Wczoraj dostaliśmy maila z biura rady miejskiej od popularnej w urzędzie pani Justynki!
Dziękujemy!
Okazuje się że nasz wniosek w sprawie okaleczonego drzewa pod starym szpitolem trafił jednak do urzędu i został zarejestrowany:
pod poz. RPW/4840/2026-1P w dniu 16 marca 2026 roku. Biuro Rady Miejskiej w Kolbuszowej zaewidencjonowało Pański wniosek nadając numer sprawy sygn. 1510.1.2026. Przewodniczący Rady Miejskiej w Kolbuszowej pismem z dnia 18 marca 2026 roku przekazał niniejszy wniosek Komisji Skarg, Wniosków i Petycji celem rozpatrzenia na najbliższym posiedzeniu Komisji.
Cool!
Niestety gdziesik się zapodziały nasze poprzednie wnioski i skargi. Nie jesteśmy jednak małostkowi-
mogły się przecież przewodniczącemu zapodziać. W to akurat jesteśmy w stanie uwierzyć.
Odpowiedzi ma udzielić sam wiceburmistrz Krzysztof Wójcicki. Widzieliśmy jednak projekt — rewelacji nie ma się co spodziewać. Sprawa jest jednak rozwojowa, bo wyjątkowo to drzewo lubimy.
W niedzielę burmistrz Romaniuk poczęstował nas żurkiem. Czyżby to sugestia, że za swoją aktywność możemy pójść do pierdla?
- Lokalne media
- Instytucje
- Kultura
- Sport
- Stowarzyszenia
- Ogłoszenia
wtorek, 31 marca 2026
Mucha nie siada
poniedziałek, 30 marca 2026
Forma dopełniacza
Litwo, Ojczyzno moja...
Z braku lepszego zajęcia pochyliliśmy się z troską nad twórczością naszych samorządowców.
Uchwała o bezdomnych zwierzętach przeszła przez wszystkie szczeble urzędnicze, komisje i Radę Miejską — i nikt nawet nie zauważył literówki w tytule.
Czy ktoś to tam w ogóle czyta?
W magistracie same magistry, w radzie prawie sami uczeni, a dopiero my — po zawodówce — widzimy, że coś tu nie gra.
Za co wy wszyscy bierzecie pieniądze?
Na tym zresztą błędy tej uchwały się nie kończą. To dopiero początek.
Jest tam kilka błędów formalnych — do natychmiastowego poprawienia, a nawet kwiatek w postaci „umowy ustnej” — RIO to zakwestionuje na bank.Z blachę sernika z makiem powiemy wam , gdzie, co i jak należy poprawić , aby nie było obciachu.
Azaliż... ciekawsze, jak zwykle, są jednak pieniądze. A właściwie ich podział.
Nikogo z radnych za 13 stówek miesięcznie to nie zainteresowało?
Nie wstyd wam podpisywać się pod tym z imienia i nazwiska?
PS Jak myślicie, wysłać wniosek w tej sprawie do Rady Miejskiej, czy sobie darować?
niedziela, 29 marca 2026
Poseł Zbigniew Chmielowiec z palmą
Przy noszeniu palmy do kościoła, trzeba uważać, bo lubi odbijać.
Nasz jakże umiłowany poseł, mimo podeszłego wieku naprawdę będzie startował w przyszłym roku do parlamentu. Pewnie tylko po to, aby burmistrz Romaniuk (ani jego brat) czasem nie dostali się do Sejmu.
Zawsze to jakiś cel.
W tych zapędach poszedł jednak chyba troszeczkę za daleko.
𝗦𝘇𝗽𝗶𝘁𝗮𝗹 𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗼ż𝗲 𝗯𝘆ć 𝘁𝗿𝗮𝗸𝘁𝗼𝘄𝗮𝗻𝘆 𝘄𝘆łą𝗰𝘇𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘇 𝗽𝗿𝘆𝘇𝗺𝗮𝘁 𝗘𝘅𝗰𝗲𝗹𝗮. Zapowiadam twardą interwencję w Ministerstwie Zdrowia i NFZ. Państwo musi zmienić te zgubną politykę wygaszania szpitali w małych i średnich ośrodkach!
Ażaliż… tak się zastanawiamy, dlaczego nie był taki stanowczy, gdy jego kolega, starosta Kardyś, likwidował porodówkę w Kolbuszowej?
Jak naprawdę rozpatruje się skargi w Kolbuszowej?
Poruszeni do głębi kazaniem ks. Lucjana Szumierza o Niedzieli Palmowej — kazaniem o odpowiedzialności, rzetelności i trosce o wspólnotę — pomyśleliśmy sobie, że warto się zatroszczyć samemu i dopytać się, jak to jest wersji kolbuszowskiej, tej urzędowej.
Dlatego napisaliśmy list do samej przewodniczącej Komisji Skarg Wniosków i Petycji z pytaniami: jak działa u nas tryb uproszczony składania skarg? Kto jak kto, ale łona wie wszystko, a nawet jeszcze wiency.
