poniedziałek, 19 stycznia 2026

Krzyż na drogę

 Burmistrz Grzegorz Romaniuk przekroczył kolejny już próg żenady.Z braku czegoś lepszego do roboty, wklepał na stronę urzędu fotkę jak z nudów pionował krzyż w swoim gabinecie.



Było to przedmiotem beki w internetach- kliknij tutaj


Azaliż ...przyuważyliśmy że burmistrz, zamiast wezwać pracownika technicznego, złapał pierwsze lepsze krzesło i urządził sobie pokaz akrobatyczny rodem z „Mam Talent”. Efekt?

zignorował obowiązujące zasady BHP,
podjął ryzyko, którego nie powinien podejmować (chyba że testował wytrzymałość krzesła),
wykonał czynność, do której nie miał ani sprzętu, ani kwalifikacji,
nie zastosował procedur obowiązujących w miejscu pracy,
zachował się wyjątkowo nieprofesjonalnie, zwłaszcza że w urzędzie są ludzie, którzy robią takie rzeczy zawodowo — i to bez ryzyka, że spadną na własny wizerunek.

Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że płacimy  gościowi 20 tysięcy miesięcznie za wieszanie dekoracji na ścianach.
Cool!

Krótko mówiąc: zamiast burmistrza przy pracy, zobaczyliśmy burmistrza przy… braku pracy.
Facet najwyraźniej się nudzi.








niedziela, 18 stycznia 2026

Więcej pary w koła (mniej w gwizdek)

 Burmistrz Romaniuk udoskonalił i doprowadził niemal do perfekcji lokalną „propagandę sukcesu”. Z byle drobiazgu potrafi zrobić medialną atrakcję, jakby chodziło co najmniej o otwarcie metra, a nie zwykłe działania urzędu.

Nie inaczej było przy przekazaniu zestawów LifeVac do placówek oświatowych. Zamiast po prostu oddać sprzęt dyrektorom – szybko, sprawnie i bez zbędnego zamieszania – urządzono kolejny oficjalny spęd w Urzędzie Miejskim. Oczywiście z pełną obsadą: burmistrz, wiceburmistrz, przewodniczący rady, a do kompletu jeszcze „Nasz Jakże Umiłowany Poseł”, który akurat nie miał nic lepszego do roboty.

A przecież wystarczyło zwyczajnie przekazać sprzęt szkołom. Bez fleszy, bez ustawiania się do zdjęć, bez udawania, że to wydarzenie o randze państwowej. Sprzęt ratujący życie jest ważny – ale nie wymaga celebry i politycznego teatru. W takich momentach bardziej liczy się cicha, konkretna praca niż kolejna pokazówka pod publiczkę.

Takie wydarzenia często wyglądają bardziej jak autopromocja niż realna potrzeba. Zamiast skupić się na tym, co naprawdę istotne – czyli na bezpieczeństwie dzieci i wyposażeniu szkół – całość zamienia się w sesję zdjęciową, w której najważniejsze jest to, kto stoi w pierwszym rzędzie.

W normalnym, zdrowo funkcjonującym samorządzie przekazanie sprzętu to czynność techniczna, a nie spektakl. Jeśli robi się z tego wydarzenie z udziałem całej lokalnej „śmietanki”, to trudno nie odnieść wrażenia, że chodzi bardziej o polityczny PR niż o realne działanie.






piątek, 16 stycznia 2026

"Kolbuszowa nie wioska...."

 Wczoraj odbyło się uroczyste otwarcie wystawy poświęconej Karolowi Grodeckiemu.
Zagaił Grzegorz Mazan, podkreślając zasługi, oraz nakreślając sylwetkę  bohatera ekspozycji.


Potem  wnuczka "Korola", wystąpiła z krótkim recitalem, a swoimi wspomnieniami podzieliła  się jego córka Grażyna.
Swoje dołożył dyrektor Michno,  były Andrzej Dominik, nadal obrażony  Marek Gil, oraz szansonista Dublański.
Atmosfera zrobiła się podniośle przyjemna, wręcz odświętna, choć nikt nie wiedział, czy wypada klaskać, czy raczej zamyślić się nad sensem życia.

