wtorek, 30 czerwca 2026

Komisja Zdrowia czy spotkanie polityczne?

 





Tylko jedność może nas uratować.


Cool!


Azaliż... tak się zastanawiamy....skoro na posiedzenie Komisji Zdrowia zaproszono jednego posła, który zabrał głos również w sprawie referendum, to nasuwa się proste pytanie: dlaczego nie zaproszono także parlamentarzystów z innych ugrupowań?

Jeśli miała to być merytoryczna debata o przyszłości ochrony zdrowia w powiecie, to chyba warto wysłuchać różnych głosów. A jeśli to spotkanie było wyłącznie z wybranym politykiem, to dobrze byłoby mieszkańcom wyjaśnić, według jakiego klucza dobierano gości i co to ma wspólnego z jednością?



poniedziałek, 29 czerwca 2026

Po co burmistrz i przewodniczący rady pojechali na Słowację?

Dziecięcy zespół ludowy z naszej gminy został zaproszony na festiwal organizowany z okazji dni niewielkiego słowackiego miasteczka. To świetna okazja do promocji młodych artystów i zdobywania doświadczeń.

Pojawia się jednak pytanie: jaki był cel wyjazdu burmistrza oraz przewodniczącego Rady Miejskiej?




Nie jest to miasto partnerskie Kolbuszowej. Nie podpisywano żadnych umów o współpracy, nie ogłoszono nowych projektów transgranicznych ani inwestycji. Jeżeli wyjazd miał charakter reprezentacyjny, warto wyjaśnić mieszkańcom, jakie konkretne korzyści przyniesie gminie.

Czy obecność dwóch najważniejszych przedstawicieli samorządu była niezbędna? Jakie były koszty delegacji – przejazdu, noclegów i diet? Czy nie wystarczyłaby obecność opiekunów zespołu ? Przecież mógłby pojechać tylko Andrzej Promotor ,jako przyszły dyrektor MDK? Niechby przyzwyczajał się do imprez kulturalnych.

Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jaki był cel tego wyjazdu i jakie efekty przyniesie on dla gminy. Transparentność w wydatkowaniu publicznych pieniędzy nie powinna nikogo dziwić.


Azaliż...
całkiem nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wieczorem, na zakończenie imprezy, nasi włodarze zdobyli pierwsze miejsce w konkursie na najlepszą stylizację w kategorii „Stary, ale jary”. Gratulujemy kolejnego sukcesu na arenie międzynarodowej.










































niedziela, 28 czerwca 2026

Referendum za odwołaniem rady powiatu- co dalej

 Organizatorom referendum za odwołaniem Rady Powiatu i Starosty Kolbuszowskiego udało się zebrać wymaganą liczbę podpisów. To oznacza, że pierwszy i najtrudniejszy etap został zakończony sukcesem.

Gratulacje należą się wszystkim osobom, które poświęciły swój czas na zbieranie podpisów, a w szczególności wolontariuszom spoza powiatu. Niezależnie od poglądów politycznych, sama obywatelska aktywność zasługuje na uznanie.

Teraz dokumenty trafią do komisarza wyborczego, który sprawdzi poprawność zebranych podpisów. Jeśli wszystko będzie zgodne z przepisami, wyznaczy termin referendum. Głosowanie powinno odbyć się w ciągu około 50 dni od wydania stosownego postanowienia.

Największym wyzwaniem nie będzie jednak samo głosowanie, lecz frekwencja. Aby referendum było ważne, do urn musi pójść około 30% uprawnionych mieszkańców, czyli mniej więcej 15 tysięcy osób.

To bardzo wysoki próg. Dodatkowo referendum prawdopodobnie odbędzie się pod koniec wakacji, kiedy wielu mieszkańców będzie przebywać na urlopach. To może znacząco obniżyć frekwencję.

Nie można też zapominać, że obecne władze powiatu dysponują znacznie większymi możliwościami prowadzenia działań informacyjnych i promocyjnych. Od miesięcy aktywnie z nich korzystają, dlatego doprowadzenie do odwołania rady i starosty będzie zadaniem niezwykle trudnym, być może nawet niewykonalnym.

Każde udane referendum odwoławcze opiera się zazwyczaj na dwóch filarach. Pierwszy to powszechne przekonanie, że obecna władza całkowicie zawiodła i dalsze jej funkcjonowanie jest nie do zaakceptowania. Drugi to wiarygodna alternatywa – grupa ludzi, która potrafi przekonać mieszkańców, że zrobi to po prostu lepiej.

Moim zdaniem w Kolbuszowej nie widać dziś w pełni żadnego z tych dwóch elementów. Rada Powiatu ma swoje słabości, zdarzają się kontrowersje, decyzje budzące sprzeciw czy dyskusje wokół finansów i funkcjonowania szpitala. Jednocześnie trudno powiedzieć, że na horyzoncie czeka już gotowy zespół ludzi z wyraźnym programem i wizją rozwoju powiatu.

Dlatego, gdybym miał przekonywać mieszkańców do udziału w referendum, nie opierałbym przekazu wyłącznie na krytyce obecnych władz. Powiedziałbym uczciwie: obecny starosta i rada nie są idealni, ale nie odbiegają znacząco od średniej krajowej samorządów. Oczywiście zawsze można rządzić lepiej, lecz być może prawdziwa stawka jest dziś znacznie większa.