Szanowna Pani Przewodnicząca,
Zwracam się z uprzejmą prośbą o przedstawienie informacji dotyczących procedur obowiązujących przy składaniu oraz rozpatrywaniu skarg i wniosków w trybie uproszczonym, o którym mowa w Dziale VIII Kodeksu postępowania administracyjnego.
W szczególności proszę o wyjaśnienie:
1. Jakie czynności wykonuje biuro rady po wpływie skargi w trybie uproszczonym?
• czy skarga jest rejestrowana,
• czy jest przekazywana przewodniczącemu rady,
• czy biuro dokonuje jakiejkolwiek weryfikacji formalnej.
2. Jakie obowiązki w tym trybie spoczywają na przewodniczącym rady?
• czy przewodniczący dokonuje oceny formalnej skargi,
• czy skarga powinna zostać niezwłocznie przekazana do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji.
3. Jakie wymogi formalne musi spełniać skarga składana w trybie uproszczonym?
• czy wymagane jest podanie pełnego adresu,
• czy dopuszczalne jest złożenie skargi wyłącznie z podaniem adresu e‑mail,
• czy w tym trybie organ może wzywać do uzupełnienia braków formalnych.
4. Jak wygląda ścieżka obiegu skargi w ramach Rady Miejskiej oraz Komisji Skarg, Wniosków i Petycji?
• w jakim terminie skarga powinna zostać przekazana komisji,
• w jakim terminie komisja powinna ją rozpatrzyć.
Zależy mi na uzyskaniu jednoznacznej informacji, aby mieć pewność, że składane przeze mnie skargi oraz wnioski są procedowane zgodnie z obowiązującymi przepisami KPA oraz przyjętą praktyką Rady Miejskiej.
Uprzejmie proszę o odpowiedź w formie pisemnej.
sobota, 28 marca 2026
Przewodniczący Fryc siem obraził?
Ustawodawca wymyślił sobie, że da ludziom potężne narzędzie do trzymania urzędników w ryzach. Tryb uproszczony — dział VIII KPA — taki szybki, prosty, bez ceregieli.
Miało być tak: piszesz imię, nazwisko, mail, podpis i już. Bez PESEL‑i, bez adresów, bez „proszę uzupełnić braki formalne, bo inaczej nic nie zrobimy”.
Prawo mówi jasno:
Jak urząd śpi, przeciąga, udaje, że nie widzi — to obywatel ma mieć drogę na skróty. Prosto, szybko, skutecznie. No ale to teoria.
A praktyka?
Praktyka to Kolbuszowa.
Bo w Kolbuszowej jest tak, że tryb uproszczony działa… ale tylko na papierze.
W realu działa tryb „Fryc decyduje”.
Przewodniczący rady — pan Fryc — sam ustala, co się proceduje, a co ląduje w szufladzie obok spinaczy i starych protokołów.
Nie ma znaczenia, że ustawa mówi inaczej.
Nie ma znaczenia, że przewodniczący ma funkcję organizacyjną, a nie decyzyjną.
W Kolbuszowej to on jest filtrem, bramkarzem i selekcjonerem w jednym.
A reszta rady?
Siedzi cicho.
Nawet ci po administracji, nawet ci po prawie a nawet z policji.
Bo po co się wychylać, jak system działa… no, działa tak jak działa, ale działa.
Oczywiście — można to zaskarżyć.
Do wojewody, do WSA — i to by przeszło jak w masło.
Tylko że wtedy trzeba podać pełne dane.
A w małym mieście pełne dane to jak zaproszenie na lokalne „śledztwo genealogiczne”:
kto, z kim, kiedy, gdzie pracował, kto jest czyim szwagrem, kto komu kiedyś odmówił, a kto komu załatwił.
I zanim pismo dojdzie do sądu, pół miasta już wie, że „ten i ten coś napisał”.
I właśnie na to liczy przewodniczący.
Że ludzie odpuszczą.
Że nikt nie będzie się narażał.
Że skargi i wnioski będą sobie spokojnie leżały, aż stracą aktualność.
Więc może warto zadać pytanie, które w Kolbuszowej pada coraz częściej — choć zwykle półgłosem, przy kawie, na przystanku, pod sklepem:
W jakim my właściwie miasteczku żyjemy?
piątek, 27 marca 2026
Oszczędny burmistrz Romaniuk
Burmistrz Grzegorz pochwalił się na sesji rady miejskiej, że dzięki likwidacji Straży Miejskiej budżet naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy powiększy się o jakieś 200 tysięcy złotych + dodatki mundurowe.
Cool!
W ch....olerę piniendzy.
Azaliż.... czy ktoś wie, może siem zapyta? Ile w zeszłym roku urząd miejski wydał na reklamę naszej gminy na stadionie Sokoła Kolbuszowa Dolna?
I komu to potrzebne?