Nie zabrakło też miejscowej sztampy. Burmistrz Grzegorz Romaniuk, w swoim niepodrabialnym stylu, nie miał nic ważnego do powiedzenia, ale oczywiście się wypowiedział – bo jakże inaczej.Aż dziw, że nie próbował powiesić jakiego krzyża.

 Lokalny wiekowy bohater, ni z gruszki, ni z pietruszki, próbował opowiedzieć, jak to on rozpętał II Wojnę Światową albo coś jeszcze poważniejszego. Publiczność słuchała z szacunkiem, choć z minami mówiącymi: „Panie, my tu przyszliśmy na wspomnienia, nie na alternatywną historię świata”. Po pół godzinie, sytuację uratował dyrektor Michno, wyrywając mu mikrofon.Nawet było to zabawne.

Niezbyt elegancko zachował się aktualny dyrektor liceum, który przedwcześnie opuścił spotkanie, tłumacząc się, że „idzie ćwiczyć poloneza”. Wyszło to tak wiarygodnie, jak tłumaczenie ucznia, że „pies zjadł mu pracę domową”.

.Co ciekawe, nikt z notabli nie wpadł na pomysł, aby nadać jakiejś przyszłej ulicy, imienia Karola Grodeckiego.Czyżby bali się, że zabraknie dla nich?






środa, 17 grudnia 2025

Przewodniczący Mieczysław Burek za to zapłaci

Otrzymaliśmy odpowiedź od Pana Mieczysława Burka w sprawie tego, kto sfinansował płatne ogłoszenie w postaci oświadczenia przewodniczących, które ukazało się w Korso Kolbuszowskie. Dziękujemy za wyjaśnienie.




W odpowiedzi na Pana wiadomość informuje, iż oświadczenie, które ukazało się w „Korso Kolbuszowskie” nie będzie pokryte ze środków pochodzących z budżetu Powiatu Kolbuszowskiego, tylko ze środków prywatnych.


Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, iż Rada Powiatu działa zgodnie z przyjętym planem pracy na bieżący rok oraz w oparciu o obowiązujące przepisy prawa.

Najbardziej z tej odpowiedzi ucieszył się chyba nadredaktor Bartosz, ponieważ minął już tydzień, a nikt mu jeszcze za to ogłoszenie nie zapłacił. ;)

Zasugerowaliśmy również Panu Przewodniczącemu potrzebę korekt w Statucie Powiatu — stąd pewnie zapewnienie, że Rada jest „zarobiona” i ma już plany na cały rok. Pozostawił nam jednak furtkę, podkreślając, że działa w oparciu o obowiązujące przepisy prawa. A skoro tak, to wnioski, skargi i petycje można składać… i to bez ograniczeń.

Naszym zdaniem, zanim ktokolwiek zacznie na poważnie majstrować przy referendum w sprawie odwołania Rady Powiatu, wypadałoby najpierw spróbować usprawnić jej pracę — właśnie poprzez składanie wniosków, skarg i petycji. To narzędzia, które mieszkańcy mają w ręku od zawsze, tylko rzadko z nich korzystają.

A skoro już przy tym jesteśmy… Czy ktoś wie, czy podpisujący się pod podwyżką starosty — wicestarosta Cebula — otrzymał już swoją podwyżkę? Czego sobie i wszystkim czytającym życzy redakcja Kolbuszowskiego Magla.

Wesołych Świąt.



poniedziałek, 15 grudnia 2025

Papier się zgadza. Sens już niekoniecznie

 





 Miejscowy aktywista samorządowy Pan Konrad Batory, napisał był do starostwa w Kolbuszowy, prośbę o udostepnienie papierów na podstawie których podwyższono pensję naszego jakże niepodrabialnego starosty.
To co otrzymał , opublikował na  Facebookowej grupie -Nasza Kolbuszowa- dziękujemy.
Dzięki niemu ( z braku czegoś lepszego do roboty), mogliśmy prześledzić jak w naszym starostwie przebiega proces uchwałodawczy.

