W Kolbuszowej Wielkanoc jak zwykle przyszła znienacka — niby wiadomo, że będzie, ale człowiek i tak łapie się na tym, że jeszcze wczoraj szukał zimowych rękawiczek, a dziś już stoi z koszyczkiem w kolejce pod kościołem, próbując udawać, że wszystko ma pod kontrolą.
W tym roku ruch był taki, jakby całe miasto postanowiło pobić rekord Guinnessa na „najdłuższą kolejkę do święconki”. Jedni z koszyczkami, inni z reklamówkami, jeszcze inni z miną mówiącą: „nie pytaj, żona kazała”. Dzieci biegały, jajka turlały się po schodach, a ksiądz święcił z taką precyzją, że nawet kropla wody nie poszła na marne.
A my- życzymy Wam, drodzy Czytelnicy, żeby te Święta były spokojniejsze niż ruch na Rynku w sobotnie południe, cieplejsze niż słońce nad Nilem (tym naszym, kolbuszowskim), i radośniejsze niż mina sąsiada, który właśnie odkrył, że jednak udało mu się znaleźć wszystkie wielkanocne zajączki schowane przez burmistrza Romaniuka w okolicach rynku.
Niech Wam się darzy, niech Wam się śmieje, niech Wam się dobrze żyje — a po Świętach wracamy do maglowania lokalnych absurdów, bo jak wiadomo: Kolbuszowa nigdy nie zawodzi.
Wesołego Alleluja!
Ja bym sobie i wszystkim mieszkancom zyczyl jednego: aby Magiel (albo przynajmniej ktos taki jak on) zostal burmistrzem Kolbuszowej. Magiel - startuj! wiemy ze masz dobre intencje, w porownaniu do tych nepotycznych blaznow ktore sa teraz
OdpowiedzUsuńSpokojnych świąt! Zdrowia i radości!
OdpowiedzUsuń