wtorek, 2 kwietnia 2013

Czym zajmuje się inspektor Ireneusz Kogut?


W serwisie Youtube,na koncie reklamującym prywatny biznes , znajduje się filmik nakręcony z udziałem dzieci ze szkoły podstawowej w Widełce. >>kliknij tutaj<<

Ot normalna wizyta klasy w pobliskim markecie ,zgrabnie sfilmowana  i zmontowana.Nic wielkiego.

Jest to jednak (jakby nie patrzeć) reklama Tesco.Czy autor filmu ma pisemna zgodę od rodziców na użycie wizerunku ich dzieci?Czy ma na to  zgodę dyrekcji szkoły i inspektora oświaty Ireneusza Koguta?

Co ciekawsze na filmie widać że dzieciaki jedzą  niedokładnie umytą i nieobraną marchewkę.




Zuba i Kardyś to Żydzi?

W kolbuszowskich urzędach można podobno podsłyszeć opinię ,że Bardan to pewnikiem Żyd ,albo przynajmniej wyznania handlowego ,ponieważ oddał synagogę Związkowi Gmin Żydowskich.

Jak to przekazanie wyglądało jednak  naprawdę?
Postanowiłem to sprawdzić.
Urząd Miasta i starostwo nie odpowiadają na maile więc nawet się nie fatygowałem z pisaniem.Niestety koszy magistratu (po ostatniej publikacji w Kolbuszowskim  Maglu) zniknęły wszelkie dokumenty-brawa za czujność.Na szczęście strona żydowska okazała się bardziej skora do rozmowy.


 


Czyli zgodnie z prawem obowiązującym w cywilizowanym świecie skarb państwa przeją synagogę na własność przez  zasiedzenie.
Ponieważ jednak sejm uchwalił ustawę w 1997 roku ,o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich,to  mienie należace kiedyś do nich jest im zwracane.Niekoniecznie w naturze,w wielu uzasadnionych wypadkach ,skarb państwa wypłaca odpowiednie odszkodowanie.(Z dobrodziejstw podobnej ustawy skorzystał kościół rzymskokatolicki.)




Tak więc korzystając z tej ustawy w 2001 roku gmina żydowska zażądała zwrotu synagogi.
Przez 7 lat trwały przepychanki ponieważ urząd miasta uznał  słusznie że wybudowany po wojnie budynek łaźni miejskiej należy wydzielić z roszczeń i powinien należeć do niej.

W  2007 rozpoczęły się rokowania ugodowe. Najwyraźniej gmina żydowska  nie była zainteresowana przejęciem synagogi w naturze ponieważ:





 oraz...

 
Starosta nie oponował ,a mógł.Zarząd Wójewództwa Podkarpackiego,nie był zainteresowany,a burmistrz nie pomyślał o przyszłości.

Gdyby  w tym momencie postępowania ugodowego, burmistrz Zuba miałby wizję tego, jak ma wyglądać Kolbuszowa za lat 5,10 ,50 ,to zrobiłby wszystko aby synagoga została przekazana na własność gminy Kolbuszowa .Było to możliwe nawet bezpłatnie,ponieważ skarb państwa mógł wypłacić odszkodowanie gminie żydowskiej która z takiego obrotu sprawy byłaby najbardziej zadowolona.Niestety burmistrz tego nie zrobił, ponieważ w Kolbuszowej nie istnieje planowanie przestrzenne,ani myślenie w dłużej perspektywie niż jeden rok. Dzięki temu mamy architektoniczny bajzel i bardzo mętną wodę w której łatwiej złowić ryby, i chyba oto właśnie chodzi.
Gdyby synagoga została przejęta przez miasto w 2008 roku ,to została by wyremontowana przy okazji rewitalizacji rynku .Dziś mielibyśmy w środku miasta fajną kameralną salę koncertową,galerię,a nawet okazjonalne wystawy muzealne.

Ta niszczejąca synagoga to przykład nieudolności kolbuszowskiej  władzy samorządowej.







