poniedziałek, 17 marca 2014

Samorządowe idiotyzmy



W gminie Kolbuszowa mamy do 2022 roku 33 miliony długu do spłacenia. Same odsetki to około 18 milionów złotych. Czyli wszystko to, na co Urząd Miasta wziął kredyty, kosztuje nas w rzeczywistości 50% więcej.

Jest więc sens brać pożyczki na jakiś projekt, kiedy dotacja z funduszy unijnych wynosi ponad 70%? W tej sytuacji budżetowej budowanie szkoły w Weryni tylko i wyłącznie z własnych funduszy jest finansowym idiotyzmem.

Co ciekawe, podkarpacki PiS krytykuje taką politykę poprzedniej koalicji w Urzędzie Marszałkowskim.


niedziela, 16 marca 2014

Słowo na niedzielę

Wasza mowa niech będzie: "Tak - tak, nie - nie". A co nadto, z zepsucia jest.
"Tak - tak, nie - nie"
oznacza mówienie prawdy i odrzucenie kłamstwa. Jezus mówi swoim uczniom: nie przysięgajcie, tylko mówcie prawdę. ... Sprzeciwia się obłudzie towarzyszącej przysięgom i ślubom, wykrętnej argumentacji, przeciwstawiając im prawdę wyrażającą się w prostej i jednoznacznej mowie. Nie przeciwstawia się przysięgom, jeżeli są prawdziwe.

całość 

To, co napisałem wczoraj, to nie jest czepianie się Doriana Pika za byle co. To jest sprawa fundamentalna. Musimy wymagać od polityków, samorządowców tego, do czego się zobowiązali. Bez tego będziemy mieli w Polsce zawsze bajzel. Dorian Pik jest w tym samorządowym towarzystwie najmłodszy. Wystarczyło jednak tylko 4 lata, aby zaczął mówić tak samo, jak jego koledzy z rady. Niby jest przeciwko podwyżce diet radnych, a tylko wstrzymuje się od głosu. Jest przeciwko rozbudowie ( w tym kształcie) szkoły w Weryni , mimo to głosuje za. Rezygnuje z przewodniczenia komisji oświaty, bo nie chce firmować tego bajzlu swoim nazwiskiem, mimo to nadal nim jest.

Miało być nowocześnie, a jest dalej tak, jak dawniej. Kiedy się to skończy? Jeśli nie teraz, to kiedy? Jeśli nie Dorian, to kto?



sobota, 15 marca 2014

Ciepłe kluchy z Doriana Pika

 Nasz lokalny skandalista a zarazem przewodniczący komisji oświaty (i takich tam innych) przyznał się publicznie, że o postaci Mściciela - Wojciecha Lisa dowiedział się (czy jakoś tak) dopiero z publikacji w Super Nowościach. No cóż ... lepiej późno niż wcale. Wygląda jednak na to, że w Kolbuszowej można przebrnąć przez cały system edukacji od przedszkola na liceum skończywszy i nic nie wiedzieć o lokalnej historii.. Ba! Można nawet zostać przewodniczącym Komisji oświaty i jej nie znać. Strach siem bać! 



Przewodniczący Pik, zamiast wezwać na dywanik gminnych nauczycieli historii i wymóc na nich odpowiednie działania, postanowił... napisać o Wojciechu Lisie piosenkę. I w ten oto oryginalny sposób z piosenką na ustach rozpropagować postać Wojciecha Lisa. A mógł przecież pójść na łatwiznę i stworzyć program nauczania o miejscowych Żołnierzach Niezłomnych. Nie, to nie dla niego! On musi kombinować jak koń pod górę.