W przyszłym roku odbędą się wybory parlamentarne. Coraz więcej osób ma poczucie zmęczenia wieloletnim sporem dwóch największych ugrupowań politycznych, który od ponad trzech dekad dominuje na polskiej scenie politycznej. Referendum mogłoby stać się początkiem budowy nowego środowiska obywatelskiego – ludzi, którzy chcą działać oddolnie, ponad dotychczasowymi podziałami i stworzyć alternatywę dla obecnego układu politycznego.

Taki przekaz miałby szansę zainteresować przede wszystkim ludzi młodych, ale również wielu mieszkańców w średnim wieku, którzy chcieliby większego wpływu na sprawy publiczne. Nawet jeśli referendum nie zakończyłoby się odwołaniem władz powiatu, mogłoby stać się początkiem budowy trwałych struktur społecznych i politycznych. Struktury, które z czasem mogłyby realnie wpływać nie tylko na gminę i powiat, ale również na życie publiczne w całym kraju.

Azaliż.... być może  to jest właśnie najważniejsza stawka tego referendum.





piątek, 26 czerwca 2026

Burmistrz Romaniuk leje wodę

 

T


tak  jakoś sucho siem zrobiło ostatnio. Przejął się tym burmistrz Grzegorz Romaniuk i zaapelował o racjonalne gospodarowanie wodą.



Wzruszyliśmy się niesamowicie tą troską naszego włodarza.

Azaliż... nie przejęli się tym zbytnio pracownicy fundacji i lali wczoraj wodę z armatek wodnych na płytę boiska.

Najwyraźniej są różne kategorie oszczędzania wody. Jedni mają zakręcać krany, a inni mogą odkręcać armatki.




czwartek, 25 czerwca 2026

Powiat Kobuszowski bez długów? Nie do końca tak to wygląda

 Przewodniczący Rady Powiatu ogłosił właśnie wielki sukces. Zadłużenie Powiatu Kolbuszowskiego ma na koniec roku wynieść zaledwie 2,42 proc. dochodów. Wynik rzeczywiście niski i trudno z tym dyskutować.

więcej- kliknij tutaj


Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy z jednej liczby próbuje się wyciągnąć wniosek, że wszystko działa idealnie, a wszelka krytyka władz powiatu jest niezrozumiała.

Bo niski dług nie zawsze oznacza to samo co dobre zarządzanie.

Gospodarz, który nie bierze kredytu, może być wzorem rozsądku. Może też odkładać remont dachu tak długo, aż zacznie mu kapać na głowę. Sam fakt braku zadłużenia niewiele mówi. Liczy się jeszcze to, co za tym stoi.

W komunikacie zabrakło odpowiedzi na kilka podstawowych pytań.

 Jak wygląda sytuacja szpitala? Jakie są perspektywy demograficzne powiatu? Czy mieszkańcy są zadowoleni ze stanu dróg? Jak wygląda dostępność usług publicznych? Jakie problemy udało się rozwiązać, a jakie nadal czekają na swoją kolej?


Zamiast tego otrzymaliśmy głównie peany na cześć władz i sugestię, że skoro finanse są dobre, to referendum jest pomysłem niezrozumiałym.

Tymczasem mieszkańcy mają prawo oceniać samorząd nie tylko przez pryzmat wskaźników finansowych. Referendum nie musi dotyczyć zadłużenia. Może być wyrazem niezadowolenia ze sposobu zarządzania, jakości usług publicznych, polityki kadrowej czy kierunku rozwoju powiatu.

Jest jeszcze jedna kwestia, o której jakoś dziwnie się nie mówi.

Od wielu lat gminy z terenu powiatu dokładają się do różnych inwestycji powiatowych. Finansują remonty dróg, wspierają zadania realizowane przez starostwo i pomagają spinać budżety inwestycyjne. Oczywiście jest to zgodne z prawem i powszechnie stosowane. Warto jednak pamiętać, że część sukcesu finansowego powiatu została zbudowana również dzięki pieniądzom pochodzącym z budżetów gmin.

Ciekawym ćwiczeniem byłoby policzenie, jak wyglądałby dzisiejszy wskaźnik zadłużenia, gdyby przez ostatnie dziesięć lat Powiat Kolbuszowski musiał samodzielnie sfinansować wszystkie inwestycje wspierane przez samorządy gminne. Ile wyniosłoby wtedy zadłużenie? Nadal 2,42 proc.? A może kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt procent?

Tego już z komunikatu się nie dowiemy.

Nie zmienia to faktu, że niski poziom zadłużenia jest pozytywną informacją. Problem w tym, że przedstawianie go jako ostatecznego dowodu na doskonałość zarządzania jest zwyczajnie przesadą.

Finanse samorządu są ważne. Ale samorząd nie istnieje po to, aby mieć jak najniższy dług. Samorząd istnieje po to, aby rozwiązywać problemy mieszkańców. I właśnie z tego powinien być przede wszystkim rozliczany.



