W styczniu 2023 roku premier Wielkiej Brytanii Rishi Sunak siedział na tylnym siedzeniu swojej służbowej bryki i z właściwą sobie swadą komentował na żywo sytuację polityczną w kraju.
Problem w tym, że internauci zamiast słuchać premiera zaczęli patrzeć na coś zupełnie innego.
Premier nie miał zapiętych pasów.
Internet oczywiście nie przepuścił takiej okazji. Poszły w ruch memy, komentarze i szydera. Sprawą zainteresowała się policja, a Sunak bardzo szybko zrobił rzecz, która – jak się okazuje – w polityce wcale nie jest taka oczywista.
Przyznał, że popełnił błąd. Przeprosił. Przyjął mandat i zapowiedział, że go zapłaci.
I tu dochodzimy do naszego podwórka.
Radny Artur Świder premierem Wielkiej Brytanii wprawdzie nie jest. Ba, do Downing Street ma kawał drogi.
Azaliż... skoro nawet premier Wielkiej Brytanii potrafił powiedzieć:
„Popełniłem błąd. Przepraszam.”
— to może i u nas dałoby się zastosować tę niezwykle nieskomplikowaną procedurę?
Panie Radny, naprawdę nie trzeba być premierem, żeby zachować się jak człowiek, który bierze odpowiedzialność za swoje czyny.
Jedno „przepraszam” naprawdę nie boli.
A jeśli do tego doszło również do ukarania mandatem, to jego potwierdzenie też byłoby mile widziane. Nie dlatego, że Magiel koniecznie chce zaglądać Panu do portfela.
Po prostu skoro prawo jest prawem, to dobrze, gdy dotyczy wszystkich jednakowo.
Bo przecież nie może być tak, że zwykły obywatel ma obowiązek przestrzegać przepisów, a radny ma tylko obowiązek tłumaczyć obywatelom, dlaczego ci z Referendum RKL powinni ich przestrzegać.
Panie Arturze — czekamy na przeprosiny.
A jeśli mandat został zapłacony, to skan potwierdzenia również mile widziany.
Niech będzie po brytyjsku:
błąd → przeprosiny → odpowiedzialność → sprawa zamknięta.
I wszyscy mogą wrócić do swoich zajęć.
Bo czasami największym problemem nie jest popełniony błąd.
Największym problemem jest udawanie, że żadnego błędu nie było.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz ukaże się po akceptacji przez administratora.