Burmistrz Zuba ochrzcił już wszystkie ulice,ronda, a nawet mosty.Nie ma co już nazywać, więc przyszła kolej na tablice pamiątkowe, które będą wmurowane na budynkach środku każdej ulicy.W niedziele na ulicy Mickiewicza będzie odsłaniał tablicę ku czci Mickiewicza.Za miesiąc przyjdzie pewnie kolej na ulicę 22 lipca.
Gratulacje za pomysłowość.
- Lokalne media
- Instytucje
- Kultura
- Sport
- Stowarzyszenia
- Ogłoszenia
piątek, 12 października 2012
czwartek, 11 października 2012
Wolny kraj...
W ciągu ostatnich miesięcy głośno było o sprawach dotyczących zniesławienia lub pomówienia w internecie, w których interweniowały sądy i prokuratury. Jednak walka z administratorami forów jest trudna - zdarza się, że nawet jeśli prokurator wyda postanowienie o nakazie udostępnienia danych osobowych, to administratorzy skarżą takie postanowienie do sądu. Ostatnio Sąd Rejonowy w Gorlicach uznał na przykład, że zwroty „łysy ch…”, „kpiarz”, „du..a”, „łysa pała” zamieszczone na forum internetowym prezentują znikomą szkodliwość społeczną.
Tylko w tym roku nagłośniono kilkanaście spraw o zniesławienia lub pomówienia, w których interweniowały - lub nie - sądy i prokuratury. W wybranych sprawach podjęto działanie, w innych odmówiono ustalenia sprawców, raz pomówienia doprowadziły firmę do bankructwa, innym razem „tylko” wywołały poważny kryzys wizerunkowy. W opinii ekspertów próżno szukać w Polsce spójności prokuratorskich działań w kwestii naruszania czci, szczególnie w internecie.
Zniesławienia i pomówienia to już codzienność w pracy kancelarii adwokackich specjalizujących się w ochronie dobrego imienia, zarówno osób prywatnych, jak i firm. Coraz częściej o nowych sprawach lub wyrokach informują media, ale tylko wtedy, gdy w sporze uczestniczy osoba publiczna lub znana marka. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że to stopień zainteresowania mediów lub pozycja społeczna pokrzywdzonego motywuje odpowiednie organy do podjęcia działania.
Przykładem takiej dowolności jest wciąż tocząca się sprawa starosty z Limanowej, który jako funkcjonariusz publiczny, wielokrotnie pomawiany i obrażany w internecie, zgłosił do prokuratury całą serię spraw z art. 212 i 216 kk . Śledczy skierowali sprawy do sądu. W jednej z nich sąd nakazał samodzielne ustalenie adresów IP komputerów i nazwisk autorów anonimowych wpisów.
Choć, jak powszechnie wiadomo, a co potwierdza niedawne orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt II SA/Wa 2821/11), wyłącznie organy państwowe, tj. policja, prokuratura i sąd mogą żądać udostępnienia danych internautów od operatorów czy właścicieli serwisów. Sprawa zawędrowała więc do Prokuratora Generalnego. Odpowiedź Prokuratora była jednak taka, że każda sprawa jest rozpoznawana indywidualnie stąd niemożliwym jest wskazanie określonych wytycznych.Tymczasem w innej sprawie, pomawiania w internecie ministra Radosława Sikorskiego, także funkcjonariusza publicznego, Warszawska Prokuratura Okręgowa nie dostrzegła co prawda „interesu społecznego” i umorzyła śledztwo, wcześniej jednak ustaliła dane sprawców i przekazała je pokrzywdzonemu.
Minister sprawiedliwości nie zgadza się na wykreślenie paragrafu 212 k.k., czego domagają się wydawcy prasy, dziennikarze i Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
W zamian proponuje złagodzenie przepisów i likwidację możliwej dziś kary więzienia. Grzywną lub ograniczeniem wolności karane byłoby tylko świadome podawanie nieprawdziwych faktów, a nie głoszenie opinii.
Zdaniem Izby Wydawców Prasy to za małe ustępstwa.
W ciągu dwóch tygodni Izba odniesie się do propozycji ministra. Negocjacje to efekt akcji „Wykreśl 212 k.k.”, której inicjatorem były Stowarzyszenie Gazet Lokalnych, Stowarzyszenie Wolnego Słowa oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
Chcą zniesienia art. 212 – 215 kodeksu karnego, który jest nadużywany przez osoby, które szukają odwetu na dziennikarzach poruszających niewygodne dla nich tematy.
Zniesienie przepisu karnego nie zamyka drogi do dochodzenia swoich praw, można to czynić na drodze cywilnej.
Tylko w tym roku nagłośniono kilkanaście spraw o zniesławienia lub pomówienia, w których interweniowały - lub nie - sądy i prokuratury. W wybranych sprawach podjęto działanie, w innych odmówiono ustalenia sprawców, raz pomówienia doprowadziły firmę do bankructwa, innym razem „tylko” wywołały poważny kryzys wizerunkowy. W opinii ekspertów próżno szukać w Polsce spójności prokuratorskich działań w kwestii naruszania czci, szczególnie w internecie.
Zniesławienia i pomówienia to już codzienność w pracy kancelarii adwokackich specjalizujących się w ochronie dobrego imienia, zarówno osób prywatnych, jak i firm. Coraz częściej o nowych sprawach lub wyrokach informują media, ale tylko wtedy, gdy w sporze uczestniczy osoba publiczna lub znana marka. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że to stopień zainteresowania mediów lub pozycja społeczna pokrzywdzonego motywuje odpowiednie organy do podjęcia działania.
Przykładem takiej dowolności jest wciąż tocząca się sprawa starosty z Limanowej, który jako funkcjonariusz publiczny, wielokrotnie pomawiany i obrażany w internecie, zgłosił do prokuratury całą serię spraw z art. 212 i 216 kk . Śledczy skierowali sprawy do sądu. W jednej z nich sąd nakazał samodzielne ustalenie adresów IP komputerów i nazwisk autorów anonimowych wpisów.
Choć, jak powszechnie wiadomo, a co potwierdza niedawne orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt II SA/Wa 2821/11), wyłącznie organy państwowe, tj. policja, prokuratura i sąd mogą żądać udostępnienia danych internautów od operatorów czy właścicieli serwisów. Sprawa zawędrowała więc do Prokuratora Generalnego. Odpowiedź Prokuratora była jednak taka, że każda sprawa jest rozpoznawana indywidualnie stąd niemożliwym jest wskazanie określonych wytycznych.Tymczasem w innej sprawie, pomawiania w internecie ministra Radosława Sikorskiego, także funkcjonariusza publicznego, Warszawska Prokuratura Okręgowa nie dostrzegła co prawda „interesu społecznego” i umorzyła śledztwo, wcześniej jednak ustaliła dane sprawców i przekazała je pokrzywdzonemu.