Nas jednak w Maglu ( jak to nas) zastanowiło coś innego. Wojciech Lis jest (jak wyczytaliśmy w SN) dla Doriana Pika bohaterem, który imponuje mu męstwem, niepokornością w pozytywnym tego słowa znaczeniu i że nie był jakimiś tam ciepłymi kluchami. Może więc zamiast pisać piosenki o tym Bohaterze Niezłomnym, radny Pik zrobi to, co Lis by zrobił na jego miejscu?
Skoro:

...twór, jakim jest moja komisja… i pewnie inne komisje stałe, to twory niepotrzebne. Realna władza jest w innych rękach. - Od mieszkańców, rodziców, nauczycieli, sportowców czy rówieśników wielokrotnie słyszałem uzasadnione pretensje. Ze wszystkimi zarzutami się zgadzam. Bardzo się starałem, ale nie mogłem nic poradzić. Zatem życzę szczęścia mojemu następcy, będę go wspierał na każdym kroku, kimkolwiek ta osoba będzie. Nie mogę nikogo oszukiwać, nie mogę robić dobrej miny do złej gry, bo to do mnie niepodobne – dodaje Dorian Pik.

całość

To czy nie najlepszym hołdem oddanym Żołnierzom Niezłomnym byłoby dotrzymanie słowa, jakie dało się publicznie? Tu już nie chodzi o wiarygodność Doriana Pika jako samorządowca, polityka, nawet nie jako artysty, tylko wiarygodność jako człowieka.




sobota, 8 marca 2014

8 marca


Kobiety księdza Twardowskiego



Ulegałem fascynacjom kobietami i nie wstydzę się tego - powiedział sam Twardowski w jednym z wywiadów. Grzebałkowska odnalazła kilka takich znajomości - pierwszą była Wanda, czyli Dziula Zieleńczyk - komunistka, autorka słów do pieśni "My ze spalonych wsi" - z którą podczas okupacji bardzo się przyjaźnił. Jeszcze pod koniec życia ks. Twardowski określał ją słowami "moja sympatia". Już jako duchowny ksiądz Jan przeżył burzliwą przyjaźń z tajemniczą W., którą bardzo długo wspominał. W czasach, gdy pracował w parafii na Saskiej Kępie, była "Marychna", potem lekarka o imieniu Janina. Grzebałkowska nie natrafiła na żaden ślad, aby te znajomości wykroczyły poza wyznaczone celibatem granice.


...

Zimą 1958 roku Jan Twardowski podjął się stworzenia w swoim dzienniku listy kobiet, które znał w życiu bliżej. Zanotował, że było ich kilka, jedne odeszły, niektóre już nie żyły. Chwalił się, że żadnej nigdy nie skrzywdził, żadnej nigdy sam nie opuścił, kiedy popełnił jakiś błąd - przepraszał, za wszystkie się modlił, był gotów do ofiar w ich intencji. Ale na owej liście umieścił tylko Gabrysię, koleżankę z lat szkolnych, potem zaniechał spisu z przeszłości. Kobiety otaczały go także w czasie, gdy pisał dziennik. Występowały w jego codziennych notatkach.


całość






piątek, 7 marca 2014

W Raniżowie kradną

W poniedziałek 3 marca skradziono (tym razem) rower.




Sprawca to miejscowy dzieciak w wielu 12-15 lat. szczupła budowa ciała wzrost około 165 cm. Ubrany w ciemna kurtkę z kapturem z charakterystycznymi białymi obwódkami na rękawach.

Masz teraz do wyboru.Czekać aż cię namierzą -to tylko kwestia czasu,albo zadzwonić pod numer telefonu  696 159 773 , przeprosić za kradzież i oddać rower .
Wybór należy do ciebie.

Kim jest Mieczysław Burek?

Wygląda na to   że przewodniczący rady powiaty  Mieczysław Burek, nie ma nic w starostwie do gadania, a urzędnicy traktują go jak powietrze. Rządzi Kardyś i co mi pan zrobisz?

Nie wierzycie?
Wystarczy przyjrzeć się życzeniom z okazji Dnia Kobiet. Na stronie gminnej podpisali je burmistrz z przewodniczącym rady.
 





Na stronie powiatowej tylko starosta Kardyś.





Na co liczy Zuba?


W Super Nowościach znowu o słynnym skrzyżowaniu koło Biedronki. Jest tak niebezpieczne, że zawsze przed nim zsiadam z roweru i przechodzę tamtędy na piechotę.



całość



 Zuba zwala winę na kierowców (dopust Boży), a nawet na starostę, który odwdzięcza mu się tym samym. 

