czwartek, 12 marca 2026

Dąb uratowany!

  Poszła wieść po Naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy, że nasza władza (z łaski swojej) dęba nie wytnie.

Zrobił się całkiem spory tłumek tych, którzy przypisują sobie zasługi w jego ratowaniu. Wypinają na Facebooku piersi (całkiem ładne zresztą) po medale.






Ażaliż… nikt nie mówi  o tym, że w magistracie nikt nie myśli, trochę dalej niż swoje biurko i nikt nie pomyślał, żeby nawet tylko przejść się w terenie, aby zobaczyć, czy ten projekt ma sens.

Nikt też nie mówi  o tym, że nasi drodzy radni (och jak drodzy) nie spełniają swojej funkcji kontrolnej.

Nie mówi się też o tym, że mieszkańcom  (w większości) wisi i powiewa, co się w naszym miasteczku dzieje.

O tym drzewie, pisaliśmy ponad rok temu i był jeszcze czas, aby na etapie planowania, tę sprawę rozwiązać bez takiego bólu.


więcej- kliknij tutaj


9 komentarzy:

  1. Pisaliście pisaliście i palcem nie kiwnęliście. A teraz zamiast docenić, że ktoś się zaparł i poprowadził sprawę do końca, to kpicie. Bardzo to polskie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisaliście, pisaliście i nic z tym nie zrobiliście. A teraz zamiast cieszyć się, że ktoś się zaparł i doprowadził sprawę do końca, to kpicie. Jakże to polskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Magiel był, czy nie był wśród zapierających się?

      Usuń
    2. A czy opublikowanie tekstu na swojej stronie rok temu jest zaparciem się czy nie? Czy to coś pomogło? Czy w jakiś sposób zablokowało wycinkę drzewa? Czy Magiel zrobił cokolwiek więcej? Bo wydawał się być "za" ochroną drzewa, a teraz jak się udało, to wylewa jakieś swoje niczym nieuzasadnione frustracje.

      Usuń
  3. To nie spierajmy się kto zasług ma więcej dla ratowania dęba Franciszkiem nazwanym, tylko naukę z tego wyłuskajmy i jak nam się coś nie podoba to wyraz temu dajmy z otwartą przyłbicą...

    OdpowiedzUsuń
  4. Maglu czy Wróżka Hazar wie kto pojedzie na Mundial w Usa Meksyku i Kanadzie

    OdpowiedzUsuń
  5. No powiem wam, że władza to u nas jest naprawdę fachowa… Rok temu już wiedzieli, że z projektem jest problem. I co? Przez cały rok cisza. Nie dało się poprawić przed przetargiem. W trakcie przetargu też się nie dało. Po przetargu dalej się nie dało.
    Ale jak wykonawca już ma wchodzić na plac budowy, to nagle się da to aneksy, zmiany, poprawki. Tempo jak błyskawica.
    To ja się chyba od naszych włodarzy naucze i stodołę na wsi tak wybuduję. Najpierw zrobię projekt byle jaki, potem zacznę budowę. Jak się okaże, że za blisko granicy to se przesunę. Jak sąsiadowi nie będzie pasować to może zrobię coś innego. Jak dalej będzie problem to kolejny aneks do stodoły zrobię.
    A jak już nic nie pomoże, to napiszę do wróżki Hazar, potem się pomodlę, pojadę do Częstochowy zawierzyć i może jakoś się uda.
    Bo jak widać u nas tak się teraz inwestycje robi, najpierw przetarg i podpisy, a dopiero potem myślenie.

    >;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czego wymagać od najbardziej zarozumiałego w całej Gminie?
    Radnym był i nie rozumiał, to teraz zrozumie?
    Ale zastraszał i ploty bęgdzie puszczał w miasto, bo oni to mają we krwi, rodzinnie.
    A w kościele, w pierwsze ławki, tak by ludzie widzieli.

    OdpowiedzUsuń

Komentarz ukaże się po akceptacji przez administratora.