Wśród tych papierzysków, najważniejszy jest wniosek radnych o podwyższenie gaży Józefa Karysia.

Od tego się wszystko przecież zaczęło.

Pod projektem podpisali się najbardziej zaufani naszego włodarza.
Panowie;
1.Wojciech Cebula
2.Józef Prymon
3. Marek Kuna.


I tu zaczynają się cyrki.
Owszem, papier zawiera absolutne minimum niezbędne do tego, by uchwały nie uwaliła ani wojewoda, ani RIO, ani sąd administracyjny. Formalnie wszystko się zgadza. Problem w tym, że z punktu widzenia zdrowego rozsądku nie zgadza się prawie nic.

Po pierwsze: brak jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia, dlaczego starosta miałby dostać podwyżkę. Nie dowiadujemy się, czy zakres jego obowiązków się zwiększył, czy osiągnął ponadprzeciętne wyniki, czy może powiat przeżywa pasmo sukcesów. Nie ma nawet próby uzasadnienia — choćby takiej, że starosta pracuje ponad siły, krew mu się leje z oczu, nie dosypia, niedojada albo że nie stać go na leczenie w kolbuszowskim szpitalu.

Za to jest coś innego. Podpis wicestarosty Cebuli, który – co za zbieg okoliczności – po podwyżce dla Józefa Kardysia sam również dostanie wyższą pensję. Klasyczny konflikt interesów? Oczywisty. Czy ktoś w Radzie Powiatu uznał to za problem wart refleksji? Najwyraźniej nie.

Formalnie wszystko gra. Moralnie i logicznie – już niekoniecznie.
Ale jak widać, w kolbuszowskim samorządzie wystarczy minimum papieru, a maksimum wzajemnych korzyści. Reszta to już tylko szczegóły, którymi nikt nie zamierza sobie zawracać głowy.


piątek, 12 grudnia 2025

Przewodniczący Burek szasta publicznymi pieniędzmi?

 Oświadczenie trzech przewodniczących Rady Powiatu, ukazało się (także) na portalu Korso Kolbuszowskie jako .... ogłoszenie płatne.


Radni zapłacili za to z własnej kieszeni, czy poszło jak zwykle  przelewem ze starostwa?
Jeśli my za to zapłaciliśmy, to rodzi to poważne wątpliwości prawne.


Nie jest to uchwała rady powiatu, oficjalny dokument tylko nie  wiadomo co, próbujące bronić dobrego imienia radnych powołując się do tego na ...kodeks cywilny. Dlaczego więc my mamy płacić za publikację tego czegoś w prasie?
Oświadczenie trzech przewodniczących jest jedynie wyrazem stanowiska personalnego (trzech osób), nawet jeśli pełnią oni wysokie funkcje.

Naszym zdaniem oświadczenie miało charakter polityczny, polemiczny lub służyło głównie obronie osobistych dóbr funkcyjnych członków Rady, wydatek jest prawdopodobnie nieuzasadniony i powinien być przedmiotem kontroli RIO (Regionalnej Izby Obrachunkowej) lub prokuratury.

------------------------
1. Brak celowości i oszczędności wydatku (Art. 44 ust. 3 UFP)

Środki publiczne mogą być wydatkowane wyłącznie w sposób:

  • Celowy i oszczędny. Wydatkowanie pieniędzy na "ogłoszenie płatne" w lokalnym portalu, mające na celu obronę reputacji radnych, nie mieści się w katalogu obowiązkowych ani fakultatywnych zadań publicznych powiatu (np. edukacja, zdrowie, transport). Jest to wydatek na cele prywatne/polityczne, a nie na realizację zadań publicznych.

