUsuńLigustr naprzeciw wejścia do Zesp. Szk. Tech. woła o pomstę. Ul. Krzaklewskiego-Słowackiego, przerastają bez, itp, itd. Gdzie jest Korso?
Piszemy kolejny raz.
Wójcicki nie ogarnia i zaniedbuje podstawowe zadania własne gminy.
Ten ligustr to do wycięcia. Dawno temu powinno się to zrobić bo szpeci od lat otoczenie.
OdpowiedzUsuńAle skoro tematycznie przycięcie ligustru równa się odcięcie radnych od rządzenia to jestem za. Prawdę mówiąc rada won a Kardyś niech zostanie bo tylko on tam ma pojęcie o zarządzaniu a cała złość mieszkańców spada na niego zamiast na bez-radnych.