W prywatnych rozmowach z czytelnikami jesteśmy ciągle pytani, dlaczego nie piszemy o referendum. Nawet nasza asystentka (odpowiedzialna za pieczenie sernika z makiem) uskarża się że jest o to ciągle nagabywana.
"Dlaczego ja?"
Dlatego postanowiliśmy wyłożyć kawę na ławę.
Absolutnym minimum jest złożenie obywatelskiego projektu uchwały, aby projekty uchwał rady powiatu były publikowane na stronach starostwa przynajmniej na tydzień przed sesją rady.
To nie jest żadna rewolucja ani nadzwyczajny postulat. To podstawowy standard demokracji, przejrzystości działania władz i społeczeństwa obywatelskiego.
Pisaliśmy o tym kilka miesięcy temu, kilka lat temu, kilkanaście lat temu. Piszemy o tym również dzisiaj. Złożyliśmy nawet kiedyś w tej sprawie stosowny wniosek do rady powiatu.
Bez wprowadzenia takiego rozwiązania trudno mówić o realnej kontroli społecznej nad działaniami władz powiatu. Mieszkańcy dowiadują się o wielu sprawach dopiero wtedy, gdy radni mają już głosować.
I właśnie dlatego, zanim zacznie się zbieranie podpisów pod referendum, trzeba najpierw zawalczyć o elementarne zasady jawności. Bez dostępu do projektów uchwał z odpowiednim wyprzedzeniem mieszkańcy są pozbawieni możliwości zapoznania się z planowanymi decyzjami, ich ocenienia i zabrania głosu.
Jeżeli nawet tak podstawowego postulatu nie uda się przeforsować w radzie powiatu, to trudno oczekiwać, że później uda się skutecznie przekonać tysiące mieszkańców do udziału w referendum.
Wesołego Dnia Beztroskiego Dziecka. Dzisiaj się nie myjemy!
PS
Redakcyjna wróżka podpowiada jednak, że uda się zebrać odpowiednią liczbę podpisów i dojdzie do referendum.
Czy referendum się odbędzie?
Tak, As Mieczy mówi wyraźne „tak” dla samego faktu zaistnienia referendum. Karta ta wskazuje, że dojdzie do momentu, w którym sprawa zostanie postawiona na ostrzu noża, a mieszkańcy zyskają możliwość bezpośredniego i jednoznacznego opowiedzenia się za lub przeciw.
Patrząc na cały układ trzech kart, wyłania się bardzo logiczny ciąg wydarzeń:
8 Pentakli: Ogromna, mrówcza praca i rzetelne, trudne zbieranie tysięcy podpisów.
Sprawiedliwość: bezwzględne sprawdzenie procedur przez urzędy i oficjalne, instytucjonalne zatwierdzenie wniosku.
As Mieczy: Przełom i ostateczne, oficjalne ogłoszenie referendum, które przetnie dotychczasowy stan rzeczy. Wszystko wskazuje na to, że determinacja i trzymanie się przepisów doprowadzą tę akcję do punktu kulminacyjnego – karty dają zielone światło dla zorganizowania referendum."
Dowiedzieliśmy się też, czym skończy się samo referendum. Niestety możemy to opublikować dopiero po opłaceniu wróżce odpowiedniego honorarium.
Dzisiaj w samo południe, pod studnią na rynku będziemy zbierać środki na ten cel, oraz na nowy rower transmisyjny. (Czy jakoś tak)
W końcu ktoś napisał o konkretach. Zamiast od razu referendum, najpierw jawność działania władz. Tak powinno być od dawna.
OdpowiedzUsuńProjekty uchwał tydzień przed sesją? Przecież to powinien być standard, a nie temat do dyskusji.
OdpowiedzUsuńOczywiście publikowanie projektów uchwał tydzień przed sesją to pomysł skrajnie radykalny. Dziś człowiek przyzwyczajony jest przecież do niespodzianek. Jedni dostają niespodziankę na urodziny, inni pod choinkę, a mieszkańcy powiatu tuż przed sesją rady. Tradycji musi stać się zadość.
UsuńOprócz starosty nikogo to nie obchodzi. Niestety takich to znaffców wybieramy. Bo tacy się pchają po fajny dodatek do pensji czy emerytury.
