środa, 16 września 2026

Newborn wie, jak zlikwidować odór. To dlaczego nadal śmierdzi?

 Prezes Mitura w wywiadzie dla  Korso Kolbuszowskie w 2024 roku powiedział:


Od początku swojego istnienia spółka inwestuje w nowe dostępne na rynku technologie i instalacje mające na celu eliminacje negatywnych skutków przetwarzania odpadów, w tym powstawanie odoru. Pomimo tego rozpoczęliśmy poszukiwanie takich rozwiązań, które w kompleksowy sposób wyeliminują tego typu dokuczliwość. Takie przedsięwzięcia wymagają znacznych i zaplanowanych w budżecie firmy nakładów finansowych. Spółka musi dokładnie zbadać, czy wystarczające będzie wyposażenie terenu w odrębne urządzenia i instalacje antyodorowe, czy konieczne jest zainstalowanie bardziej zaawansowanych technologii m.in. polegających na zamgławianiu preparatem antyodorowym miejsc przyjęcia odpadów i czasowo magazynowanych przed ich przetworzeniem. Być może preparat w postaci tzw. "suchej mgły" , który wchodzi w reakcję fizykochemiczną z cząstkami o nieprzyjemnym zapachu występującymi w odpadach, w znacznym stopniu je zneutralizuje, spółka rozważa również odrębne urządzenie tzw. podajnik mikrobiotyku przyspieszający proces biologicznej stabilizacji przetwarzanych odpadów, a także wyposażenie nowych miejsc składowych w instalację składającą się z linii dysz rozpylających środek nazywany mokrą mgłą


Czyli wiedzą co i jak można zrobić tylko na to potrzeba czasu  i pieniędzy.
Czego jeszcze tego nie zrobili?

ano...

Spółka Newborn Plastic Sp. z o.o. funkcjonuje na terenie Kolbuszowskiej Podstrefy Specjalnej Strefy Ekonomicznej EURO – Park Mielec od 2018 roku i od tego czasu nieprzerwanie zajmuje się recyklingiem i przetwarzaniem odpadów. 23 września 2024 r. spółka otrzymała datowane na 19.09.2024 r. pismo skierowane do Urzędu Ochrony Środowiska w Rzeszowie, wystosowane przez przewodniczącą Osiedla nr 3 w Kolbuszowej, w którym poruszono po raz pierwszy problemem związany ze sprawą nieprzyjemnego zapachu oraz hałasu mającego się wydobywać z terenów użytkowanych przez spółkę.

Z polskiego na nasze.
Spółka niewiele w tej sprawie robi ponieważ.... nie ma społecznego nacisku aby ten problem rozwiązać.
Ludzie się nie interesują, nie dopytują nie składają skarg , zawiadomień, monitów to można tą modernizację rozciągać w nieskończoność.

Nie ma wyjścia, trzeba za tym chodzić.
Dobrze też jest powalać grupę pod wezwaniem która będzie na bieżąco monitorować co się z zakładu wydobywa i to dokumentować. Data godzina, co ,jak i po jaką cholerę. Mile wdziane zdjęcia i video. Bez tej skrupulatnej archiwizacji niewiele się wskóra.

Należy też bezpośrednio monitować przewodniczącego Artura Świdra aby tym się zajął w swojej komisji.
Trzeba tez uruchomić Józefa Kardysia, który może tu najwięcej zdziałać. Broń tylko Panie Boże- do niego pisać.
Należy znaleźć wspólnego z nim znajomego i udać się z nim do starosty... prywatnie z jakim sernikiem z makiem.
W luźnej atmosferze można wtedy pogadać co zrobić, aby i wilk był syty i owca cała.




18 komentarzy:

  1. Jestem Adam i wszyscy mnie lubią. ja i moja rada mamy więcej poparcia niż Kim Dzong Un w Korei Pólnocnej. Wg moich słynnych obliczeń 101%

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ktoś wie ,jakie badziewie i gdzie zakopali?
    We wsi gadają, to i coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapytać sąsiadów z ul Leśnej .