środa, 24 czerwca 2026

Towarzysze odeszli, system został

 Aliści… kilka ostatnich wpisów na blogu to kolejne przypomnienie, że neokomunizm pozostał i nigdzie się nie wybiera. Najciekawsze jest jednak to, że większość mieszkańców nawet nie zdaje sobie sprawy, jak wiele jego mechanizmów nadal działa wokół nas.

wtorek, 23 czerwca 2026

Robot za miliony w Kolbuszowej. Inwestycja przyszłości czy kosztowny eksperyment?

 Inwestycja w robota da Vinci w Kolbuszowej to gra o wysoką stawkę.

Zakup ze środków zewnętrznych na pierwszy rzut oka wydaje się świetnym pomysłem – skoro można dostać dofinansowanie, warto z niego skorzystać. Schody zaczynają się później.

Po zakończeniu gwarancji roczny kontrakt serwisowy może kosztować setki tysięcy złotych. Do tego dochodzą specjalistyczne instrumenty robota, które mają ograniczoną liczbę użyć i po jej przekroczeniu są blokowane przez system. Koszt narzędzi przypadających na jeden zabieg liczony jest często w tysiącach złotych.

Problem polega na tym, że podobne roboty funkcjonują już m.in. w Rzeszowie i Brzozowie. Ośrodki te dysponują również szerszym zapleczem diagnostycznym i onkologicznym, w tym możliwością prowadzenia leczenia skojarzonego z chemioterapią czy radioterapią. Część pacjentów może więc wybierać właśnie takie placówki.

Scenariusz optymistyczny: oddział staje się wyspecjalizowanym centrum zabiegowym, przyciąga pacjentów spoza regionu i wykonuje na tyle dużo operacji, że inwestycja zaczyna się bilansować.

Scenariusz pesymistyczny: koszty serwisu, materiałów eksploatacyjnych oraz konkurencja ze strony większych szpitali sprawiają, że liczba zabiegów okazuje się zbyt mała, aby pokryć wydatki związane z utrzymaniem robota.

Problem z robotem da Vinci jest taki, że nie wszystkie operacje prostaty wykonuje się robotem. Wykorzystuje się głównie go głownie do radykalnej prostatektomii przy raku.

Jeżeli przyjąć 50–70 operacji raka prostaty rocznie dla 60 tys. mieszkańców, to sam powiat kolbuszowski nie wygeneruje wystarczającej liczby pacjentów, aby utrzymać wyspecjalizowany program robotyczny

Czy ktoś w Zarządzie Powiatu Kolbuszowskiego policzył różne warianty funkcjonowania takiego oddziału? Czy powstał biznesplan uwzględniający koszty eksploatacji przez najbliższe lata?

Azaliż...
czy na początek nie warto było skupić się na poprawie funkcjonowania SOR-u i organizacji podstawowych świadczeń, zanim powiat wejdzie w tak kosztowny projekt?

Co z tego mamy — my, mieszkańcy powiatu kolbuszowskiego?Czy inwestycja nie ograniczy środków na SOR, internę, rehabilitację czy diagnostykę, z których korzysta znacznie więcej mieszkańców?





poniedziałek, 22 czerwca 2026

Czy w kolbuszowskim szpitalu jest salonik dla VIP?



 Od kilku lat jestem stałym bywalcem miejscowej lecznicy, przychodni i różnych gabinetów lekarskich. Głównie nie ze swoimi problemami. Człowiek swoje odczeka, to i posłucha.

W poczekalniach przewija się cały przekrój społeczeństwa. Emeryci, rodzice z dziećmi, pracownicy, oraz drobni przedsiębiorcy jednoosobowej działalności gospodarczej.
Taka lokalna giełda informacji: kto, gdzie, kiedy, za ile i do którego specjalisty warto sprzedać nerkę, żeby się dostać szybciej.



Azaliż… jest jednak pewna zagadka. Przez te wszystkie lata ani razu nie spotkałem w kolejkach naszego starosty, burmistrza, posła ani całkiem pokaźnej grupy miejscowych samorządowców i członków ich rodzin.

I teraz się zastanawiam. Albo są okazami zdrowia i powinni zostać objęci ochroną gatunkową, albo leczą się wyłącznie prywatnie, albo mają jakiś tajny portal do służby zdrowia, o którym zwykłym śmiertelnikom nikt nie powiedział.

Bo przecież nie uwierzę, że istnieją dwa systemy. Jeden dla mieszkańców i drugi dla ważniejszych mieszkańców.







niedziela, 21 czerwca 2026

Czy burmistrz Grzegorz Romaniuk odda order?

 Burmistrz Grzegorz Romaniuk jest jedynym(?) mieszkańcem naszego powiatu odznaczonym przez  władze wojskowe Ukrainy "prestiżowym odznaczeniem".
Co to za order i kto i za co mu go dał?

Sprawdziliśmy, co i jak, i okazuje się,  Ze Pan Grzegorz został nagrodzony przez wojskowe władze ośrodka szkoleniowego w Samborze imienia.... Piotra Konaszewicza-Sąhajdacznego.

Nie, nie, to żaden (co za szczęście) banderowiec.
Hetman Piotr Konaszewicz-Sahajdaczny (ukr. Петро Конашевич-Сагайдачний) to jedna z najważniejszych i najbardziej fascynujących postaci w historii XVII-wiecznej Polski i Kozaczyzny, a także kluczowy sojusznik Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Czyli ... można znaleźć bohaterów, którzy nie mordowali Polaków, a nawet jeszcze więcy- uratowali nam  tyłek pod Chocimiem.

