Prawdą bowiem jest, że sołtysi naginając Statut Miasta Kolbuszowa pobierają diety, ale nie jest to "złodziejstwo" tylko "zaradność" życiowa.

Niektórzy radni i sołtysi uważają ,że samo przyjście na sesję , podpisanie listy i ... natychmiastowe wyjście jest już "udziałem", za który należy się dietka.
Najbardziej dostało się redaktorowi Pawłowi Galkowi z Super Nowości, którego frycowe chcą nawet podać do sądu.Sprawa zapowiada się interesująco (bo jak wiem z przecieków) świadkiem obrony ma być Przewodniczący Rady Miejskiej - Krzysztof Wilk, który nie cierpi bumelantów.
Ciekawe jak teraz tą aferę zrelacjonuje Korso Kolbuszowskie.Bowiem aby rzetelnie opisać sprawę, powinni poprosić o opinię redaktora Galka (którego nie lubią) oraz Kolbuszowskiego Magla(dla nich nie istnieje), który też w tej kałuży zamieszał.
Z całej tej awantury, jedynym który wyciągnął wnioski jest sołtys Michał Karkut, który... po prostu na sesję nie przyszedł.


























