wtorek, 1 września 2026

Propozycja dla posła Zbigniewa Chmielowca

Poseł Zbigniew Chmielowiec, z braku ciekawszych zajęć niż komentowanie rzeczywistości, która nie chce się podporządkować politycznym oczekiwaniom, postanowił zabrać głos po referendum.
Widać że  wynik  go bardzo ucieszył bo od razu odmłodniał przynajmniej o 30 lat.


Jak on to robi w poniedziałek po dożynkach?


Zaczął pięknie, wręcz jak z podręcznika: „Wynik referendum należy uszanować, bo demokracja polega na tym, że mieszkańcy mają prawo wyrazić swoje zdanie — również wtedy, kiedy jest ono dla nas trudne.” I gdyby na tym skończył, można by mu nawet przyklasnąć.

Ale potem ton opadł jak balon, z którego ktoś spuścił powietrze. Nagle referendum przestało być głosem mieszkańców, a stało się „wynikiem nieposkromionych ambicji (wiadomo kogo)”. Czyli klasyczne: szanuję demokrację, ale tylko wtedy, kiedy głosuje tak, jak mi pasuje.

Na koniec poseł wrócił do tonu pojednawczego, jakby mu ktoś przypomniał, że wypada być miły: „Możemy się różnić i mieć inne poglądy, ale zamiast szukać kolejnych powodów do kłótni, emocji i podziałów, powinniśmy szukać tego, co nas łączy.” Brzmi pięknie. Problem w tym, że wystarczy odsłuchać ostatnią sesję Rady Powiatu, żeby zobaczyć, jak ta „zgoda” wygląda w praktyce.

Głosowania 16 do zera. Bez dyskusji. Bez pytań. Bez wniosków. Mieszkańcy — jedyni chętni do zabrania głosu — nie mogli powiedzieć ani słowa. Nie mogli zadać pytań dyrektorowi szpitala, bo ten po prostu wyszedł do domu. A głos dano im dopiero na sam koniec, kiedy wszystko było już przegłosowane i nie miało to żadnego znaczenia. Jeśli to ma być demokracja, to chyba w wersji demonstracyjnej tego co dzieje się na Białorusi.

Azaliż...
skoro więc Pan Poseł tak pięknie mówi o dialogu, jawności i szukaniu tego, co łączy, to mam dla niego propozycję, która idealnie pasuje do tych deklaracji. Czy podpisze się Pan pod petycją zmiany statutu powiatu, tak aby mieszkańcy — tak jak radni — mogli zapoznać się z projektami uchwał na 7 dni przed sesją i zabrać głos w dyskusji nad nimi? To prosta, bezkosztowa zmiana, która naprawdę poprawiłaby jakość samorządności i przyspieszyła uchwalenie obywatelskich projektów.

Pomoże pan Panie Pośle?




18 komentarzy:

  1. Bynio, kończ.
    Wstydu sobie i rodzinie oszczędź.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zbyszek! Podpisz- zagłosuje na ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Magiel sprzedałeś się za buczka euro nic dodać nic ująć wstydu nie masz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro jak Magiel wyciągnie jakąś szmatę Romaniukowi, to napiszesz , że sprzedał się Kardysiowi. To już było.

      Usuń
  4. Panie Pośle, słowa o dialogu są łatwe. Podpis pod petycją będzie już konkretem. Czekamy.

    OdpowiedzUsuń
  5. 16:0, bez pytań, bez dyskusji, mieszkańcy na końcu. A potem słyszymy o potrzebie dialogu. Może zacznijmy go od następnej sesji?

    OdpowiedzUsuń
  6. „Szanuję wynik referendum” — bardzo dobrze. „Szanuję mieszkańców” — jeszcze lepiej. Teraz poprosimy o podpis pod petycją. 😉

    OdpowiedzUsuń
  7. I najważniejsze pytanie: czy Pan Poseł podpisze petycję? Bo pięknych słów o dialogu mamy już wystarczająco dużo. Teraz pora na jeden mały, konkretny podpis.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludzie, co wy gadacie, przecież nie ma takiej petycji. Jak on się ma pod nią podpisać jak istnieje tylko w Nagłówek głowie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie wystarczy deklaracja, przecież nikt nie bedziesię darmo fatygowałżeby pocałować klamke na Matejki.

