Problem z narzekającymi na Kolbuszową Polakami mieszkającymi we Francji, Angli czy w Stanach polega często na tym, że tak naprawdę… nie znają kraju, w którym sami mieszkają.
Zawsze, gdy rozmowa schodzi na temat „dziadostwa w Kolbuszowej”, zadaję proste pytania:
Kto jest burmistrzem miasta, w którym mieszkasz? Kto reprezentuje cię w radzie miejskiej? Kiedy ostatnio interesowałeś się lokalnymi sprawami?
I wtedy bardzo często następuje… głucha cisza.
Bo łatwo z odległości kilku tysięcy kilometrów diagnozować Kolbuszową. Łatwo mówić o układach, nepotyzmie, kiepskich drogach, złych decyzjach władz i o tym, że „tu nic się nie zmienia”. Trudniej jednak spojrzeć na własne podwórko – to, na którym mieszka się od dziesięciu, dwudziestu czy trzydziestu lat.
W wielu przypadkach życie emigranta wygląda podobnie: praca, często bardzo dużo pracy, a w weekend spotkania przy wódce ze znajomymi – najczęściej Polakami. I tak przez lata. Powstaje zamknięty świat, w którym człowiek fizycznie mieszka we Francji czy w Ameryce, ale mentalnie nadal żyje w swojej dawnej miejscowości.
Nie uczestniczy w życiu społecznym. Nie chodzi na posiedzenia rady miasta. Nie wie, jakie lokalne inwestycje są planowane, kto rządzi powiatem, jakie afery czy konflikty wybuchają w okolicy. Nie zna lokalnych gazet, nie śledzi miejscowej polityki, nie wie, kto z kim tworzy koalicję i jakie interesy stoją za konkretnymi decyzjami.
Jest mieszkańcem tego kraju, ale często nie jest uczestnikiem jego życia.
I gdyby trochę bardziej zainteresował się miejscem, w którym naprawdę mieszka, mógłby odkryć – być może z niemałym przerażeniem – że „dziadostwo” nie jest polskim wynalazkiem.
We Francji są lokalne układy. W Stanach są lokalne układy. Jest nepotyzm, korupcja, nieudolne władze, marnowanie publicznych pieniędzy, kolesiostwo, absurdalne decyzje urzędników i radni, których mieszkańcy nie potrafią nawet wymienić z nazwiska.
Tylko że o tym się nie wie, jeśli całe życie poza pracą ogranicza się do własnej polskiej bańki.
Można oczywiście znać język. Można zrobić zakupy, załatwić sprawę w urzędzie, porozmawiać z sąsiadem. Ale znać język to jeszcze nie znaczy rozumieć kraj.
Bo można doskonale słyszeć słowa, a nie rozumieć ich prawdziwego znaczenia. Można przeczytać lokalną gazetę i nie wiedzieć, jakie mechanizmy stoją za opisywaną historią. Można mieszkać dwadzieścia lat w Ameryce czy we Francji i nadal patrzeć na ten kraj oczami człowieka stojącego za szybą.
A potem przyjechać do Kolbuszowej na dwa tygodnie, spotkać się z kilkoma znajomymi i z pełnym przekonaniem ogłosić:
– Ja wam powiem, jak tu jest.
No właśnie. Powiedzieć, jak jest w Kolbuszowej, potrafi wielu.
Gorzej, gdy trzeba powiedzieć, jak jest tam, gdzie naprawdę mieszkają.
Maglu w punkt!
OdpowiedzUsuńNajważniejsze by każdy dobrze czuł się w miejscu w którym żyje. Każdy ma jakieś kompleksy i w różny sposób je wyraża. Paryż piękne miasto. Było 30 lat temu gdy pierwszy raz je zwiedziłam. Dwa lata temu przeraziło mnie metro, brud, strach. Zobaczcie paryżanie kolbuszowscy jak wygląda metro w Moskwie. Błysk. A Paryż, cóż. Sami sobie zgotowali ten los.