  • Optymalny dobór metod i środków. Samorząd ma do dyspozycji bezpłatne i prawnie usankcjonowane kanały komunikacji (np. Biuletyn Informacji Publicznej, strona internetowa). Płatne ogłoszenie o charakterze polemicznym jest najczęściej uznawane za nieuzasadnione kosztowo i niegospodarne.

2. Brak podstawy prawnej do wydatku

  • Zgodnie z przepisami, wydatki publiczne muszą być ponoszone na cele i w wysokościach ustalonych w uchwale budżetowej.

  • Oświadczenie trzech radnych nie jest aktem prawnym (np. uchwałą) ani prawnie wymaganą publikacją (jak obwieszczenie o przetargu czy sprawozdanie). Oznacza to, że Starostwo, płacąc za nie, dokonuje wydatku bez wyraźnej podstawy ustawowej, co stanowi fundamentalne naruszenie zasad finansów publicznych.

II. Ryzyko kontroli i odpowiedzialności

Z uwagi na powyższe wątpliwości, wydatek ten powinien być przedmiotem kontroli:

  1. Regionalnej Izby Obrachunkowej (RIO): RIO kontroluje gospodarkę finansową samorządów pod kątem legalności. Wydatkowanie środków na cele nierealizujące zadań publicznych powiatu jest typowym obszarem zainteresowania RIO i może skutkować wskazaniem nieprawidłowości.

  2. Odpowiedzialność za naruszenie dyscypliny finansów publicznych: Niecelowe i niegospodarne wydatkowanie środków może prowadzić do odpowiedzialności osób, które podjęły decyzję o zapłacie za ogłoszenie (np. Skarbnik, Starosta lub inni członkowie Zarządu, którzy działali bez należytej staranności).

III. Wątpliwości Prawno-Moralne (Etyka Samorządowa)

Powoływanie się na Kodeks Cywilny (ochrona dóbr osobistych) w oświadczeniu opublikowanym za publiczne pieniądze rodzi poważny konflikt interesów:

  • Prawna Hipokryzja: Jeśli radni czują się naruszeni w swoich dobrach osobistych, prawo polskie daje im możliwość wytoczenia procesu cywilnego (prywatnie), a ewentualne koszty publikacji przeprosin są wówczas pokrywane przez osobę przegrywającą. Finansowanie obrony z budżetu powiatu to przeniesienie prywatnych kosztów sporu na ogół mieszkańców.

  • Naruszenie Misji Mediów Samorządowych: Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie wskazywał, że środki samorządowe powinny być wykorzystywane wyłącznie na obiektywne biuletyny informacyjne i komunikaty urzędowe, a nie na funkcje niezależnej prasy. Finansowanie polemicznego ogłoszenia przez władze stanowi mieszanie funkcji informacyjnych z politycznymi, co jest uznawane za niepożądane.


    ---------------------

Wnioski: Taka forma wydatku jest wysoko ryzykowna i uzasadnia wniosek o kontrolę do RIO.




czwartek, 11 grudnia 2025

Oświadczyny przewodniczącego Burka

 


Przeczytaliśmy oświadczenie trzech przewodniczących rady powiatu.


więcej- kliknij tutaj


Trudno nie odnieść wrażenia, że to  wygląda jak donos do prokuratury z paragrafu 212. Pewnie nie przeszło, bo zburzył się Nasz Jakże Umiłowany Poseł.

Raz, że nie wypada wsadzać do pierdla swojego przyszłego koalicjanta.
Dwa, prezes Kaczyński szuka winnego spadku w sondażach. A podwyższanie sobie pensji w takim momencie to nie najlepszy przedwyborczy pomysł. Prawda Panie pośle?

Na wszelki wypadek przeczytaliśmy statut powiatu (i to trzy razy). 
Panie Mieczysławie! Nigdzie nie ma tam napisane, że europosłowi Buczkowi należy dać głos tylko w sprawach różnych.


W Statucie stoi jak byk, że przewodniczący  otwiera i zamyka dyskusje nad  każdym z punktów, oraz że może udzielić głosu gościom.