UsuńReferendum referendum, ale najpierw trzeba znaleźć ludzi, którzy będą chcieli chodzić i zbierać podpisy
OdpowiedzUsuńJak mieszkańcy nie wiedzą, nad czym głosują radni, to trudno mówić o jakiejkolwiek kontroli społecznej.
OdpowiedzUsuńKardyś jest za stary, nie ogarnia tematów.
OdpowiedzUsuńJa tam przyjdę pod studnię, ale tylko jeśli będzie można zobaczyć ten nowy wóz transmisyjny
OdpowiedzUsuńPod studnią powinien stanąć nie tylko punkt zbiórki pieniędzy na honorarium dla wróżki, ale również punkt pierwszej pomocy dla tych, którzy po raz pierwszy zobaczą projekty uchwał opublikowane z wyprzedzeniem. Takiego szoku nie wolno lekceważyć.
UsuńCiekawe ilu radnych poparłoby publikację projektów uchwał z wyprzedzeniem. To byłby dobry test.
OdpowiedzUsuńKiedyś uchwały poznawało się po sesji. Dzisiaj można je publikować jednym kliknięciem. Czasy się zmieniły.
OdpowiedzUsuńNie rozumiem, po co mieszkańcom projekty uchwał przed sesją. Jeszcze by przeczytali, zainteresowali się tematem i zaczęli zadawać pytania. A tak wszyscy żyją spokojniej, bez zbędnego stresu i nadmiaru informacji.
UsuńWyobrażam sobie dramatyczne sceny. Mieszkańcy siedzą wieczorami przy komputerach i czytają projekty uchwał. Analizują, dyskutują, wyciągają wnioski. Na szczęście taki scenariusz nadal pozostaje w sferze fantastyki naukowej.
UsuńReferendum referendum, ale mnie bardziej ciekawi los sernika z makiem. W polskiej historii wiele wielkich przedsięwzięć kończyło się fiaskiem przez brak zaplecza logistycznego. Mam nadzieję, że redakcyjna asystentka stoi na wysokości zadania.
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem odwagi postulatu publikowania projektów uchwał wcześniej. Następnym krokiem będzie pewnie żądanie, aby mieszkańcy mogli wiedzieć, na co wydawane są publiczne pieniądze. Dokąd zmierza ten świat?
OdpowiedzUsuńJeśli ktoś uważa, że zebranie kilku tysięcy podpisów jest trudne, to przypominam, że łatwiejsze nie będzie późniejsze przekonanie ludzi, aby ruszyli się z kanapy. W Polsce wszyscy chcą zmian, pod warunkiem że odbędą się bez wychodzenia z domu.
OdpowiedzUsuńOdnoszę wrażenie, że największym przeciwnikiem referendum nie są wcale politycy, lecz zwykłe ludzkie przekonanie, że „ktoś inny się tym zajmie”. To najtrwalsza partia polityczna w Polsce.
OdpowiedzUsuńJeżeli rzeczywiście uda się doprowadzić do referendum, to niezależnie od wyniku będzie to sukces mieszkańców. Bo największą porażką nie jest przegrane głosowanie. Największą porażką jest sytuacja, w której nikt nawet nie próbuje niczego zmienić.
OdpowiedzUsuńNo i Magiel wyłożył kawę na ławę...
OdpowiedzUsuńMaglu oczywiście id tego trzeba zacząć ale ma to zrobić? Czy są ludzie (oprócz Buczka) którzy pociągną tematy powiatu? Niestety nie ma… a bez tego nic nie ruszy z miejsca…
OdpowiedzUsuńWszyscy chcieliby zmian ale nikt nie chce ruszyć się z kanapy żeby te zmiany zacząć wprowadzać.
Tylko narzekanie w komentarzach a chętnych do pracy w samorządzie brak. A bo nie mam czasu, a bo mnie opiszą w korso czy na Maglu. Nikomu się nie chce!!! Więc o czym tu mowa? Jakie referendum? Nawet jeśli to co po nim?
Pokora i uczciwa praca są w życiu ważne. Dlatego trzeba podpisać wniosek o referendum bo obecna ekipa powinna dostać czerwoną kartkę za brak pokory. Wszystko jedno czy wniosek o referendum głosi konfa, lewica czy nawet muminki.
OdpowiedzUsuń