sobota, 11 lipca 2026

Na układy nie ma rady?

 Po ulicy Piłsudskiego od dłuższego czasu wałęsają się bezpańskie (a może jednak "bezpańskie" tylko z nazwy?) psy.

Mieszkańcy zgłaszają sprawę policji. Odpowiedź? To  zadanie Urzędu Miejskiego.

W ratuszu z kolei można usłyszeć, że nie ma pieniędzy na odławianie zwierząt, bo w budżecie nie zabezpieczono odpowiednich środków. Padają też odpowiedzi w rodzaju: „Proszę poczekać, może jakiś samochód je przejedzie.” Jeśli takie słowa rzeczywiście padły, trudno je skomentować bez niedowierzania.

Najbardziej zastanawiające jest jednak to, że – jak twierdzą okoliczni mieszkańcy – wszyscy wiedzą, do kogo należą te psy. Mimo to od dłuższego czasu nikt nie potrafi skutecznie rozwiązać problemu. Dlaczego?

Wśród mieszkańców pojawiają się głosy, że właścicielka zwierząt jest osobą dobrze znaną burmistrzowi. Jeśli to tylko plotki, warto je przeciąć konkretnym działaniem. Jeśli nie – tym bardziej sprawa wymaga wyjaśnienia.

Na razie wygląda to tak, że mieszkańcy są odsyłani od jednej instytucji do drugiej, psy nadal biegają po ulicy, a odpowiedzialność... wałęsa się razem z nimi.

Sytuacja pozostaje patowa.
Tylko czy naprawdę trzeba czekać, aż dojdzie do pogryzienia albo wypadku?








piątek, 10 lipca 2026

83. rocznica rzezi wołyńskiej. Czy burmistrz odniesie się do rodzinnych korzeni?

 W przestrzeni publicznej od lat pojawiają się różne informacje dotyczące rodzinnych korzeni braci Grzegorza i Bogdana Romaniuków. Sami zainteresowani dotychczas nie wypowiadali się szerzej na ten temat, dlatego wokół tej kwestii narosło wiele domysłów.

Dlaczego?

Jeżeli rzeczywiście ich rodzina wywodzi się z terenów dzisiejszej Ukrainy, nie ma w tym przecież nic nadzwyczajnego. Historia naszych regionów jest skomplikowana, a losy wielu rodzin prowadziły przez tereny obecnej Polski i Ukrainy.

W związku ze zbliżającą się 83. rocznicą rzezi wołyńskiej być może będzie to dobry moment, aby burmistrz Grzegorz Romaniuk oraz  radny Bogdan Romaniuk odnieśli się do tej kwestii i – jeśli uznają to za stosowne – opowiedzieli o historii swojej rodziny, oraz swoim spojrzeniu na trudną polsko-ukraińską przeszłość.

Być może rozwiałoby to pojawiające się od lat spekulacje i zakończyłoby niepotrzebne  domysły pojawiających się w pytaniach mieszkańców.





----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Pod tym wpisem ukazało się sporo nieprzychylnych komentarzy.
W Stanach Zjednoczonych jest (teraz) moda na odkrywanie swoich korzeni (także) przez badania genetyczne. Jest to powód do dumy, że ma się przodków z różnych stron świata. Dlaczego w Polsce, w Kolbuszowej ma to być (jest) powód do wstydu?
 Co z nami jest nie tak?

11 stycznia 1989 w swoim pożegnalnym przemówieniu Ronald Reagan powiedział:

Możesz zamieszkać we Francji, ale nie staniesz się Francuzem. Możesz zamieszkać w Niemczech, Turcji czy Japonii, ale nie staniesz się Niemcem, Turkiem ani Japończykiem. Jednak każdy, z dowolnego zakątka Ziemi, może przyjechać, by zamieszkać w Ameryce, i stać się Amerykaninem.

czwartek, 9 lipca 2026

Ile zarabiają lekarze w kolbuszowskim szpitalu?

 Jeśli to, o czym nieoficjalnie się mówi, jest prawdą i rzeczywiście około 10 tysięcy lekarzy w Polsce osiąga miesięczne dochody przekraczające 100 tysięcy złotych, to statystycznie również w kolbuszowskim szpitalu powinno pracować przynajmniej kilku medyków z takimi zarobkami.
Dlatego powstał oddział onkologiczny?

To robi wrażenie.







Nawet 50 tysięcy złotych miesięcznie dla większości ludzi jest kwotą trudną do wyobrażenia. A 30 tysięcy? Dla ogromnej części mieszkańców powiatu to również poziom praktycznie nieosiągalny.
Taki starosta Kardyś, czy burmistrz Romaniuk, to przecież "zaledwie" 20 tysięcy co miesiąc na koncie.