Do Komisji Regulacyjnej do spraw Gmin Wyznaniowych Żydowskich złożono 5504 wnioski. 1770 postępowań zostało całkowicie lub częściowo zakończonych, w tym 424 postępowania zakończono ugodą, 329 postępowań orzeczeniem, 631 umorzono, 340 zakończono orzeczeniem o oddaleniu, odrzuceniu wniosku, w 56 postępowaniach nie uzgodniono orzeczenia, a 14 zostało zawieszonych. Ugody zawarte przed komisją regulacyjną przewidują dla Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich i gmin wyznaniowych żydowskich rekompensatę pieniężną w wysokości 26 mln 848 tys. zł. Ponadto wnioskodawcom przyznano odszkodowania w wysokości 27 mln 47 tys. zł.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Zamykam magla

Z powodu roboty z (przewagą roboty) zamykam magla na  cztery spusty.Od wtorku zaczynam  pracę w dziale promocji w sektorze samorządowym.Nawał nowych obowiązków uniemożliwi mi pisanie bloga,po drugie, co du dużo pisać jest to jeden z wymogów kontraktu jaki podpisałem.

Nie są prawdziwe plotki rozpowszechniane przez złośliwych zazdrośników, a nawet padlinożerców że zostałem przekupiony przez miejscowy układ.Po prostu pan burmistrz Zuba ,postanowił nareszcie zatrudnić na tym  stanowisku prawdziwego fachowca.Zbliżają się wybory i nie będzie miał on czasu latać z byle głupotą do Korso,a taka reklama też przecież sporo kosztuje.Dlatego stworzenie nowego stanowiska nadinspektora w dziale promocji było jak najbardziej uzasadnione,i przyniesie budżetowi duże wymierne korzyści.To przemyślana i bardzo mądra decyzja naszego włodarza za która jestem mu z całego serca wdzięczny.Dziękuję panie Burmistrzu!

niedziela, 31 marca 2013

Zdrowo najedzony

Dział promocji UM w Kolbuszowej wydał sporo pieniędzy na film promocyjny naszego miasteczka.to nie ich pieniądze to co im zależy?
Pracuje w nim pan Andrzej Selwa, który prywatnie prowadzi firmę (to w magistracie normalne) zajmująca się między innymi produkcja filmów.Jeśli się mylę proszę poprawić -chętnie sprostuję.

Otóż firma ta zamieściła krótki filmik z wizyty dzieci ze szkoły podstawowej  w Widełce w Tesco.Musze przyznać że autor pokazał że ma prawdziwą smykałkę w tym kierunku
Skoro pan Selwa ma takie zdolności to dlaczego takich filmików nie ma więcej na stronie urzędu?



Turki w Raniżowie ze smaczkiem.

W Wielkanoc  formowane są  specjalne oddziały straży grobowych, na wzór wojskowych, zwane powszechnie Turkami, które są bez wątpienie najciekawszym obrządkiem ludowym okresu świąt wielkanocnych. Turki Wielkanocne to też najbardziej
polski z obrządków świąt Wielkanocy. Jednocześnie jest to tak
że zwyczaj najmniej znany, w którym rzadko kiedy uczestniczą
przybysze spoza lokalnej społeczności. Nie wyjaśniono dotąd
genezy powstania i pochodzenia nazwy „Turki”. Tradycja ludowa zwyczaj ten wywodzi z czasów odsieczy wiedeńskiej, kiedy
to w wyprawie Jana III Sobieskiego brali udział miejscowi chłopi. Po powrocie z wyprawy (w Wielkim Tygodniu ) do rodzinnych wsi byli przebrani w zdobyczne mundury tureckie. Wywołali tym wielki popłoch, a ludzie krzyczeli „Turki idą”. Oni zaś udali się do kościoła i w podzięce za ocalenie z bitwy, zaciągnęli
straż przy Grobie Pańskim. Z czasem te pierwsze ubiory zniszczały i zastąpiono je ubiorami naśladującymi mundury wojskowe. U
podstaw ukształtowania się zwyczaju straży wielkanocnych leży
niewątpliwie ewangeliczny przekaz o rzymskich legionach strzegących grobu Chrystusa. Można rzec, że prostą kontynuacją tej
rzymskiej straży były w późniejszych epokach wojskowe warty
honorowe w kościołach polskich pełnione od Wielkiego Piątku
do mszy rezurekcyjnej w Wielką Sobotę lub Wielką Niedzielę"

Wieści Raniżowskie str 26.

http://www.ranizow.pl/fileadmin/user_upload/wiesci_ranizowskie/2011/wr_04-05_2011.pdf





fot. M@ti


Skąd ja ja znam ? ;)
fot. M@ti


fot. M@ti

fot. M@ti

fot. M@ti

fot. M@ti

fot. M@ti - źródło zdj


sobota, 30 marca 2013

Czego Szumierz nie powie?