Tak więc nie udzielenie głosu podczas dyskusji nad uchwałą jest tylko i wyłącznie  pomysłem (żeby nie powiedzieć -wymysłem) przewodniczącego który w sposób istotny zawęża prawo mieszkańców do udziału w sesji powiatu, oraz procesie uchwałodawczym  co jest niezbywalnym prawem każdego obywatela. Naszym zdaniem przewodniczący Burek w sposób bezprawny ogranicza to prawo, sprowadzając  prace rady tylko  i wyłącznie do roli maszynki bez większego zastanowienia, głosującej  to co przedstawia starosta.

Każdy mieszkaniec ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Choć prawo to jest szeroko rozumiane (obejmuje m.in. dostęp do dokumentów i posiedzeń), możliwość aktywnego udziału w dyskusji (zabierania głosu) jest ściśle związana z pełnym realizowaniem zasady jawności i kontroli publicznej.
Ograniczenie tego prawa jest dopuszczalne wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa (Art. 61 ust. 3 Konstytucji RP).

Zasada jawności działania władz  została ujęta w art. 8a Ustawy o samorządzie powiatowym i jest konkretyzacją konstytucyjnego prawa do informacji. Choć sama ustawa nie daje automatycznego prawa do zabrania głosu w każdym punkcie obrad mieszkańcom, to statut powiatu może i powinien określać zasady, na jakich mieszkańcy mogą zabierać głos na sesji, aby zasada jawności była faktycznie realizowana.

Dobrą praktyką w wielu radach powiatu, jest udzielanie głosu mieszkańcom podczas dyskusji nad poszczególnymi uchwałami. Przewodniczący Mieczysław Burek nie zamierza tego realizować, dlatego jest to dobry punkt wyjścia do odwołania całej Rady Powiatu i wybrania nowej, która będzie respektować  podstawowe prawa mieszkańców.

Zanim to jednak nastąpi, można – a nawet należy – wystąpić z wnioskiem do rady o zmianę Statutu Powiatu Kolbuszowskiego i dodanie punktu:

§ X. Udzielanie głosu mieszkańcom podczas dyskusji nad uchwałami

  1. Przewodniczący Rady, po zamknięciu listy mówców spośród Radnych, może dopuścić do głosu mieszkańców powiatu w sprawach objętych dyskusją nad projektem uchwały.

  2. Mieszkańcy, którzy zamierzają zabrać głos, są zobowiązani zgłosić ten zamiar do Przewodniczącego Rady ustnie przed rozpoczęciem danej dyskusji, podając imię, nazwisko oraz adres zamieszkania.

  3. Łączny czas wystąpień mieszkańców w dyskusji nad jednym projektem uchwały nie może przekroczyć, np., 20 minut. Przewodniczący Rady może ograniczyć czas pojedynczego wystąpienia do, np., 5 minut.

  4. Mieszkańcy zabierają głos w kolejności zgłoszeń, po uprzednim udzieleniu głosu przez Przewodniczącego Rady.

  5. Przewodniczący Rady może odmówić udzielenia głosu mieszkańcowi, którego wypowiedź nie dotyczy przedmiotu obrad lub gdy przekroczony został łączny czas przeznaczony na wystąpienia mieszkańców.


Jakby na to nie patrzeć, Rada Powiatu Kolbuszowskiego, zatrzymała się mentalnie gdzieś w latach '80 ubiegłego wieku. I to wszystko pod szyldem (miejscowego) Prawa i Sprawiedliwości,  którego starosta Kardyś jest przewodniczącym.
A w sondażach PiS szoruje już po 25%. Naprawdę nie wiecie dlaczego?


środa, 10 grudnia 2025

Zawierzenie zawierzeniem, a życie życiem…

 Z braku czegoś lepszego do roboty i ogólnego zimna, poszliśmy się ogrzać do księdza proboszcza.
Przy okazji przy dobrym winie mszalnym pogadaliśmy o możliwych skutkach zawierzenia, komu tam trzeba.

Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że jeśli burmistrz i przewodniczący rady pojechali do Częstochowy i publicznie zawierzyli swoje urzędy Matce Bożej, to nikt im pistoletu do głowy nie przykładał. Zrobili to z własnej woli. A jak człowiek coś takiego robi publicznie, to bierze na siebie pewne moralne zobowiązania, choćby prawo o tym ani słowa nie mówiło.

Po pierwsze – autentyczność.
Jak ktoś mówi, że chce pełnić urząd w duchu chrześcijańskich wartości, to niech to będzie widać w codziennych decyzjach: w uczciwości, przejrzystości, w zwykłej ludzkiej trosce o dobro wspólne.
Bo inaczej to nie jest żadne zawierzenie, tylko teatr.

Po drugie – świadectwo.
Taki akt ma wymiar wspólnotowy. Ludzie patrzą. I mają pełne prawo oczekiwać, że między słowami a czynami nie będzie przepaści.
Jak się zawierza, to się potem żyje tak, żeby tego nie ośmieszyć.

Po trzecie – odpowiedzialność.
Władza to nie jest dekoracja na biurku. To służba. I tu akurat Ewangelia jest jasna jak słońce: szczególna troska o słabszych, o tych, którzy nie mają pleców, znajomości ani dostępu do gabinetów.
Jeśli ktoś zawierza swoje rządzenie Matce Bożej, to nie po to, żeby potem udawać, że nie widzi ludzkiej biedy.

Po czwarte – żadnego wykorzystywania religii.
To nie może być element kampanii, PR-u, gry politycznej.
Zawierzenie to nie jest narzędzie, żeby zbierać lajki.
Tu obowiązuje szczerość intencji. Bo inaczej ludzie poczują się zwyczajnie oszukani.

Po piąte – jedność.
Maryja nie dzieli — Ona jednoczy.
Jeśli ktoś z polityków zawierza się Jej w Częstochowie, to powinien potem robić wszystko, by nie rozbijać wspólnoty na plemiona, tylko szukać tego, co łączy.

A teraz, żeby było jasne: prawnie taki gest nie ma żadnego skutku.
Nie tworzy dodatkowych obowiązków, nie zmienia sposobu funkcjonowania urzędu.

Ale moralnie?
Tu sprawa wygląda inaczej. Władza, która sama publicznie odwołuje się do wartości chrześcijańskich, musi się liczyć z tym, że ludzie zaczynają patrzeć jej na ręce właśnie przez ten pryzmat.
I mają do tego pełne prawo.


 Tu po przyjściu do domu, wpadliśmy w zadumę, jak to wszystko ma się do ukrywania dokumentów które dotychczas były powszechnie dostępne, do ostentacyjnego , ignorowania wniosków i skarg obywateli, albo nie zorganizowania naboru na dyrektora?



wtorek, 9 grudnia 2025

Frycują czy już kardysiują?

My tu gadu-gadu o staroście Kardysiu, a tymczasem w kolbuszowskim ratuszu… zaczęli kardysić po swojemu.

Przez lata dobrą, utrwaloną praktyką było to, że Biuro Rady Miejskiej publikowało materiały, które miały być omawiane na komisjach. Dzięki temu każdy mieszkaniec mógł sprawdzić, czy warto przyjść na posiedzenie i zobaczyć radnych przy pracy.

Ten zwyczaj właśnie się skończył.
Od teraz te same materiały — czyli informacje publiczne — trafiają wyłącznie do radnych, ukryte w wewnętrznym „informatorze”.

I tak oto w ratuszu zaczynają obowiązywać te same praktyki, które od lat znamy ze starostwa.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że radni razem z urzędnikami wolą, by pewne sprawy pozostały poza zasięgiem zwykłych mieszkańców. Bo skoro nie ma czego ukrywać — to po co chować?


Co więc znajduje się w piśmie Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych?
Którego radnego  (i dlaczego) mandat jest dyskutowany przez wojewodzinę?

niedziela, 7 grudnia 2025

Referendum rusza z kopyta.Kardyś do odpoczynku?