Pojawia się więc pytanie: ile realnie może/powinien zarobić lekarz, pracując wyłącznie w kolbuszowskiej lecznicy? Bez prywatnego gabinetu, bez dyżurów w kilku szpitalach jednocześnie, tylko w jednym miejscu.

I od razu ważne zastrzeżenie – ten wpis nie jest wymierzony w lekarzy. Jeżeli ktoś zdobywa kwalifikacje, bierze odpowiedzialność za ludzkie życie i zgodnie z obowiązującymi przepisami zarabia duże pieniądze, trudno mieć do niego pretensje.

Znacznie ciekawsze jest inne pytanie.

Co sprawia, że system ochrony zdrowia działa w taki sposób? Czy problemem są zbyt niskie limity przyjęć na studia medyczne z poprzednich dekad? Niedobór specjalistów? Konstrukcja kontraktów? Sposób finansowania przez NFZ? A może wszystko naraz?

Bo jeśli w jednym miejscu brakuje lekarzy, pacjenci miesiącami czekają do specjalistów, oddziały mają problemy z obsadą dyżurów, a jednocześnie pojawiają się informacje o bardzo wysokich wynagrodzeniach części medyków, to warto zastanowić się nie nad tym, ile zarabia konkretny lekarz, lecz dlaczego system doprowadził do takiej sytuacji.

Może właśnie to jest najważniejsze pytanie w całej tej ogólnopolskiej dyskusji.

Azaliż... cos jest jednak chyba na rzeczy, bo coraz więcej miejscowych lekarzy przestawia się nowomodnie na... Whiskey. Nawet nas tym poczęstowano, zaznaczając, abyśmy pili bardzo powoli, bo to co mamy w szklance na samym dnie, warte jest kilkaset złotych.




<div style="max-width: 500px; margin: 0 auto;">


środa, 8 lipca 2026

Burmistrz Romaniuk idzie na wojnę

Z braku czegoś lepszego do roboty urzędnicy miejscy, pod przewodnictwem burmistrza Romaniuka, urządzili sobie  zabawę pod tytułem: „Jak nie odpowiedzieć na proste pytanie, wykorzystując jak najwięcej papieru i przepisów” , tak aby czas w robocie szybciej zleciał. Oczywiście wszystko za publiczne pieniądze.









Jak już wiecie, zapytaliśmy burmistrza, jakie obchody przygotowano z okazji rocznicy Rzezi Wołyńskiej. Pytanie proste, konkretne i dotyczące spraw publicznych.

Najpierw do akcji wkroczył kierownik Andrzej Selwa (który chce zostać derektorem MDK.
Uznał, że zanim dowiemy się czegokolwiek, powinniśmy udowodnić, kim jesteśmy i czy mamy kenkartę. Gdy wykazaliśmy, że takie żądanie nie znajduje podstaw prawnych i ponownie poprosiliśmy o odpowiedź, można było przypuszczać, że sprawa wreszcie ruszy do przodu.

Ale nie.

Na scenę wkroczył sekretarz urzędu, pan Matejek. Zamiast po prostu odpowiedzieć, sięgnął po ciężką artylerię urzędniczą i oznajmił, że informacja... wymaga przetworzenia. W związku z tym mamy  uzasadnić, po co właściwie chcemy ją otrzymać.

Trzeba przyznać – to już wyższa szkoła administracyjnej ekwilibrystyki. Człowiek pyta o obchody rocznicy, a urząd zachowuje się tak, jakbyśmy zażądali odtworzenia historii Wszechświata począwszy od Wielkiego Wybuchu.

Problem polega na tym, że w piśmie trudno znaleźć odpowiedź na podstawowe pytanie: co właściwie wymaga tego całego "przetworzenia"? Bez tego wezwanie jest bezzasadne.

Nie wskazano, które informacje mają taki charakter. Nie wyjaśniono, dlaczego zwykła odpowiedź miałaby wymagać wyjątkowej pracy analitycznej. Jest natomiast klasyczne wezwanie do tłumaczenia się przez wnioskodawcę.

A to dopiero początek.

Pismo sprawia wrażenie gotowego szablonu. Nie odnosi się do konkretnej sprawy, nie analizuje naszego wniosku i nie wyjaśnia, dlaczego właśnie tutaj miałoby dojść do udostępnienia informacji przetworzonej.

Do tego dochodzą kolejne wątpliwości.

Wyznaczono nowy termin, choć przepisy i orzecznictwo wskazują, że nie powinno się tego robić, zanim wnioskodawca w ogóle odpowie na wezwanie.

Nie poinformowano również, że w przypadku niewykazania szczególnie istotnego interesu publicznego organ powinien wydać decyzję administracyjną, od której przysługuje odwołanie. Zamiast tego pojawia się stwierdzenie, że urząd "samodzielnie dokona oceny". Tylko że administracja nie działa według zasady "bo tak nam się wydaje". Powinna działać na podstawie przepisów.