W zamian proponuje złagodzenie przepisów i likwidację możliwej dziś kary więzienia. Grzywną lub ograniczeniem wolności karane byłoby tylko świadome podawanie nieprawdziwych faktów, a nie głoszenie opinii.
Zdaniem Izby Wydawców Prasy to za małe ustępstwa.
W ciągu dwóch tygodni Izba odniesie się do propozycji ministra. Negocjacje to efekt akcji „Wykreśl 212 k.k.”, której inicjatorem były Stowarzyszenie Gazet Lokalnych, Stowarzyszenie Wolnego Słowa oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
Chcą zniesienia art. 212 – 215 kodeksu karnego, który jest nadużywany przez osoby, które szukają odwetu na dziennikarzach poruszających niewygodne dla nich tematy.
Zniesienie przepisu karnego nie zamyka drogi do dochodzenia swoich praw, można to czynić na drodze cywilnej.
W praktyce, ktoś z większą siłą przebicia ,może wsadzić do więzienia anonima ,który napisał w komentarzach o znanej kolbuszowskiej osobistości ; łysy gruby wieprz.
Wójt Fila konsultuje.
W Nowinach24 można przeczytać;
Komisja w sprawie podsłuchu zebrała się dwukrotnie. - Nie wypracowała żadnych poważnych wniosków, wójt nie chciał pokazać nawet kopii faktury zakupu urządzenia podsłuchowego - relacjonuje Karol Ozga, członek komisji rewizyjnej.
- Zapewniał tylko, że to nie było urządzenie podsłuchowe, a ten zakup konsultował z Regionalną Komisją Obrachunkową. Ciekaw jestem, czy jego oświadczenie znajdzie się w protokole z posiedzenia komisji, bo z doświadczenia wiem, że protokoły są cenzurowane.
Jak usłyszeliśmy w Regionalnej Izbie Obrachunkowej, ta nie zajmuje się celowością i rzetelnością wystawianych faktur. To mogą weryfikować jedynie organa ścigania o ile ktoś o lewej fakturze na pluskwę im doniesie.
Komisja w sprawie podsłuchu zebrała się dwukrotnie. - Nie wypracowała żadnych poważnych wniosków, wójt nie chciał pokazać nawet kopii faktury zakupu urządzenia podsłuchowego - relacjonuje Karol Ozga, członek komisji rewizyjnej.
- Zapewniał tylko, że to nie było urządzenie podsłuchowe, a ten zakup konsultował z Regionalną Komisją Obrachunkową. Ciekaw jestem, czy jego oświadczenie znajdzie się w protokole z posiedzenia komisji, bo z doświadczenia wiem, że protokoły są cenzurowane.
środa, 10 października 2012
Chrześcijańskie wartości w biznesie.
Łzy stanęły mi w oczach ,gdy czytałem w Korso relację z sesji Rady Gminy w Dzikowcu.Są jednak jeszcze ludzie, którzy chrześcijańskie wartości pielęgnują nie tylko wżyciu prywatnem, ale też w biznesie.
Firma,która inicjuje to zadanie, to firma rodzima z Gdyni, gdzie jedni to byli parafianie Dzikowca, inni to dzieci lub wnukowie parafian Dzikowca. Obrażanie tych ludzi nie mieści się w ramach chrześcijańskiego poszanowania – piszą wspólnicy.
"Kto skąpo sieje, skąpo też żąć będzie..." (II List do Koryntian 9,6).
Firma,która inicjuje to zadanie, to firma rodzima z Gdyni, gdzie jedni to byli parafianie Dzikowca, inni to dzieci lub wnukowie parafian Dzikowca. Obrażanie tych ludzi nie mieści się w ramach chrześcijańskiego poszanowania – piszą wspólnicy.
- Jeżeli Gazeta ta zwana Korsem Kolbuszowskim, a także niektórzy ludzie o czym wiemy, znamy ich nazwiska rozpowszechniać będą w dalszym ciągu publicznie kłamstwa i oszczerstwa pod naszym adresem,
zmuszeni będziemy zlecić adwokatom przygotowanie stosownych pozwów sądowych przeciwko nim.
zmuszeni będziemy zlecić adwokatom przygotowanie stosownych pozwów sądowych przeciwko nim.
Coś mnie zastanowiło.Planowana jest inwestycja, na kilkadziesiąt milionów złotych i inwestorzy nie chcą się poznać z radnymi, mieszkańcami?To chyba niezbyt elegancko wysyłać list do rady odczytany przez umyślnego? Dlaczego, w tak kluczowym momencie dla ich pomysłów, nie pojawili się na sesji?Trochę to dziwne i jednak chyba...nie po chrześcijańsku?
Dlaczego też firma Bioenergia, nie skorzystała z prawa prasowego i nie zażądała po prostu zamieszczenia sprostowania (domniemanych) nieprawdziwych informacji w Korso?Odczytanie tego listu na sesji, można było odebrać, jako próbę zastraszenia niezadowolonych z tej inwestycji.Czy oto chodziło?
Dlaczego zamiast straszyć sądem, Bioenergia nie przedstawi mieszkańcom co ma zamiar zbudować,jak to ma działać i jakie korzyści ma przynieść lokalnej społeczności?Dlaczego nie zorganizuje wycieczki dla mieszkańców po tego typu instalacjach?Dlaczego nie zaproponuje pomocy finansowej, dla lokalnych projektów użyteczności publicznej?
Moim zdaniem to podstawy od których się powinno zaczynać tego typu inwestycje.
wtorek, 9 października 2012
Moje serce zasnęło w Karpatach....
Pan Jarosław Mazur to człowiek renesansu.Muzyk,etnograf,historyk,pedagog...a także artysta fotografik.
Te zdjęcia wiele mówią o nim jako o człowieku.Warto się wybrać do Gorlic, aby na własne oczy zobaczyć
tego Pana duszę.
A może,tak po prostu,zorganizujemy taką wystawę w Kolbuszowej?
Burmistrz Zuba na śniadanie.
Dzięki dzieciom z przedszkola (co za szczęście) nr 3, wiemy co burmistrz Zuba czyta na śniadanie.
Supernowości!
Egzemplarze z całego tygodnia, na biurku pod ręką (pewnie dla utrwalenia).
Wójt Fila tworzy ...
Na moim ulubionym portalu informacyjnym Kolbuszowa24 można poczytać sobie o kolejnych wersjach wydarzeń w Raniżowskim urzędzie gminy.