Swoją drogą, Ukraińcy wcale się nie wysilili i  w nagrodę za pomoc dali odznakę, jaką zwykle się dostaje po ukończeniu kursów w tym ośrodku. Jest  ich tysiące i można je nabyć w internecie za niewygórowaną kwotę.




Azaliż...  nie szanują nas. Mówimy im, co nas boli, rani. Mówimy im nie róbcie tego, bo taką mamy wrażliwość.
Pomagamy wam więcej niż powinniśmy, żebyście nie przegrali.

To, co teraz zrobił Żeleński i władze Ukrainy, to brak szacunku. Tu nie ma się więc co bawić w odbieranie i oddawanie odznaczeń i orderów. Trzeba po prostu bezwzględnie  realizować nasze narodowe interesy. Dotychczasowa polityka oparta na emocjach i niesieniu pomocy bez stawiania twardych warunków wyczerpała się. Polskie władze powinny zacząć traktować relacje z Ukrainą w sposób dojrzały, pragmatyczny i – jeśli to konieczne – transakcyjny.
Dlatego też, powinniśmy przemyśleć i na nowo układać nasze stosunki z miastami partnerskimi na poziomie samorządu.

Naszym zdaniem, burmistrz Romaniuk powinien zdać relację z tego, co  na Ukrainie robi, co zamierza zrobić i  jakie mamy mieć z tego realne korzyści?     

  


sobota, 20 czerwca 2026

Frajerów coraz mniej

 Z bólem serca przeczytaliśmy na stronie ratusza, że zostały odwołane konkursy "Psalmów Dawidowych" - czy jakosik tak.


Okazuje się, że organizatorem  wojewódzkiego konkursu jest.... dział promocji urzędu miejskiego Naszej Wielgiej Lasowiackiej stolicy.Zapewne kierował tym osobiście gościu, który przymierza  się już do stołka dyrektora MDK.
Cool!


Ślipnęliśmy w regulamin i gówna nagrodą w konkursie jest... dyplom. Dodatkowo uczestnicy (oraz ich opiekunowie) muszą (w domyśle) sami ponosić koszty  dojazdu i zakwaterowania.
Nic więc dziwnego, że do wojewódzkiego konkursu nikt się nie zgłosił.
Frajerów coraz mniej.

więcej- kliknij tutaj
Warto przeczytać, bo to gniot wyjątkowej klasy.


Azaliż.... czyżby wszystka  kasa na promocję poszła na.... piłkę kopaną? Naprawdę?
Swoją drogą, nie jest to najlepsza promocja naszego miasteczka. Niby nic wielkiego, ale jednak… wstyd.


piątek, 19 czerwca 2026

Wyniki błyskawicznej ankiety burmistrza Romaniuka

Spływają już pierwsze ankiety, na temat tego czego nasi seniorzy oczekują, pragną i w ogóle.

Po pierwsze — co nie jest chyba żadną niespodzianką — festynów, gdzie można  zatańczyć, wypić i za.... bawić.






Po drugie, starsi mieszkańcy oczekują większej liczby turniejów (z  nagrodami) z wiedzy ogólnej.





Po trzecie — i to jest główny punkt programu — chcą wczesnych wysokich emerytur z możliwością dorabiania.



czwartek, 18 czerwca 2026

Gdzie burmistrz Romaniuk siem śpieszy?




Burmistrz Romaniuk ogłosił był wczoraj ankietę, aby dowiedzieć się, czego mieszkańcy od niego oczekują w ramach czegosik tam.
Temat poważny i ważny, więc na wypełnienie tego jakże istotnego dokumentu dał nam całe... cztery dni. Ankieta ma być gotowa już w niedzielę po sumie. Najwyraźniej poznanie potrzeb mieszkańców to sprawa bardzo poważna, której nie warto zbytnio przeciągać.




Co to kuźwa jest?

Wrzuciliśmy to do AI która to to zanalizowała  i jej diagnoza jest druzgocąca dla tego dokumentu i kolbuszowskich urzędników.




Taka reorganizacja to proces, do którego trzeba się solidnie przygotować i który trwa  2-3 lata.
Burmistrz Romaniuk ze swoim następcą Wójcickim chcą to zrobić w 6 miesięcy.

Czyżby przed wyborami parlamentarnymi, chciano na stołki powstawiać swoich pociotków?
Bo jaki może być inny cel tego pośpiechu?
Na odpowiedzi czekamy w komentarzach.

środa, 17 czerwca 2026

Pamięć czy polityka? A gdzie w tym wszystkim miejsce dla ofiar Wołynia?

 Rozumiemy, że nasi sąsiedzi budują swoją współczesną tożsamość państwową  na postaciach związanych z UPA i Banderą. To ich wewnętrzna sprawa i ich sposób patrzenia na własną historię. Każdy naród ma prawo tworzyć własną narrację, nawet jeśli dla innych jest ona trudna do zaakceptowania.

Ale jest też druga strona medalu.

Czy w imię bieżącej polityki, dobrych relacji i dyplomatycznych uśmiechów my, jako Polacy, mamy zapomnieć o własnych ofiarach? O tysiącach kobiet, dzieci i starców zamordowanych tylko dlatego, że byli Polakami?