Tu sobie przypomnieliśmy, że jeden z radnych był wielkim przeciwnikiem ładowania pieniędzy w piłkę kopaną. Teraz tak jakoś zmienił orientację, gdy jego latorośl zaczęła się uganiać za gałą.
czwartek, 26 marca 2026
Likwidacja Straży Miejskiej w Kolbuszowej – oszczędności czy chaos? Brak planu i ryzyko wzrostu kosztów
Straż miejska zlikwidowana. "Oszczędności" to 2 etaty i dodatki mundurowe, czyli jakieś 200 tysięcy złotych
Brawo!
To są jednak oszczędności tylko na papierze; ci ludzie dalej będą zatrudnieni w urzędzie, tyle że na innych jakże odpowiedzialnych stanowiskach.
Nie wiadomo jednak, ile będzie faktycznie kosztowało przejęcie zadań Straży Miejskiej przez urząd. Nie zrobiono analizy, kto co i za ile przejmie i czy w ogóle to jest możliwe. Nie wiadomo nic. Nieprawdopodobny chaos i bajzel. Wszystko jest na etapie, jak to poetycku ujął wiceburmistrz Wójcicki – "koncepcji".
Może się po pół roku okazać, że aby w pełni przejąć zadania Straży Miejskiej, trzeba będzie zatrudnić dodatkowe 5 osób, najlepiej z rodzin radnych, bez naboru. Później wyśle się ich na studia zaoczne i zrobi się derektorami.
Najciekawsze jest twierdzenie burmistrza Romaniuka, że po likwidacji tej formacji zwiększy się bezpieczeństwo w gminie Kolbuszowa.
Cool!
Łamiącym się głosem powiedział jednak, że o wszystkim nie może powiedzieć.
Wygląda na to, że Straż miejska jeździła po nocach po gminie czarną Wołgą i mordowała ludzi.
Strach siem bać.
Prosimy o uzasadnienie i dokładne przeliczenie, gdzie, co i jak!
środa, 25 marca 2026
Dlaczego powiat nie publikuje projektów uchwał? Mieszkańcy mają prawo wiedzieć
W czwartek sesja powiatowa.
Cool!
Ok, jest porządek obrad, ale nigdzie nie uświadczysz projektów uchwał. Starosta ich nie ogłasza , ponieważ nie ma takiego formalnego wymogu — podziękowania dla posła Chmielowca (na wakacjach).
W dobrych samorządach powiatowych jest jednak praktyka ich publikacji, ponieważ jest to logiczne, transparentne i w ogóle ładnie wygląda na stronie BiP urzędu.
Dlaczego nikt z Konfederacji nie przyjdzie na sesje rady powiatu i w sprawach różnych nie poprosi, aby takie projekty uchwał były publikowane na stronie urzędu?
Bez zaczepek, osobistych wycieczek tylko to:
Chciałbym zapytać, dlaczego projekty uchwał nie są publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej przed sesjami rady powiatu. W wielu samorządach jest to standardowa praktyka, która zwiększa przejrzystość i pozwala mieszkańcom zapoznać się z tym, co będzie procedowane.
Dlatego proszę o jasne uzasadnienie: z czego wynika brak publikacji tych projektów u nas? Czy jest to świadoma decyzja, czy kwestia organizacyjna? I czy planują Państwo to zmienić w najbliższym czasie?
Organizacja referendum w sprawie odwołania starosty to koszt około 250 tysięcy z... budżetu powiatu.
To bezpośrednio nasze pieniądze. W cholerę pieniędzy.
Zanim to referendum więc nastąpi, chcielibyśmy się dowiedzieć, jakich postulatów nie chcą spełnić samorządowcy i dlaczego trzeba ich odwołać?
PS Azaliż.... Czy na dzisiejszej sesji gminnej któryś radny będzie na tyle odważny, żeby zadać pytanie, czy po likwidacji Straży Miejskiej, wystarczy im policjantów, żeby ogarnąć wożenie kasy z urzędu codziennie, wyłapywanie psów, czy zabezpieczanie każdego wydarzenia?
Bo już sobie zlikwidowali pracowników gospodarczych, zamiast zostawić dwóch chłopaków do ogarniania takich prostych spraw jak, nie wiem, odśnieżanie, noszenie czy naprawianie.
Po czym musieli ich najmować od spółki, albo stoły przed sobotnim ślubem wynosił sekretarz, a wiadomo, że do najsilniejszych to on raczej nie należy.
Każda decyzja ma swoje konsekwencje.
wtorek, 24 marca 2026
Poseł Zbigniew Chmielowiec jednak... na wakacjach
Okazuje się, że spotkania sprawozdawczo-wyborcze OSP w Niwiskich i Cmolasie odbyły się... ale 14 marca.
Potem poseł nagle… zniknął.
Jak wieść gminna niesie, już wcześniej miał wykupione wakacje. Podejrzewamy, że na Węgrzech. ;)
To modny ostatnio w PiS kierunek wypoczynku.
Jak powszechnie wiadomo, Nasz Jakże Umiłowany Poseł nie lubi braci Romaniuków, a nawet z dużą wzajemnością. Wcale nie wykluczamy więc, że spotkanie z kandydatem na premiera wyznaczono nieprzypadkowo w terminie, gdy poseł będzie wyjeżdżać na wakacje.