 



Spotkanie zwolenników referendum w sprawie odwołania rady powiatu – choć wielu uczestników mówiło wprost, że tak naprawdę chodzi o polityczną przyszłość starosty Józefa Kardysia – przebiegło w atmosferze zaskakująco spokojnej, ale pełnej napiętej ciekawości. W salce zebrało się około stu mieszkańców, co jak na lokalne warunki świadczy o rosnącym zainteresowaniu powiatową rzeczywistością. Niestety wielu ludzi myli powiat z gminą Kolbuszowa i myślą że to tylko o naszą Wielgą Lasowiacką Stolicę chodzi. Trzeba to jaśniej objaśnić i ruszyć także odległe wioski przede wszystkim z okolic Majdana.


Ze znanych osobistości była  radna Katarzyna Furtak-Draus. Zmierzyła nas spojrzeniem tak lodowatym, że aż człowiek zerknął, czy przypadkiem kaloryfery nie przestały grzać. I oczywiście narodziło się to nieśmiertelne pytanie:
czyżby nas nie lubiła?
Na sali obecna była zjawiskowa samorządowa aktywistka Pani Joanna, której pojawienie się zawsze poprawia estetykę każdego zgromadzenia- dziękujemy. Andrzej Wesołowski Jr zasiadł w pierwszym rzędzie, aby wszyscy go widzieli, a radny Paweł Albrycht z Niwisk wypowiadał się całkiem do rzeczy- popiromy.Z dobrej strony zaprezentował się Kontrowersyjny Lakiernik z Dzikowca.- wyklepał nam czoło na parkingu.

Oczywiście był też wszędobylski redaktor Paweł Galek  z Kolbuszowa Lokalnie, który przywitał nas ostentacyjnie z niedźwiedzia i zrobił relację na żywo w necie. Z Gazetki Zakładowy był tylko redaktor Ząbczyk, ale tylko na chwilę. Pogadał z ciocią Kasią i szybko wyszedł, aby zdążyć na Wieczorynkę.

Relacja -kliknij tutaj

Pierwszy głos zabrał  europoseł Tomasz Buczek, zapowiadając, że to dopiero początek działań. Spotkanie ma charakter inicjujący, będą kolejne, większe, z konkretną strukturą organizacyjną. Podkreślił też, że każda osoba, która mogłaby być w jakikolwiek sposób szykanowana za udział w inicjatywie referendum, otrzyma jego pomoc. Ten fragment  wyraźnie uspokoił uczestników — można było wręcz usłyszeć ten symboliczny „kamień spadający z serca”. Dopiero jednak gdy redaktor Galek przestał nagrywać- poszły konie po betonie.

Choć formalnie jest to referendum dotyczące odwołania rady powiatu, to w rozmowach między mieszkańcami wybrzmiewała jedna myśl:
czas przewietrzyć powiat i dać staroście Kardysiowi możliwość przejścia na zasłużony odpoczynek.

Wśród powodów wymienianych przez uczestników spotkania padały m.in.:

  • Niedawna podwyżka o około 1000 zł, która wielu mieszkańców oburzyła, bo przyszła w czasie, gdy większość ludzi liczy każdą złotówkę.

  • Coraz większe poczucie, że powiatem rządzi rutyna, a nie pomysł czy wizja.

  • Wrażenie braku komunikacji z mieszkańcami oraz ignorowania sygnałów o problemach.

  • Narastające przekonanie, że „układ powiatowy” trwa zbyt długo i jest hermetyczny jak słoik po ogórkach.

  • Poczucie, że starosta — mimo lat pracy — zwyczajnie się już wypalił i należałoby mu pomóc przejść na bardziej spokojny tryb życia.

Jak to trafnie ujął jeden z uczestników:
„To referendum to nie zemsta, to forma troski. Trzeba człowiekowi pomóc — może on sam by już poszedł, tylko głupio mu to zrobić”.