Chrystus zmartwychwstał, ale wy i tak w to nie wierzycie”- 

 tak ponoć brzmiało całe kazanie pewnego księdza wygłoszone w dniu Zmartwychwstania Pańskiego. I trzeba to przyznać, że uwierzyć w zmartwychwstanie Chrystusa i w to, że my zmartwychwstaniemy jest bardzo trudno. Nawet św. Jan, jak sam się przyznał, dopiero kiedy ujrzał pusty grób, dotknął szat, którymi owijał martwe ciało Chrystusa, dostał jakiegoś olśnienia i uwierzył. Tomasz nawet na słowo swoich przyjaciół Apostołów nie chciał wierzyć, dopóki nie włoży palucha w rany Chrystusa. Taka jest nasza marna wiara, taka jest wiara nas ludzi Kościoła, dlatego często nasze życie jest nędzną wegetacją.



Co do koszyczka?



Pisanki, a powinna ich być cała kopa, trzeba najpierw pokolorować. Muszą być czarne, czerwone, zielone, żółte. Żeby ufarbować jajka można wykorzystać kruszynę, czyli barwnik z orzecha laskowego, łupy cebuli i zboże. Wzory na jajach można namalować woskiem albo zeskrobać brzytwą.
Do święcenia w Wielką Sobotę lasowiacy nieśli obowiązkowo kopę pisanek - 60 sztuk, ziemniaki, sól, szynkę, chleb oraz chrzan.

Na lasowiackim wielkanocnym stole nie może zabraknąć białego barszczu, chrzanu, soli, buraków ćwikłowych, szynki, boczku, kiełbasy i oczywiście jaj na wiele sposobów. Do obowiązkowych dań należą też wielkanocne baby, drożdżowe buły z rodzynkami, serowce i makowce.
- W świąteczny poniedziałek niech dziewczyny się nie bronią przed strumieniami wody - kończy Anna Rzeszut.
całość

piątek, 29 marca 2013

Godlewskiego pamięci żałobny rapsod.



  Czemu, cieniu, odjeżdżasz, ręce złamawszy na pancerz,
Przy pochodniach, co skrami grają około twych kolan? —

Miecz wawrzynem zielony, gromnic płakaniem dziś polan,

Rwie się sokół i koń twój podrywa stopę jak tancerz.

— Wieją, wieją proporce i zawiewają na siebie,

Jak namioty ruchome wojsk, koczujących po niebie.

Trąby długie we łkaniu aż się zanoszą i znaki

Pokłaniają się z góry opuszczonemi skrzydłami,

Jak włóczniami przebite smoki, jaszczury i ptaki,
Jako wiele pomysłów, któreś dościgał włóczniami…



 

Opaliński w Meksyku


W piątek 26 marca 1943 w Warszawie pomiędzy 17.30 a 17.45 odbyła się akcja odbicia 25 więźniów przewożonych z siedziby Gestapo przy alei Szucha 25 do więzienia na Pawiaku. Akcją miała kryptonim ”Meksyk II”. Wśród odbitych był m.in. Jan Bytnar ps. Rudy.
To ważna rocznica dla nas Kolbuszowian.
W niedzielę zamknęło się wieko trumny nad jednym z najznakomitszych obywateli naszego regionu -Mieczysławem Godlewskim.
Przedwczoraj odbyła się sesja Rady Miejskiej.
W normalnym mieście  ,normalna rada miejska,normalny przewodniczący, uczciliby pamieć tych ludzi minutą ciszy.
Czy ci radni,ci urzędnicy, to naprawdę elita naszego miasteczka?

czwartek, 28 marca 2013

Ubi caritas et amor Deus ibi est....

...czyli dzieci pana Mazura.

Etno-dzieła pani Kingi.