Złośliwość ludzka nie zna granic.
Podobno, Pan Zbigniew już dzwonił, aby odwołać wyjazd, ale sprawy w swoje ręce wzięła szanowna małżonka posła– Pani Halina.
Stwierdziła głosem nie znoszącym sprzeciwu: życie jest za krótkie .
Sytuację próbował załagodzić przypadkowo przechodzący obok ich domu (jak porucznik Colombo) emerytowany radny Kaczmarczyk. Jednak po spojrzeniu pani Halinki, Pan Mirosław nagle przypomniał sobie, że zostawił w domu włączone żelazko. Po drodze tłumaczył zaciekawionym (pośpiechem byłego samorządowca), że trenuje na olimpiadę.
Azaliż… organizujemy konkurs-zagadkę.
Na ile, za ile i gdzie wyjechali państwo Chmielowcowie?
Wśród uczestników, którzy udzielą prawidłowej odpowiedzi, rozlosujemy nagrody.
poniedziałek, 23 marca 2026
Przemysław Czarnek w Kolbuszowej, Zbigniew Chmielowiec w... Niwiskach
No i odnalazła się nasza zguba. Nasz Jakże Umiłowany Poseł ,zawitał w sobotę w Niwiskach, oraz w Comolesie (nie wiemy jak siem to pisze).
Jednak Pan Zbigniew wykazał się trzeźwą oceną sytuacji i pojechał tam, skąd ma masełko na chlebek.
Jego siła przecież tkwi nie w warszawskich układach, ale dzięki poparciu w terenie.
Gratulacje!
Przy okazji odkryliśmy, że na spotkaniu z przyszłym premierem był jednak i sam... organizator spotkania szef miejscowych struktur PiS -Pan Bogdan Romaniuk. Podobno zgubił się w tym przeogromnym tłumie.
Azaliż.... wszyscy w Naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy, zastanawiają się teraz do kogo pił starosta Kardyś mówiąc o tym kimś z Ligi Polskich rodzin.
niedziela, 22 marca 2026
Kto zaprosił Przemysława Czarnka do Kolbuszowej?
Podobno przyszłego premiera zaprosił do Naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy szef lokalnych struktur PiS – Bogdan Romaniuk. Na próżno jednak szukać go na zdjęciach i nagraniach ze spotkania. Gdzie był?
A gdzie zniknął nagle jego brat — burmistrz Grzegorz Romaniuk oraz przewodniczący Jan Fryc?
Przedtem żadnej takiej imprezy innych partii nie opuszczali. Co siem staneło?
Za to był niezwodny Nasz Jakże Umiłowany Poseł. Nie na spotkaniu, tylko na dawno zaplanowanym urlopie w Kłapówce, którego nie dało się przełożyć. Wygląda na to, że poseł Chmielowiec nagle zapomniał, skąd mu nogi wyrastają.
A co, jeśli pan Czarnek zostanie tym premierem? Jak wtedy pan Zbigniew załatwi pieniądze na sikawki i miksery? No jak?
Wojna maślarzy z harcerzami to jedno, ale szacunek dla własnego elektoratu się przecież należy.
Hitem spotkania był za to ciąg dalszy konfliktu: europoseł Buczek kontra starosta Kardyś.
Na otwarte spotkanie nie chciano wpuścić europosła, więc… wszedł „z buta” i powiedział, co miał do powiedzenia.
kliknij tutaj
Tego nie wytrzymał starosta Kardyś i wylał swoje żale.
kliknij tutaj
To zatkało nawet elokwentnego profesora Czarnka, który oglądał to z otwartą buzią.
Takie lokalne klimaty.
Aby tradycji stało się zadość, była nawet pikieta przeciwko wizycie Przemysława Czarnka, zorganizowana przez miejscowych sympatyków Koalicji Obywatelskiej.
sobota, 21 marca 2026
Zlikwidować Sajdaka
Z braku czegoś lepszego do roboty burmistrz Romaniuk przeanalizował, co robiła przez ostatnie trzy lata straż miejska. Wyszło mu, że niewiele — i że zajmują się głównie zbijaniem bąków, a kosztują, za przeproszeniem w ch...olerę pieniędzy.
Likwidacja ma polegać na tym, że strażników przeniesie się na inne, „odpowiedzialne” stanowiska — i to, jak słyszymy, ma przynieść przeogromne oszczędności a nawet jeszcze więcy.
A my się zastanawiamy: co burmistrz Romaniuk robił przez prawie dwa lata, że tego wszystkiego wcześniej nie zauważył?
Fakt, jeździł na Ukrainę, oraz przebierał się, za Dziadka Mroza, otwierał wiejskie sklepiki i kopał w gałę- to nie miał czasu tym się zająć.
Azaliż.... tak na marginesie — gdyby posłać strażników na sprawdzenie szamb i kanalizacji sanitarnej na Górnej, to samych mandatów i kar nazbierałoby się na milion złotych. Proponujemy sprawdzić w pierwszej kolejności , gdzie robi (i co) przewodniczący Rady Miejskiej oraz wiceburmistrz.
