W czwartek sesja powiatowa.
Cool!
Ok, jest porządek obrad, ale nigdzie nie uświadczysz projektów uchwał. Starosta ich nie ogłasza , ponieważ nie ma takiego formalnego wymogu — podziękowania dla posła Chmielowca (na wakacjach).
W dobrych samorządach powiatowych jest jednak praktyka ich publikacji, ponieważ jest to logiczne, transparentne i w ogóle ładnie wygląda na stronie BiP urzędu.
Dlaczego nikt z Konfederacji nie przyjdzie na sesje rady powiatu i w sprawach różnych nie poprosi, aby takie projekty uchwał były publikowane na stronie urzędu?
Bez zaczepek, osobistych wycieczek tylko to:
Chciałbym zapytać, dlaczego projekty uchwał nie są publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej przed sesjami rady powiatu. W wielu samorządach jest to standardowa praktyka, która zwiększa przejrzystość i pozwala mieszkańcom zapoznać się z tym, co będzie procedowane.
Dlatego proszę o jasne uzasadnienie: z czego wynika brak publikacji tych projektów u nas? Czy jest to świadoma decyzja, czy kwestia organizacyjna? I czy planują Państwo to zmienić w najbliższym czasie?
Organizacja referendum w sprawie odwołania starosty to koszt około 250 tysięcy z... budżetu powiatu.
To bezpośrednio nasze pieniądze. W cholerę pieniędzy.
Zanim to referendum więc nastąpi, chcielibyśmy się dowiedzieć, jakich postulatów nie chcą spełnić samorządowcy i dlaczego trzeba ich odwołać?
PS Azaliż.... Czy na dzisiejszej sesji gminnej któryś radny będzie na tyle odważny, żeby zadać pytanie, czy po likwidacji Straży Miejskiej, wystarczy im policjantów, żeby ogarnąć wożenie kasy z urzędu codziennie, wyłapywanie psów, czy zabezpieczanie każdego wydarzenia?
Bo już sobie zlikwidowali pracowników gospodarczych, zamiast zostawić dwóch chłopaków do ogarniania takich prostych spraw jak, nie wiem, odśnieżanie, noszenie czy naprawianie.
Po czym musieli ich najmować od spółki, albo stoły przed sobotnim ślubem wynosił sekretarz, a wiadomo, że do najsilniejszych to on raczej nie należy.
Każda decyzja ma swoje konsekwencje.