 Skrzyżowanie jest źle zaprojektowane i trzeba je przebudować. Przesuniecie słupa,ograniczenie prędkości, niewiele tu zmieni.
Spieprzyli to do spółki urzędnicy ze starostwa i gminy. W magistracie za bardzo przychylali nieba inwestorowi, a w starostwie nie ślipnęli dokładnie w dokumenty. Teraz Zuba z Kardysiem idą w zaparte, a wypadków coraz więcej. W każdej chwili może dojść do tragedii. Nic dziwnego więc, że burmistrz nawet urywa się z sesji, aby pójść do kościoła. Czy to jednak rozwiąże problem? 




czwartek, 6 marca 2014

Wojna nad mogiłami

Działy promocji starostwa i gminy nie zaprosiły nikogo na obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. I bardzo słusznie, jeszcze ktoś wziąłby na serio deklaracje płynące ze sceny: 

 To, co przeżyło jedno pokolenie, drugie przerabia w sercu i pamięci , a Walka o wolność, gdy raz się zaczyna, z ojca krwią spada dziedzictwem na syna.

 Bardzo ciekawie za to wyglądają sprawozdania z tej uroczystości. Pracownicy burmistrza nie zauważyli starosty Kardysia
 




A rzecznik prasowa starostwa pani Żarkowska - burmistrza Zuby.






  Małostkowość tych ludzi przeraża.



środa, 5 marca 2014

Kolbuszowianin zarabia pierwszy milion



Stefan Batory podbija (polonijne) Stany Zjednoczone.

Dziś pytany czy własna aplikacja to dobry pomysł na zarobienie pierwszego miliona odpowiada twierdząco: - Potrzeba genialnego pomysłu który natychmiast wszyscy podchwycą albo dużych pieniędzy aby przekonać klientów, że twój pomysł jest genialny.

całość

Dziwna środa


Zobaczyłem grupkę młodych ludzi z wymalowanymi krzyżami na czołach. Pomyślałem: sekta. Szybko przeszedłem na drugą stronę ulicy. Wieczorem przynajmniej jedna trzecia będzie miała podobny znak na czole. Ja też. 

 Dzisiaj przypominamy sobie, że jednak nie jesteśmy nieśmiertelni. Jutro, najwyżej pojutrze wszystko wróci do normy.

Prorok Joel podjął bardzo ważny problem, który powszechnie występował w Narodzie Wybranym i jest — niestety — obecny w naszym Kościele nadal. Jest to obłuda. Polega ona na nieszczerym postępowaniu, podejmowanym, by osiągnąć jakieś wymierne korzyści. Jezus jako przykład obłudy podawał „przestawanie na rogach ulic i modlenie się, by inni ludzie widzieli”.
Obecnie wygląda to inaczej. Niestety, trzeba tu wejść w nieprzyjemny dla duchowości temat polityki. Politycy wielu partii zarzekają się, że są katolikami, i to nawet (!) praktykującymi. Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej...
Obłuda bardzo często tkwi w nas. W wielu swoich decyzjach się nią kierujemy. Gdy jednak dotyczy ona naszej religii i form praktykowania, jest szczególnie dużym grzechem. Wtedy nasza modlitwa, którą odmawiamy, żeby ksiądz proboszcz (albo wyborcy) zobaczył, nie będzie miła Bogu, nie będzie nawet neutralna, ale będzie Jego obrazą. Nie będzie to wówczas modlitwa wypływająca ze szczerego serca, ale z wyrachowania i kierowania się tym, co najbardziej się nam opłaca. Obłuda może dotyczyć również spełniania dobrych uczynków. A przecież Jezus mówił: „Niech nie wie twoja lewa ręka, co czyni prawa”. Jeśli jednak nie da się pewnych uczynków ukryć, traktujmy je jako coś naturalnego, a nie jako przedmiot do własnej chwały.

źródło







wtorek, 4 marca 2014

Ranizów jak Wąchock

Dlaczego Raniżów tonie w  pierzu?
Bo ptaki przelatując nad nim pękają ze śmiechu.

