W Kolbuszowej komuna wraca (czy jakoś tak). Jak się dowiedzieliśmy, jeden z lokalnych przedsiębiorców "zaprosił" załogę na spotkanie pracownicze .Obecność na nim jest obowiązkowa pod pod groźbą kary 100 złotych od łebka.
Zakład pracuje na 3 zmiany, czyli 2 zmiany mają w nim uczestniczyć za darmochę.
Nic na takim spotkaniu się nie dzieje, oprócz lania wody i może lansowaniem kierownika przed pracownikami.Na dzisiejsze spotkanie mało kto więc przyszedł, dlatego wymyślono karę 100 złotych.
Azaliż...proponujemy na jutrzejszą nasiadówkę mającą się odbyć o 14.30, zaprosić także inspektora pracy.Na pewno się ucieszy.
Takie spotkania,odbywające się poza godzinami pracy powinny być traktowane jako godziny nadliczbowe i tak opłacane.

Ten prezes tej firmy to jakiś błazen w dzisiejszych czasach nie jest to możliwe aby zmusić pracowników do udziału w takiej żenadzie chyba że jest to szkolenie dla pracowników to inna bajka a tak to gest Kozakiewicza w jego kierunku i niech spada na 🌲
OdpowiedzUsuńKtóry lokals taki mądry?
OdpowiedzUsuńKierdziołka kolega. Jak widać frycują na jednym poziomie.
OdpowiedzUsuńNajwiększa bolączką tego miasta są biznesmeni z Bożej łaski. Nie mają konkurencji w postaci większych firm z obcym kapitałem jak np. w sąsiedniej nowej dębie i pomiatają pracownikami. Znowu się paniska panoszą bo pobrali tarcze antykryzysowe i sytuacja na rynku pracy gorsza to mogą pomiatać. Kiedy się to skończy w tym ciemnogrodzie.
OdpowiedzUsuńZ tego co słyszłem takie zebrania- spędy są organizowane w nie jednym zakładzie w Naszej jakże umiłowanej Lasowickiej gMINIE, może bez kary finansowej lecz z zapamientaniem wodza kogo nie ma i oczywiście w czasie wolnym od pracy. "Tylko nie przyjdź".
OdpowiedzUsuń