 Wosk, barwniki, trochę fantazji i dużo cierpliwości. To krótki przepis na tradycyjne podkarpackie pisanki... Tajniki ich wykonania można było dziś poznać w skansenie w Kolbuszowej. To początek kilkumiesięcznego cyklu spotkań z twórcami ludowymi pod hasłem "Do etno-dzieła".

Pani Kinga pisanki wykonuje od 50 lat. Ozdabia je metodą batikową - czyli wykorzystując rozgrzany pszczeli wosk. Podczas późniejszego barwienia rozpuszcza się - zostawiając na jajkach niezwykłe wzory. Swoim doświadczeniem pani Kinga dzieliła się z uczestnikami spotkania w kolbuszowskim skansenie. Przyszło kilkadziesiąt osób - często całe rodziny.
Ale nie tylko dla najmłodszych - robienie takich pisanek było to pierwszym tego typu doświadczeniem. A nie jest to łatwe - wymaga bowiem nie tylko pomysłowości, ale i cierpliwości. Wielu osobom tak spodobały się pisanki - że podobnie postanowili ozdobić także te do świątecznych koszyczków. Zajęcia z wykonywanie pisanek to początek cyklu 10 spotkań z twórcami ludowymi w kolbuszowskim skansenie. Można będzie między innymi nauczyć się wykonywania ozdób ze słomy, wikliny i filcu. Także papierowych kwiatów i weselnych szyszek.

calość +film

środa, 27 marca 2013

Akcja pod MDK

70 lat temu młodzi Polacy zorganizowali akcje po Arsenałem aby odbić z rąk okupanta swojego kolegę.

 Czy dzisiaj kolbuszowska młodzież byłaby wstanie zorganizować coś podobnego?
Pomijam poziom intelektualny,innowacyjność wiedzę.Biorę tylko pod uwagę chęć szczerą do zrobienia czegoś. Niedawno burmistrz tupnął nogą i odebrano im koncert Figo fagot i... nic.Trochę szczekania po internecie i tyle.To są prawdziwe możliwości dzisiejszej mizerii.



Palmę wieszać czubkami do góry.

Przygotowania do zrobienia wielkanocnej palmy trwają cały rok. Trzeba zasuszyć piękne trawy, zerwać zieloną trzcinę, która będzie wyglądała jak życie. W palmie nie może zabraknąć bazi, bo kotki to bardzo istotny element dekoracyjny - tłumaczy Anna Rzeszut. - Kiedy już nagromadzę gałęzie i trawy, zabieram się do robienia kwiatków z bibuły. W tym roku zrobiłam ich ponad 700.

Palma to nie tylko przyozdobione gałązki, które po poświęceniu wtykamy do wazonów lub za obraz na ścianie. To także szereg ludowych tradycji i obrzędów, o których, zdaniem Lasowiaczki, nie wolno zapominać. - Ludzie z mojej rodzinnej wsi Dąbrowicy, koło Baranowa Sandomierskiego, do dzisiaj w te "przepowiastki” wierzą - przekonuje. - Po wyjściu z kościoła, kumoszki biły się palmami po bolących miejscach. Uderzano gałązkami po kolanach, krzyżach i głowie. Wszędzie tam, gdzie bolało. Uderzenia palmą porównywano do namaszczenia.

Poświęconej palmy nie wolno było wnosić do domu lub mieszkań. - Jakby ją wniesiono, to by się do środka muchy pchały - opowiada Anna Rzeszut. - Palmę trzeba powiesić na specjalnym haku, przy wejściu do domu. Ma ona chronić przed piorunami i złodziejami. Palmy nie wolno było nosić czubkiem do dołu, tylko zawsze do góry, tak jak rosła. Ułożenie palmy do dołu oznaczało upadek gospodarki.







całość

wtorek, 26 marca 2013

Odbicie "Rudego" - Warszawa, 26 marca 1943

Jak sie dowiedzieliśmy nieoficjalnie, jutrzejsza sesja rady miejskiej rozpocznie się chwilą ciszy ,by w ten sposób uczcić tą rocznicę.

Pogoda na wielkanoc -wiosenna.

I jak tu wierzyć w to co podają w TVN?



