poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Ruszyła kampania wyborcza?

W internecie furorę robią zdjęcia naszego miejscowego celebryty, który nie tylko schudł- gratulacje,ale też strzelił sobie pierwszą dziarę.




W maglu zastanawiamy się co tam sobie wytatuował? "Karkut", "Fryc",a może już "Mściciel" ?
Swoja drogą, wydrukowanie (tu podpowiadamy) programu wyborczego na plecach, jest też całkiem niezłym pomysłem.

A nas w Maglu  miło zaskoczyła ... wiosna.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Daleko od szosy.

Janusz Radwański jest nieco niepokornym lokalnym dziennikarzem. Hoduje owce, pisze doktorat o gwarze lasowiackiej, niedługo wydaje drugą książkę poetycką.

Po obronie pracy magisterskiej wraz z żoną wyjechał do jej rodzinnej wsi, Kolbuszowej Górnej w gminie Kolbuszowa, malowniczo położonej nad rzeką o nieco zaskakującej nazwie Nil. Z żoną wychowuje troje dzieci - Hanię, Franka i Łusię.

- Po studiach zjechaliśmy z Kasią do jej rodziców. Jesienią mieliśmy wrócić do Krakowa, bo tam zaczynałem studia doktoranckie, ale wieś okazała się lepszym miejscem do życia, zwłaszcza z małym dzieckiem. Perspektywa mieszkania w wynajmowanej kawalerce albo akademiku z niemowlakiem, spacerów w smogu, przebijania się z wózkiem przez wysokie krawężniki i zaparkowane samochody nie była zachęcająca.

Sprowadzili się tutaj w 2008 roku. Dla wielu absolwentów uniwersytetu powrót na wieś to prawie śmierć cywilna, traktują go jako życiową porażkę. Janusz świetnie się na wsi odnalazł - rozwija swoje pasje, jest zaangażowany w życie lokalnej społeczności. Na co dzień pracuje w tamtejszej gazecie, "Korso Kolbuszowskim". Podkreśla, że nie jest to łatwa praca - z jednej strony presja czasu, z drugiej konflikty z lokalnymi politykami. Spotyka się ciekawych ludzi, ludowych artystów i pasjonatów, ale też ciągle trzeba zmagać się z lekceważeniem.

- Nikt nie traktuje lokalnych mediów poważnie. Nawet dla mieszkańców naszego regionu czasami cenniejsza jest minutowa migawka o ich wsi w telewizji, niż całostronicowy materiał w gazecie.

W tym co robi Radwański widać fascynację kulturą ludową - dziennikarz prowadzi audycję o muzyce folkowej w radiu "Studnia" i gra w folkowej kapeli "Hadra". Szczególnym sentyment ma do gwary: - Niestety, jeszcze do niedawna lokalna kultura nie była przez mieszkańców ceniona, gwary ludzie się wstydzili, starali jej wyzbyć, więc na przykład nieposługiwanie się gwarą nie jest czymś źle widzianym - mówi.

W Kolbuszowej szybko się odnalazł. Nie czuje się obcy. Jest przekonany, że to lepsze miejsce do życia. Dzieci wiedzą, jak wygląda krowa i skąd się biorą porzeczki. Relacje międzyludzkie są tu cieplejsze, bardziej bezpośrednie:
- Ludzie na wsi umieją cieszyć się kontaktem z drugim człowiekiem. Tego się nauczyłem zaraz po przyjeździe. Jeśli przychodzisz do sąsiada zapłacić za mleko, nie możesz powiedzieć od progu, z czym przychodzisz. Wypada najpierw pogadać o pogodzie, o życiu. Rozmowę się w pewien sposób celebruje, to uczy innego stosunku do ludzi i świata - dodaje.

Źródło

sobota, 19 kwietnia 2014

Gdzieś w nas

Stoimy wobec Niego niemi
Z ustami otwartymi do krzyku
Patrzymy na Niego, patrzymy na krzyż
A On przecież w nas jest
Cały czas Żywy
I poszli trzeciego dnia
Jak oznajmia Pismo
A nie było Go tam
Gdzie być powinien
Jaka z tego nauka, że wystarczy
Wierzyć i już jesteśmy świadkami
Czegoś, co się nie mieści
W naszym pojęciu


Aleksander Rozenfeld

Życzę wszystkim  i każdemu z osobna z martwych wstania.

