Planowano zebrać 20 tysięcy podpisów pod tą jakże słuszną inicjatywą. Miała powstać strona internetowa, coś tam jeszcze i jeszcze i ... kicha.
Wprawdzie prezes stowarzyszenia Stanisław Nowak, burmistrz Zuba oraz radny Karkut spotkali się z wicepremier Bieńkowską, ale na obietnicach się skończyło. To znaczy, rząd rozważy, jeśli marszałek Ortyl dołoży się do tej inwestycji i to wcale niemało. Na tym się (na razie) skończyło.
My zaczęliśmy myśleć - ktoś musi. Okazuje się, że:
W planach rządu połączenie Rzeszowa ze stolicą to S-19 i S-17. Tak potrzebna dla regionu S-74 jest obecnie marginalizowana natomiast nie ma woli politycznej obecnej ekipy modernizacji istniejącej dziewiątki lub budowa nowej od Radomia do Rzeszowa o parametrach drogi ekspresowej.

Czyli, wg rządu PO, bezpośrednim połączeniem Rzeszowa, Podkarpacia z Warszawą ma być droga ekspresowa przez Lublin. Wtedy ruch po krajowej drodze nr 9 w Kolbuszowej zmniejszy się o jakieś 30-40%.
Po co wtedy obwodnica Kolbuszowej?
Ciekawsze jest jednak co innego. Zaniechanie rozbudowy krajowej "dziewiątki" w drogę ekspresową zamieni naszą część Podkarpacia oraz cześć Świętokrzyskiego w swoisty skansen bez widoków na przyszłość. To jednak nikogo z naszych miejscowych polityków mniejszego i większego szczebla nie niepokoi. Zamiast walczyć o drogę ekspresową Rzeszów - Radom, zabawiają się w dziedziców na wiejskich festynach. Kapele (ludowe) - jak na Titanicu - będą grały do końca.
Jeśli teraz rozpoczniemy starania o drogę ekspresową S9, to jest szansa, że znajdzie się ona w planach na lata 2025-2030. Wraz z nią powstałaby obwodnica Kolbuszowej. Kto to ma zrobić?















































