Nasz ulubiony miejscowy (już) poeta, napisał był list otwarty do Naszego Jakże Umiłowanego Posła, aby ten zrezygnował z fuchy w parlamencie bo... żywi do niego sympatię i w ogóle.
Łał.
Przeczytaliśmy to ze trzy razy, i za cholerę nie wiemy o co poecie biega.
Skoro tak się boi,o to co się będzie działo na ulicach, to dlaczego nie namawia posła, do postawienia się prezesowi Kaczyńskiemu?A niech poseł Chmielowiec zbierze grupę rozłamowców,walnie pięścią w mównicę i niech zaprowadzą porządek w tym (coraz większym) bajzlu.
Zamiast tego poeta namawia posła do rejterady z placu boju. Gdzie tu sens?

























