Wiadomo w kolbuszowskich urzędach płacą niewiele, nikt szanujący się, pracy tam nie szuka. Udzielają się więc tam (chyba tylko) dzieci i powinowaci miejscowych samorządowców , albo innych urzędników.
Kryteria użyczenia powierzchni rynku pod ogródki piwne ustalił jakiś wielbiciel (wielbicielka?) pelargonii i pastelowych kolorów. Kwestia gustu, nad którym się nie dyskutuje. A może po prostu, szwagier ma akurat na zbyciu takie parasole?
Aliści...
Gorzej, że kryteria oceny są tak ustalone, że wyniku konkursu podważyć może każdy bywalec ogródka, nawet po kilku piwach.
Pytanie za kufel piwa (z ogródka piwnego). Co urzędnik miał na myśli ustalając sposób przyznawanych punktów za "Powierzchnię rynku w obrębie rynku"?
Dlatego w Maglu, preferujemy szklankę piwa wypitą w domu.


