Ażaliż… tyle tylko, że wtedy burmistrz musiałby chyba chodzić z widłami w plecach.
piątek, 20 marca 2026
Granice przyzwoitości po kolbuszowsku — czyli kto tu jeszcze pamięta zasady
Są w życiu samorządowym pewne zasady, które wydają się tak oczywiste, że aż wstyd o nich przypominać. A jednak — patrząc na lokalne realia — wygląda na to, że niektórym trzeba je wypisać dużymi literami, najlepiej na kartonie i powiesić na drzwiach urzędu.
Bo jak inaczej tłumaczyć fakt, że wciąż zdarzają się osoby, które nie widzą nic niestosownego w tym, że radny zatrudnia najbliższą rodzinę w instytucjach zależnych od samorządu. Albo że radny pracuje w fundacji gospodarującej na mieniu gminnym, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.
Przecież to kwestia elementarnego wyczucia. Tego, co kiedyś nazywano „obyczajnością publiczną”.
Podobnie trudno przejść obojętnie obok sytuacji, gdy lokalny przewodnik duchowy zamienia swój profil na Facebooku w tablicę ogłoszeń jednej konkretnej partii. Sympatie ,sympatiami,, ale są granice, których przekroczenie robi więcej szkody niż pożytku — i to wszystkim, niezależnie od poglądów.
A skoro już o granicach mowa — okaleczanie drzew, zostawianie po nich smutnych, bezbronnych kikutów, to kolejny przykład tego, jak łatwo zapomina się, że przestrzeń publiczna to nie prywatny ogródek. Drzewo nie powie, że boli. Ale każdy, kto ma oczy, widzi, że boli.
A teraz crème de la crème lokalnej sceny
W Kolbuszowej szykuje się wydarzenie, które może przyciągnąć więcej ciekawskich niż niejedna sesja rady. Na spotkanie z kandydatem PiS na premiera — jak donoszą lokalne rozmowy — może pojawić się duet, który od miesięcy elektryzuje lokalne media i komentarze mieszkańców.
Z jednej strony starosta Kardyś — postać, która potrafi wywołać burzę jednym zdjęciem, jednym zdaniem, a czasem nawet samą obecnością.
Z drugiej burmistrz Romaniuk — człowiek dialogu, spokoju i miękkiej dyplomacji, który w ostatnich miesiącach stał się niemal symbolem „umiarkowanego tonu” w lokalnej polityce.Robi dokładnie to samo co starosta Kardyś, tyle tylko że w białych rękawiczkach i z uśmiechem na twarzy.
Czy obaj panowie pojawią się na tym samym wydarzeniu?
Czy usiądą obok siebie?
Czy wymienią uścisk dłoni, czy tylko spojrzenia?
Tego nie wiemy. Ale jedno jest pewne:
Warto przyjść i zobaczyć to na własne oczy.
Bo czasem polityka lokalna jest ciekawsza niż ogólnopolska — bardziej ludzka, bardziej emocjonalna, bardziej… kolbuszowska.
P.s. Z cudów Kolegiaty.
Nasz jakże Umiłowany Poseł, zauważył był, że do Naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy przyjedża Pan Czarnek. Na tą okazje podobno zrezygnował nawet z planów urlopowych.
Cuda ,cuda!
czwartek, 19 marca 2026
Ksiądz proboszcz- zaprasza
Księże Proboszczu, dziękujemy za informację o spotkaniu z kandydatem na premiera. Skoro jednak parafia skupia osoby o różnych poglądach, pomyśleliśmy, że może w przyszłości pojawią się też zaproszenia na spotkania z przedstawicielami innych ugrupowań, na przykład Koalicji Obywatelskiej.
List na Berdyczów
Z braku czegoś lepszego do roboty, napisałem do urzędu miejskiego, a konkretnie do mojej ulubionej pani Eli, przez którą nie mogę spać po nocach, a nawet jeszcze więcej.
Wnoszę o natychmiastowe wyjaśnienie podstawy prawnej oraz trybu, w jakim doszło do drastycznego okaleczenia drzewa przedstawionego na zdjęciu. Zakres wykonanych cięć rażąco narusza standardy arborystyczne i może stanowić zniszczenie zieleni w rozumieniu przepisów o ochronie przyrody. Straż pożarna może ingerować w drzewostan wyłącznie w sytuacji bezpośredniego i realnego zagrożenia życia lub mienia, natomiast wykonywanie cięć pielęgnacyjnych wymaga kwalifikacji arborystycznych oraz formalnego zlecenia przez właściwy organ. Żądam wskazania, kto podjął decyzję o takim działaniu, na jakiej podstawie oceniono istnienie zagrożenia oraz czy sporządzono dokumentację fotograficzną i opisową stanu drzewa przed interwencją. W przypadku braku jednoznacznej podstawy prawnej lub braku realnego zagrożenia oczekuję wszczęcia postępowania wyjaśniającego, ustalenia odpowiedzialnych oraz przedstawienia planu działań naprawczych.