Nie sposób też nie zauważyć braków formalnych. Wezwanie nie zawiera jasnej podstawy prawnej do jego wydania, nie wyjaśnia procedury ani skutków procesowych.

Krótko mówiąc – zamiast odpowiedzieć na jedno pytanie, urząd stworzył dokument, który rodzi więcej pytań niż odpowiedzi.

Można odnieść wrażenie, że w kolbuszowskim ratuszu obowiązuje nowa filozofia działania:

Im prostsze pytanie mieszkańca, tym bardziej skomplikowana odpowiedź urzędu, tak aby na dodatek nie odpowiedzieć.

Szkoda tylko, że czas urzędników i pieniądze podatników są wykorzystywane do tworzenia administracyjnych łamigłówek, zamiast do zwyczajnego załatwiania spraw mieszkańców.

Bo czasami naprawdę wystarczyłoby napisać kilka zdań i odpowiedzieć na pytanie. Cała reszta wygląda raczej jak próba uniknięcia odpowiedzi niż jej udzielenia.







wtorek, 7 lipca 2026

Pamięć o ofiarach Wołynia

 Wysłaliśmy do burmistrza prośbę o udostępnienie informacji publicznej, jak  urząd miejski zamierza obchodzić to święto państwowe. Taka zachęta aby kierownik Andrzej Selwa pochwalił się swoimi działaniami.

Zamiast informacji dostaliśmy wezwanie do .... najlepiej pewnie zrobilibyśmy, przychodząc do urzędu z kenkartą w zębach i numerem drewniaków. (Czy jakoś tak).

Azaliż... w sumie to burmistrz Romaniuk jednak łaski nikomu nie robi.


11 lipca to dzień, w którym państwo polskie mówi jasno: pamięć o ofiarach Wołynia jest obowiązkiem, nie opcją. A gmina – każda, także Kolbuszowa – ma w tym swoją rolę. Krótką, prostą i bez wymówek.

Gmina musi wywiesić flagi państwowe. To nie jest „można”, „wypada”, ani „jak będzie czas”. Święto państwowe – flaga ma wisieć na urzędzie i jednostkach podległych. Jeśli nie wisi, to znaczy, że ktoś w urzędzie zaspał albo uznał, że pamięć o Wołyniu nie jest wystarczająco ważna.

Gmina powinna też poinformować mieszkańców o obchodach – choćby krótkim komunikatem. Nie trzeba akademii, przemówień ani wielkich uroczystości. Wystarczy elementarna przyzwoitość: przypomnienie, że to dzień pamięci o obywatelach II RP zamordowanych przez OUN‑UPA.

Do tego dochodzi obecność przedstawicieli gminy na uroczystościach organizowanych przez powiat czy IPN. To standard administracyjny: jeśli państwo upamiętnia ofiary, samorząd nie udaje, że go to nie dotyczy.

Krótko mówiąc: flaga, komunikat, obecność. Minimum, które świadczy o tym, że gmina rozumie, czym jest święto państwowe i że pamięć historyczna nie jest dekoracją, tylko obowiązkiem. PS Wyrok I OSK 1002/09 dotyczy decyzji odmownej, a nie wniosku o informację publiczną. W mojej sprawie nie zapowiedzieli Państwo wydania konkretnej decyzji, więc powołanie się na ten wyrok jest nieadekwatne.


poniedziałek, 6 lipca 2026

Imperium kontratakuje

 






Starosta Kardyś pochwalił siem że remontuje drogi w powiecie z własne piniądze, bez pomocy gmin (co jakby sugerują inicjatorzy referendum.


więcej- kliknij tutaj

Manipulacja polega na tym, że inicjatorzy  referendum mówią o przeszłych inwestycjach, a starosta o... przyszłych.

Azaliż.... i tak się tutaj machnął, co poświadczył radny z gminy niwiska


Czyżby inicjatorzy referendum jeszcze raz mieli rację?

niedziela, 5 lipca 2026

Starosta Kardyś inwestuje w drogi

 Starosta Kardyś siem pochwalił, że inwestuje w drogi i gminy nie muszą nawet (teraz) dopłacać. (Co sugerują inicjatorzy referendum.)


Sprawdziliśmy więc, gdzie pojawiły się przez noc nowe nawierzchnie…


No... trochę przaśnie, ale dalej elegancko.

Gratulacje dla właściciela działki za obrotność!

piątek, 3 lipca 2026

GDDKiA zawiodła. A gdzie jest burmistrz Romaniuk i starosta Kardyś?

 Wczoraj Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad kompletnie zawiodła z komunikacją. Kierowcy korzystający z drogi krajowej nr 9 od rana zostali zaskoczeni zamknięciem ronda. Wielu ludzi straciło czas, paliwo i nerwy. W takich sytuacjach rośnie również ryzyko niebezpiecznych manewrów oraz kolizji, bo część kierowców próbuje na szybko szukać objazdów.