Jestem w posiadaniu pewnych informacji o tym, kto tak naprawdę za tym stoi i czemu to ma służyć. Chciałbym widzieć miny niektórych jak to się wyjaśni – tak sprawę tzw. afery podsłuchowej przedstawiał członkom Komisji Rewizyjnej wójt Daniel Fila. - W styczniu zostało zakupione urządzenie, które nie miało funkcji nagrywania, ani przetwarzania danych. Nie uważam, żebym zrobił coś złego – dodał.
W dalszym ciągu nie wyjaśnił jednak, co i po co kupił i zainstalował na szafie.Przedmiotem dochodzenia kolbuszowskiej prokuratury, nie jest kto ujawnił, tylko po co wójt zrobił to co zrobił.
Jestem w posiadaniu pewnych informacji o tym, kto tak naprawdę za tym stoi i czemu to ma służyć. Chciałbym widzieć miny niektórych jak to się wyjaśni – tak sprawę tzw. afery podsłuchowej przedstawiał członkom Komisji Rewizyjnej wójt Daniel Fila. - W styczniu zostało zakupione urządzenie, które nie miało funkcji nagrywania, ani przetwarzania danych. Nie uważam, żebym zrobił coś złego – dodał.
W dalszym ciągu nie wyjaśnił jednak, co i po co kupił i zainstalował na szafie.Przedmiotem dochodzenia kolbuszowskiej prokuratury, nie jest kto ujawnił, tylko po co wójt zrobił to co zrobił.
Po co więc pan to zrobił panie Flia?Z nudów?
poniedziałek, 8 października 2012
Redaktor Marlena atakuje...
...nie, nie, nie Magla ;) tylko Facebooka. Konkurencja ze strony mediów obywatelskich robi jak widać swoje.
Gratulacje dla pani redaktor naczelnej Marleny Bogdan!
Granice wójta Klechy.
Na moim ulubionym portalu informacyjnym Kolbuszowa24 , można przeczytać pełną pasji relację redaktorów z lektury Kolbuszowskiego Korso.
– To poniżej jakiegokolwiek poziomu. Ośmieszanie mojej żony i mojej rodziny to widocznie pana domena – grzmiał wójt, personalnie atakując autora publikacji o "Bioenergii".
Normalne, to może i jest w Dzikowcu,ale w takiej Kolbuszowej chyba już nie.
Wyobraźmy sobie, co stało by się,gdyby burmistrz Zuba wynajął pokój stołowy, firmie chcącej budować tutaj farmę wiatrową,a jego małżonka została jej pełnomocnikiem ?A może tak premier Tusk wynajmie jakiejś firmie starającej się o koncesje pół mieszkania?Przecież wg wójta z Dzikowca to normalne.
Specjalna strefa ekonomiczna śmierdzi.
Na inwestorów czeka ośmiohektarowym teren ziemi. Wszystkie działki są uzbrojone. Powstały drogi wewnętrzne, oświetlenie i blisko 80 miejsc parkingowych. Strefa zlokalizowana jest na obrzeżach Kolbuszowej na działkach należących do miasta i starostwa, przy drodze wojewódzkiej relacji Leżajsk - Mielec przecinającej się z krajową ,,dziewiątką" Radom - Barwinek. Tereny inwestycyjne w znacznej części przygotowano za unijne dotacje. Inwestowaniem w podstrefie zainteresowanych jest kilka przedsiębiorstw. Są to firmy z kraju, jaki i regionalni przedsiębiorcy. Przed oficjalnym otwarciem żadnej umowy nie można było podpisać. Otwarcie podstrefy w Kolbuszowej daje regionowi możliwości ożywienia gospodarczego i nowych miejsc pracy.
Czy planowana w chlewnia na 2000 sztuk + biogazownia ma być dodatkową atrakcją przyciągającą inwestorów?
niedziela, 7 października 2012
Naucz babcię,dziadka interentu
PCRS to oddolna inicjatywa, która ma na celu wspieranie działań na rzecz podnoszenia kompetencji cyfrowych dorosłych Polaków z pokolenia 50+ w ich lokalnych środowiskach, realizowana przez Stowarzyszenie „Miasta w Internecie” i Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji
10 spośród 13 milionów Polaków z generacji 50+ nie korzysta z Internetu!
Latarnicy mogą to zmienić!
Na rzecz włączenia dorosłych w cyfrowy świat, działają lokalni animatorzy działań na rzecz edukacji cyfrowej pokolenia 50+ tzw. Latarnicy Polski Cyfrowej.
Lemurowe urodziny
Już 20 października spotykamy się na bibie z okazji siódmych urodzin Le Moora!
Pamiętacie ubiegłoroczną imprezę? Postaramy się o to, by tym razem było jeszcze lepiej.
Na urodziny zaprasza się przyjaciół, więc zgodnie z tą święcką tradycją i my zaprosiliśmy na swoje urodziny zgraję koleżanek i kolegów w następujących formacjach:
Pamiętacie ubiegłoroczną imprezę? Postaramy się o to, by tym razem było jeszcze lepiej.
Na urodziny zaprasza się przyjaciół, więc zgodnie z tą święcką tradycją i my zaprosiliśmy na swoje urodziny zgraję koleżanek i kolegów w następujących formacjach:
MIEJSKI DOM KULTURY W KOLBUSZOWEJ. GODZINA 18:00
...
...
IRON HEAD - młoda, kolbuszowska załoga, dla miłośników cięższych brzmień,
MOODY SELF - kolejny kolbuszowski skład pod dowództwem Mateusza Barnata, z Hubercikiem, Pusskiem i ślicznie śpiewającą (i w ogóle śliczną!) Agusią
CHAMY Z BRAMY - rzeszowski skład naszego Ukasza, skarokendrolowo!
CREMASTER - rzeszowsko-krakowski skład, który mieliście okazję poznać już na Spinaczu, gwarantowane emocje!
Do tego super przystojny ksiądz prowadzący i mnóstwo atrakcji. Bawimy się do białego rana. Le Moor ma 7 lat..
Bilety: 10 zł w przedsprzedaży, 15 zł w dniu koncertu.
Przedsprzedaż:
Technoterm, ul. Obrońców Pokoju 16, Kolbuszowa
GRIN SHOP, Plac Wolności (Rynek), Kolbuszowa
CZAS PÓJŚĆ DO PIERWSZEJ KLASY : )
MOODY SELF - kolejny kolbuszowski skład pod dowództwem Mateusza Barnata, z Hubercikiem, Pusskiem i ślicznie śpiewającą (i w ogóle śliczną!) Agusią
CHAMY Z BRAMY - rzeszowski skład naszego Ukasza, skarokendrolowo!
CREMASTER - rzeszowsko-krakowski skład, który mieliście okazję poznać już na Spinaczu, gwarantowane emocje!