Azaliż... wniosek po wielokrotnym odczytaniu (śmichu było co niemiara), został komisyjnie spuszczony do kosza.
środa, 18 marca 2026
Czarnek w Kolbuszowej
Kolbuszowa, odcinek kolejny.
„Maślarze” kontra „harcerze”, a w tle walka o stołek starosty, która zaczyna przypominać coś więcej niż zwykły lokalny spór.
Zbigniew Chmielowiec ogrzewa się w blasku maślarza Mateusza Morawieckiego i po cichu wspiera starostę Kardysia. Nie dlatego, że to wielka przyjaźń, tylko dlatego, że po drugiej stronie stoją Romaniukowie. W tej układance sympatie schodzą na dalszy plan, liczy się to, kto z kim i przeciw komu.
Bogdan Romaniuk zagrał więc inaczej. Stawia na „harcerzy” i robi ruch, który trudno przeoczyć – zaprasza Przemysława Czarnka do Kolbuszowej. Wizyta już w sobotę, więc sygnał idzie w teren: „tu jest nasze zaplecze”.
I w tym wszystkim najbardziej rzuca się w oczy jedno – zwykle bardzo aktywny w mediach społecznościowych Chmielowiec tym razem milczy. Brak wpisów, brak komentarzy, jakby sprawy nie było.
Przypadek? Możliwe.
Ale w Kolbuszowej przypadki jakoś dziwnie często układają się w logiczną całość.
Przepis na katastrofę
W całej tej internetowej młócce ktoś mimochodem rzucił ciekawą informację: na stadionie drzewami zajmowali się leśnicy, a przy starym szpitalu działała straż pożarna.
No i na pierwszy rzut oka wszystko wygląda poważnie. Fachowcy byli? Byli. No to o co chodzi?
Ano może o to, że nie każdy fachowiec jest od wszystkiego.
Leśnik, wiadomo – zawód potrzebny i szanowany. Tyle że leśnik pracuje w lesie. Tam ma zupełnie inne warunki, inne cele i inną „filozofię” pracy. W lesie robi się gospodarkę – wycinki, trzebieże, odnowienia. Drzewo jest częścią większej całości.
A w mieście każde drzewo to osobna historia. Rośnie między chodnikiem a ulicą, obok kabli, budynków i ludzi, którzy niekoniecznie chcą dostać gałęzią w głowę. Tu nie chodzi tylko o to, żeby coś przyciąć albo usunąć, tylko żeby drzewo przeżyło i było bezpieczne.
To już nie jest gospodarka leśna, tylko trochę jak medycyna.
I właśnie od tego są arborzyści. Tacy „lekarze od drzew”. Ocenią, czy drzewo jest stabilne, gdzie można ciąć, a gdzie lepiej nie ruszać, żeby za kilka lat nie było problemu. To nie jest wiedza „z piły”, tylko całkiem konkretna specjalizacja.
Ze strażą pożarną jest podobnie. Nikt nie ma wątpliwości, że to ludzie od zadań specjalnych. Jak się drzewo złamie po wichurze i wisi nad drogą, to właśnie oni robią robotę, której nikt inny nie zrobi tak szybko.
Tylko że to są działania ratunkowe. Tu chodzi o usunięcie zagrożenia, a nie o pielęgnację drzewa na przyszłość.
I teraz pojawia się pytanie – takie całkiem zwyczajne, bez żadnych wielkich oskarżeń.
Czy przy tak ważnym drzewie, jak ten dąb przy starym szpitalu, naprawdę nie warto było podejść do sprawy trochę bardziej… specjalistycznie?
Bo problem w wielu miastach wygląda podobnie. Ktoś coś przytnie, ktoś coś usunie, wszystko „zgodnie z procedurą”, a potem zostaje drzewo, które wygląda gorzej niż przed „pielęgnacją”. Za kilka lat zaczynają się choroby, próchnienie i kończy się tym, że jednak trzeba wyciąć.
I wtedy już nikt nie pamięta, od czego się zaczęło.
Może więc zamiast się przerzucać, kto miał rację, lepiej zadać proste pytanie: czy zrobiono wszystko, żeby to drzewo miało szansę normalnie żyć dalej?
Bo wyciąć albo przyciąć można w jeden dzień.
Ale żeby taki dąb urósł – potrzeba kilkudziesięciu lat.
I tego się już nie da przyspieszyć żadną decyzją urzędową.
Może już czas aby drzewami Naszej Wielgiej Lasowickiej Stolicy, zajęli się fachowcy?
wtorek, 17 marca 2026
Historyczny dąb przy starym szpitalu: okaleczony, ale wciąż do uratowania
To drzewo, straszliwie okaleczone przy pomocy burmistrza Romaniuka, ma nie tylko niezwykłe walory krajobrazowe, podnosząc wartość przyrodniczą centrum naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy, ale także ma przeogromne znaczenie klimatyczne. W znaczącym stopniu obniża koszty ochładzania budynku starego szpitala.