Levon Helm

Dwa lata temu zmarł Levon Helm- legenda muzyki country.
Bylem kiedyś na jego koncercie w koszmarnie zatłoczonej i zadymionej salce na jakimś zadupiu w Stanach Zjednoczonych.
Posłuchajcie prawdziwej Ameryki, której niestety jest coraz mniej . :(

Dlaczego Grądziel dostał stołek w Raniżowie?



Wczoraj spotkałem dwóch młodych pracowników starostwa, którzy mimo Wielkiego Piątku byli w szampańskich humorach. Świętowali nowe stanowisko swojego kolegi z pracy - pana Władysława Grądziela.
Okazuje się, że moje przypuszczenia na temat obsadzenia stołka wójta Raniżowa były dobre, ale nie najlepsze. Nie wziąłem pod uwagę jednego najważniejszego czynnika. Starosta Kardyś ma wręcz talent do robienia sobie śmiertelnych wrogów.

A to było (mniej więcej) tak...

W praktyce pełniącego obowiązki wójta wyznacza wojewoda. Na Podkarpaciu jest to członkini Platformy Obywatelskiej pani 
Małgorzata  Chomycz-Śmigielska . Jest to nie tylko niezwykłej urody kobita, ale też,. co najważniejsze - inteligentna.
foro-supernowości


Dlaczego miałaby więc wystawiać na p.o. wójta Raniżowa kogoś, kto popiera PiS? Bez sensu. Przymiarki trwały ponad dwa miesiące, padały w tym kontekście różne znane i mniej znane w województwie nazwiska. W końcu postanowiono zainwestować w kogoś, kto mógłby wykorzystać to stanowisko i wystartować w wyborach na wójta Raniżowa. Wygrać wybory w samym środku powiatu opanowanego przez PiS, to byłaby nie lada gratka!

Problem w tym, że w Raniżowie Platformy Obywatelskiej w praktyce nie ma. Zaczęto więc szukać kogoś, kto... nie lubi starosty Kardysia (z wzajemnością). I tu pojawił się jak zbawienie pan Grądziel, którym (jak opowiedzieli mi pracownicy powiatowi) Kardyś wycierał ostatnio korytarze w starostwie. Pan Władysław mieszka w Woli Raniżowskiej, ma doświadczenie administracyjne, żonaty, dzieciaty, wykształcony i.... ma powody, by nie lubić starosty Kardysia. Kandydat (prawie) idealny! Prawie, bo macherzy z Platformy nie wzięli pod uwagę jego powiązań z Bogdanem Romaniukiem. Ten latawiec może się więc urwać im z uwięzi.

Póki co... Obejmując stanowisko p.o. wójta pan Gradziel równocześnie zrezygnuje ze stanowiska w starostwie. Innymi słowy pokaże Kardysiowi na odchodne, gdzie jego babcia koszyk nosiła. Dlatego mimo Wielkiego Piątku tak radośni byli pracownicy starostwa. Podobno najwięcej uciechy dostarczył im sam starosta, który wczoraj ze zdenerwowania mówił tylko na migi.

Wygląda więc na to, że zmiany w gminie Raniżów nastąpią i to bardzo duże.

Ze swojej strony radzę już w pierwszym miesiącu zrobić głęboką reorganizację urzędu i podległych mu placówek, zmniejszając ilość pracowników przynajmniej o kilkanaście osób. Tym prostym sposobem można pozbyć się nie tylko wójtowego sekreturga, ale też wielu członków Filowego "dworu".

piątek, 18 kwietnia 2014

W Raniżowie bez zmian-rządzi dalej Kardyś?

Redaktor naczelny Korso Kolbuszowskiego, poeta, doktor Radwański  przyniósł hiobową wiadomość, że pełniącym obowiązki wójta w Raniżowie będzie pan  Władysław Grądziel.



To chyba narodziny nowej świeckiej tradycji. Mamy nadzieję że od teraz redaktor  Radwański, będzie zawsze informował, na którym miejscu jest Korso podając daną wiadomość. Zwykle są na drugim ,trzecim miejscu.
Gratulujemy pomysłu!

Grądziel jako p.o. wójta, będzie prowadził politykę starosty Kardysia, czyli przygotuje grunt dla Burka albo Rzeszutka.W Raniżowie nic się nie zmieni.