Do tego super przystojny ksiądz prowadzący i mnóstwo atrakcji. Bawimy się do białego rana. Le Moor ma 7 lat..
Bilety: 10 zł w przedsprzedaży, 15 zł w dniu koncertu.
Przedsprzedaż:
Technoterm, ul. Obrońców Pokoju 16, Kolbuszowa
GRIN SHOP, Plac Wolności (Rynek), Kolbuszowa
CZAS PÓJŚĆ DO PIERWSZEJ KLASY : )
sobota, 6 października 2012
Późne, wrześniowe popołudnie 1946 roku.
Korso Kolbuszowskie systematycznie podnosi swój poziom.Wygląda na to że konkurencja ze strony mediów obywatelskich (chłe ,chłe ) wychodzi temu tygodnikowi na dobre.
Redaktor Radwański, wziął tym razem na warsztat, domniemany pogrom kolbuszowski z 1946 roku.
Ludzie i Żydzi
Redaktor Radwański, wziął tym razem na warsztat, domniemany pogrom kolbuszowski z 1946 roku.
Ludzie i Żydzi
„Bij
Żyda! Zabij Żyda!” – te okrzyki dwa lata po wyparciu Niemców z
Kolbuszowej znów zabrzmiały na kolbuszowskim rynku. Czy można
mówić o pogromie?
W
wielu miejscach można znaleźć wzmiankę o tym, że 24 września
1946 roku w Kolbuszowej doszło do pogromu żydowskiego. Co się
wtedy stało? Postanowiliśmy to sprawdzić. Poza wzmianką o
pogromie i dacie 24 września 1946 roku nic więcej o wydarzeniu w
internecie i publikacjach prasowych i książkowych nie ma. Czy mogło
wtedy dojść do pogromu?
(...)
Bij
Żyda!
Jest
późne, wrześniowe popołudnie. Izaak Brott, 37-letni rzeźnik z
Kolbuszowej siedzi przed domem na rynku, na schodach sklepu, rozmawia
ze swoim młodszym bratem, Nissanem, którego jednak wszyscy nazywają
Froimem, z zawodu kupcem. Razem z nimi jest Izak Sztub, kolbuszowski
szklarz Majer Sztub, urodzony w Żabnie koło Krakowa kupiec. Tuż
obok na słupku na trawniku przysiadł Władysław Władysław
Staniszewski z Sędziszowa. Codziennie bywa w Kolbuszowej, więc
pewnie przysiadł porozmawiać ze znajomymi.
W
pewnym momencie z pobliskiej, szumnie później nazywanej w
dokumentach sądowych restauracją knajpy „Partyzant” wychodzi
trzech pracowników kolbuszowskiego Urzędu Bezpieczeństwa. Andrzej
Urban, Władysław Ożóg i Jan Tęcza. Wszyscy mają już trochę w
czubie. Kiedy Tęcza będzie zeznawał przed sądem, wielu rzeczy nie
będzie mógł sobie przypomnieć. Urbanowi coś nie podoba się w
Staniszewskim. Czy to, że siedzi z Żydami, czy też w pijanym
widzie bierze go za Żyda (Izak Sztub powie później śledczemu, że
krzyczał do Staniszewskiego „ty Żyd!”) – trudno powiedzieć.
Podchodzi do mężczyzny i krzycząc „Bij Żyda”, uderza go w
głowę. – Jak ja cię uderzę, to cię rodzona matka nie pozna –
ostrzega Staniszewski. Tęcza widząc, że zanosi się na awanturę,
wciąga kolegów do knajpy. Tam rozrabiają dalej – tłuką
szklankę, szarpią listonosza.
Zabij
Żyda
Tymczasem
na motocyklu nadjeżdżają z Kolbuszowej Górnej Stanisław
Piotrowski i Władysław Wilk. Podbiega do nich Izaak Brott i Majer
Sztub. Proszą, żeby zrobili porządek z pijanymi kolegami, którzy
zaczepiają Żydów. „Naser mater z Żydami” – odpowiada
Piotrowski i odjeżdża. Zezna później, że chciał kupić żarówkę
do motocykla. Zezna też, że skargi Brotta wcale nie zlekceważył,
tylko kazał mu zadzwonić do Franciszka Sołtysa, szefa
kolbuszowskiej UB. Froim Brott rzeczywiście zadzwonił na milicję z
siedziby komitetu Żydowskiego, ale z zeznań świadków nie wynika,
by mundurowi jakoś zareagowali.
W
tej sytuacji Izak Brott postanawia załatwić sprawę sam. Może
dlatego, że jeszcze przed wojną służył w Kołomyi w huculskim
pułku piechoty, może dlatego, że z grupy siedzącej przed jego
domem jest najstarszy. Kiedy pijani awanturnicy wychodzą z
„Partyzanta”, podchodzi do nich i zwraca im uwagę. Pyta, czemu
się awanturują. Andrzej Urban i Władysław Ożóg z okrzykiem
„Bij Żyda, zabij Żyda” rzucają się na niego i zaczynają bić
po twarzy. Izak Brott chowa się w knajpie. Urban nie goni go,
zamiast tego wyjmuje służbowy pistolet i zaczyna strzelać do
stojącego nieopodal Froima. Strzela, żeby zabić, pociąga za
cyngiel kilka razy. Na szczęście jest zbyt pijany, żeby trafić i
Froim ucieka. Słysząc strzały, Piotrowski i Wilk wracają. Widzą
zbiegowisko – przed domem Brotta i knajpą zebrało się już sporo
gapiów. Wilk próbuje uspokoić Urbana i Ożoga, w końcu udaje mu
się zaciągnąć ich na posterunek (obecnie znajduje się tam
przedszkole). O wszystkim dowiaduje się Franciszek Sołtys, szef
kolbuszowskiego UB. Informuje o wszystkim Wojewódzki Urząd
Bezpieczeństwa w Rzeszowie. Wygląda na to, że wszystko rozejdzie
się po kościach, ale następnego dnia z Rzeszowa przychodzi rozkaz:
aresztować Urbana i Ożoga.
Zarzuty
Na
obu mężczyznach ciążą ciężkie zarzuty. Mają odpowiadać za
próbę wywołania antysemickich rozruchów, próbę zabójstwa i
nieuprawnione użycie broni. Koledzy z UB rewidują ich i zamykają
do cel. Jeden z osadzonych chce jednak zadzwonić na milicję do
Staniszewskiego, by ta powiadomiła rodzinę, że ich krewniak siedzi
i że trzeba zabrać jego rzeczy z UB w Kolbuszowej. Ożóg i Urban
idą na wartownię zadzwonić i już, oczywiście nie wracają.