OdpowiedzUsuńtak naprawdę, w zdecydowanej większości , to Polacy wyjęzdżają z przyczyn ekonomicznych, a nie z wyboru, nie wyjeżdżają do nowego kraju przygotowani, potem nie mają czasu na naukę, rozwój, tkwią w starym środowisku świadomością i mentalnie, bo tu zostali wykształceni i wychowani, przygotowani do życia w nim, mało kto myślał że będzie musiał emigrować za pracą, za lepszym życiem, za jakąś perspektywą
OdpowiedzUsuńa ty myślisz że tak łatwo i prosto jest wejść w nowe życie zagranicą, takie doświadczenie powinno być dla urzędników, radnych, i innych biurowo teoretyków, jakby porobili na budowie, albo porobiły na sprżątaniu, to by sie nauczyli szacunku do człowieka, robotnika, pracy, pieniądza, a nie tylko imprezki, przemowy, tańcowanie i wygłupy na cudzy koszt
OdpowiedzUsuńniestety jesteśmy regionem emigracyjnym, smutno zostawia się dom, rodzinę, chatę, wszystkie tradycje i uroczystości i wyrusza się w nieznany, niestety często nieprzychylny świat , gdzie czeka ciężka robota i długie dorabianie, więC nie dziw się że ludzie są zAWIEDZENI
OdpowiedzUsuńludzie mieli i mają oczekiwania do władz państwowych , samorządów że ich sytuacja zarobkowa będzie się poprawiać, ale widzisz powstało państwo biurokracji , obcych wpływów i interesów, klik samorządowych, nie dość że nie ma z tego pożytku, to jeszcze rób i utrzymuj te szlachtę,
OdpowiedzUsuńno jest u baw, jak się popisują amerykony, jak przyjadą na wakacje , na chwilę, ,,a no bo u nas w Ameryce" to się tak robi, tak żyje, wszystko sie ma, niestety ale to jest tylko leczenie frustracji, zagranicą Polacy przegrywają życie, sztucznie się dowartościowywują zdjęciami na fb, opowiastkami, popisywaniem, wychwalaniem, wywyższaniem, dramatyczna jest ta polska sytuacja
OdpowiedzUsuńcoś w tym jest, bo starostę kolbuszowskiego znają wszyscy, ale jakiegoś majstra z budowy w nowym yorku czy Paryżu, to raczej żadnego, nie mówiąc o sprzątaczkach, a możę ludzie po prostu kardysiowi zazdroszczą ,że jest kimś, wybił się, ma stanowisko, a zawiść wśród Polaków jest ogromna, cnota narodowa nr 1, zwłaszcza zagranicą
OdpowiedzUsuńJaka zawisc? O czym mowisz? Kardysia znaja wszyscy miedzy innymi jako przekreta . Znaja go jako Afrykanczyka , znaja go jak podwojnego Emerta cwaniaka i jeszcze z kilku innych tematow.