To zdjęcie sprzed tygodnia- już wiedzieli.Radośni, uśmiechnięci, na smutnej  imprezie zorganizowanej przez starostę Kardysia.

zdjęcie-http://www.powiat.kolbuszowski.pl/

Bóg jest wszędzie



Kilka lat temu spędziłem Święta Wielkanocne na jakimś zupełnym końcu świata. Polacy są wszędzie, to i tam była maleńka "polska" parafia.
Mama zawsze mnie przestrzegała, że w Wielki Piątek spowiadają się tylko najwięksi grzesznicy. Jednak nie miałem wyboru i pchnięty znacząco przez koleżankę małżonkę stanąłem w tym dniu na końcu kolejki do konfesjonału. Przede mną jakieś 40 osób, zejdzie z półtorej godziny - pomyślałem. Jednak przy drugim konfesjonale było znacznie luźniej - zaledwie pięć osób. Zrobiłem dyskretny wywiad wśród kolejkowiczów i okazało się, że drugi spowiednik to stary proboszcz - rezydent parafii, niezwykle dociekliwy i ostry. Mając w perspektywie ponad godzinę czekania, postanowiłem zaryzykować.

Coś było na rzeczy, bo kolejne osoby opuszczające konfesjonał były na przemian albo czerwone jak burak albo miały łzy w oczach. Szybko ustaliłem strategię spowiedzi, na początek dając kilka grzechów lekkich, w środku jednym tchem wyrzuciłem cięższe, a na końcu wyznałem, że opuszczam niedzielne msze święte. Ksiądz chwycił przynętę, ale jego reakcja mnie zaskoczyła.

- Jak nie możesz przyjść do naszego kościoła - pójdź do amerykańskiego - Bóg cię i tak zrozumie.

- W niedzielę pracuję.

- Jak nie możesz przyjść w niedzielę - przyjdź w sobotę - zagaił. 


 - W sobotę nie mogę, bo do późna pracuję - nie odpuszczałem.

-To znajdź sobie jakieś spokojne miejsce i w ciszy się pomódl - Bóg jest wszędzie.

Jaki z tego morał?

Aby się pomodlić, wcale nie trzeba  się urywać z sesji Rady Miejskiej w Kolbuszowej.


„Chrystus Ukrzyżowany” z Kolbuszowej Dolnej






Stał przy szosie sandomierskiej w Kolbuszowej potężny wiąz, na którym od niepamiętnych czasów widniał wizerunek Ukrzyżowanego. Starą może nawet osiemnastowieczną drewnianą rzeźbę ludową, z wypłukanymi przez deszcze śladami polichromii, chronił jedynie blaszany okapik wrośnięty głęboko w gruby pień drzewa. Stałby dalej prastary wiąz nikomu nie wadząc, gdyby nie zaistniała konieczność poszerzenia jezdni. Potężny ostaniec pamiętający czasy świetności Sandomierskiej Puszczy stał się zawalidrogą na środku wytyczonego tędy chodnika dla pieszych.
całość


czwartek, 17 kwietnia 2014

Typowy kolbuszowski bajzel

W Korso można przeczytać pasjonującą relację ze śledztwa, jakie przeprowadziła pani redaktor Joanna Serafin w sprawie nadmiaru śmieci.




Z polskiego na nasze. 

Śmiecie z bloków były wywożone raz na tydzień. To norma nie tylko kolbuszowska. Tak po prostu powinno być. Jakimś cudem radny Rybicki (prywatnie prezes spółdzielni mieszkaniowej), przy aprobacie kolegów z rady oraz burmistrza wymyślił, że wystarczy opróżniać kontenery tylko co 2 tygodnie. Nie, nie da się, co widać, co słychać i czuć.

Radny/prezes Rybicki mógł tego nie zauważyć, bo pewnie przywykł do takiego bajzlu będąc na szkoleniu w Moskwie. Burmistrz Zuba ma dla odmiany 12 tysięcy co miesiąc na koncie i co tam jest w śmietnikach, raczej go nie interesuje.

Czym jednak zajmuje się Straż Miejska i kolbuszowski Sanepid? Rybicki z Zubą powinni dostawać mandat za mandatem, do skutku.

Co ciekawe, burmistrz Zuba przyparty do muru jak zwykle odparł, że już właśnie załatwia tę sprawę od tygodnia (on tak ma). Skoro urzędnicy przygotowują nową umowę z ASA, to ile będzie ona nas kosztowała i kto za nią zapłaci? To wszystko można było przewidzieć 1,5 roku temu i wynegocjować lepsze ceny.