Błędy się zdarzają. Każdemu.

Pojawia się jednak inne pytanie.

Dlaczego Starosta Kardyś i burmistrz Romaniuk nie wystąpili z krótkim komunikatem do mieszkańców? Wystarczyło napisać kilka zdań:

„Przepraszamy za utrudnienia. Monitorujemy sytuację i będziemy interweniować, aby podobne przypadki nie powtórzyły się w przyszłości.”

Naprawdę tak wiele?

Samorząd nie odpowiada za organizację ruchu na drodze krajowej, ale odpowiada za komunikację z mieszkańcami i reagowanie wtedy, gdy pojawiają się problemy dotyczące tysięcy osób.

Tymczasem znów mamy wrażenie, że obowiązuje stara zasada: mieszkańcy jakoś sobie poradzą. W końcu korki same się rozładują, nerwy same przejdą, a straconego czasu przecież nikt nie liczy...

Cool!

Azaliż....jest jednak jeszcze jeden ciekawy wątek całej sprawy.

Remont jest prawdopodobnie realizowany w ramach projektu współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej. Tego typu inwestycje często objęte są kilkuletnim okresem trwałości projektu, w którym możliwości wprowadzania istotnych zmian bywają ograniczone.

I właśnie dlatego nasuwa się pytanie.

Czy działka na terenach zalewowych, którą ratusz planuje sprzedać, będzie wymagała budowy odrębnego zjazdu lub wyjazdu z tego ronda?

Jeżeli tak, to czy zostało to już przeanalizowane pod względem technicznym i formalnym? A jeśli nie – to czy potencjalny nabywca będzie miał zapewniony odpowiedni dostęp do drogi publicznej?
Bez tego, działkę trzeba będzie sprzedać dużo taniej.

To nie jest zarzut. To pytania, na które mieszkańcy mają prawo poznać odpowiedź.






















czwartek, 2 lipca 2026

Promocja zamiast informacji


Jakim cudem starosta Kardyś ma hajs (i czas) na posty sponsorowane na wykłócanie się z argumentami zwolenników referendum, a brak informacji o tym, że zamknięte będzie główne rondo w Kolbuszowej?

Na oficjalnych stronach ratusza też cisza. Można odnieść wrażenie, że najważniejszym tematem są kolejne fotografie burmistrza Romaniuka. Z przodu, z tyłu, z boku, w czopce i co najważniejsze- bez czopki.

Za to informacji o zamknięciu jednego z najważniejszych punktów komunikacyjnych miasta... ani słychu, ani dychu.

Może warto przypomnieć urzędnikom, że podstawowym zadaniem samorządu jest rzetelne informowanie mieszkańców o sprawach, które realnie wpływają na ich codzienne życie. Zdjęcia są miłym dodatkiem. Informacja o zamkniętej drodze – zwyczajnie niezbędna.




Azaliż... tak z ciekawości, kto osobiście odpowiada za zamieszczenie takich informacji w ratuszu i starostwie? Komu podziękować za ten chaos dzisiejszego poranka?



środa, 1 lipca 2026

Ogrodzenie to nie rozbudowa

 Powiatowy komunikat o Zespole Szkół Specjalnych to kolejny przykład, jak z kilku technicznych prac można ulepić opowieść o „zdecydowanym działaniu” i „stabilnym rozwoju”. Wystarczy odpowiednio dobrać słowa, pominąć niewygodne fakty i już mamy historię, w której powiat, starosta Kardyś jawi się jako wybawca szkoły, którą – drobny szczegół – powinien prowadzić od początku.


Najpierw więc dowiadujemy się, że gmina prowadziła ZSS „na własny wniosek”. Brzmi to jak spontaniczna inicjatywa, a nie jak sytuacja, w której powiat przez lata nie chciał przejąć placówki, choć to jego ustawowy obowiązek. W komunikacie nie ma ani słowa o tym, dlaczego gmina musiała wziąć szkołę na siebie. Nie ma też słowa o tym, dlaczego powiat dopiero teraz „odpowiedzialnie przejmuje” to, co od dawna powinno być jego zadaniem. Kontekst wycięty, narracja gotowa.

Potem pojawia się wątek referendum. Powiat „prostuje nieprawdę”, ale nie cytuje jej treści. Nie wiadomo, co dokładnie powiedzieli inicjatorzy, wiadomo tylko, że się mylili. To wygodny zabieg: podważyć czyjąś wiarygodność, nie dając czytelnikowi szansy oceny.

Najciekawsza jest jednak „rozbudowa”. W praktyce chodzi o ogrodzenie, parking i linię energetyczną. Prace potrzebne, ale trudno je nazwać rozbudową szkoły. 650 tysięcy złotych to kwota, która w realnej inwestycji budowlanej znika szybciej niż kawa na sesji rady powiatu. Mimo to komunikat buduje atmosferę wielkiego przedsięwzięcia, jakby jutro miała powstać nowa część szkoły z basenem, salą sensoryczną i skrzydłem terapeutycznym.