O pijanym wójcie Danielu Fili (32 l.) usłyszała cała Polska. O sprawie donosiły nie tylko media regionalne, ale także np. Teleexpress. Mieszkańcom nie podoba się taka „promocja” Raniżowa. Są nią oburzeni. Mówią, że przez te wszystkie afery z udziałem wójta, których już nie mogą zliczyć, wstydzą się przyznawać do miejsca zamieszkania.


Wójt Fila stacza się coraz niżej. Ten biedny człowiek potrzebuje już pomocy specjalistycznej.Gdzie jest jego rodzina? Przyjaciele? Księża?
Niedługo wybory poseł Chmielowiec ze starostą Kardysiem, przewodniczącym Burkiem, znowu staną murem za jakimś kolejnym kandydatem.Co jednak takie poparcie,rekomendacja w praktyce oznacza?
Gdzie teraz jesteście panowie?

Dlaczego Raniżów tonie w pierzu? Bo ptaki przelatując nad nim pękają ze śmiechu.

O pijanym wójcie Danielu Fili (32 l.) usłyszała cała Polska. O sprawie donosiły nie tylko media regionalne, ale także np. Teleexpress. Mieszkańcom nie podoba się taka „promocja” Raniżowa. Są nią oburzeni. Mówią, że przez te wszystkie afery z udziałem wójta, których już nie mogą zliczyć, wstydzą się przyznawać do miejsca zamieszkania.
Super Nowości
  Wójt Fila stacza się coraz niżej. Ten biedny człowiek potrzebuje już pomocy specjalistycznej. Gdzie jest jego rodzina? Przyjaciele? Księża? Niedługo wybory, poseł Chmielowiec ze starostą Kardysiem, przewodniczącym Burkiem znowu staną murem za jakimś kolejnym kandydatem. Co jednak takie poparcie, rekomendacja w praktyce oznacza? Gdzie teraz jesteście panowie?

Kazimierz Grześkowiak

Urodzony 4 marca 1941 r. w Ostrowie Wielkopolskim. Tam szkoła podstawowa i średnia.
 Rok orientalistyki w Krakowie (języki perskie), rok Seminarium Duchownego w Poznaniu
 i Katolicki Uniwersytet Lubelski (filozofia ze specjalizacją psychologia).
 Gdyby jeszcze raz żył, do seminarium jeszcze raz by poszedł i jeszcze raz wystąpił.

Napisał nawet wiersz o naszym miasteczku-do dzisiaj aktualny.
Szedłem do was z pól ojczystych
Kołysała mnie piosneczka
i skrzypica tanecznica
i lipowa kolebeczka
I pastuszek na ligawce
przez te łąki z babim latem
gra i wiąże koniec pieśni 

z tamtym 
lepszym, bożym światem
I te wierzby i te chaty
strzechą kryte niby wąsem
i śniegu białe łaty
i te malwy niby pąsem
Chrystusiki frasobliwe
brzozy płaczą przy ruczaju
a Anioły złotopióre
Anioł Pański grają, grają
Rolnik orze
księgi wieszcza już zbłądziły pod powały
Konik nóżką
ułan dziewczę 

a skroś tęczy orzeł biały
Jeleń pasie się w gaiku
a nad stawem dwa łabędzie
I tak dobrze
i tak cicho
i tak, kurwa, zawsze będzie?

Zuba z Kardysiem inwestują

Jeszcze nie ma nawet na horyzoncie żadnego inwestora a już Zuba z Kardysiem poszerzać będą specjalną strefę ekonomiczną.Dokładnie nie wiadomo po co, ale ładnie to będzie wyglądało w Korso a nawet Przeglądzie Kolbuszowskim.

Mieczysław Kasprzak, poseł PSL, skrytykował samorządy, które tworzą strefy ekonomiczne tylko po to, żeby były, bo jak to określił – to dobrze wygląda gazetach. Wydają pieniądze, nie wiadomo po co.