Zostaje wysłany za nimi list gończy. Przed sądem stanie też dwóch
funkcjonariuszy, którzy mieli służbę w czasie ich ucieczki –
Stanisław Piotrowski (szef skarży się na niego, że nic nie robi,
żeby rozbić antykomunistyczny oddział „Lisa”, podejrzewa, że
jest w zmowie z partyzantami, jak się po latach okaże, niesłusznie)
i Józef Sondej (dobry pracownik, ale za często chodzi do domu
rodzinnego, jak twierdzi Sołtys; to chodzenie opłaci mu się
zresztą, bo kiedy zostanie skazany na rok więzienia za
niedopełnienie obowiązków służbowych, chora, 65-letnia i
zostawiona bez pomocy w gospodarce matka wstawi się za nim, co razem
z podobną prośbą kolegów z oddziału partyzanckiej Armii Ludowej
wyciągnie go zza krat). To z akt ich sprawy poznamy przebieg
wydarzeń z 24 września. Piotrowski będzie też odpowiadał przed
sądem za to, że nie zareagował, gdy usłyszał, że jego podwładni
biją ludzi, a gdy po usiłowaniu zabójstwa Fromm Brotta Wilk
usiłował zatrzymać niedoszłych morderców, Piotrowski stał razem
z gapiami i przyglądał się. W akcie oskarżenia Piotrowskiego
trafiamy na kuriozalne zdanie, które wiele mówi o stosunku
instytucji państwowych i części ówczesnej społeczności do
Żydów: „Funkcjonariusze (…) zauważyli przed restauracją
Partyzant dużo ludzi i kilku żydów” (pisownia oryginalna).
Pogrom
czy „pogrom”?
Niewątpliwie,
wydarzenia, jakie rozegrały się na kolbuszowskim rynku 24 września
mogły skończyć się tragicznie i miały podłoże antysemickie.
Nie były jednak masowe – sprawców było dwóch, dwóch mężczyzn,
z czego jeden był narodowości polskiej zostało pobitych, jeden
otarł się o śmierć od kuli, ale tłum, który zebrał się pod
restauracją „Partyzant” pozostał obojętny, nikt poza Froimem,
który zadzwonił na milicję z Komitetu Żydowskiego, nie wzywał
pomocy, nikt też nie posłuchał nawoływań Ożoga i Urbana, żeby
bić Żydów. Jeśli wczytamy się w dokumenty tej sprawy, zobaczymy
obraz powojennego chaosu i niewątpliwej pobłażliwości, z jaką
kolbuszowskie UB potraktowało antysemickie wybryki swoich
podwładnych. Przede wszystkim jednak zobaczymy obraz zwykłej
ludzkiej społeczności, w której ludzie siadają po pracy przed
domami, żeby porozmawiać ze sobą, w której są jednostki
pozbawione uprzedzeń, jest większość, która jest obojętna i są
jednostki, których złe czyny kształtują opinię całej
zbiorowości.
Janusz
Radwański
Kawał dobrej dziennikarskie roboty.
Nie zgadzam się jednak z opinią autora dotyczącą pogromów w 1946 roku.
W najgłośniejszym i najtragiczniejszym, pogromie kieleckim zginęło ponad czterdzieści osób. Żydów mordowano pałkami i kamieniami, zabijali zwykli mieszkańcy miasta.
Opinie historyków na ten temat są różne .Na pewno jednak ,nic nie mogło się wtedy dziać w kraju bez wiedzy i aprobaty stacjonującej w Polsce Armii Czerwonej,oraz UB gdzie było wielu przedstawicieli narodowości żydowskiej."Pogromy" wygodne był dla komunistów ,którzy w ten sposób próbowali zniechęcić światową opinie publiczną ,do interesowania się tym co dzieje się w Polsce.
W Kielcach (wg mojej opinii) nie było "pogromu" tylko precyzyjnie zaplanowana i przeprowadzona prowokacja.
Więcej chociażby >> tutaj<<
Kawał dobrej dziennikarskie roboty.
Nie zgadzam się jednak z opinią autora dotyczącą pogromów w 1946 roku.
W najgłośniejszym i najtragiczniejszym, pogromie kieleckim zginęło ponad czterdzieści osób. Żydów mordowano pałkami i kamieniami, zabijali zwykli mieszkańcy miasta.
Opinie historyków na ten temat są różne .Na pewno jednak ,nic nie mogło się wtedy dziać w kraju bez wiedzy i aprobaty stacjonującej w Polsce Armii Czerwonej,oraz UB gdzie było wielu przedstawicieli narodowości żydowskiej."Pogromy" wygodne był dla komunistów ,którzy w ten sposób próbowali zniechęcić światową opinie publiczną ,do interesowania się tym co dzieje się w Polsce.
W Kielcach (wg mojej opinii) nie było "pogromu" tylko precyzyjnie zaplanowana i przeprowadzona prowokacja.
Więcej chociażby >> tutaj<<
![]() |
| Nie ma już takich miasteczek-Ryszard Sziler |
Dlaczego kocham Kolbuszowę?
Adam Jan Skowroński z Kolbuszowej,pniok z pnioka się zastanawia...
Oto jest pytanie? Wprawdzie proste, ale to tylko pozory, bo prostota nie ma nic wspólnego z prymitywizmem.
...
Ustalmy zasady odpowiedzi na postawione pytanie, takiej indywidualnej gry o Kolbuszowę! Ja wyobrażam sobie to tak. Stoi przed nami apteczna waga, na jednej szali napis „ZŁO” na drugiej „DOBRO”, a my na te szalki wrzucamy nasze wspomnienia i te dobre i złe. Jeżeli ktoś skrupulatny niech popatrzy, co przeważa, najlepiej jakby przeważało dobro, ale nie koniecznie. Teraz chcąc odpowiedzieć na postawione wcześniej pytanie (pytania) musimy zarzucić zasłoną niepamięci na szalkę „ZŁO” – nota bene, warto by zadbać, aby nic na niej nie było! Wiem, że to trudne. ZŁO się dłużej i lepiej pamięta, to boli! Ale ja chciałbym teraz uzyskać tylko pozytywne odpowiedzi, a tylko sadystów może bawić zło, niestety też się trafiają. Koncentrujemy się jednak tylko na dobrych wspomnieniach i napiszmy na mojej stronie jedno zdanie: Kocham Kolbuszowę, bo………………
...