Całość wieńczy cytat starosty o „stabilnym rozwoju” i „najlepszych warunkach”. Klasyka gatunku: kilka zdań autopromocji w roli informacji publicznej. W Kolbuszowej to już tradycja – jak wigilijny opłatek, tylko bardziej przewidywalna.

W rzeczywistości mamy sytuację prostą: powiat przejmuje szkołę, którą powinien prowadzić od dawna, wykonuje prace przygotowawcze, przedstawia je jako rozbudowę i przy okazji próbuje przykryć własną historię braku zainteresowania placówką. A komunikat ma sprawić, że mieszkańcy zobaczą w tym „zdecydowane działania”, a nie zwykłe nadrabianie zaległości.


wtorek, 30 czerwca 2026

Komisja Zdrowia czy spotkanie polityczne?

 





Tylko jedność może nas uratować.


Cool!


Azaliż... tak się zastanawiamy....skoro na posiedzenie Komisji Zdrowia zaproszono jednego posła, który zabrał głos również w sprawie referendum, to nasuwa się proste pytanie: dlaczego nie zaproszono także parlamentarzystów z innych ugrupowań?

Jeśli miała to być merytoryczna debata o przyszłości ochrony zdrowia w powiecie, to chyba warto wysłuchać różnych głosów. A jeśli to spotkanie było wyłącznie z wybranym politykiem, to dobrze byłoby mieszkańcom wyjaśnić, według jakiego klucza dobierano gości i co to ma wspólnego z jednością?



poniedziałek, 29 czerwca 2026

Po co burmistrz i przewodniczący rady pojechali na Słowację?

Dziecięcy zespół ludowy z naszej gminy został zaproszony na festiwal organizowany z okazji dni niewielkiego słowackiego miasteczka. To świetna okazja do promocji młodych artystów i zdobywania doświadczeń.

Pojawia się jednak pytanie: jaki był cel wyjazdu burmistrza oraz przewodniczącego Rady Miejskiej?




Nie jest to miasto partnerskie Kolbuszowej. Nie podpisywano żadnych umów o współpracy, nie ogłoszono nowych projektów transgranicznych ani inwestycji. Jeżeli wyjazd miał charakter reprezentacyjny, warto wyjaśnić mieszkańcom, jakie konkretne korzyści przyniesie gminie.

Czy obecność dwóch najważniejszych przedstawicieli samorządu była niezbędna? Jakie były koszty delegacji – przejazdu, noclegów i diet? Czy nie wystarczyłaby obecność opiekunów zespołu ? Przecież mógłby pojechać tylko Andrzej Promotor ,jako przyszły dyrektor MDK? Niechby przyzwyczajał się do imprez kulturalnych.

Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jaki był cel tego wyjazdu i jakie efekty przyniesie on dla gminy. Transparentność w wydatkowaniu publicznych pieniędzy nie powinna nikogo dziwić.


Azaliż...
całkiem nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wieczorem, na zakończenie imprezy, nasi włodarze zdobyli pierwsze miejsce w konkursie na najlepszą stylizację w kategorii „Stary, ale jary”. Gratulujemy kolejnego sukcesu na arenie międzynarodowej.










































niedziela, 28 czerwca 2026

Referendum za odwołaniem rady powiatu- co dalej

 Organizatorom referendum za odwołaniem Rady Powiatu i Starosty Kolbuszowskiego udało się zebrać wymaganą liczbę podpisów. To oznacza, że pierwszy i najtrudniejszy etap został zakończony sukcesem.

Gratulacje należą się wszystkim osobom, które poświęciły swój czas na zbieranie podpisów, a w szczególności wolontariuszom spoza powiatu. Niezależnie od poglądów politycznych, sama obywatelska aktywność zasługuje na uznanie.

Teraz dokumenty trafią do komisarza wyborczego, który sprawdzi poprawność zebranych podpisów. Jeśli wszystko będzie zgodne z przepisami, wyznaczy termin referendum. Głosowanie powinno odbyć się w ciągu około 50 dni od wydania stosownego postanowienia.

Największym wyzwaniem nie będzie jednak samo głosowanie, lecz frekwencja. Aby referendum było ważne, do urn musi pójść około 30% uprawnionych mieszkańców, czyli mniej więcej 15 tysięcy osób.

To bardzo wysoki próg. Dodatkowo referendum prawdopodobnie odbędzie się pod koniec wakacji, kiedy wielu mieszkańców będzie przebywać na urlopach. To może znacząco obniżyć frekwencję.

Nie można też zapominać, że obecne władze powiatu dysponują znacznie większymi możliwościami prowadzenia działań informacyjnych i promocyjnych. Od miesięcy aktywnie z nich korzystają, dlatego doprowadzenie do odwołania rady i starosty będzie zadaniem niezwykle trudnym, być może nawet niewykonalnym.

