Święta dla wielu osób W naszej Wielgiej Lasowiackiej Stolicy to magiczny czas. Spotkania w rodzinnym gronie, stoły zastawione jedzeniem i dzieci zaglądające pod choinkę w poszukiwaniu prezentów.
Tak wygląda to w większości domów, jednak nie we wszystkich. Są przecież i teraz rodziny, w których z różnych względów się nie przelewa. Są też takie, w których za uśmiechem jest skrywany smutek związany z nieuleczalną chorobą. Dorośli jakoś sobie z tym radzą, wiedzą że czasem nie mają wpływu na to, że ich sytuacja jest inna. A dzieci?
Małe dziecko nie rozumie tak do końca dlaczego, kiedy prosi mamę o zabawkę mama jej nie kupi. Troszkę starsze muszą żyć wśród rówieśników, nie mając tego co wszyscy dookoła.
Chore dzieci każdego dnia walcząc o swoją sprawność czy rozwój Do chociaż kilku z tych rodzin trafiły panie z akcją Uśmiech od Mikołaja z nieba, które zaczynały w 2020 z pomysłem że chciały na pomoc 1 rodzinie, a przez 4 lata trafiły do kilkudziesięciu domów.
Działają dzięki wsparciu ludzi o dobrym sercu, którzy chcą w ten sposób komuś pomóc.
Działają, bo mają dobre serca chcą sprawić żeby chociaż przez chwilę smutki i problemy przestały być dominujące, by pojawiły się uśmiechy. A cieszą się nie tylko dzieci.
Rodzice również wyrażają swoją wdzięczność, widząc radość dzieci. Dla jednych jest to ulga, że dziecko nie będzie zawiedzione zaglądając pod choinkę, dla innych radość z widoku dziecka zafascynowanego wizytą Mikołaja.
Co prawda w tym roku od Pani Mikołaj, ale te dzieci dostały to, o co prosiły w swoim liście. Prosiły o różne rzeczy autka, lalki które niejednokrotnie widziały na wystawach sklepowych, rzeczy wspomagające rozwój ich pasji piłkę, korki do gry czy akcesoria do rysowania.
Rodzice często dopowiadali, co dzieci lubią, czym się interesują bo niektóre z nich miały konkretnych marzeń-może nie wierzyły że mogą się spełnić? Panie kupowały również prezenty dopasowane do szczególnych potrzeb wynikających z choroby czy niepełnosprawności.
Czy 800+ jest? Jest. Ale to rodzice muszą decydować, które z potrzeb dzieci realizować w 1 kolejności i w domach odwiedzanych przez Dziewczyny widać było, że rodzice dbają jak mogą, na miarę swoich możliwości zapewniają warunki rozwoju. Prezenty to jednak nadal wydatek niestandardowy. I niejednokrotnie widziały w oczach dorosłych tą ulgę.
Były też w domach, w których sytuacja była trochę lepsza, ale nieuleczalna choroba wprowadzała smutek. W tych domach główne wydatki to leczenie i ciągła rehabilitacja, to często rezygnacja z pracy, by sprawować stałą opiekę. Te dzieci wyczekiwały na odwiedziny Mikołaja, skupiały swoje myśli tylko na tym, zapominając o chorobie.
Każda z tych rodzin jest wyjątkowa, każda z nich ma swoją historię, którą znają organizatorki, ale nie dzielą się relacjami i zdjęciami, chroniąc te rodziny przed Hejkę i zawiścią innych. Pamiętaj i się zastanów zanim napiszesz złośliwy komentarz, że Ci rodzice też czytają Kolbuszowskiego Magla, bo w sumie każdy go czyta.
Chociaż w święta nie oceniajmy, nie zaglądajmy ludziom do portfeli, bo chociaż tobie drogi czytelniku może wydawać się, że to zbędne, że to jednorazowy zryw pod publikę, że to rodzice są od kupowania prezentów... to przypomnij sobie jak ty jako dziecko pisałeś list do? Do świętego Mikołaja 😉 i tę tradycje, tę radość i wielu wypadkach tę pomoc zawiozły te Panie.
W tych domach było oczekiwanie na tą wizytę, dzieci z niecierpliwością wypatrywały w oknie tych odwiedzin, przygotowały laurki, pierniczki i nawet co wzruszające prezent dla świętego Mikołaja, bo on zawsze daje prezenty wszystkim, a kto da jemu?