Jak zwykle za bezmyślność urzędników i radnych zapłacimy z własnych kieszeni.

środa, 16 kwietnia 2014

Czego Ziemiański nie powiedział panu Czyżewskiemu?

W Kolbuszowej nie ma porządnego planu zagospodarowania przestrzennego.Dzięki temu każdy odpowiednio zamożny inwestor może w zbudować tutaj wszystko i wszędzie.Chociażby dom weselny na miejscu wyciętego lasu pod skansenem , albo tor kartingowy w środku dzielnicy rezydencyjnej.Można jeszcze próbować zbudować stację  paliwową na terenie zalewowym, ale pod warunkiem że wicestarostą nie będzie Waldemar Macheta.
W Kolbuszowej dużo dziwnych inwestycji przechodzi przez sito administracyjne  nadzwyczaj gładko.Urzędnicy nie zważając na protesty mieszkańców podpisują papier za papierem.

W Korso można było przeczytać  reportaż, o jednej z takich inwestycji.






 Urzędnicy twierdzą że wszystko jest w porządku, normy  nie przekroczone więc o co... ten hałas?
 
Sytuacja patowa? Niekoniecznie. Podpowiadamy panu Czyżewskiemu żeby zgłosił sprawę  uciążliwego  sąsiedztwa do Wojewódzkiej  Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, i poprosił o zbadanie  poziomu hałasu w sobotę późnym wieczorem, nie tylko pod jego domem,ale też w środku.Tego kolbuszowscy urzędnicy nie  zrobili.Ba! Nawet mieszkańcom o takiej możliwości nie powiedzieli.

Wielki świat z... Zapola

Wielki Piątek sprzyja zadumie i refleksji.
 Młodziutka uczennica liceum ogólnokształcącego z Piotrkowa Trybunalskiego marzy o tym, aby zmienić świat na lepsze.
Wymyśliła  sposób na okiełznanie niezwykle trudnego w leczeniu raka trzustki. Jej metoda wykorzystuje m.in. nanowłókna i nanocząstki złota.
źródło

A o czym marzą młodzi kolbuszowianie?

wtorek, 15 kwietnia 2014

Zmowa milczenia


W sobotę w Kolbuszowej miało miejsce ważne wydarzenie - zatrzymano (jakby nie było) na kilka godzin pół miasta. Jednak kolbuszowskie media o tym milczą. Wprawdzie. Przegląd Kolbuszowski podlinkował stronę starostwa, ale już Kolbuszowa24 i Korso Kolbuszowskie tej uroczystości nie zauważają.Jest to jakże  cyniczna zmowa polskojęzycznych mediów, ukrywających działania starosty Kardysia stojącego na straży pamięci.














 Milczy też strona miejska. To można jeszcze zrozumieć, bo burmistrza Zuby  nie dopuścili do głosu i pewnie z tego rozżalenia nie poszedł nawet na obiad z kateringu.Szkoda bo był nawet zjadliwy. 
Dlaczego jednak liderzy naszych lokalnych mediów spuszczają zasłonę milczenia na to wydarzenie?
Czyżby redaktorzy uważali, że ktoś zrobił sobie tanim kosztem kampanię wyborczą? Z niecierpliwością więc czekamy na kolejne wydanie Korso Kolbuszowskiego. Zapewne redaktor dr Janusz Radwański zamieści tam pełną relację z tego wydarzenia, wraz ze szczegółowym podliczeniem, ile to wszystko kosztowało.

foto- http://www.powiat.kolbuszowski.pl/
 

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Śmieci burmistrza Zuby

Sejm nałożył obowiązek odbioru odpadów z terenu danej gminy na każdy samorząd lokalny. Zgodnie z ustawą za wywóz odpadów odpowiada gmina. Jeśli burmistrz Zuba nie ustalił w umowie z ASA prawidłowej częstotliwości opróżniania pojemników, to oznacza, że nie wykonuje swoich ustawowych obowiązków. Innymi słowy: się opierdala

Zgodnie z art. 6s ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, w przypadku, gdy gmina nie realizuje obowiązku odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, właściciel nieruchomości jest obowiązany do przekazania odpadów komunalnych, na koszt gminy, podmiotowi odbierającemu odpady komunalne od właścicieli nieruchomości, wpisanemu do rejestru działalności regulowanej.