Każde udane referendum odwoławcze opiera się zazwyczaj na dwóch filarach. Pierwszy to powszechne przekonanie, że obecna władza całkowicie zawiodła i dalsze jej funkcjonowanie jest nie do zaakceptowania. Drugi to wiarygodna alternatywa – grupa ludzi, która potrafi przekonać mieszkańców, że zrobi to po prostu lepiej.

Moim zdaniem w Kolbuszowej nie widać dziś w pełni żadnego z tych dwóch elementów. Rada Powiatu ma swoje słabości, zdarzają się kontrowersje, decyzje budzące sprzeciw czy dyskusje wokół finansów i funkcjonowania szpitala. Jednocześnie trudno powiedzieć, że na horyzoncie czeka już gotowy zespół ludzi z wyraźnym programem i wizją rozwoju powiatu.

Dlatego, gdybym miał przekonywać mieszkańców do udziału w referendum, nie opierałbym przekazu wyłącznie na krytyce obecnych władz. Powiedziałbym uczciwie: obecny starosta i rada nie są idealni, ale nie odbiegają znacząco od średniej krajowej samorządów. Oczywiście zawsze można rządzić lepiej, lecz być może prawdziwa stawka jest dziś znacznie większa.

W przyszłym roku odbędą się wybory parlamentarne. Coraz więcej osób ma poczucie zmęczenia wieloletnim sporem dwóch największych ugrupowań politycznych, który od ponad trzech dekad dominuje na polskiej scenie politycznej. Referendum mogłoby stać się początkiem budowy nowego środowiska obywatelskiego – ludzi, którzy chcą działać oddolnie, ponad dotychczasowymi podziałami i stworzyć alternatywę dla obecnego układu politycznego.

Taki przekaz miałby szansę zainteresować przede wszystkim ludzi młodych, ale również wielu mieszkańców w średnim wieku, którzy chcieliby większego wpływu na sprawy publiczne. Nawet jeśli referendum nie zakończyłoby się odwołaniem władz powiatu, mogłoby stać się początkiem budowy trwałych struktur społecznych i politycznych. Struktury, które z czasem mogłyby realnie wpływać nie tylko na gminę i powiat, ale również na życie publiczne w całym kraju.

Azaliż.... być może  to jest właśnie najważniejsza stawka tego referendum.





piątek, 26 czerwca 2026

Burmistrz Romaniuk leje wodę

 

T


tak  jakoś sucho siem zrobiło ostatnio. Przejął się tym burmistrz Grzegorz Romaniuk i zaapelował o racjonalne gospodarowanie wodą.



Wzruszyliśmy się niesamowicie tą troską naszego włodarza.

Azaliż... nie przejęli się tym zbytnio pracownicy fundacji i lali wczoraj wodę z armatek wodnych na płytę boiska.

Najwyraźniej są różne kategorie oszczędzania wody. Jedni mają zakręcać krany, a inni mogą odkręcać armatki.




czwartek, 25 czerwca 2026

Powiat Kobuszowski bez długów? Nie do końca tak to wygląda

 Przewodniczący Rady Powiatu ogłosił właśnie wielki sukces. Zadłużenie Powiatu Kolbuszowskiego ma na koniec roku wynieść zaledwie 2,42 proc. dochodów. Wynik rzeczywiście niski i trudno z tym dyskutować.

więcej- kliknij tutaj


Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy z jednej liczby próbuje się wyciągnąć wniosek, że wszystko działa idealnie, a wszelka krytyka władz powiatu jest niezrozumiała.

Bo niski dług nie zawsze oznacza to samo co dobre zarządzanie.

Gospodarz, który nie bierze kredytu, może być wzorem rozsądku. Może też odkładać remont dachu tak długo, aż zacznie mu kapać na głowę. Sam fakt braku zadłużenia niewiele mówi. Liczy się jeszcze to, co za tym stoi.

W komunikacie zabrakło odpowiedzi na kilka podstawowych pytań.

 Jak wygląda sytuacja szpitala? Jakie są perspektywy demograficzne powiatu? Czy mieszkańcy są zadowoleni ze stanu dróg? Jak wygląda dostępność usług publicznych? Jakie problemy udało się rozwiązać, a jakie nadal czekają na swoją kolej?


Zamiast tego otrzymaliśmy głównie peany na cześć władz i sugestię, że skoro finanse są dobre, to referendum jest pomysłem niezrozumiałym.

Tymczasem mieszkańcy mają prawo oceniać samorząd nie tylko przez pryzmat wskaźników finansowych. Referendum nie musi dotyczyć zadłużenia. Może być wyrazem niezadowolenia ze sposobu zarządzania, jakości usług publicznych, polityki kadrowej czy kierunku rozwoju powiatu.