Ustalmy zasady odpowiedzi na postawione pytanie, takiej indywidualnej gry o Kolbuszowę! Ja wyobrażam sobie to tak. Stoi przed nami apteczna waga, na jednej szali napis „ZŁO” na drugiej „DOBRO”, a my na te szalki wrzucamy nasze wspomnienia i te dobre i złe. Jeżeli ktoś skrupulatny niech popatrzy, co przeważa, najlepiej jakby przeważało dobro, ale nie koniecznie. Teraz chcąc odpowiedzieć na postawione wcześniej pytanie (pytania) musimy zarzucić zasłoną niepamięci na szalkę „ZŁO” – nota bene, warto by zadbać, aby nic na niej nie było! Wiem, że to trudne. ZŁO się dłużej i lepiej pamięta, to boli! Ale ja chciałbym teraz uzyskać tylko pozytywne odpowiedzi, a tylko sadystów może bawić zło, niestety też się trafiają. Koncentrujemy się jednak tylko na dobrych wspomnieniach i napiszmy na mojej stronie jedno zdanie: Kocham Kolbuszowę, bo………………
piątek, 5 października 2012
Kolbuszowa dziczeje....
KOLBUSZOWA. Do niecodziennego zdarzenia doszło wczorajszego (4 bm.) ranka na ul. Jana Pawła II w Kolbuszowej.
Ok. godz. 7 ktoś zadzwonił na policję z informacją, że po ulicy biega… dzik. We wskazane miejsce udały się połączone siły policji i strażaków.
Po półgodzinnych próbach udało się złapać sprawcę całego zamieszania. Jak się okazało, był to młody, wystraszony dzik ze zranioną łapą. Mundurowi zaopiekowali się zwierzakiem, a następnie przekazali pod fachową opiekę pracownika nadleśnictwa.
Wojna Zuby z Kardysiem?
Tydzień temu miało miejsce otwarcie nowej podstrefy ekonomicznej-części specjalnej strefy w Mielcu.
Na inwestorów czeka tam 8 hektarów ziemi - wszystkie działki są uzbrojone i mają drogi dojazdowe. Przygotowanie terenów inwestycyjnych kosztowało 3,5 miliona złotych. Dla Kolbuszowej to szansa na ożywienie gospodarcze i nowe miejsca pracy.
Na inwestorów czeka tam 8 hektarów ziemi - wszystkie działki są uzbrojone i mają drogi dojazdowe. Przygotowanie terenów inwestycyjnych kosztowało 3,5 miliona złotych. Dla Kolbuszowej to szansa na ożywienie gospodarcze i nowe miejsca pracy.
Pięknie,tylko... dlaczego wokół tego arcyważnego wydarzenia trwa dziwna zmowa milczenia? Miejski portal o tym nie wspomina i królują tam zimnioki i szacowni seniorzy.
Nawet burmistrz, zapomniał na sesji zaprosić na otwarcie radnych i miejscowe media.A wiem że redaktor jednej z lokalnych gazet, wyglancował specjalnie na tą okazję gumofilce (podobno tam dużo miejscowego błotka) i...cisza.Co się dzieje?
To że tą imprezę zbojkotował starosta Kardyś (odsyłając zaproszenie) ,można zrozumieć.Powinien być nie gościem a współorganizatorem.Dlaczego jednak nie zaproszono radnych,i miejscowe media?Dlaczego się o tym milczy?
Bajki wujka Klechy
Spokojnie, ta biogazownia jest dopiero na etapie planów inwestora, które nie wiadomo, czy się ziszczą – studzi emocje wójt Krzysztof Klecha. – To są zamierzenia, które być może staną się faktem, lub nie.- Realizacja tej inwestycji zależy od tak wielu czynników, że dzisiaj jest to mrzonka, takie wirtualne przedsięwzięcie, a nie w realnej rzeczywistości – zaznacza wójt.
więcej w Super Nowościach 24.09.2012
Na sesji rady miejskiej jednak zagaił ;
- Skończmy tę dyskusję –zgodził się wójt Krzysztof Klecha. - Przykład najlepiej zadziała. Być może uda się
wybudować biogazownię –stwierdził, wskazując, że firma projektowa z Zamościa już projektuje obiekt.
(za KORSO KOLBUSZOWSKIE 3 październik 2012 )
Czyli wg wójta firma z Zamościa projektuje... mrzonki , takie wirtualne przedsięwzięcie?
Po jaką więc cholerę, gmina utopiła swoja nieruchomość w nie w realnej rzeczywistości ?
Po jaką więc cholerę, gmina utopiła swoja nieruchomość w nie w realnej rzeczywistości ?
czwartek, 4 października 2012
Gdzie jest wójt Klecha?
Zachęcony doniesieniami prasowymi postanowiłem wybudować biogazownię. Zebrałem nawet na ten cel podobna sumę jak właściciel spółki "MHB POLSKA".
Niestety zniknął gdzieś wójt Dzikowca który uchyla nieba inwestorom.Podobno jest na urlopie-jak powiedział mi równie zawiedziony rolnik (z widłami) który stał przed urzędem gminy.Szkoda.Ktokolwiek wie gdzie jest ten pan proszę o namiary.
Niestety zniknął gdzieś wójt Dzikowca który uchyla nieba inwestorom.Podobno jest na urlopie-jak powiedział mi równie zawiedziony rolnik (z widłami) który stał przed urzędem gminy.Szkoda.Ktokolwiek wie gdzie jest ten pan proszę o namiary.
Burmistrz Zuba (jeszcze) w przedszkolu?
Konflikt w przedszkolu trwa już prawie dwa lata,a burmistrz nie potrafi go rozwiązać.Zadziwiające biorąc pod uwagę kreatywność i szybkość w załatwianiu dowolnych pozwoleń dla wszelkiej maści inwestorów.
Furda storczyki,tereny zalewowe ,las ,nietoperze,czy jakisik zabytkowa fosa -wszystko da się załatwić.Skąd więc ta dziwna niemoc w przedszkolu?
Przewodniczący Opaliński też nie wiedział (?) i się na sesji zapytał...
Konfliktu wg dyrekotorki już nie ma, a na portalu informacyjnym Kolbuszowa24 pod artykułem na temat przedszkla pojawiły się takie komentarze;
[03.10.2012 r.] - Była pracownica przedsz skomentował(a):
Śledzę wszystkie nowinki jakie ukazują się na temat „szanownej Pani Chmielowiec”. Chętnie sama powiedziałabym co nieco na jej temat. Dużo tego! Drażni mnie, że wszyscy piszą „te pięć nauczycielek”. Może ktoś wreszcie wyjaśni niewtajemniczonym, że „te pięć nauczycielek” to prawie cała kadra w tym przedszkolu, pozostałe trzy to córka dyrektorki, jej przyjaciółka i krewna dyrektorki. Trudno się dziwić, że nie mają nic do zarzucenia SWOJEJ DYREKTORCE.
