Przewodnicząca KO w powiecie kolbuszowskim, pani Izabela Kolis-Zimny, miała zdradzić, że nie warto refendować w sprawie starosty, ponieważ nie było żadnych „większych defraudacji”.
No i właśnie nad tym określeniem warto się chwilę zastanowić.
Jakich defraudacji?
Bo skoro nie było „większych”, to czy w domyśle były jakieś mniejsze? Takie, którymi – zdaniem pani przewodniczącej – nie warto sobie zawracać głowy?
Może dziś poprzeczka jest po prostu ustawiona bardzo wysoko. Skoro gdzieś tam rząd przewraca milionami, a nawet miliardami, to może lokalne, „drobniejsze” sprawy przestają robić wrażenie?
Tylko że mieszkańcy powiatu kolbuszowskiego mają prawo wiedzieć, o co dokładnie chodziło pani Zimny. Bo słowo „defraudacja” nie jest przecież niewinnym określeniem.
Jeżeli więc nie było „większych defraudacji”, to nasuwa się całkiem naturalne pytanie:
czy były jakieś mniejsze? A jeśli tak – to jakie?
Oczywiście, być może pani przewodnicząca użyła tego słowa zupełnie niefortunnie. Tym bardziej warto, aby wyjaśniła, co dokładnie miała na myśli, zamiast pozostawiać mieszkańców w sferze domysłów.
Bo my możemy się tylko domyślać. A skoro już mamy się domyślać – to domyślajmy się głośno.
Azaliż.... tu trzeba jakby na to nie patrzeć pochwalić wiceburmistrza Krzysztofa Wójcickiego.
Gdy Pani Iza zaczęła atakować starostę i europosła Buczka spuścił głowę, skurczył się i... schował .za przewodnicząca. czyli ma jeszcze jakieś poczucie wstydu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz ukaże się po akceptacji przez administratora.