16 marzec 2013

Choć najbliższy tydzień ma być raczej zimowy, to czeka nas stopniowe ocieplenie. Synoptyk TVN Meteo zapowiada, że do końca miesiąca będziemy mieć do czynienia z przedwiośniem. Zdradza też wstępne prognozy na Wielkanoc: termometry mają wskazać wiosenne wartości.


>kliknij tutaj<<

poniedziałek, 25 marca 2013

Brzytwą po jajach.

Od poniedziałku trzeba zacząć malować pisanki - podkreśla Zofia Wydro i Józefa Marzec, Lasowiaczki z Baranowa Sandomierskiego.
Potem przygotować swojskie jadło i wypieki, zrobić porządki, obielić chałupę i pościć aż do Wielkiej Niedzieli, by zaraz po rezurekcji zasiąść do Wielkanocnego Śniadania.

Pisanki, a powinna ich być cała kopa, trzeba najpierw pokolorować. Muszą być czarne, czerwone, zielone, żółte. Żeby ufarbować jajka można wykorzystać kruszynę, czyli barwnik z orzecha laskowego, łupy cebuli i zboże. Wzory na jajach można namalować woskiem, kwasem solnym, albo zeskrobać brzytwą. - To Hanka Rzeszutowa zawsze się śmiała, że Wielkanoc idzie, bo trzeba zacząć robić wzorki brzytwą po jajach - śmieje się Zofia Wydro.

Jajka są bardzo ważne w Lasowiackiej tradycji szczególnie dla panien. Jak sobie któraś upatrzy chłopaka, może mu po święceniu podarować pisankę. Gdy przyjmie - znaczy to, że zaloty zostały przyjęte. Jak nie, musi szukać szczęścia gdzie indziej.

W środę, albo czwartek trzeba zabić świnię, żeby mieć własna kiełbasę i szynkę.
W Wielki Piątek rano zaczynają się zrobić gruntowne porządki. Nim jednak prace ruszą trzeba jeszcze przed wschodem słońca pobiec do najbliższej rzeki i się umyć w jej wodzie. Takie mycie gwarantuje, że dziewczyna przez cały rok będzie piękna i gładka.

Porządki świąteczne zaczyna się od bielenia chałupy, potem trzeba wynieść sienniki na podwórko, wyjąć z nich starą słomę, by zastąpić ją nową, owsiana, bo miękka i wygodna. W oknach muszą obowiązkowo zawisnąć wycinanki i świeże firanki.
W Wielki Piątek nie pożyczaj

W Wielki Piątek należy pamiętać jeszcze o jednej, bardzo ważnej rzeczy - nie można nikomu nic pożyczać, bo to wróży niedostatek na cały rok. Kiedy więc sąsiadka przyjdzie po szklankę soli, można jej co najwyżej dać.
W Sobotę należy wziąć piękny koszyk z jajkami, boczkiem, chrzanem, przystroić bukszpanem i poświęcić pokarmy.
Do śniadania świątecznego zsiada się po niedzielnej rezurekcji. Wtedy, wszystko co poświęcone wrzuca się do barszczu.

Na lasowiackim, wielkanocnym stole nie może zabraknąć białego barszczu, chrzanu, soli, buraków ćwikłowych, szynki, boczku, kiełbasy i oczywiście jaj na wiele sposobów. Do obowiązkowych dań należą też wielkanocne baby, drożdżowe buły z rodzynkami, serowce i makowce.


Takie śniadanie jada się w niedzielę rano, potem trzeba pójść na spacer. Ale nie w gości. Byle tylko nie leżeć po jedzeniu.

Na towarzyskie i rodzinne wizyty jest poniedziałek, choć największą atrakcja tego dnia jest oczywiście Lejek. Ale lać można dopiero po mszy. I bronić się przed wodą nie ma co, szczególnie, gdy się jest panienka, bo im panienka bardzie zlana wodą, tym ma większe powodzenie u chłopców.

Kiedy już miną świąteczne szaleństwa, trzeba znów wrócić do pracy i czekać na kolejne święta. Bo u Lasowiaków każe święta to prawdziwe wydarzenie, na które czeka się całymi miesiącami.

calość

niedziela, 24 marca 2013

Lasowiackie życie...

Wbrew pozorom kolbuszowski skansen nie jest martwy...





Przenieść Raniżów do Sokołowa.