[03.10.2012 r.] - Czytelniczka skomentował(a):
Szczerze współczuję tym nauczycielkom. Słyszałam, że ta pani chciała uhonorować swoja córkę nagrodą już na początku jej pracy. Całe miasto o tym mówiło. Teraz sprawa przycichła. A tak swoją drogą może to ktoś sprawdzi. Nie chce mi się wierzyć, że aż tak można łamać przepisy.
[02.10.2012 r.] - rodzic skomentował(a):
Panie Burmistrzu, już nawet dzieci, które wysyłamy do tego przedszkola mówią, że nie chcą takiej Pani Dyrektor. Podobno krzyczy, szarpie i zieje ogniem. Na co Pan czeka? Czy ofiarami całej tej sytuacji mają być też dzieci?
[02.10.2012 r.] - mieszkaniec skomentował(a):
Pan Burmistrz bardzo teraz ubolewa, a co robił do tej pory w tej sprawie. Ano nic! Pisma dochodziły do Niego, ale nie podejmował żadnych prób rozwiązania tego konfliktu. A po co mu taki rozgłos. Najlepiej niech wszyscy cicho siedzą, czy cierpią, czy płaczą to nie jego sprawa. Byle się nie wydało! I tak jak napisano w super nowościach pisma, które otrzymywał od nauczycielek pokrywał kurz i to dosyć gruby kurz. Chwała Panu Opalińskiemu, że odważył się i stanął w obronie nauczycielek. Te wszystkie pisma powinny ujrzeć światło dzienne! W nich wszystko jest. Jak nauczycielki są upokarzane. Kto jest faworyzowany. Komu się daje dodatki motywacyjne. Kto zbiera nagrody. Jak została przyjęta córka Pani Dyrektor. Gdzie wcześniej pracowała. Kto musiał jej ustąpić, a właściwie został wygnany, ażeby córka dostała pracę. A skargi rodziców na nieodpowiednie zachowanie dyrektorki i jej spółki. To wszystko jest w dokum
[02.10.2012 r.] - zenit skomentował(a):
Są twarde dowody na fakt wynoszenia przez dyrektor Chmielowiec jedzenia z przedszkola. A tyle było szumu wokół kateringu w przedszkolach. Widać za przyzwoleniem burmistrza podatnicy gminy są zmuszani karmić rodzinę pani dyrektor, naprawdę przykre...
[01.10.2012 r.] - Wielbiciel skomentował(a):
Panie Redaktorze jeśli interesuje się Pan tą sprawą to powinien Pan wiedzieć, że burmistrz był bardzo blisko rozwiązania konfliktu w Przedszkolu nr 1. W maju zaproponował "dyrektorowanie" w tej placówce dyrektorce przedszkola z Weryni. ( Co potwierdzą radni z Weryni i nie tylko. Proszę odsłuchać nagranie Sesji Rady Miejskiej z kwietnia, gdzie radny Wilk pyta burmistrza cyt. "... bo w tej kwestii jakieś tam składane obietnice mam." ) Ale przyjechał z Kupna do burmistrza "pan w sukience", obrońca i nie tylko…? Pani Chmielowiec i trzeba było dyrektorkę zostawić w spokoju. Oddajmy więc burmistrzowi sprawiedliwość CHCIAŁ ALE NIE MÓGŁ.
[01.10.2012 r.] - Rodzic skomentował(a):
Przedszkolanki żalą się, że "szefowa je ośmiesza". Mają rację. Kiedy odbierałam dziecko z przedszkola naszłam na takie krzyki. Nie wiem tylko kto czuł się gorzej, panie przedszkolanki czy ja? Uwierzcie nie było mi do śmiechu. Rodzic.
[01.10.2012 r.] - Znak skomentował(a):
Pan Zuba powołał córkę Pani Dyrektor na Dyrektorkę przedszkola w Widełce. Widać Pan Burmistrz ma wielką słabość i wręcz traci trzeźwość myślenia przy Pani Chmielowiec. Może to te ćwieki, a może ta krótka spódniczka, w których lubuje się Pani Dyrektor!
[01.10.2012 r.] - inspektor Gaget skomentował(a):
Burmistrz Zuba akceptuje wszystko co Pani Dyrektor zrobi. Nie przekonują go nawet dowody na piśmie. Niestety organ prowadzący w Kolbuszowej nie ma nic do tego jakich zatrudnia dyrektor pracowników, nie sprawdza w żadnym zakresie ich kompetencji. Na rynku - nie ma pracy dla nauczycieli już od lat - a w Kolbuszowej wpływowa nauczycielka ma więcej niż jeden etat i przejeżdża z placówki na placówkę - nie wspominając już o godzinach nadliczbowych. Dyrektor szkoły w gminie Kolbuszowa to przysłowiowa "święta krowa"!
[30.09.2012 r.] - Obserwator. skomentował(a):
Czytałam ostatnio komentarze w „Maglu Kolbuszowskim”, uważam, że bardzo trafione jest określenie burmistrza „Panem nic nie mogę”. Być burmistrzem i „nic nie móc” to bardzo przykre. Gdybym ja był burmistrzem to robiłbym wszystko żeby choć „trochę móc”. No chyba, że Pan burmistrz może ale nie chce. Tylko pytanie dlaczego? Obserwator.
[30.09.2012 r.] - Nauczycielka z Kolbuszowe skomentował(a):
Pan Burmistrz mówi, że nie może zwolnic dyrektorki. Być może i tak, ale są też inne sposoby. Ja chętnie podpowiem, skoro Pan Burmistrz taki nieporadny. 1. Funkcję dyrektora przedszkola może przecież pełnić inna nauczycielka, a Pani Chmielowiec jak chce to niech dalej pracuje ale na stanowisku nauczyciela. 2. Wysłać dyrektorkę na emeryturę, bo podobno ma już uprawnienia emerytalne. Bardzo proste i bezbolesne a przy okazji problem z głowy. Nauczycielka z Kolbuszowej
Furda storczyki,tereny zalewowe ,las ,nietoperze,czy jakisik zabytkowa fosa -wszystko da się załatwić.Skąd więc ta dziwna niemoc w przedszkolu?
Przewodniczący Opaliński też nie wiedział (?) i się na sesji zapytał...
Konfliktu wg dyrekotorki już nie ma, a na portalu informacyjnym Kolbuszowa24 pod artykułem na temat przedszkla pojawiły się takie komentarze;
[03.10.2012 r.] - Była pracownica przedsz skomentował(a):
Śledzę wszystkie nowinki jakie ukazują się na temat „szanownej Pani Chmielowiec”. Chętnie sama powiedziałabym co nieco na jej temat. Dużo tego! Drażni mnie, że wszyscy piszą „te pięć nauczycielek”. Może ktoś wreszcie wyjaśni niewtajemniczonym, że „te pięć nauczycielek” to prawie cała kadra w tym przedszkolu, pozostałe trzy to córka dyrektorki, jej przyjaciółka i krewna dyrektorki. Trudno się dziwić, że nie mają nic do zarzucenia SWOJEJ DYREKTORCE.
