W Saloniku Literackim ukazał się artykuł Janusza Radwańskiego o poetce ukraińskiej Lubow Jakymczuk.
![]() |
| zdjęcie- wikipedia |
Kiedy trwały demonstracje na Majdanie, Lubow była wśród protestujących codziennie – najpierw z dzieckiem, potem, gdy zrobiło się zbyt niebezpiecznie, sama. Potem, gdy władza użyła ostrej amunicji, wspierała Majdan spoza placu. Teraz też angażuje się w różne działania społeczne, głównie pomocy dla wschodu, przede wszystkim jednak – pisze i wykonuje publicznie swoje wiersze. – Poezja była potrzebna po Oświęcimiu, jest też potrzebna w czasie wojny. Ukraińskie społeczeństwo potrzebuje przeżywania wydarzeń na innym poziomie niż tylko czytanie smutnych wiadomości. Poezja to gatunek niepotrzebujący wiele czasu na napisanie, najszybciej reaguje na rzeczywistość. Rola poety w tych czasach jest taka sama, jak każdego innego obywatela. Każdy musi zajmować się swoją robotą i robić to, co robi, jak najlepiej.
między mną a mamą wyryto setki mogił
i nie wiem, jak je przeskoczyć
między mną a moim tatą latają setki pocisków
i nie umiem patrzeć na nie jak na ptaki
całość- kliknij tutaj






%2B-%2Bkolbuszowskimagiel%40gmail.com%2B-%2BGmail.png)








