niedziela, 2 sierpnia 2026

Kronika towarzyska

Obchody jak obchody. Najciekawsze zawsze są kulisy. A jeszcze ciekawsze... kto się nie pojawił.

Nasz Jakże Umiłowany Poseł tym razem odpuścił. Zapewne nie chciał odpowiadać na niewygodne pytania, po jaką cholerę przeszedł do obozu Morawieckiego. Czasem łatwiej zniknąć z kadru niż tłumaczyć się z politycznych akrobacji.

Wiceburmistrz Krzysztof Wójcicki najpewniej kontynuuje wakacyjny projekt pod roboczą nazwą „Szlakiem wiceburmistrza Marka Gila”. Tradycji musi stać się zadość. Po ostatniej podwyżce stać go nawet na Australię.

Burmistrz Grzegorz Romaniuk? Cóż... obstawiamy Ukrainę. Ten typ tak ma. A jeśli akurat nie wyjechał, to zapewne siedząc wygodnie na kanapie analizował listę obecności i zastanawiał się, kto przyszedł, a kto postanowił zaryzykować polityczne L4.Wszystko na bieżąco komentował.




Nie zawiodła natomiast stara gwardia. Widać, że to pierwsze pokolenie, które chodzi do pracy w garniturach. Wszystko dopięte pod samą szyję, każdy guzik na swoim miejscu.








 Azaliż aż prosi się, by po uroczystości zajrzeć do skansenu, gdzie podczas pogadanki z cyklu „Idzie Grześ przez wieś” dr Bardan wyjaśnia zgromadzonym, do czego właściwie służy drugi guzik w marynarce i dlaczego od stu lat nikt go nie zapina. Bardzo ciekawa i pouczająca historia.

Pan Rzeszutek z Konfederacji zaskoczył niebanalną kreacją. Podobny kierunek obrał radny powiatowy Artur Świder, choć trzeba uczciwie przyznać – w jego wykonaniu całość prezentowała się po prostu lepiej.






Radny miejski Pan Karol  Wesołowski wyraźnie przytył na nowej diecie z ratusza i ledwo się dopiął ale w marynarkę - co za  szkoda, się już nie zmieścił.




Radna wojewódzka Pani Ewa Draus,  "wyglądała jak gwiazda filmowa- tylko  każdy włos z innego filmu".
Patent na taką recenzję ma "Ciotka" Halina Dudzińska.





W kategorii „Najlepiej ubrana pani” konkurencja była mocna. Pod nieobecność bezkonkurencyjnej aktywistki samorządowej Joanny Procak, zwyciężyła radna Ewelina Żołnierczyk, córka radnego weterana Józefa Fryca. Co prawda długo wahaliśmy się, czy laurów nie przyznać pani Koczur, ale ona elegancją przyzwyczaiła nas od lat.





 Pani Ewelina natomiast dostała pierwsze miejsce... na zachętę.




Niemałe zaskoczenie sprawił również radny Artur Świder, który ni stąd, ni zowąd zabrał głos. Tego – o ile nam wiadomo – w scenariuszu nie było. Rozpoczął się wyścig o miejsce w zarządzie powiatu? A może to dopiero pierwszy rozdział kampanii po fotel wójta gminy Niwiska? Czas pokaże.




Ale wszystkich przebił ksiądz proboszcz Lucjan Szumierz. Duchowny pojawił się w skromnym stroju... uzupełnionym o eleganckie sandały. I wiecie co? Wyszło znakomicie.





 Udowodnił, że nawet klasyczna sutanna nie musi oznaczać śmiertelnej powagi, a starszy pan – przy swoich ograniczeniach – potrafi jednym skromnym dodatkiem zadać więcej szyku niż niejeden specjalista od mody.




sobota, 1 sierpnia 2026

Patriotyzm na miarę naszych czasów — czyli jak kochać Ojczyznę, nie robiąc absolutnie nic

 



Syreny jak zwykle zawyją. Zatrzymamy się na chwilę, zrobimy poważne miny, może ktoś nawet zdejmie czapkę. I przez te trzy sekundy nikt nie zada sobie pytania, które powinno wisieć na każdym urzędzie, sklepie, warsztacie i gabinecie lekarskim:

Co to właściwie znaczy być dziś patriotą?

Bo jeśli patriotyzm to tylko stanie na baczność, to gratuluję — jesteśmy narodem mistrzów świata. Ale jeśli patriotyzm to dbanie o kraj, ludzi, wspólnotę… no to tu zaczyna się kabaret. Czy ktoś, kto świadomie pakuje nam w jedzenie dodatki, które powoli nas zabijają, może nazywać się patriotą?Czy producent, który wie, że 3/4 tego, co sprzedaje, nie nadaje się do jedzenia, ale i tak to sprzedaje, bo „rynek tak chce”, jest patriotą?Czy rolnik, który pryska tak, że muchy padają w locie, a gleba błaga o litość, jest patriotą?

No chyba że nowa definicja patriotyzmu brzmi: „Kocham Polskę, ale Polaków już niekoniecznie.”

Lekarz, który wie, jakie badania powinieneś mieć, ale ich nie zleci, bo „po co się wychylać”, „NFZ nie lubi”, „nie będę się tłumaczył”, „a może samo przejdzie”…

Czy to jest patriotyzm? Czy troska o zdrowie obywatela nie jest przypadkiem fundamentem silnego państwa?

A może patriotyzm w medycynie to nowa filozofia: „Im mniej pacjentów przeżyje, tym krótsze kolejki.”

Mechanik, który rżnie Cię na naprawie, wymienia części, które nie trzeba wymieniać, a te które trzeba — zostawia, bo „i tak wrócisz”.

Czy to jest patriotyzm? Czy budowanie zaufania i uczciwości nie jest przypadkiem tym, co wzmacnia społeczeństwo?

Chyba że patriotyzm w warsztacie to zasada: „Ojczyznę kocham, ale klienta skasuję.”

Urzędnik, który nie dokształca się, nie zna przepisów, nie konsultuje się z mieszkańcami, ale za to zna wszystkie procedury, jak wcisnąć na stołek kuzyna, szwagra i kolegę z liceum.

Czy to jest patriotyzm?

Może tak — jeśli patriotyzm to miłość do Ojczyzny rozumiana jako: „Ojczyzna to ja i moja rodzina, reszta to petenci.”

Polityk, który zmienia partie jak skarpetki, bez słowa wyjaśnienia. Polityk, który nie mówi wyborcom, co naprawdę dzieje się na szczytach władzy. Polityk, który traktuje mandat jak kartę rabatową do świata przywilejów.

Czy to jest patriotyzm?

Może tak — jeśli patriotyzm to hasło: „Polska rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatniej — zwłaszcza moi.”

Azaliż..więc kim my właściwie jesteśmy?

Narodem, który chce być dumny, ale nie chce być odpowiedzialny. Narodem, który chce silnej Polski, ale nie chce silnych zasad. Narodem, który chce dostatku, ale nie chce uczciwości. Narodem, który chce patriotów, ale nie chce wysiłku.

Może więc czas przestać pytać: „Czy oni są patriotami?” i zacząć pytać: „Czy my jeszcze wiemy, co to słowo znaczy?”

Bo patriotyzm nie zaczyna się od syreny. Patriotyzm zaczyna się od tego, co robimy, kiedy syrena milknie.