UsuńMaglu to ty powinieneś dostać Nagrodę Nobla a nie jakaś kiciarka Tokarczuk, to ty poruszasz ważne sprawy społeczeństwa, Polaków, władzy, rzeczywistości i mentalność, to Ty powinieneś dostać nagrodę Pulitzera za obronę wartości, prawdy,
OdpowiedzUsuńa kiedy w Kolbuszowej będzie metro
OdpowiedzUsuńja sie wcale nie dziwie , że kobiety z naszego regionu lubią latać do włoch , czy Hiszpanii. wcześniej do Dubaju, jak w domu ma takiego mutanta z brzucholem co może żaby straszyć, to trzeba wyciekować sie dopóki nogi noszą
OdpowiedzUsuńturystyka to wielki biznes, odpowiednio sterowany, a żeby inny kraj poznać , jego kulturę, zasady, to całe życie zejdzie, dopiero w drugim pokoleniu można już coś pokazać, ale to jednostki, na zachodzie jest kult pracy i wszystko w temacie, a nie głupie babskie marzenia
OdpowiedzUsuńwszędzie chmielowiec, na dożynkach coś mówi chmielowiec, po mszy ślabizuje list chmielowiec, przed meczami coś tam bajdurzy chmielowiec, przed remizami przechwala się chmielowiec, w szkołach, w kościołach wszędzie chmielowiec, co to jakiś nowy kult lokalny, może jednak nie wszędzie , ooo nie, otwieram lodówkę , kurczak
OdpowiedzUsuńDrogi maglu, dzisiaj to nie 20 , 30 lat temu, dzisiaj obieg informacji jest blyskawuiczny, opinie dostepne od reki, imigranci mahja roidziny w Polsce, imoze czesc z tych wszystkich informacji jest nieco zniksztalconna ale wiekszosc sie potwierdza. P.s Czasy weekendowych libacji juz dawno minely, byc mioze sezonowyiturysci jako jedyna rozrywke maja pijanstwo, byc moze twoi znajomi , ale wiekszosc to ludzie cywillizowan, znajacy swiat i bedacych w nim. Twoja opinia to steerotypy i opowiesci z mchu i paproci i krzywdzace wizerunek Poloni.
OdpowiedzUsuńA przeczytałeś dokładnie co Maglu napisał?
Usuń"Zawsze, gdy rozmowa schodzi na temat „dziadostwa w Kolbuszowej”, zadaję proste pytania:....."
Tak przeczytalem i tresc sprowadza sie do tego , ze w dobie szybkiej informacji dalej Polonia to ciemnogrod .
UsuńPolacy jako Polonia drogi Kolego uczestnicza i w zyciu lokalnym i w zyciu kraju w ktorym przebywaja, pelnia wazne funkcje , udzielaja sie ,a opowiesci o pijanstwach i braku swiadomosci o rzeczywstosci polskiej to niewiedza. Dzisiejsza Polonia to nie oderwana od rzeczywistosci banda pijaczkow , to Polonia ktora jest dobrze zorientowana o Polsce i w Polsce .
u nas ludzie też uczestniczą w życiu lokalnym, w kółko tylko grille i grille, a plotkarstwo jakie, na potęgę, nikomu nie przepuszczą
UsuńPolska byłą fajnym i przyjemnym krajem do życia, ale wdarła się polityka i zachodnie mody zwłaszcza amerykańska i się popsuło, aż smutno
OdpowiedzUsuńtutaaj też jest jest światowo, na fb , a to zdjęcie z makaronem na talerzu w barze, a to z jakąś znaną ścianą, a to z psem, a to z kotem, no jak w Ameryce
OdpowiedzUsuńbo teraz to Ameryka to jest w Kolbuszowie, nie mówiąc o wsiach, piękne domy, 5 samochodów przed domem, latanie z jasionki po całej Europie za grosze, nikt nie pije, gorąco jak w Kalifornii, ludzie tańczą i śpiewają, wesela do rana że w Usa nie opłacisz, psy pod opieką lepszą niż budowlańcy w Nowym Yorku, co trzeci to milioner, co drugi to polityk, Ameryka to jest tutaj
OdpowiedzUsuńoj znamy to cudzie, oj znamy, kiedyś była plaga, stonki , teraz plaga rozwodów i rozbitych rodzinnych, tylko dzieci na ty cierpią,
OdpowiedzUsuńi to co śmieszne , to lans i wychwalanie, szumik, takie udawanie, a tak naprawdę coraz większe zawiedzenie, coraz więcej pretensji, pustka i samotność ,
OdpowiedzUsuńa wy w tej Ameryce , a co my mamy, ohoho, w wszystko na kredytach, wszystko jest banków, i te duże samochody , po co żeby wozić wielkie brzuchy, jakby Pani widziała jakie w Kolbuszowej ludzie mają Beemki
OdpowiedzUsuń