Niewiele osób o tym wie, ale dąb ten został posadzony w 1948 roku, przez dr Stanisława Krzaklewskiego, tuż po jego przybyciu do naszego miasteczka, . Zakupił go od Żyda z Górny – Herśka, który przywiózł furmanką ten piękny okaz z Porąb Kupieńskich.
Był to symboliczny gest podziękowania Matce Boskiej Zielnej, za uratowanie z wojennej pożogi.
Drzewo to ma więc także niezwykłą wartość historyczną i zasługuje na to, aby zostać uznane za pomnik przyrody, a nie skończyć w kominku burmistrza.+
Dlatego w czynie społecznym, z sympatykami bloga , napisaliśmy wniosek do rady miejskiej w tej sprawie.
WNIOSEK
o objęcie ochroną prawną drzewa poprzez ustanowienie pomnikiem przyrody
Zwracam się z uprzejmą, lecz stanowczą prośbą do Rady Miejskiej w Kolbuszowej o podjęcie działań zmierzających do objęcia ochroną prawną okazałego drzewa – dębu rosnącego w centrum Kolbuszowej, w pobliżu budynku „starego szpitala” przy ul. Kolejowej 2 w Kolbuszowej – poprzez ustanowienie go pomnikiem przyrody.
Przedmiotowy dąb jest wyjątkowym okazem przyrodniczym, którego wiek można szacować na blisko sto lat. Należy on do najcenniejszych elementów zieleni w tej części miasta. Drzewo to posiada nie tylko wysoką wartość krajobrazową, podnosząc estetykę przestrzeni publicznej i charakter historycznego centrum Kolbuszowej, ale pełni także niezwykle ważną funkcję ekologiczną. Jego rozłożysta korona naturalnie zacienia teren i w zauważalny sposób obniża temperaturę otoczenia, co ma szczególne znaczenie w dobie coraz częstszych fal upałów. Duże drzewa w przestrzeni miejskiej działają jak naturalne „klimatyzatory”, poprawiają jakość powietrza oraz komfort życia mieszkańców.
Warto również podkreślić wyjątkową wartość historyczną tego drzewa. Z przekazów lokalnych wynika, że zostało posadzone w 1948 roku przez dr. Stanisława Krzaklewskiego – lekarza wielce zasłużonego dla naszego miasteczka, który po przybyciu do Kolbuszowej poświęcił swoją wiedzę i pracę służbie mieszkańcom. Posadzenie tego drzewa było symbolicznym gestem zakorzenienia się w nowym miejscu i budowania powojennej wspólnoty lokalnej.
Sadzonka została zakupiona od Herśka – mieszkańca Kolbuszowej Górnej, postaci znanej w lokalnych opowieściach i wspomnieniach starszych mieszkańców, swoistej legendy tej okolicy. To właśnie on przywiózł furmanką młody dąb z Porąb Kupieńskich i aktywnie pomagał przy jego posadzeniu. W ten sposób drzewo to stało się nie tylko elementem przyrody, lecz także żywym świadkiem historii Kolbuszowej i pamięci o ludziach, którzy współtworzyli nasze miasto.
Warto uświadomić sobie, że drzewo to rosło i rozwijało się przez niemal całe powojenne dzieje Kolbuszowej. Było świadkiem zmian pokoleniowych, przemian społecznych i historii miejsca, przy którym stoi do dziś. Takich świadków historii nie można zastąpić nowymi nasadzeniami – ich wartość powstaje przez dziesięciolecia.
Zgodnie z art. 40 ust. 1 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz.U. z późn. zm.), pomnikami przyrody mogą być pojedyncze twory przyrody żywej o szczególnej wartości przyrodniczej, naukowej, kulturowej, historycznej lub krajobrazowej, wyróżniające się indywidualnymi cechami wśród innych tworów przyrody.
Jednocześnie art. 44 ust. 1 tej ustawy stanowi, że ustanowienie pomnika przyrody następuje w drodze uchwały rady gminy, co oznacza, że Rada Miejska w Kolbuszowej posiada pełne kompetencje do objęcia tego drzewa należytą ochroną.
Podkreślić należy również, że zgodnie z zasadami ochrony środowiska oraz dobrymi praktykami gospodarowania zielenią miejską, stare i okazałe drzewa powinny być traktowane jako dobro wspólne lokalnej społeczności. Ich utrata jest nieodwracalna – żadne nowe nasadzenie nie jest w stanie zastąpić w krótkim czasie drzewa, które rosło przez blisko stulecie i przez tyle lat kształtowało krajobraz naszego miasta.
Dlatego też zwracam się do Wysokiej Rady o potraktowanie niniejszego wniosku nie tylko jako formalnej procedury administracyjnej, lecz także jako wyrazu troski mieszkańców o zachowanie dziedzictwa przyrodniczego i historycznego Kolbuszowej.
Klauzula społeczna
Niniejszy wniosek składam w przekonaniu, że zachowanie tego drzewa leży w interesie całej wspólnoty samorządowej. Dąb ten jest częścią krajobrazu naszego miasta, elementem pamięci lokalnej oraz symbolem ciągłości pokoleń mieszkańców Kolbuszowej. Jego ochrona będzie czytelnym sygnałem, że samorząd miasta potrafi łączyć rozwój przestrzeni miejskiej z poszanowaniem przyrody i historii miejsca.