To nie jest pytanie o zemstę. To nie jest pytanie o odpowiedzialność współczesnych Ukraińców za zbrodnie sprzed ponad osiemdziesięciu lat. To jest pytanie o pamięć i szacunek dla własnej historii.

Za chwilę przypada kolejna rocznica Rzezi Wołyńskiej. W całej Polsce odbędą się uroczystości, msze, składanie kwiatów i chwile zadumy. Ludzie będą wspominać swoich bliskich, których groby często do dziś pozostają nieoznaczone.

A jak będzie u nas, w Kolbuszowej?

Czy nasze władze znajdą chwilę, by oddać hołd ofiarom? Czy zapłonie symboliczny znicz? Czy usłyszymy kilka słów o tragicznych losach naszych rodaków? A może, jak to często bywa, temat okaże się niewygodny i zostanie przemilczany?

Nie chodzi o podsycanie niechęci między narodami. Pojednanie ma sens tylko wtedy, gdy opiera się na prawdzie. Trudno budować dobre relacje, udając, że bolesnych kart historii nie było.

Pamięć o ofiarach Wołynia nie jest wymierzona przeciwko komukolwiek. Jest naszym obowiązkiem wobec tych, którzy nie mieli szansy opowiedzieć swojej historii.

Dlatego warto dziś zapytać nie tylko o wielką politykę, ale i o nasze lokalne podwórko.

Jak Kolbuszowa, burmistrz Romaniuk, starosta Kardyś zamierzają uczcić pamięć ofiar Rzezi Wołyńskiej? Czy będą oficjalne uroczystości, modlitwa, złożenie kwiatów? A może mieszkańcy sami będą musieli zadbać o to, by pamięć o tej tragedii nie zgasła?

Bo naród, który zapomina o swoich ofiarach, z czasem zaczyna zapominać także o własnej historii. A pamięć nie musi dzielić – może być po prostu wyrazem szacunku dla tych, którzy zginęli.

Burmistrz Gminy Kolbuszowa
Grzegorz Romaniuk
ul. Obrońców Pokoju 21
36-100 Kolbuszowa

WNIOSEK O UDOSTĘPNIENIE INFORMACJI PUBLICZNEJ

Na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001 r. (Dz.U. 2001 nr 112 poz. 1198 z późn. zm.), zwracam się z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej w następującym zakresie:

Czy Gmina Kolbuszowa planuje włączenie jednostek oświatowych (szkół podstawowych i ponadpodstawowych prowadzonych przez gminę) w obchody przypadającego 11 lipca Narodowego Dnia Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA, a jeżeli tak – w jakiej formie będą one realizowane (w szczególności: lekcje historii lub godziny wychowawcze, apele szkolne, minuty ciszy, gazetki i materiały edukacyjne, wystawy lub inne działania upamiętniające), oraz czy Gmina przekazała lub planuje przekazać szkołom jakiekolwiek wytyczne lub rekomendacje w tym zakresie?

Proszę również o informację:

Czy planowane są oficjalne uroczystości gminne związane z tą rocznicą?
Jeśli tak – w jakiej formie i w jakim miejscu się odbędą?
Które jednostki organizacyjne Gminy są odpowiedzialne za ich przygotowanie?
Czy przewidziano udział przedstawicieli władz samorządowych?
Czy Gmina przewiduje działania informacyjne skierowane do mieszkańców w związku z tą rocznicą?
Jeżeli Gmina nie planuje żadnych działań upamiętniających – proszę o wskazanie przyczyny.






Pamięć

Nie pytaj

czy pamięć jest wygodna

wygodne są tylko krzesła
na których siedzą urzędnicy
i milczą

kamień nie prowadzi polityki

krzyż nie układa sojuszy

świeca nie pyta
jakiej narodowości
był człowiek
którego imię
zgubił popiół

mówią

trzeba patrzeć naprzód

to słuszna rada

ale człowiek
który idzie przed siebie
i nie ogląda się za zmarłymi

prędzej czy później
zgubi także żywych

nie żądajmy zemsty

to zajęcie dla gniewu

nie żądajmy zapomnienia

to zajęcie dla tchórzy

wystarczy

w lipcowy wieczór

zapalić mały płomień

i powiedzieć

byli

mieli swoje domy
swoje pola
swoje dzieci

i zostali zabici

a skoro znamy ich los

od tej chwili

część ciężaru
spoczywa także
na naszych ramionach.

wtorek, 16 czerwca 2026

Solidarność a pamięć. Trudne pytania o partnerstwo Kolbuszowej ze Starym Samborem

 Współczesny świat rzadko stawia przed nami sytuacje czarno-białe. Przekonujemy się o tym za każdym razem, gdy ludzka solidarność i chęć niesienia pomocy w obliczu wojny zderzają się z bolesną, wciąż nieprzepracowaną historią. Temat ten wraca do nas, mieszkańców Podkarpacia, w sposób szczególny za sprawą oficjalnej współpracy naszej gminy z ukraińskim Starym Samborem.