 




  Czyli prezes Rybicki, gdy burmistrz nic nie robi ze śmieciami, sam powinien zorganizować wywóz na koszt gminy. Niech więc spółdzielnia mieszkaniowa podpisze umowę z Andysiem. Gdy śmieci będzie za dużo, będzie je wywoził ZUK na koszt Urzędu Miasta. Najlepiej od razu potrącać to z kieszeni burmistrza Zuby. Jest z czego. 

Póki co, należy pisać skargi na obydwu do: 
Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna SANEPID Kolbuszowa 

Barbara Dudzińska 
 tel.: 17 2271150 
 psse.kolbuszowa@pis.gov.pl

niedziela, 13 kwietnia 2014

Kolejny sukces pana Batorego


Zakończył się 29. Maraton Piasków – impreza, którą w świecie biegaczy porównuje się do Rajdu Dakar. Maraton Piasków to 250 kilometrów do przebiegnięcia podzielonych na 6 etapów. Trzeci raz wystąpił w nim nasz rodak z Kolbuszowej - pan Stefan Batory. Wśród stawki wyselekcjonowanych 800 biegaczy z całego świata zajął prestiżowe 43. miejsce i co najważniejsze... przeżył.

 Mieszkając pod skromnym, czarnym namiotem z wielbłądziej wełny, nie mając dostępu do zimnej wody, lodu, normalnego, zdrowego jedzenia w dowolnej ilości – bardzo trudno się regenerować. Nowe porcje pęcherzy, ból mięśni, narastające zmęczenie – powodują, że jeszcze długo po powrocie człowiek dochodzi do siebie powolutku. Nie ma wygód, fanaberii, masz tylko to, co uniesiesz na własnych plecach, ale musisz pamiętać, że dzień po dniu będziesz z tym musiał biec.(Stefan Batory)

całość









foto-internetowy magazyn bieganie

Lekcja patriotyzmu

Lekcja patriotyzmu Kilku kolbuszowian nie może wyjść z zachwytu nad piękną lekcją patriotyzmu, jaką zorganizował nam wczoraj Józef Kardyś. Starosta pokazał wszystkim, co to znaczy być prawdziwym patriotą. Biskup, posłowie, kwiaty, akademia, a nawet catering i popelina. Achom i ochom nie ma końca.

 A tak wygląda śmietnik na jednym z kolbuszowskich osiedli.





Następny wywóz dopiero w czwartek.
Tego problemu jednak nasi lokalni patrioci nie są w stanie rozwiązać. Kto by się zresztą takimi pierdołami w urzędach przejmował, gdy tu trzeba organizować kolejną imprezę, tym razem z okazji rocznic


Patriotyzm starosty Kardysia

Fałszywą alternatywą, jaką kwestionował Lech Kaczyński to była alternatywa pomiędzy patriotyzmem wspomnień, symboli i imponderabiliów narodowych a patriotyzmem dnia dzisiejszego, patriotyzmem konkretów, spraw gospodarczych, społecznych, infrastrukturalnych - dodał.

Postawa patriotyczna polega na tym, że imponderabilia i realia są jednością. Właśnie takiej jedności realiów i imponderabiliów uczą te teksty, które pozostawił po sobie śp. Prezydent - podkreślił prof. Waśko.

calość
Z polskiego na nasze.
Gdyby starosta Kardyś był patriotą szczerym (i nowoczesnym) to wyszedłby z portek i znalazłby inwestorów w strefie przemysłowej.Gdyby z taką samą pasją i zaangażowaniem poszukiwał inwestorów, z jaką organizuje "patriotyczne wiece", to dziś w Kolbuszowej budowanych byłoby kilka nowych zakładów.


sobota, 12 kwietnia 2014

Piękna katastrofa


Jak zwykle w sobotę pojechałem rowerem na Manhatan puścić sobie loterię i... dojechać nie mogłem, bo ulice pozamykane. Wszędzie tłumy kolbuszowskich urzędników. Ze starostwa byli chyba wszyscy ( Kardyś chyba sprawdzał na liście obecności).

Co się dzieje? Jakaś większa kumulacja na loterii? Podobno (jak szeptano z tyłu) starosta zaczął kampanię wyborczą do sejmu.To by się chyba (z grubsza) zgadzało, bo posła Chmielowca do głosu nie dopuścili.

Starosta Kardyś nie mógł ukryć wzruszenia, że udało mu się takie tłumy w sobotę z urzędu ściągnąć. Radny Rybicki kiwał z uznaniem głową - jemu się to nigdy nie udało a był I sekretarzem PZPR w gminie).