Tym którzy się wahają proponujemy zapoznać się z poniższą tabelką porównująca podatki od nieruchomości w gminie Raniżów i Sokołów.







Nie dość że będzie taniej to jeszcze nie będzie wójta ,tylko burmistrz,to tego inny poseł,inny starosta.

sobota, 23 marca 2013

Chcesz kupić synagogę w Kolbuszowej?

W  Jewish Week ukazał się ciekawy artykuł na temat działalności w Polsce Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego ,która jest teraz właścicielem synagogi w Kolbuszowej.




całość



Gdy w 2002 Menachem Daum przechadzał się ulicami Działoszyc, jego oczom ukazała się synagoga bez dachu. Wybudowana w 1854, obecnie w przejmujący sposób przypomina o tętniącej życiem społeczności żydowskiej, które onegdaj zamieszkiwała tutejsze tereny. Kiedy Daum przyjechał tu ponownie trzy lata później, zaczepił go pewien mężczyzna, który widocznie był odpowiedzialny za budynek.

-Ile mógłbyś mi za to dać?- zapytał Dauma.

-Zamurowało mnie, gdy usłyszałem to pytanie.-przyznał niedawno Daum, wspominając tamtą sytuację. -Dla mnie nie do pomyślenia jest, że to zabytkowe i święte miejsce mogłoby zostać zburzone i zamienione na osiedle mieszkaniowe albo centrum handlowe. Nie muszę chyba dodawać, że ten mężczyzna, który zadał mi to pytanie i który miał faktyczne prawo do sprzedaży synagogi, nie widział w tym nic złego.- dodał.

-Kiedy uruchomiono proces restytucji mienia żydowskiego w 1997 roku, przypadkowi ludzie tworzyli grupy nazywając siebie gminami żydowskimi po to tylko, aby móc rościć sobie prawo do żydowskiego mienia. Obecnie toczy się proces sądowy w sprawie jednej z takich grup.


W Polsce działają dwie instytucje odpowiedzialne za restytucję mienia. Ich przedstawiciele utrzymują, że wszystkie dostosowują się do przepisów finansowych obowiązujących w Polsce. Jednocześnie konsekwentnie odmawiają publikacji swoich danych na stronach internetowych. Co więcej, zwracają uwagę na fakt, że cały proces restytucji jest problematyczny pod względem moralności i etyki. Na przykład, co zrobić ze zniszczoną synagogą w miejscu, gdzie nie ma już Żydów i której grożą olbrzymie grzywny jeśli nie przejdzie gruntownego remontu. Monika Krawczyk, prawnik z wykształcenia oraz prezes zarządu jednej z tych dwóch instytucji, Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego w Polsce (FODŻ). Fundacja podlega z kolei Światowej Organizacji ds. Restytucji Mienia Żydowskiego. Druga to Związek Gmin Żydowskich. FODŻ odzyskuje, zarządza i czasami sprzedaje pożydowskie mienie, które na mocy ustawy z 1997 roku zostało zwrócone gminom żydowskim. Są to głównie dobra znajdujące się w miejscach niezamieszkałych przez Żydów. Związek Gmin Żydowskich odzyskuje mienie żydowskie w szesnastu regionach, gdzie obecnie mieszkają Żydzi. W wywiadzie internetowym Krawczyk zadano pytanie o uwagi krytyków do braku przejrzystości finansowej.
....
Krawczyk powiedziała, że polski rząd wypłacił Fundacji odszkodowanie w przypadkach, kiedy zwrot mienia pożydowskiego nie było możliwy. Co ciekawe, kiedy dziennikarze The Jewish Week telefonicznie próbowali się dowiedzieć, jakiego rzędu były to kwoty, stanowczo uchyliła się od odpowiedzi.

....
-Oni nigdy nikomu niczego nie ujawnili- narzekał Weinberg w swoim domu na Florydzie podczas wywiadu telefonicznego- z funduszy ds. restytucji mienia żydowskiego płyną miliony dolarów. A ile Żydów mieszka w Polsce? 10 lub 20 tysięcy? Ilu Żydów skupia Związek Gmin? W Buffalo mieszka od 10 do 12 tysięcy Żydów a tamtejsza gmina żydowska dysponuje budżetem w wysokości od 2 do 3 milionów dolarów. Ile milionów idzie na edukację polskiej młodzieży, osoby starsze i koszty stałe ich organizacji? Jestem pewien, że to, co robią, jest kosztowne i pracochłonne ale muszę zobaczyć ich księgi finansowe. Na te pytania nikt mi jeszcze nie odpowiedział.
....