Od wybuchu pełnoskalowego konfliktu na Ukrainie, burmistrz Grzegorz Romaniuk regularnie koordynuje i osobiście transportuje pomoc humanitarną dla tamtejszej społeczności. To postawa godna szacunku – niesienie wsparcia potrzebującym, szpitalom czy uchodźcom jest wyrazem naszego podstawowego, ludzkiego obowiązku. Sukcesem było także podpisanie w 2023 roku trójstronnej
Karty Przyjaźni między Kolbuszową, Starym Samborem a francuskim Ploërmel.

Jednak budowanie mostów wymaga mocnych fundamentów, a jednym z nich jest wzajemny szacunek dla narodowej wrażliwości. W tym miejscu pojawia się zgrzyt, obok którego trudno przejść obojętnie. Stary Sambor jest miejscem, w którym jedna z głównych arterii miasta nosi imię Stepana Bandery – postaci, której ideologia w polskiej pamięci historycznej jednoznacznie wiąże się z tragicznymi wydarzeniami rzezi wołyńskiej.

Jak w tej sytuacji zachować równowagę między wielkim sercem a wiernością prawdzie historycznej? Jako mieszkańcy i obserwatorzy życia publicznego, chcielibyśmy poznać perspektywę naszych władz. Oto kilka pytań o stosunek, obecne działania i plany na przyszłość, które warto postawić w przestrzeni publicznej:
 Panie Burmistrzu, jak z Pana perspektywy wygląda godzenie tak intensywnej, potrzebnej pomocy humanitarnej z faktem, że w przestrzeni publicznej naszego partnera wciąż obecne są symbole budzące w Polsce tak głęboki i uzasadniony ból? Czy uważa Pan, że na poziomie samorządowym jest przestrzeń, by o tym otwarcie rozmawiać?
 Co w tej sprawie dzieje się dzisiaj?

 Czy podczas Pana dotychczasowych wizyt na Ukrainie i spotkań z władzami Starego Sambora temat polskiej wrażliwości historycznej oraz oczekiwań naszych mieszkańców był w ogóle poruszany? Jeśli tak, to z jakim odbiorem spotykają się te sygnały ze strony ukraińskich partnerów?
 Jakie mamy plany na przyszłość?

 Karta Przyjaźni z założenia ma zbliżać nasze społeczności. Czy w planach dalszej współpracy zakłada Pan inicjatywy – np. wspólne panele historyczne, wymiany młodzieży lub promowanie postaci łączących oba narody (jak choćby wspólna walka z bolszewikami w 1920 roku) – które pozwoliłyby partnerom ze Starego Sambora lepiej zrozumieć polski punkt widzenia? Jak zamierzamy dbać o to, by nasza pomoc szła w parze z elementarnym szacunkiem dla prawdy historycznej?

Pomaganie w czasie wojny jest sprawą bezdyskusyjną. Jednak mądre partnerstwo to takie, w którym stać nas na trudne rozmowy. Mamy nadzieję, że Kolbuszowa, jako silny i zaangażowany partner, stanie się również inicjatorem szczerego dialogu opartego na prawdzie – bo tylko na niej można zbudować trwałą, sąsiedzką przyjaźń.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy samorząd powinien poruszać kwestie historyczne w relacjach partnerskich, czy skupić się wyłącznie na wymiarze humanitarnym? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.



poniedziałek, 15 czerwca 2026

Partnerstwo bez pytań. Kto sprawdził, z kim się zaprzyjaźniamy?

 Często mnie pytacie, po jaką cholerę burmistrz jeździ na Ukrainę. Zaciekawiło to nas, więc przyjrzeliśmy się temu bliżej.






W zeszłym roku burmistrz Romaniuk podpisał był umowę z Kamieńcem Podolskim o partnerstwie i takich  tam innych sprawach. Klepnęła to nawet, bez ceregieli rada miejska.



Tymczasem.... w 2023 roku jedna z ulic Kamieńca Podolskiego została nazwana: Bohaterów UPA.


Głowna ulica miasta ma nazwę Bandery, mamy też trakt Suchwicza, a nawet Jewhena Konowalca (вулиця Євгена Коновальця) – założyciela i pierwszego przewodniczącego OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów).

Wiecej- kliknij tutaj

Ulica Bandery jest najdłuższą w mieście – prawie 2 kilometry – trudno nie zauważyć.

Co ciekawe, sam burmistrz Positko wywodzi się z prawicowej, nacjonalistycznej partii Ogólnoukraińskie Zjednoczenie „Swoboda” (ukr. ВО „Свобода”), która silnie odwołuje się do tradycji nacjonalistycznych, w tym do działalności UPA.


W Kamieńcu Podolskim tradycją stało się organizowanie corocznego, noworocznego biegu sportowo-patriotycznego z okazji rocznicy urodzin Stepana Bandery (1 stycznia). Burmistrz Positko osobiście promuje to wydarzenie i bierze w nim udział, nadając mu oficjalną oprawę. 

Jako mer miasta, Positko regularnie uczestniczy w oficjalnych miejskich uroczystościach upamiętniających powstanie UPA (tradycyjnie obchodzone na Ukrainie 14 października, w dzień Pokrowy) oraz rocznice śmierci działaczy niepodległościowych. Podczas tych wydarzeń:

  • Składa kwiaty pod pomnikami i tablicami pamiątkowymi.

  • Wygłasza przemówienia, w których stawia OUN i UPA jako historyczny wzór walki o niepodległość.