- Pierwszy powinien być inwestor, a potem można poszerzać strefę, a nie na odwrót – mówił wskazując, że w Jarosławiu dobrze postąpił burmistrz miasta i starosta powiatu, którzy najpierw mieli inwestora Lear Corporation, a potem poszerzali strefę. – To ma sens – mówił. Z kolei gospodarze Przemyśla i Przeworska stworzyli strefę, chwalili się tym, ale nie mieli nikogo, kto chciałby tam tworzyć miejsca pracy. – Samorządowcy tworzą strefy do własnych celów, bo mogą mówić: ja mam strefę! – Przecież to wydatek – krytykował takie formy „walki z bezrobociem” M. Kasprzak.

źrodło
galicjisz .pl

poniedziałek, 3 marca 2014

Koniec konsultacji - pora emigrować

Dzisiaj kończą się konsultacje Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego na lata 2014 – 2020.
 Do wzięcia jest ponad 9 miliardów złotych. Teraz będzie inwestować się w ludzi, od wychowania przedszkolnego do ustawicznego kształcenia  dorosłych. Dofinansuje się przedsiębiorstwa społeczne, komunikację (ale tylko dróg prowadzących do autostrad), ulice w dużych aglomeracjach, opiekę zdrowotną, promowanie przedsiębiorczości.

Co to oznacza dla nas, mieszkających w RKL? Ano to, że nie będzie tu żadnej obwodnicy, kanalizacji, niczego tu nie będzie.

Jeśli ktoś ma dzieci, to niech je tak kształci, żeby stąd wyjechały i nigdy tu nie wracały.


Chmielowiec i jego poprzednicy, zamiast budować kanalizację i drogi, nie robili nic. Zuba, zamiast to zrobić, dla odmiany wybudował basen, który będziemy spłacać do końca życia (albo i dłużej). Gdy w Mielcu inwestowano w strefę przemysłową, w Kolbuszowej (ku radości mieszkańców) Chmielowiec zawiesił tylko światełka bożonarodzeniowe na rynku. Ile to było uciechy i chwalenia dobrego gospodarza! Zamiast walczyć o drogę ekspresową S9 z Radomia do Rzeszowa, nasi lokalni politycy jeździli po okolicznych remizach. Jeżdżą dalej. S-9 ich nie interesuje, bo, nawet gdyby udało się ją wywalczyć, to powstanie i tak nie wcześniej niż za 10 lat.
To tylko grubsze przykłady.

Jedyne, co można teraz zrobić, to wykorzystać w jak największym stopniu środki z Regionalnego Programu Operacyjnego na kształcenie dzieciaków tak, aby bez problemów znalazły zatrudnienie i ułożyły sobie życie poza Kolbuszową. Tutaj (już) perspektyw żadnych nie ma.

Chyba że... wybierzemy całkowicie nowy samorząd złożony z ludzi, którzy myślą w dłuższej perspektywie czasu niż jeden rok.

niedziela, 2 marca 2014

Sztyl radnego Karkuta


Niedawno radny Michał Karkut przyrównał obrazowo styl pracy wójta Fili do styla od łopaty. Aliści.... sam na sesji rady miejskiej zagaił:







 To nie sejm, panie Michale, zresztą, nawet nie jest pan jeszcze posłem. 

Pani Tendera słusznie zauważyła, że radny Fryc bardzo często zmienia zdanie. Jest za, a nawet przeciw.To jednak wcale nie oznacza, żeby się w taki sposób odzywać, w dodatku do kobiety, która mogłaby być Pana matką. Cóż, chamiejemy w zastraszająco szybkim tempie, nawet tego nie zauważając.

całość

ABC kuchni pani Jolanty Augustyn

Nasza krajanka Jolanta Augustyn - Finalistka II Edycji Polskiego Turnieju Wypieków, pokazuje na swoim blogu efekty swojej pracy- budzą szacunek.
Torty....









źródło

Wykuwanie piękna

Mieszkają wśród nas ludzie niezwykli....

sobota, 1 marca 2014

Kolbuszowskie patrioty

Obchodzimy dziś Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Oddajemy hołd tym, dla których Ojczyzna to nie było tylko puste słowo.

Jak zwykle zapomnieli o nim redaktorzy Korso Kolbuszowskie, milczą też strony internetowe gminy i starostwa. Czyżby to byli tylko wyrobnicy, dla których liczy się tylko kasa? Czym jest dzisiaj patriotyzm? Czyżby kojarzył się nam tylko z rysunkiem Andrzeja Mleczki?