[03.10.2012 r.] - Czytelniczka skomentował(a):
Szczerze współczuję tym nauczycielkom. Słyszałam, że ta pani chciała uhonorować swoja córkę nagrodą już na początku jej pracy. Całe miasto o tym mówiło. Teraz sprawa przycichła. A tak swoją drogą może to ktoś sprawdzi. Nie chce mi się wierzyć, że aż tak można łamać przepisy.
[02.10.2012 r.] - rodzic skomentował(a):
Panie Burmistrzu, już nawet dzieci, które wysyłamy do tego przedszkola mówią, że nie chcą takiej Pani Dyrektor. Podobno krzyczy, szarpie i zieje ogniem. Na co Pan czeka? Czy ofiarami całej tej sytuacji mają być też dzieci?
[02.10.2012 r.] - mieszkaniec skomentował(a):
Pan Burmistrz bardzo teraz ubolewa, a co robił do tej pory w tej sprawie. Ano nic! Pisma dochodziły do Niego, ale nie podejmował żadnych prób rozwiązania tego konfliktu. A po co mu taki rozgłos. Najlepiej niech wszyscy cicho siedzą, czy cierpią, czy płaczą to nie jego sprawa. Byle się nie wydało! I tak jak napisano w super nowościach pisma, które otrzymywał od nauczycielek pokrywał kurz i to dosyć gruby kurz. Chwała Panu Opalińskiemu, że odważył się i stanął w obronie nauczycielek. Te wszystkie pisma powinny ujrzeć światło dzienne! W nich wszystko jest. Jak nauczycielki są upokarzane. Kto jest faworyzowany. Komu się daje dodatki motywacyjne. Kto zbiera nagrody. Jak została przyjęta córka Pani Dyrektor. Gdzie wcześniej pracowała. Kto musiał jej ustąpić, a właściwie został wygnany, ażeby córka dostała pracę. A skargi rodziców na nieodpowiednie zachowanie dyrektorki i jej spółki. To wszystko jest w dokum
[02.10.2012 r.] - zenit skomentował(a):
Są twarde dowody na fakt wynoszenia przez dyrektor Chmielowiec jedzenia z przedszkola. A tyle było szumu wokół kateringu w przedszkolach. Widać za przyzwoleniem burmistrza podatnicy gminy są zmuszani karmić rodzinę pani dyrektor, naprawdę przykre...
[01.10.2012 r.] - Wielbiciel skomentował(a):
Panie Redaktorze jeśli interesuje się Pan tą sprawą to powinien Pan wiedzieć, że burmistrz był bardzo blisko rozwiązania konfliktu w Przedszkolu nr 1. W maju zaproponował "dyrektorowanie" w tej placówce dyrektorce przedszkola z Weryni. ( Co potwierdzą radni z Weryni i nie tylko. Proszę odsłuchać nagranie Sesji Rady Miejskiej z kwietnia, gdzie radny Wilk pyta burmistrza cyt. "... bo w tej kwestii jakieś tam składane obietnice mam." ) Ale przyjechał z Kupna do burmistrza "pan w sukience", obrońca i nie tylko…? Pani Chmielowiec i trzeba było dyrektorkę zostawić w spokoju. Oddajmy więc burmistrzowi sprawiedliwość CHCIAŁ ALE NIE MÓGŁ.
[01.10.2012 r.] - Rodzic skomentował(a):
Przedszkolanki żalą się, że "szefowa je ośmiesza". Mają rację. Kiedy odbierałam dziecko z przedszkola naszłam na takie krzyki. Nie wiem tylko kto czuł się gorzej, panie przedszkolanki czy ja? Uwierzcie nie było mi do śmiechu. Rodzic.
[01.10.2012 r.] - Znak skomentował(a):
Pan Zuba powołał córkę Pani Dyrektor na Dyrektorkę przedszkola w Widełce. Widać Pan Burmistrz ma wielką słabość i wręcz traci trzeźwość myślenia przy Pani Chmielowiec. Może to te ćwieki, a może ta krótka spódniczka, w których lubuje się Pani Dyrektor!
[01.10.2012 r.] - inspektor Gaget skomentował(a):
Burmistrz Zuba akceptuje wszystko co Pani Dyrektor zrobi. Nie przekonują go nawet dowody na piśmie. Niestety organ prowadzący w Kolbuszowej nie ma nic do tego jakich zatrudnia dyrektor pracowników, nie sprawdza w żadnym zakresie ich kompetencji. Na rynku - nie ma pracy dla nauczycieli już od lat - a w Kolbuszowej wpływowa nauczycielka ma więcej niż jeden etat i przejeżdża z placówki na placówkę - nie wspominając już o godzinach nadliczbowych. Dyrektor szkoły w gminie Kolbuszowa to przysłowiowa "święta krowa"!
[30.09.2012 r.] - Obserwator. skomentował(a):
Czytałam ostatnio komentarze w „Maglu Kolbuszowskim”, uważam, że bardzo trafione jest określenie burmistrza „Panem nic nie mogę”. Być burmistrzem i „nic nie móc” to bardzo przykre. Gdybym ja był burmistrzem to robiłbym wszystko żeby choć „trochę móc”. No chyba, że Pan burmistrz może ale nie chce. Tylko pytanie dlaczego? Obserwator.
[30.09.2012 r.] - Nauczycielka z Kolbuszowe skomentował(a):
Pan Burmistrz mówi, że nie może zwolnic dyrektorki. Być może i tak, ale są też inne sposoby. Ja chętnie podpowiem, skoro Pan Burmistrz taki nieporadny. 1. Funkcję dyrektora przedszkola może przecież pełnić inna nauczycielka, a Pani Chmielowiec jak chce to niech dalej pracuje ale na stanowisku nauczyciela. 2. Wysłać dyrektorkę na emeryturę, bo podobno ma już uprawnienia emerytalne. Bardzo proste i bezbolesne a przy okazji problem z głowy. Nauczycielka z Kolbuszowej
Naprawdę nie dało się tego konfliktu rozwiązać na samym początku?Wygląda na to, że za niefrasobliwość burmistrza zapłaci teraz więcej ludzi.Przykre, że muszą cierpieć na tym też nasze dzieci.Zapowiada się więc na trochę większą ,wykraczającą poza lokalne ramy aferę .Dziennikarze już przebierają nerwowo nóżkami.
Może więc mediacja dziekana, proboszcza: Ks. mgr Kazimierza Osaka bytu pomogła?Zegar tyka...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