    OdpowiedzUsuń
  4. co by nie powiwedzieć , drogi macie w powiecie niezłe, do trzeba docenić

    OdpowiedzUsuń
  5. są takie filozofy co się mają coś więcej, kardyśim przeszkadza , bo to prosty chłop a się wybił, miastowych to boli, ah ta zawiść i małość

    OdpowiedzUsuń
  6. te zakłady folii to niech pod rzeszowem zrobią, tam jest dużo doktorów, docentów, to będą badać to zjawisko, a w powiecie kolbuszowskim trzeba postawić na rolnictwo i ekologiczne usługi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Docenta to chyba sam masz i to pewnie marcowego. Tyle, że nie łapiesz o co chodzi

      Usuń
    2. W Hadykówce zakopane?
      Na czyjej działce?

      Usuń
  7. lansujecie tego świdra, ale on pasuje do urzędu jak kardyś, albo jeszcze bardziej, czy ktoś steruje tymi wygłupami,

    OdpowiedzUsuń
  8. no jest kilku kandydatów na starostę, ale oni są przeciętni, mało waleczni, nie ma nikogo kto by przebijał kardysia , i w tym jest problem, jakby ktoś był lepszy, to już dawno było by pozamiatane, a oni są tylko narzędziami kardysia, z tego nowego lidera ani przywódcy nie będzie

    OdpowiedzUsuń
  9. no doktorów i docentów mamy w rzeszowie pod dostatkiem, tylko robić nie ma komu,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zazdrościsz. Kto ci bronił zostać takim doktorem?

      Usuń
    2. Nikt mi nie bronił. A nawet wręcz przeciwnie, łapanka była, chętnych brak.

      Usuń
    3. Głupis jak but z lewej nogi

      Usuń
  10. nie ma co zazdrościć, żeby zostać starostą czy burmistrzem , nie trzeba być doktorem czy docentem, więcej tytułu przeszkadzają raczej

    OdpowiedzUsuń
  11. Nieprawdą jest, że okoliczni mieszkańcy nie interweniują w sprawie odorów. Podkarpacki Wojewódzki
    Inspektor Ochrony Środowiska
    przyjmuje wyraźnie stronę firmy: W odpowiedzi jest napisano: "Jednocześnie informuję, że podczas kontroli nie stwierdzono naruszenia warunków decyzji
    Marszałka Województwa Podkarpackiego udzielających Newborn Plastic Spółka z ograniczoną
    odpowiedzialnością zezwolenia na przetwarzanie odpadów oraz pozwolenia na emisję gazów
    i pyłów do powietrza z instalacji do przetwarzania odpadów. Nie stwierdzono, aby zmagazynowane
    w boksach odpady przyjęte do przetworzenia i odpady wytworzone w wyniku przetworzenia były
    źródłem emisji zapachów."

    OdpowiedzUsuń
  12. W tym zakładzie najważniejszym źródłem zapachu jest wytłaczanie. To kluczowy etap w którym plastik jest topiony w temperaturze 180–260°C i przepychany przez wytłaczarkę.
    W tym momencie powstają najbardziej duszące zapachy, bo zachodzi rozkład termiczny polimerów, uwalnianie aldehydów, ketonów, styrenu, akroleiny, formaldehydu,
    i spalanie resztek organicznych, tłuszczów, klejów, farb.
    O tym WIOŚ nawet nie wspomniał.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawe, czy mieszkańcy Weryni wiedzą, że trująca chmura do nich częściej dociera niż do osiedli na Górce Weryńskiej? Kierunki wiatrów temu sprzyjają, a do najbliższych domów jest mniej niż kilometr. Widocznie ich węch jest przytłumiony, bo w czasach covida masek nie nosili, co poskutkowało zbiorowym uszkodzeniem tego narządu. Na pocieszenie mają to, że liczne trucizny mieszają się z zapachami lasu.
    Współczuć trzeba też mieszkańcom Kolbuszowej. Oni też maseczek nie nosili i zbiorowo przeszli zarazę.
    W czasie inwersji temperatury chmura niesie się dolinami i dopływa nawet na ulicę Matejki i Partyzantów.

    OdpowiedzUsuń

Komentarz ukaże się po akceptacji przez administratora.