Straż miejska zlikwidowana. "Oszczędności" to 2 etaty i dodatki mundurowe, czyli jakieś 200 tysięcy złotych
Brawo!
To są jednak oszczędności tylko na papierze; ci ludzie dalej będą zatrudnieni w urzędzie, tyle że na innych jakże odpowiedzialnych stanowiskach.
Nie wiadomo jednak, ile będzie faktycznie kosztowało przejęcie zadań Straży Miejskiej przez urząd. Nie zrobiono analizy, kto co i za ile przejmie i czy w ogóle to jest możliwe. Nie wiadomo nic. Nieprawdopodobny chaos i bajzel. Wszystko jest na etapie, jak to poetycku ujął wiceburmistrz Wójcicki – "koncepcji".
Może się po pół roku okazać, że aby w pełni przejąć zadania Straży Miejskiej, trzeba będzie zatrudnić dodatkowe 5 osób, najlepiej z rodzin radnych, bez naboru. Później wyśle się ich na studia zaoczne i zrobi się derektorami.
Najciekawsze jest twierdzenie burmistrza Romaniuka, że po likwidacji tej formacji zwiększy się bezpieczeństwo w gminie Kolbuszowa.
Cool!
Łamiącym się głosem powiedział jednak, że o wszystkim nie może powiedzieć.
Wygląda na to, że Straż miejska jeździła po nocach po gminie czarną Wołgą i mordowała ludzi.
Strach siem bać.
Prosimy o uzasadnienie i dokładne przeliczenie, gdzie, co i jak!
- Lokalne media
- Instytucje
- Kultura
- Sport
- Stowarzyszenia
- Ogłoszenia
czwartek, 26 marca 2026
Likwidacja Straży Miejskiej w Kolbuszowej – oszczędności czy chaos? Brak planu i ryzyko wzrostu kosztów
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Moze taki byl plan Frycka? Nagle sie okaze ze jednak straz potrzebna a ich derektorem zostanie jego drugi synek :)
OdpowiedzUsuńOj Maglu naprawdę??? Naprawdę nic nie zrozumiałeś? Ja z wczorajszej sesji wiem jedno: straż zostaje zlikwidowana a pracownicy powinni się cieszyć że nie idą na bryk tylko na silne wakaty! Tak wagary. W związku z tym że ktoś idzie na emeryturę to albo trzeba przeprowadzić konkurs bo to stanowiska które muszą być obsadzone albo przesunąć tam strażników miejskich. I ci zrobić? Utrzymywać niepotrzebną nikomu straż miejską i ogłosić konkursy? Czy przesunąć ich na te wakaty i zlikwidować straż? Dla mnie wybór prosty….. no i dodatkowo gmina będzie mieć oszczędności.
OdpowiedzUsuńJeśli strażnik miejski nie wykonywał należycie swoich obowiązków, to czy jest w stanie zastąpić na stanowisku kogoś, kto pracował 20–30 lat? Czy to racjonalne?
UsuńHistoria wielu samorządów pokazuje, że likwidacja jednej jednostki bez planu kończy się koniecznością tworzenia nowych etatów gdzie indziej. Bez transparentnych wyliczeń trudno uwierzyć, że tym razem będzie inaczej.
UsuńMaglu a czemu tekst Cię tak bardzo interesuje? Uważasz że nasza straż miejska jest potrzebna? Jeśli tak to wymień choć jedną czynność która robi straż a nie może inny pracownik urzędu? Masz jakiś inny powód żeby bronić zaciekle tej straży? Nawet komendant ma na to wywalone i dalej romansuje w pracy zamiast wziazc się do roboty.
OdpowiedzUsuńChciałbym też zobaczyć biznesplan tej likwidacji, czy to się finansowo spina.Romaniuk z Wójcickim tego nie zrobili.
UsuńTo po co trzymać w urzędzie takich pracowników?
UsuńJeżeli jedyne konkretne „oszczędności” to dwa etaty i dodatki, a reszta pracowników zostaje w urzędzie, to gdzie tu realna zmiana? Bez rzetelnego wyliczenia kosztów przejęcia obowiązków to wygląda bardziej na kreatywną księgowość niż reformę.
UsuńLikwidacja jest racjonalna, ale nie przygotowanie organizacyjne do tego niepokoi. Skończy się jak z tą ekipą gospodarczą.
OdpowiedzUsuńLikwidacja bez planu to nie reforma, tylko eksperyment na żywym organizmie. Jeśli nie ma jasnej analizy kosztów, podziału obowiązków i zabezpieczenia kadrowego, to trudno mówić o realnych oszczędnościach — raczej o przesuwaniu problemu w inne miejsce.
OdpowiedzUsuńDecyzja o likwidacji Straży Miejskiej wygląda jak klasyczny przykład działania „najpierw robimy, potem się zastanawiamy, co dalej”. Najpierw ogłasza się sukces i oszczędności, a dopiero później – jeśli w ogóle – zaczyna się liczyć realne koszty i zastanawiać, kto przejmie obowiązki. Tak nie powinno się zarządzać żadną instytucją publiczną, a już na pewno nie obszarem związanym z bezpieczeństwem mieszkańców.
OdpowiedzUsuńMówi się o oszczędnościach rzędu kilkuset tysięcy złotych, ale jednocześnie pracownicy mają zostać w strukturach urzędu. To rodzi oczywiste pytanie: gdzie tu realne cięcia kosztów? Jeśli etaty zostają, a zadania trzeba będzie nadal wykonywać, to albo ktoś będzie robił to gorzej, albo za chwilę okaże się, że trzeba zatrudnić dodatkowe osoby, przeszkolić je i stworzyć nowe stanowiska. Wtedy „oszczędności” bardzo szybko zamienią się w dodatkowe wydatki.
Choć likwidacja straży miejskiej może przynieść oszczędności bezpośrednie (np. zmniejszenie wydatków na pensje i utrzymanie jednostki), to jednak generuje także dodatkowe koszty i straty, które mogą być mniej widoczne, ale istotne dla funkcjonowania miasta. Warto więc rozważyć te aspekty kompleksowo przed podjęciem decyzji o likwidacji.
OdpowiedzUsuń