Tylko proboszcz Szumierz miał jakąś kwaśną minę. Być może miał już w głowie Palmową niedzielę, po której zawsze przychodzi krwawy piątek.


Osoba pełniąca obowiązki Karola Ozgi

Pod wpisem na Maglu (kliknij tutaj) o tajemniczych wynikach głosowania nad wynagrodzeniem wójta Raniżowa, radny Ozga napisał był komentarz.




 Minęło 11 dni, w tym czasie pan Ozga machnął dwa wpisy i ani słowa o tym, dlaczego wstrzymał się podczas głosowania nad obniżeniem pensji wójtowi.
Sprawa jest błaha, ale... czy będzie można zaufać panu Ozdze w większych sprawach?

piątek, 11 kwietnia 2014

Co się dzieje z Michną?

Ostatnio Paweł Michno stał się dziwnie nadaktywny i wypowiada się na każdy temat, bez względu na to, czy to ma sens i czy jest taka potrzeba.

Przeprowadzone zostały konkursy na dyrektorów niektórych placówek oświatowych zwyczajowo z powodu kończących się kadencji. Emocje wzbudziły dwie placówki i to obie jedynki: przedszkole i Zespół Szkół. W przypadku tej pierwszej przypominam sobie jak niedawno pani dyrektor zapewniała, że po skończonej kadencji nie będzie więcej kandydowała. Cóż...Borysewicz kiedyś śpiewał "nie wierz nigdy...".

W przypadku Zespołu Szkół nr 1 konflikt wewnętrzny, który tam ma tam miejsce nie zostanie zażegnany, jeżeli placówką będzie kierowała jedna ze skonfliktowanych stron. Daleki jestem od rozstrzygania, kto ma rację, bo mnie to mało interesuje. Wyciąganie jednak na widok publiczny brudów i problemów jest co najmniej nie na miejscu.

Przyznam, że z głębokim zażenowaniem czytałem niektóre komentarze traktujące o pani dyrektor. Nie wiem, kto ma racje, jak prowadzi szkołę pani Iwaniak. Jednak wyciąganie publiczne problemów i to akurat przed konkursem musiało być celowe. Dlaczego nikt wcześniej, dwa lata, rok temu nie wspominał, że jest konflikt? A może go nie było?


Pomijając, że Borysewicz akurat tego nie śpiewał i że w ogóle mało śpiewa. To, że pan Michno nie słyszał o konflikcie, mogło się zdarzyć, przecież są ludzie, którzy nie myją uszów (uczy? nie wiem jak się to pisze). To jednak, że radnego, członka komisji oświaty nie interesuje, co dzieje się w tej szkole i nie chce próbować rozwiązać tego konfliktu, co najmniej dziwi. Publiczne pranie brudów nie było miłe, była to jednak desperacka odpowiedź na brutalne mieszanie się polityków do tego sporu.

Dlaczego wtedy pan Michno nie tupnął nogą?

Może więc pan Paweł podczas dzisiejszej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej przemyśli dokładnie, po co został radnym?



Jak się zabawia władza


Myślałem, że nasi lokalni politycy nie są w stanie mnie niczym zaskoczyć. Chmielowiec był już za nasze pieniądze w Tunezji, Korei Południowej, Armenii. Gil na Ukrainie, we Włoszech. Kardyś w Zambii, a nawet w Polsacie (to ostatnie nie do pobicia). Czym więc mogą nam jeszcze zaimponować?

Aliści...

Wczoraj starosta (zapewne patrząc w sufit) rozmyślał sobie, jak by tu godnie uczcić rocznicę Katastrofy Smoleńskiej Nagle pojawiła się spontaniczna (jak donosi rzecznik - Żarkowska) inicjatywa, aby dołączyć do członków redakcji Przeglądu Kolbuszowskiego zapalających co roku lampki na moście im. Ofiar Katastrofy Smoleńskiej.
Tak się śpieszyli, że zwykle elegancki wiceburmistrz Gil przyleciał (chyba) w kapciach i w trudnym do określenia kolorze wdzianku. Zrobili sobie pamiątkową fotkę i ponieważ było chłodno, panowie udali się zaraz na ciepłą herbatę w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.

Śmiać się, czy już należy płakać?


żródło-http://www.powiat.kolbuszowski.pl/