Jest jeszcze jedna kwestia, o której jakoś dziwnie się nie mówi.

Od wielu lat gminy z terenu powiatu dokładają się do różnych inwestycji powiatowych. Finansują remonty dróg, wspierają zadania realizowane przez starostwo i pomagają spinać budżety inwestycyjne. Oczywiście jest to zgodne z prawem i powszechnie stosowane. Warto jednak pamiętać, że część sukcesu finansowego powiatu została zbudowana również dzięki pieniądzom pochodzącym z budżetów gmin.

Ciekawym ćwiczeniem byłoby policzenie, jak wyglądałby dzisiejszy wskaźnik zadłużenia, gdyby przez ostatnie dziesięć lat Powiat Kolbuszowski musiał samodzielnie sfinansować wszystkie inwestycje wspierane przez samorządy gminne. Ile wyniosłoby wtedy zadłużenie? Nadal 2,42 proc.? A może kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt procent?

Tego już z komunikatu się nie dowiemy.

Nie zmienia to faktu, że niski poziom zadłużenia jest pozytywną informacją. Problem w tym, że przedstawianie go jako ostatecznego dowodu na doskonałość zarządzania jest zwyczajnie przesadą.

Finanse samorządu są ważne. Ale samorząd nie istnieje po to, aby mieć jak najniższy dług. Samorząd istnieje po to, aby rozwiązywać problemy mieszkańców. I właśnie z tego powinien być przede wszystkim rozliczany.



środa, 24 czerwca 2026

Towarzysze odeszli, system został

 Aliści… kilka ostatnich wpisów na blogu to kolejne przypomnienie, że neokomunizm pozostał i nigdzie się nie wybiera. Najciekawsze jest jednak to, że większość mieszkańców nawet nie zdaje sobie sprawy, jak wiele jego mechanizmów nadal działa wokół nas.

wtorek, 23 czerwca 2026

Robot za miliony w Kolbuszowej. Inwestycja przyszłości czy kosztowny eksperyment?

 Inwestycja w robota da Vinci w Kolbuszowej to gra o wysoką stawkę.

Zakup ze środków zewnętrznych na pierwszy rzut oka wydaje się świetnym pomysłem – skoro można dostać dofinansowanie, warto z niego skorzystać. Schody zaczynają się później.

Po zakończeniu gwarancji roczny kontrakt serwisowy może kosztować setki tysięcy złotych. Do tego dochodzą specjalistyczne instrumenty robota, które mają ograniczoną liczbę użyć i po jej przekroczeniu są blokowane przez system. Koszt narzędzi przypadających na jeden zabieg liczony jest często w tysiącach złotych.

Problem polega na tym, że podobne roboty funkcjonują już m.in. w Rzeszowie i Brzozowie. Ośrodki te dysponują również szerszym zapleczem diagnostycznym i onkologicznym, w tym możliwością prowadzenia leczenia skojarzonego z chemioterapią czy radioterapią. Część pacjentów może więc wybierać właśnie takie placówki.

Scenariusz optymistyczny: oddział staje się wyspecjalizowanym centrum zabiegowym, przyciąga pacjentów spoza regionu i wykonuje na tyle dużo operacji, że inwestycja zaczyna się bilansować.

Scenariusz pesymistyczny: koszty serwisu, materiałów eksploatacyjnych oraz konkurencja ze strony większych szpitali sprawiają, że liczba zabiegów okazuje się zbyt mała, aby pokryć wydatki związane z utrzymaniem robota.

Problem z robotem da Vinci jest taki, że nie wszystkie operacje prostaty wykonuje się robotem. Wykorzystuje się głównie go głownie do radykalnej prostatektomii przy raku.

Jeżeli przyjąć 50–70 operacji raka prostaty rocznie dla 60 tys. mieszkańców, to sam powiat kolbuszowski nie wygeneruje wystarczającej liczby pacjentów, aby utrzymać wyspecjalizowany program robotyczny

Czy ktoś w Zarządzie Powiatu Kolbuszowskiego policzył różne warianty funkcjonowania takiego oddziału? Czy powstał biznesplan uwzględniający koszty eksploatacji przez najbliższe lata?

Azaliż...
czy na początek nie warto było skupić się na poprawie funkcjonowania SOR-u i organizacji podstawowych świadczeń, zanim powiat wejdzie w tak kosztowny projekt?

Co z tego mamy — my, mieszkańcy powiatu kolbuszowskiego?Czy inwestycja nie ograniczy środków na SOR, internę, rehabilitację czy diagnostykę, z których korzysta znacznie więcej mieszkańców?





poniedziałek, 22 czerwca 2026

Czy w kolbuszowskim szpitalu jest salonik dla VIP?



 Od kilku lat jestem stałym bywalcem miejscowej lecznicy, przychodni i różnych gabinetów lekarskich. Głównie nie ze swoimi problemami. Człowiek swoje odczeka, to i posłucha.