     



niedziela, 14 czerwca 2026

Kontrola najwyższą formą zaufania

 Wiceburmistrz Wójcicki popada w lekką paranoję.





Sołtysi muszą potwierdzić zdjęciami
, że informacja o syrenach dotarła do każdego zakątka gminy.
Strach siem bać, co będzie dalej.
A miało być tak pięknie, po amerykańsku, a wyszło jak zwykle.

sobota, 13 czerwca 2026

Kolbuszowski Magiel — wpis urodzinowo‑referendalny

 

Dzisiaj, trzynastego, stuknęła mi okrągła czterdziesta pierwsza rocznica chodzenia po tej Ziemi. Człowiek niby jeszcze młody, ale już na tyle doświadczony, żeby wiedzieć jedno:

w życiu najbardziej żałujemy nie tego, co zrobiliśmy — tylko tego, czego nie zrobiliśmy.

I może właśnie dlatego, zamiast siedzieć cicho i narzekać pod nosem jak większość powiatu, złożyłem podpis pod referendum o odwołanie Rady Powiatu i starosty. Tak, dokładnie — tego samego referendum, o którym jedni mówią, że „nic nie da”, drudzy że „za późno”, a trzeci że „nie wypada”.

A ja mówię: wypada. I to bardzo.

Bo kiedyś, za dwadzieścia czy trzydzieści lat, gdy wnuki zapytają: „Dziadku, a co ty robiłeś, kiedy w powiecie kolbuszowskim działy się takie cyrki?” — to ja będę mógł odpowiedzieć bez wstydu: „Zrobiłem swoje. Podpisałem. Nie siedziałem jak kołek.”

I Wam też to radzę. Nie dlatego, że ktoś Wam każe. Nie dlatego, że to modne. Tylko dlatego, że uczciwie będzie kiedyś powiedzieć, że nie przeszliście obok tego wszystkiego obojętnie.

A jeśli ktoś uważa, że referendum to „za dużo”, „za ostro”, „za poważnie” — to niech spojrzy na to z innej strony: to jedyna legalna, demokratyczna metoda, by powiedzieć władzy powiatowej „sprawdzam”.

I nawet jeśli nic się nie zmieni — to przynajmniej Wy będziecie mogli powiedzieć, że próbowaliście. A to w życiu liczy się bardziej niż cokolwiek.





piątek, 12 czerwca 2026

Złóż podpis

 W sobotę ostatnia prosta.


Wolontariusze #ReferendumRKL obecni będą w całym powiecie - blisko Was, w okolicach największych sklepów!
📍 Cmolas – w okolicy Dino
📍 Raniżów – w okolicy Biedronka
📍 Niwiska – w okolicy Dino
📍 Dzikowiec – w okolicy Orzech
📍 Majdan Królewski – w okolicy Hitpol
📍 Kolbuszowa – w okolicach wszystkich większych sklepów

W powiecie od dawna panuje wrażenie, że wszystko dzieje się obok mieszkańców. Decyzje zapadają gdzieś w zaciszu gabinetów, dokumenty wyglądają, jakby powstawały z rozpędu, a nie z realnej potrzeby. Szpital się niby rozwija, nie jest zadłużony, ale ze świecą szukać lekarza specjalisty, albo zrobić badania "na fundusz". Nie ma planu poprawienia  ochrony zdrowia.
 Obwodnica niby jest już w planach, ale to nie zadanie powiatu, więc  za tym "nie chodzą".
W innych powiatach radni opozycyjni, organizacje społeczne czy mieszkańcy mają realny wpływ na debatę. W Kolbuszowej krytyka bywa traktowana jak atak, a nie jak sygnał do poprawy. To tworzy atmosferę zamknięcia i stagnacji.

 I w tym wszystkim władza zachowuje się tak, jakby miała nieograniczony kredyt zaufania, choć nikt już nie pamięta, kiedy ostatnio naprawdę go spłaciła.

Dlatego podpis pod referendum nie jest żadnym buntem ani wojną polityczną. To zwykłe narzędzie, które pozwala mieszkańcom powiedzieć: sprawdzamy. Rada powiatu została wybrana przez ludzi i to ludzie mają prawo ocenić, czy działa dobrze, czy może zbyt mocno przyzwyczaiła się do wygodnych foteli. Podpis nie odwołuje nikogo – on tylko otwiera drogę do rozmowy, której od dawna brakuje.

W normalnym świecie, jeśli coś nie działa, to się to naprawia. Jeśli ktoś nie wykonuje swojej pracy, to się go rozlicza. W powiecie bywa odwrotnie: błędy przechodzą bez echa, a mieszkańcy mają udawać, że wszystko jest w porządku. Referendum jest sposobem, by przypomnieć, że powiat to nie prywatny klub, tylko wspólnota kilkudziesięciu tysięcy ludzi, którzy mają prawo oczekiwać kompetencji, przejrzystości i zwykłego szacunku.

Podpis pod referendum to sygnał, że mieszkańcy chcą zmian, albo przynajmniej chcą mieć możliwość ich rozważenia. To nie jest gest przeciwko komuś, tylko za tym, żeby powiat wreszcie zaczął działać tak, jak powinien. I właśnie dlatego warto go złożyć.

