W 2006 roku wybory na burmistrza Naszej Wielkiej Lasowiackiej Stolicy wyglądały tak:
Michał Karkut 11.6%
Grzegorz Romaniuk 18.18%
Jan Zuba 69.99%
W 2010 oraz 2014 burmistrz Zuba nie miał kontrkandydata.
W 2018 stanął przeciwko niemu znowu radny Michał Karkut i wyszło to tak:
Michał Karkut 44.46%
Jan Zuba 55.54%

Mógł wygrać, jednak wolał kopać (całkiem bez sensu) po kostkach Jarosława Kaczyńskiego.
Teraz będzie miał znowu Grzegorza Romaniuka (oraz Pana Niedzielskiego) za kontrkandydatów. Krzysztof Wilk nie wystartuje- dadzą mu pewnie prezesurę komunalnej na otarcie łez.
Gdyby teraz radny Karkut pomyślał, zostawiłby warszawski PiS w spokoju, mógłby dostać te 6% więcej, aby mieć powyżej 50% głosów i to w pierwszej turze.
Stać go na to?
Oczywiście, że cześć głosów Pan Karkut dostał od... przeciwników burmistrza Zuby. Jednak należy pamiętać, że Pan Romaniuk teź ma pokaźny elektorat negatywny, więc też gra może się toczyć o te 6%.