Jednak problem, co zrobić z synagogami oddalonymi od większych miast, nadal pozostaje nierozwiązany. Synagogi, wokół których nie ma gminy żydowskiej i które nie interesują odwiedzających je Żydów, są dość drażliwym tematem dla Polaków…


Ale Daum ma pewne wątpliwości, które pojawiły się wraz z tym spotkaniem, które miało miejsce sześć lat temu, kiedy zdał sobie sprawę, że żydowski przewodniczący gminy, który chciał mu sprzedać synagogę w Działoszycach, nie miał pojęcia o bogatej żydowskiej historii miasta. Ów mężczyzna, członek pobliskiej gminy żydowskiej w Katowicach, któremu polski rząd oficjalnie zezwolił na występowanie o zwrot mienia żydowskiego w Działoszycach, powiedział Daumowi, że jego stawka za przygotowanie wszystkich dokumentów niezbędnych do wykonania transakcji to 10 000 dolarów. Dodał, że będzie ubiegał się o zwrot zarówno synagogi jak i cmentarza i poprosił Duama, aby złożył swoją ofertę. –Wolałbym sprzedać Żydowi niż gojowi – tłumaczył.


-Zatkało mnie – wspomina Daum. -Nie pokazałem tego po sobie i zadałem mu proste pytanie. –Nie wiem, ile Żydów mieszka w Katowicach ale to nie może być zawrotna liczba. Nie wydaje mi się, że poniesiesz jakieś wielkie wydatki świadcząc usługi dla tych paru Żydów, którzy wciąż tam żyją. Po co ci więc te pieniądze?

Mężczyzna odpowiedział, że były potrzebne na utrzymanie synagogi i kongregacji.

-Wyjechałem z Katowic – powiedział Daum – z przeświadczeniem, że byłem potwornie naiwny jeśli chodzi o to, co naprawdę się dzieje w gminach żydowskich w Polsce.


piątek, 22 marca 2013

Co dalej z synagogą?Argumenty "drugiej" strony.

Wczoraj odbyłem (przydługą) rozmowę z kilkoma osobami na Forum Żydów Polskich.Zaciekawiło mnie jakimi argumentami kierują się właściciele  w utrzymywaniu budynku w takim  stanie jakim jest teraz.

Całość można przeczytać sobie >> kliknij tutaj<<  Jest to bardzo ciekawy zapis zawierający ponad 260 wpisów,ale naprawdę warto przeczytać go w całości.

Niespodziewanie do rozmowy dołączyła  Mona Cravson ,jest to  (zdaje się ) pseudonim pani Moniki Krawczyk ,dyrektorki Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego ,która jest teraz właścicielem synagogi.











Wygląda na to że  fundacji nie zależy na tym co się stanie z tym budynkiem.Jeśli Urząd  Miasta nie wyłoży dla nich  tych nieszczęsnych 300 tys. to budynek będzie straszył swoim wyglądem do końca świata albo i dłużej.
Chyba że pojawi  się inwestor i zrobi tam salę do disco polo-pani Krawczyk po prostu oto nie dba.
W  sytuacji w jakiej się znajduje budżet  miasta na wykup nieruchomości zwyczajnie nie stać.To nie tylko setki tysięcy  ale także (zapewne) kilka razy tyle na wkład na remont finansowany ze środków UE.

Nie tędy więc droga.
Mamy więc do wyboru:
1.Prosić FODŻ o przekazanie  za symboliczną złotówkę,pokazując sensowny projekt czemu miała by ta synagoga służyć, i remontować ją w oparciu o fundusze UE.
2.Zostawić synagogę samą sobie i karać właściciela za utrzymywanie jej w złym stanie technicznym ,oraz nieporządek na nieruchomości.
Tym najprawdopodobniej  się to skończy.Do tego  można postawić dużą tablicę informacyjną że budynek należy do Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, z numerem telefonu do pani Moniki Krawczyk.