Burmistrz Zuba nagle się obudził.Okazało się, że w kolbuszowskich szkołach jest tak jakoś 1000 uczniów mniej niż 10 lat temu.Nie zmieniła się jednak liczba etatów w szkołach i w stosunku ilości uczniów , jest z setkę nauczycieli za dużo.No... jest problem.

10 lat temu kiedy rozpoczęło się urzędowanie Zuby nie dało się tego przewidzieć?
Zamiast ewoluować, zmieniać gminny system oświaty pod konkretne ilości uczniów, trwano w letargu.Mało tego, zamiast optymalizować małe wiejskie szkółki, rozpoczęto budowę szkoły molocha w Weryni, gdzie już niedługo nie będzie dzieci.Po co? Tego nawet radny Józef Fryc nie wie, mimo iż uważa, że jest najmądrzejszy w caluśkim powiecie.
Burmistrz nie ma pomysłu na reformę gminnej oświaty.Jak się coś wali , to doraźnie podpiera, byle tylko dopiąć roczny budżet.Jak zacznie brakować pieniędzy, na spłatę kredytów zaciągniętych na spłatę wcześniejszych pożyczek, to rozpocznie się siłowe przekształcanie szkół gminnych w stowarzyszenia.Wtedy zacznie się płacz i zgrzytanie zębów, niestety będzie już za późno.
Znajome dyrektorki przejdą na etaty w publicznych szkołach w Kolbuszowej, a reszta za najniższą krajową do stowarzyszeń.Takie są realia, wystarczy popatrzeć na harmonogram spłaty długu- w 2018 zacznie brakować pieniędzy.
Co w tej sytuacji zrobić? To powinien wiedzieć na przykład przewodniczący Komisji Oświaty w Radzie Miejskiej- radny Paweł Michno.Niestety jest zbyt zajęty, aby zorganizować komisje międzyszkolną i poszukiwać rozwiązań najlepszych dla naszych dzieci, oraz reszty mieszkańców tego coraz bardziej dziwnego miasteczka.





