środa, 10 czerwca 2026

Nie hejtuję - motywuję

 Są  już pierwsze efekty kampanii zbierania podpisów pod referendum nad odwołaniem starosty Kardysia i rady powiatu.
Radna powiatowa Ewelina Żołnierczyk (prywatnie córka radnego Józefa Fryca) , ni z tego ni z owego, siem zaktywizowała i z jej inicjatywy  zorganizowano cykl wykładów- Nie hejtuję - motywuję.



Dokładnie nie wiemy o co biega, ale w Naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy nigdy nie ma dymu bez ognia- piją do europosła.

W przyszłym tygodniu, odbędzie się spotkanie dla miejscowych blogerów.

Kryterium Konstruktywna krytyka Hejt
Cel wypowiedzi Poprawa, zmiana, dialog Obrażanie, poniżanie, wywołanie konfliktu
Forma wypowiedzi Kulturalna, rzeczowa, oparta na faktach Agresywna, obraźliwa, często wulgarna
Treść Konkretne zarzuty, argumenty, propozycje Ogólne wyzwiska, personalne ataki, nienawiść
Ton Spokojny, rzeczowy Emocjonalny, nienawistny, prowokujący
Skutek społeczny Buduje debatę, zachęca do zmian Dzieli społeczność, szkodzi dialogowi
Przykład „Uważam, że plan zagospodarowania przestrzennego wymaga poprawy, ponieważ nie uwzględnia potrzeb mieszkańców. Proponuję konsultacje społeczne przed zatwierdzeniem inwestycji.” „Ci urzędnicy to banda nieudaczników, którzy tylko niszczą nasze miasto. Powinni wszyscy wylecieć!”


A gdzie my,  waszym zdaniem się plasujemy?

wtorek, 9 czerwca 2026

Kiedy wizerunek wyprzedza rzeczywistość

 Kolbuszowski szpital wyprodukował rolkę o tym, jak to jest tam nowocześnie, profesjonalnie i jak bardzo dba się o nasze zdrowie.

Obejrzeliśmy. Na kolanach. Wzruszeni do głębi.

Po chwili jednak wstaliśmy i zaczęliśmy myśleć.

Bo zgodnie z przepisami zadania powiatu w zakresie ochrony zdrowia mają charakter ponadgminny. Szpital jest ważny, ale jest tylko jednym z elementów całej układanki. Rolą starosty, zarządu i rady powiatu nie jest wyłącznie dopilnowanie, żeby na oddziałach świeciły nowe lampy i żeby nagrać ładną reklamę.

Powiat chwali się szpitalem, ale zdrowie mieszkańców to znacznie więcej niż nowy oddział czy kolejna rolka promocyjna.

Rada, zarząd powiatu wiedzieć, na co chorują mieszkańcy powiatu. Analizować dane. Szukać przyczyn. Prowadzić profilaktykę. Współpracować z gminami, szkołami, lekarzami rodzinnymi i sanepidem. Opracować lokalną politykę zdrowotną i regularnie sprawdzać, czy przynosi efekty.

Jest coś takiego?



Czy w raporcie o stanie powiatu przedstawiono najważniejsze problemy zdrowotne mieszkańców i plan ich rozwiązania?

Według danych GUS choroby układu krążenia wśród mężczyzn w naszym powiecie występują częściej niż przeciętnie w kraju. Dlaczego? Ilu panów korzysta z badań profilaktycznych? Jak wygląda wykrywalność nadciśnienia, cukrzycy czy otyłości? Co powiat zamierza z tym zrobić?

Możemy mieć onkologię i urologię na najwyższym podkarpackim poziomie i bardzo dobrze. Tylko warto zadać pytanie: czy przekłada się to na realną ogólną poprawę zdrowia mieszkańców? Ilu ludziom udało się zapobiec chorobie, zamiast ją później leczyć?

Powiat powinien również:
– prowadzić programy profilaktyki chorób serca i nowotworów,
– wspierać badania przesiewowe,
– promować aktywność fizyczną i zdrowe odżywianie,
– analizować dostępność lekarzy specjalistów i rehabilitacji,
– monitorować zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży,
– współpracować z sanepidem w zakresie edukacji zdrowotnej i bezpieczeństwa żywności,
– regularnie przedstawiać mieszkańcom konkretne wskaźniki zdrowotne zamiast wyłącznie inwestycyjnych sukcesów.

A skoro już o sanepidzie mowa. Czy prowadzone są systematyczne kontrole jakości żywności dostępnej w sklepach? Jakie są wyniki? Czy mieszkańcy są o nich informowani? To również element dbania o zdrowie publiczne.

I tu pojawia się jeszcze jedno pytanie.

Osoby domagające się odwołania rady powiatu i starosty bardzo chętnie rozliczają  personalne wojny, czy nieuzasadnione wydatki. To wszystko ważne.

Ale dlaczego nie pytają o stan zdrowia mieszkańców? O przyczyny przedwczesnych zgonów? O skuteczność profilaktyki? O to, czy powiat realizuje jakąkolwiek spójną politykę zdrowotną?

Bo ostatecznie najważniejszym zadaniem samorządu nie jest produkowanie rolek promocyjnych.

Tylko to, żeby mieszkańcy żyli dłużej i zdrowiej.