 



 Czy radni miejscy, którzy nie informują o swojej pracy, nie konsultują z nami podejmowanych uchwał, to patrioci? Mamy 33 miliony długu, płacimy ponad 1,5 miliona odsetek rocznie i w dalszym ciągu nikt nie myśli o programie naprawczym finansów gminy.Czy to jest postawa patriotyczna?


Ksiądz Stanisław Bąk

W hołdzie „Żołnierzom Wyklętym” – bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu... — Początek preambuły Ustawy o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”


W tym dniu najczęściej wymieniamy nazwisko  Józefa Batorego i... na tym zwykle kończy się nasza znajomość lokalnej historii.



Ks. Stanisław Bąk ur. się 17.09.1908 r. w Czelatycach koło Jarosławia, w wielodzietnej rodzinie chłopskiej. W 1921 r. ukończył szkołę podstawową w rodzinnej miejscowości, po czym podjął naukę w Szkole Wydziałowej w Przemyślu. Następnie zdał do tamtejszego II Państwowego Gimnazjum. Myśląc o kapłaństwie przeniósł się do Małego Seminarium, gdzie w 1929 r. uzyskał maturę, a po czym wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu.
W 1934 r., po przyjęciu święceń kapłańskich, ks. Bąk posługiwał jako wikariusz w Niewodnej i Dzikowcu. Ks. Franciszka Wojtyła, jego proboszcz z Dzikowca, tak go charakteryzował: swoim w bardzo wysokim stopniu taktem, miłym usposobieniem, roztropnością, wymową i pobożnością działał bardzo dobrze na parafian. Kocha dziatwę szkolną, chętnie dąży do szkoły, stowarzyszenia otoczył sercem iście ojcowskim, a praca w kościele nawet największa jest dla niego najmilszym obowiązkiem. Słowem to kapłan secundum Cor Dei.
W 1937 r. ks. Bąk został wikarym w parafii Raniżów, z obowiązkiem zamieszkania w miejscowości Mazury, gdzie trwały przygotowania do utworzenia samodzielnej parafii i budowy kościoła. Przybyłego furmanką duszpasterza parafianie powitali bramą powitalną, banderią oraz występem chórów. W 1938 r., w wieku niespełna 30 lat, został proboszczem parafii w Mazurach. Tu w ciągu 3 lat, pomimo wojny i niemieckiej okupacji, wybudował kościół.
W 1941 r. ks. Bąk wstąpił do Związku Walki Zbrojnej i został mianowany kapelanem (w randze kapitana) Placówki „Sosna I" oraz skarbnikiem Obwodu Kolbuszowa. Jako kapelan przeprowadzał odprawy duszpasterskie z żołnierzami ZWZ-AK. Tematem wiodącym był „Obowiązek względem Ojczyzny", a także sprawa nadużywania alkoholu i jego negatywnych skutków. W 1942 r. zmarła jego matka a rok później, podczas pacyfikacji Czelatyc Niemcy zastrzelili mu ojca za pomoc miejscowym Żydom. W 1943 r. zorganizował i przeprowadził rekolekcje dla żołnierzy Placówki. Zimą 1944 r. ukończył konspiracyjny kurs podchorążych rezerwy. Jednocześnie na plebani prowadził tajne nauczanie młodzieży.
Po zajęciu Rzeszowszczyzny przez Armię Czerwoną rozpoczęły się masowe aresztowania żołnierzy AK. W tej sytuacji ks. Bąk kontynuował działalność konspiracyjną. Na przełomie kwietnia i maja 1945 r. został mianowany Komendantem Obwodu AK Kolbuszowa w stanie likwidacji. Jednym z jego zadań było organizowanie i niesienie pomocy rodzinom zabitych, uwięzionych i wywiezionych do łagrów żołnierzy AK.