W poczekalniach przewija się cały przekrój społeczeństwa. Emeryci, rodzice z dziećmi, pracownicy, oraz drobni przedsiębiorcy jednoosobowej działalności gospodarczej.
Taka lokalna giełda informacji: kto, gdzie, kiedy, za ile i do którego specjalisty warto sprzedać nerkę, żeby się dostać szybciej.



Azaliż… jest jednak pewna zagadka. Przez te wszystkie lata ani razu nie spotkałem w kolejkach naszego starosty, burmistrza, posła ani całkiem pokaźnej grupy miejscowych samorządowców i członków ich rodzin.

I teraz się zastanawiam. Albo są okazami zdrowia i powinni zostać objęci ochroną gatunkową, albo leczą się wyłącznie prywatnie, albo mają jakiś tajny portal do służby zdrowia, o którym zwykłym śmiertelnikom nikt nie powiedział.

Bo przecież nie uwierzę, że istnieją dwa systemy. Jeden dla mieszkańców i drugi dla ważniejszych mieszkańców.







niedziela, 21 czerwca 2026

Czy burmistrz Grzegorz Romaniuk odda order?

 Burmistrz Grzegorz Romaniuk jest jedynym(?) mieszkańcem naszego powiatu odznaczonym przez  władze wojskowe Ukrainy "prestiżowym odznaczeniem".
Co to za order i kto i za co mu go dał?

Sprawdziliśmy, co i jak, i okazuje się,  Ze Pan Grzegorz został nagrodzony przez wojskowe władze ośrodka szkoleniowego w Samborze imienia.... Piotra Konaszewicza-Sąhajdacznego.

Nie, nie, to żaden (co za szczęście) banderowiec.
Hetman Piotr Konaszewicz-Sahajdaczny (ukr. Петро Конашевич-Сагайдачний) to jedna z najważniejszych i najbardziej fascynujących postaci w historii XVII-wiecznej Polski i Kozaczyzny, a także kluczowy sojusznik Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Czyli ... można znaleźć bohaterów, którzy nie mordowali Polaków, a nawet jeszcze więcy- uratowali nam  tyłek pod Chocimiem.

Swoją drogą, Ukraińcy wcale się nie wysilili i  w nagrodę za pomoc dali odznakę, jaką zwykle się dostaje po ukończeniu kursów w tym ośrodku. Jest  ich tysiące i można je nabyć w internecie za niewygórowaną kwotę.




Azaliż...  nie szanują nas. Mówimy im, co nas boli, rani. Mówimy im nie róbcie tego, bo taką mamy wrażliwość.
Pomagamy wam więcej niż powinniśmy, żebyście nie przegrali.

To, co teraz zrobił Żeleński i władze Ukrainy, to brak szacunku. Tu nie ma się więc co bawić w odbieranie i oddawanie odznaczeń i orderów. Trzeba po prostu bezwzględnie  realizować nasze narodowe interesy. Dotychczasowa polityka oparta na emocjach i niesieniu pomocy bez stawiania twardych warunków wyczerpała się. Polskie władze powinny zacząć traktować relacje z Ukrainą w sposób dojrzały, pragmatyczny i – jeśli to konieczne – transakcyjny.
Dlatego też, powinniśmy przemyśleć i na nowo układać nasze stosunki z miastami partnerskimi na poziomie samorządu.

Naszym zdaniem, burmistrz Romaniuk powinien zdać relację z tego, co  na Ukrainie robi, co zamierza zrobić i  jakie mamy mieć z tego realne korzyści?     

  


sobota, 20 czerwca 2026

Frajerów coraz mniej

 Z bólem serca przeczytaliśmy na stronie ratusza, że zostały odwołane konkursy "Psalmów Dawidowych" - czy jakosik tak.


Okazuje się, że organizatorem  wojewódzkiego konkursu jest.... dział promocji urzędu miejskiego Naszej Wielgiej Lasowiackiej stolicy.Zapewne kierował tym osobiście gościu, który przymierza  się już do stołka dyrektora MDK.
Cool!


Ślipnęliśmy w regulamin i gówna nagrodą w konkursie jest... dyplom. Dodatkowo uczestnicy (oraz ich opiekunowie) muszą (w domyśle) sami ponosić koszty  dojazdu i zakwaterowania.
Nic więc dziwnego, że do wojewódzkiego konkursu nikt się nie zgłosił.
Frajerów coraz mniej.

więcej- kliknij tutaj
Warto przeczytać, bo to gniot wyjątkowej klasy.


Azaliż.... czyżby wszystka  kasa na promocję poszła na.... piłkę kopaną? Naprawdę?
Swoją drogą, nie jest to najlepsza promocja naszego miasteczka. Niby nic wielkiego, ale jednak… wstyd.