      Usuń
    2. Panie Pośle, skoro wynik referendum należy uszanować, to może warto również uszanować jego przyczynę? Ludzie nie poszli do referendum dlatego, że ktoś im kazał, tylko dlatego, że mieli swoje zdanie o funkcjonowaniu powiatu. A skoro mówi Pan o dialogu, to może czas zapytać mieszkańców, dlaczego tak wielu z nich w ogóle uznało, że referendum jest potrzebne? Najprościej byłoby zacząć od rozmowy, a nie od tłumaczenia, że wszystko jest winą „nieposkromionych ambicji”.

      Usuń
    3. Panie Pośle, demokracja to nie tylko uznanie wyniku głosowania. Demokracja zaczyna się dużo wcześniej — od dostępu do informacji, możliwości zadawania pytań i prawa do wyrażenia własnego zdania. Jeżeli mieszkańcy mogą zabrać głos dopiero wtedy, gdy radni zdążyli już wszystko przegłosować, to trudno mówić o dialogu. Może więc zamiast przekonywać mieszkańców, że powinni się jednoczyć, warto przekonać Pana Starostę Kardysia i radnych, żeby szerzej otworzyli drzwi dla mieszkańców?

      Usuń
    4. Bardzo podoba mi się Pańskie zdanie: „możemy się różnić i mieć inne poglądy”. Dokładnie tak! Możemy się różnić. Mieszkańcy mogą mieć inne zdanie niż starosta Kardyś, radni mogą mieć inne zdanie niż mieszkańcy, a Poseł może mieć jeszcze inne. Ale właśnie po to jest demokracja, żebyśmy mogli te różnice spokojnie przedyskutować. Problem zaczyna się wtedy, kiedy jedni mają mikrofon, a drudzy mogą co najwyżej słuchać. To zawsze kończy się na ulicy.

      Usuń
    5. Zastanawiam się, co powiedziałby Pan Poseł, gdyby Rada Powiatu z Panem Kardysiem na czele rzeczywiście przyjęła zasadę, że każdy projekt uchwały musi być dostępny mieszkańcom siedem dni przed sesją. Czy wtedy również uznałby Pan, że to niepotrzebne dzielenie ludzi? Czy może przeciwnie — pochwaliłby Pan radnych za zwiększenie przejrzystości? To byłby ciekawy eksperyment i chyba bardzo łatwy do przeprowadzenia.

      Usuń
    6. Panie Pośle Chmielowiec — Pan mówi o zgodzie, Starosta Kardyś mówi o odpowiedzialnym zarządzaniu, radni mówią o pracy dla mieszkańców. Świetnie. To teraz wszyscy razem zróbcie jedną rzecz, która pokaże, że te słowa coś znaczą: dajcie mieszkańcom dostęp do projektów uchwał siedem dni przed sesją i pozwólcie im normalnie uczestniczyć w dyskusji. Bez referendum, bez wojny, bez politycznych przepychanek. Po prostu więcej demokracji. Czy naprawdę jest coś prostszego, co mogłoby nas wszystkich połączyć?

      Usuń
    7. Właśnie! Sam rozwalił własną partię, a teraz u czy jedności i odpowiedzialności. Co to jest?

      Usuń
  9. Nawet na sesji rady gminy niwiska jadą po tych radnych powiatowych jak po łysej kobyle. Słynny radny co jeszcze po wizycie w Warszawie nie wytrzeźwiał pojedzie i zobaczy swój chodnik

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Pośle, czytając Pański apel o zgodę, jedność, szacunek i szukanie tego, co nas łączy, człowiek zaczyna się zastanawiać, czy polityczna pamięć rzeczywiście jest aż tak krótka. Przecież jeszcze niedawno sam był Pan uczestnikiem poważnego konfliktu we własnym środowisku politycznym. Dziś chce Pan uczyć mieszkańców Kolbuszowej, czym jest jedność i odpowiedzialność? Może najpierw warto odpowiedzieć sobie na pytanie, jak wyglądała ta jedność tam, gdzie samemu przyszło się o nią zatroszczyć. Łatwo jest udzielać moralnych lekcji mieszkańcom i lokalnym samorządowcom. Znacznie trudniej samemu być przykładem tych zasad.

    OdpowiedzUsuń

Komentarz ukaże się po akceptacji przez administratora.