Kiedy 2.09.1945 r. utworzono Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość" ks. Bąk zasilił jego szeregi. Początkowo pełnił obowiązki kierownika Rady WiN Kolbuszowa, a później był jego zastępcą. Zasadniczym zadaniem Rady było kolportowanie konspiracyjnych pism „Ku wolności" i „Orzeł Biały" oraz broszurki pt. „W jaki sposób dąży komunizm do podboju świata?”. Nadto zbierano informacje o działalności MO i UB oraz partii politycznych. W czasie kampanii wyborczej przed referendum w 1946 prowadzono patriotyczną agitację, potem zbierano informacje o faktycznych wynikach głosowania.
14.01.1949 r. o godz. 4.00 funkcjonariusze WUBP w Rzeszowie przeprowadzili rewizję plebani w Mazurach. Ponieważ ks. Bąk odrzucił propozycję zostania tajnym współpracownikiem UB, został aresztowany. Przez dwa miesiące był poddawany śledztwu w WUBP w Rzeszowie i w PUBP w Kolbuszowej, gdzie był katowany: miał połamane kości, wybite zęby, odbite wnętrzności. Był trzymany w karcerze o wymiarach 90 na 90 cm, gdzie w błocie i wodzie stał po trzy tygodnie zalany krwią i nieprzytomny.
11.05.1949 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie skazał ks. Bąka na karę 10 lat więzienia, utratę praw publicznych i obywatelskich na 3 lata oraz przepadek całego mienia na rzecz skarbu państwa. W uzasadnieniu wyroku napisano: Przy wymiarze kary wziął Sąd pod uwagę (...) jako okoliczność obciążającą fakt, iż skazany, jako człowiek inteligentny, zdawał sobie w pełni sprawę ze zbrodniczości swego działania i orientował się, że działaniem swym w ramach organizacji zmierza do obalenia ustroju demokratycznego w Polsce. Apelacja do Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie została odrzucona.
Początkowo ks. Bąk odbywał karę w więzieniach w Rzeszowie, Przemyślu i Raciborzu, zaś od lutego 1950 r. w Rawiczu. Siostra Joanna zapamiętała odwiedziny brata w więzieniu: Zobaczyłam człowieka czołgającego się na rękach i siedzeniu do krat. Nie poznałam go, ale on mnie zawołał. Poznałam go po głosie. Jego sylwetka budziła uczucie nieprawdopodobnej litości - wszak był to już wrak człowieka. Prośby krewnych i parafian o jego ułaskawienie były systematycznie odrzucane.
Ks. Bąk odzyskał wolność w październiku 1953 r. po odsiedzeniu 4 lat, 9 miesięcy. Następne miesiące dochodził do siebie i leczył podupadłe zdrowie. Wyglądał jak szkielet człowieka, był bez zębów i dziąseł. Najbliżsi karmili go jak dziecko, żeby nie przedawkować jedzenia - po odrobinie - co godzinę.
W maju 1954 r. ks. Bąk został wikariuszem w Hyżnem, skąd dojeżdżał do Krakowa na zabiegi stomatologiczne i leczenie. W 1956 r. skierowano go na stanowisko proboszcza do Samoklęsk. Wiosną 1960 r. został proboszczem w Tyczynie. Wkrótce rozwinął tu życie religijne oraz przystąpił do remontu budynków inwentarskich, który ukończył pomimo trudności czynionych przez władze. Zorganizował także kilka sal katechetycznych, niezbędnych do nauczenia religii usuniętej ze szkół. Kiedy w 1972 r. otworzył kolejny w punkt katechetyczny Hermanowej, otrzymał polecenie rozebrania budynku w którym się mieścił.  W nocy z 5 na 6 stycznia 1973 r. milicja zaplombowała drzwi. Mimo grożących kar mieszkańcy plomby zerwali i budynek zajęli, a potem przez 4 miesiące w dzień i noc go pilnowali. Zaskoczone determinacją ludzi władze ustąpiły.

30.10.1983 r. kiedy ks. Stanisław Bąk ubierał się do Mszy św., pękła mu aorta i nastąpił wewnętrzny wylew. Zmarł następnego dnia tuż po północy. 3.11.1983 r. odbył się jego uroczysty pogrzeb któremu przewodniczył ks. bpa Bolesława Taborski, uczestniczyło 200 kapłanów i tysiące wiernych.
całość

Cześć jego pamięci!