Azaliż... pokój ludziom dobrej woli!
Tak wygląda to w większości domów, jednak nie we wszystkich. Są przecież i teraz rodziny, w których z różnych względów się nie przelewa. Są też takie, w których za uśmiechem jest skrywany smutek związany z nieuleczalną chorobą. Dorośli jakoś sobie z tym radzą, wiedzą że czasem nie mają wpływu na to, że ich sytuacja jest inna. A dzieci?
Małe dziecko nie rozumie tak do końca dlaczego, kiedy prosi mamę o zabawkę mama jej nie kupi. Troszkę starsze muszą żyć wśród rówieśników, nie mając tego co wszyscy dookoła.
Chore dzieci każdego dnia walcząc o swoją sprawność czy rozwój Do chociaż kilku z tych rodzin trafiły panie z akcją Uśmiech od Mikołaja z nieba, które zaczynały w 2020 z pomysłem że chciały na pomoc 1 rodzinie, a przez 4 lata trafiły do kilkudziesięciu domów.
Działają dzięki wsparciu ludzi o dobrym sercu, którzy chcą w ten sposób komuś pomóc.
Działają, bo mają dobre serca chcą sprawić żeby chociaż przez chwilę smutki i problemy przestały być dominujące, by pojawiły się uśmiechy. A cieszą się nie tylko dzieci.
Rodzice również wyrażają swoją wdzięczność, widząc radość dzieci. Dla jednych jest to ulga, że dziecko nie będzie zawiedzione zaglądając pod choinkę, dla innych radość z widoku dziecka zafascynowanego wizytą Mikołaja.
Co prawda w tym roku od Pani Mikołaj, ale te dzieci dostały to, o co prosiły w swoim liście. Prosiły o różne rzeczy autka, lalki które niejednokrotnie widziały na wystawach sklepowych, rzeczy wspomagające rozwój ich pasji piłkę, korki do gry czy akcesoria do rysowania.
Rodzice często dopowiadali, co dzieci lubią, czym się interesują bo niektóre z nich miały konkretnych marzeń-może nie wierzyły że mogą się spełnić? Panie kupowały również prezenty dopasowane do szczególnych potrzeb wynikających z choroby czy niepełnosprawności.
Czy 800+ jest? Jest. Ale to rodzice muszą decydować, które z potrzeb dzieci realizować w 1 kolejności i w domach odwiedzanych przez Dziewczyny widać było, że rodzice dbają jak mogą, na miarę swoich możliwości zapewniają warunki rozwoju. Prezenty to jednak nadal wydatek niestandardowy. I niejednokrotnie widziały w oczach dorosłych tą ulgę.
Były też w domach, w których sytuacja była trochę lepsza, ale nieuleczalna choroba wprowadzała smutek. W tych domach główne wydatki to leczenie i ciągła rehabilitacja, to często rezygnacja z pracy, by sprawować stałą opiekę. Te dzieci wyczekiwały na odwiedziny Mikołaja, skupiały swoje myśli tylko na tym, zapominając o chorobie.
Każda z tych rodzin jest wyjątkowa, każda z nich ma swoją historię, którą znają organizatorki, ale nie dzielą się relacjami i zdjęciami, chroniąc te rodziny przed Hejkę i zawiścią innych. Pamiętaj i się zastanów zanim napiszesz złośliwy komentarz, że Ci rodzice też czytają Kolbuszowskiego Magla, bo w sumie każdy go czyta.
Chociaż w święta nie oceniajmy, nie zaglądajmy ludziom do portfeli, bo chociaż tobie drogi czytelniku może wydawać się, że to zbędne, że to jednorazowy zryw pod publikę, że to rodzice są od kupowania prezentów... to przypomnij sobie jak ty jako dziecko pisałeś list do? Do świętego Mikołaja 😉 i tę tradycje, tę radość i wielu wypadkach tę pomoc zawiozły te Panie.
W tych domach było oczekiwanie na tą wizytę, dzieci z niecierpliwością wypatrywały w oknie tych odwiedzin, przygotowały laurki, pierniczki i nawet co wzruszające prezent dla świętego Mikołaja, bo on zawsze daje prezenty wszystkim, a kto da jemu?
Azaliż... pokój ludziom dobrej woli!
Pokój ludziom dobrej woli.
OdpowiedzUsuńMagiel - BRAWO !!! Pokój ludziom dobrej woli.
OdpowiedzUsuń