Wniosek proceduralny
Uprzejmie wnoszę również o wprowadzenie niniejszej sprawy do porządku obrad najbliższej sesji Rady Miejskiej w Kolbuszowej, tak aby radni mogli zapoznać się z argumentami i podjąć stosowne działania zmierzające do objęcia drzewa ochroną prawną.
Wnioski końcowe
W związku z powyższym wnoszę o:
Przeprowadzenie oględzin oraz oceny dendrologicznej drzewa przez właściwych specjalistów.
Wstrzymanie wszelkich działań mogących prowadzić do dalszego uszkodzenia lub usunięcia drzewa do czasu zakończenia procedury.
Podjęcie przez Radę Miejską w Kolbuszowej uchwały o ustanowieniu przedmiotowego dębu pomnikiem przyrody.
Ochrona tego drzewa będzie wyrazem szacunku dla historii naszego miasta, odpowiedzialności za środowisko naturalne oraz troski o jakość życia obecnych i przyszłych pokoleń mieszkańców Kolbuszowej.
poniedziałek, 16 marca 2026
Ratujmy co się da
Burmistrz Grzegorza Romanik jest jeszcze gorszy od swojego poprzednika Jana Zuby.
Mieszkańcy cieszą się bezbrzeżnie, że uratowano jedno drzewo, tymczasem po drugiej stronie Naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy....
Taka sytuacja....
Ciekawe kto złożył wniosek o okaleczenie w ten sposób tego ponad stuletniego dęba, kto to zatwierdził, kto i na jakiej podstawie wykonał i kto i ile zapłacił?
Azaliż... tu podpowiadamy, że wiceburmistrz Krzysztof Wójcicki przejeżdża koło tego drzewa przynajmniej 2 razy dziennie- może się zainteresuje?
A może radna Katarzyna (pro bono publico ) zostanie adwokatem tego drzewa?
Niedługo będzie tu pustynia...
niedziela, 15 marca 2026
Czy na każdym festynie potrzebujemy „Świętej Trójcy”?
W naszej gminie (liczącej, przypomnijmy, 20 tysięcy mieszkańców) utarł się pewien specyficzny rytuał. Nieważne, czy to otwarcie nowej za miliony złotych, czy kameralne spotkanie przy herbacie w świetlicy wiejskiej – na zdjęciach i przy mikrofonie niemal zawsze widzimy ten sam zestaw osób. Burmistrz Grzegorz Romaniuk, zastępca Krzysztof Wójcicki oraz przewodniczący rady Jan Fryc.
Wielu mieszkańców zadaje sobie pytanie: czy to ma sens? Czy na każdej, nawet najmniejszej imprezie, potrzebujemy pełnej reprezentacji najwyższych władz?
Szacunek czy „gminny celebrytyzm”?
Z jednej strony obecność włodarzy jest miła. Dla organizatorów to sygnał: „wasza praca jest ważna”. Miło jest uścisnąć dłoń burmistrza Romaniuka czy zamienić słowo z przewodniczącym Frycem. Buduje to poczucie, że władza jest blisko ludzi, dosłownie „na wyciągnięcie ręki”.
Z drugiej strony – czy obecność całej trójki naraz na „byle jakich” wydarzeniach nie jest lekką przesadą?
Kiedy ilość przechodzi w... kampanię?
Zarządzanie 20-tysięczną gminą to ogrom pracy administracyjnej. Przygotowywanie wniosków o dotacje, nadzorowanie remontów, spotkania z inwestorami – to dzieje się w zaciszu gabinetów. Jeśli nasi liderzy: Romaniuk, Wójcicki i Fryc, spędzają każdy weekend i wiele popołudni na przecinaniu wstęg w komplecie, rodzą się dwa ryzyka:
Efektywność: Kiedy mają czas na realne zarządzanie i odpoczynek, by podejmować trzeźwe decyzje?
Przerost formy nad treścią: Trzech najważniejszych ludzi w gminie na małym turnieju warcabowym wygląda bardziej jak permanentna kampania wyborcza niż realna potrzeba urzędowa.
Jak to robią inni?
W wielu nowoczesnych samorządach stosuje się zasadę delegacji. Na najważniejsze uroczystości idzie Burmistrz. Na tematyczne spotkania społeczne – Zastępca Wójcicki. Na sesje jubileuszowe czy wydarzenia związane ściśle z radą – Przewodniczący Fryc. Dzięki temu władza jest obecna wszędzie, ale nikt nie odnosi wrażenia, że „jest ich za dużo”.
Pytanie do Was
A jakie jest Wasze zdanie? Czy cieszy Was widok kompletu władz na każdej imprezie, bo czujecie się wtedy ważni jako mieszkańcy? A może wolelibyście, aby panowie rzadziej bywali na salonach, a częściej skupiali się na pracy w urzędzie, zostawiając reprezentowanie gminy radnym z danego okręgu?
Dajcie znać w komentarzach!



