Skoro Zuba nie może nawet
zdecydować się, kogo wybrać na dyrektora przedszkola, to po co nam taki
burmistrz? Wybierzmy księdza dziekana Osaka, on tam będzie wiedział,
kogo zrobić szefową nawet Przedszkola nr 1.
We wtorek podczas konkursu na dyrektorów przedszkoli odbyła się seria
zdarzeń możliwych tylko w Kolbuszowej (albo w Raniżowie).
Otóż obecna dyrektorka, która jest od kilku miesięcy (nieoficjalnie)
zaklepana na to stanowisko, po prostu nie przyszła. Swoją drogą to
słuszna postawa - skoro jest już wybrana (przez tego, kto nie ma
wątpliwości), to po co ma się fatygować? Natomiast kandydatka, która
się pojawiła, przegrała z kretesem głosowanie 2:6. Komisja po prostu
stwierdziła, że się kobita "nie nadawa".
Wtedy zaczęły się cyrki,
ponieważ ta sama kandydatka, za słaba dla Kolbuszowej, wygrała konkurs w
przedszkolu, w którym dyrektoruje w Weryni 8:0. Prawdopodobnie
członkowie komisji byli w lepszych humorach, bo zrobili sobie przerwę i
może golnęli po kielichu na rozgrzewkę?
Wczoraj na konkursie dyrektorów szkół była jedna niespodzianka. Odpadła
murowana kandydatka - pani Iwaniak. Komisja postawiła na kandydatkę
rodziców i nauczycieli - panią Rabczak. Gratulujemy i życzymy...
dotrzymania wszystkich obietnic przedwyborczych. Podczas przesłuchania
pani Iwaniak miał miejsce zgrzyt. Całkiem niepotrzebnie zarzucano jej,
że nie powitała biskupa i kiepsko żyła z księżmi. To nie ta parafia.
Teraz
głos należy do burmistrza Zuby, który może, ale nie musi zatwierdzić
kandydatów wyłonionych przez komisję. Ciekawe, na kogo postawi w
Przedszkolu nr 1? Znowu na kandydatkę, która olewa wszystko i
wszystkich?
- Lokalne media
- Instytucje
- Kultura
- Sport
- Stowarzyszenia
- Ogłoszenia
czwartek, 10 kwietnia 2014
Rocznica Katastrofy Smoleńskiej
Cztery lata temu, jak zwykle
rano, zasiadłem przed kompem z gorącym kubkiem kawy.
Szok.
Nie mogłem uwierzyć, że to prawda.
Dzisiaj też nie mogę uwierzyć, że w Kolbuszowej nie odbędzie się żadna, nawet najskromniejsza oficjalna uroczystość, upamiętniająca tę katastrofę.
Czym zajmować się będą dzisiaj starosta Kardyś? Burmistrz Zuba? Poseł Chmielowiec?
Czy zamiast wmurowywać w sobotę z wielką pompą kolejną tandetną tablicę w budynek ZST, nie można zrobić czegoś bardziej pożytecznego? Dlaczego nasi oficjele nie założą Fundacji imienia Lecha Kaczyńskiego, udzielającej stypendiów dla szczególnie uzdolnionej studiującej młodzieży? Zrzucaliby się co miesiąc oddając z 5% swojego wynagrodzenia i w ten sposób pomogliby wielu dzieciakom skończyć studia. Znam kilka osób, które aby móc się uczyć, nawet nie dojadają.
Taka fundacja jednak nigdy nie powstanie.Tu, gdzie zaczyna się "moje", kończy się bowiem dla wielu miejscowych polityków granica patriotyzmu.
Szok.
Nie mogłem uwierzyć, że to prawda.
Dzisiaj też nie mogę uwierzyć, że w Kolbuszowej nie odbędzie się żadna, nawet najskromniejsza oficjalna uroczystość, upamiętniająca tę katastrofę.
Czym zajmować się będą dzisiaj starosta Kardyś? Burmistrz Zuba? Poseł Chmielowiec?
Czy zamiast wmurowywać w sobotę z wielką pompą kolejną tandetną tablicę w budynek ZST, nie można zrobić czegoś bardziej pożytecznego? Dlaczego nasi oficjele nie założą Fundacji imienia Lecha Kaczyńskiego, udzielającej stypendiów dla szczególnie uzdolnionej studiującej młodzieży? Zrzucaliby się co miesiąc oddając z 5% swojego wynagrodzenia i w ten sposób pomogliby wielu dzieciakom skończyć studia. Znam kilka osób, które aby móc się uczyć, nawet nie dojadają.
Taka fundacja jednak nigdy nie powstanie.Tu, gdzie zaczyna się "moje", kończy się bowiem dla wielu miejscowych polityków granica patriotyzmu.
środa, 9 kwietnia 2014
Podłożyli Zubie świnię?
Podobno na konkurs dyrektorów przedszkoli nie dotarła dotychczasowa szefowa Przedszkola nr 1. Niezłe posunięcie, które zapewne podpowiedzieli brydżiści z magistratu.
Wynik głosowania był bowiem niepewny, zwłaszcza gdyby przedstawiciel rodziców zaczął czytać na głos artykuły z Super Nowości i Korsa Kolbuszowskiego. kliknij tutaj
Pani Maria nie przychodząc uniknęła więc wielu kłopotliwych dla siebie pytań. Na dodatek jej kontrkandydatka przepadła podobno w głosowaniu, czyli konkurs nie został rozstrzygnięty. Zwyczajowo w takim wypadku (w Kolbuszowej) dyrektorem zostaje dotychczasowy zarządca. O to chodziło?
Aliści...pogrzebaliśmy w papierach znalezionych w koszu pod magistratem i ... okazuje się, że w tym wypadku : zgodnie z przepisami art. 36a ust. 4 u.s.o., organ prowadzący powierza to stanowisko ustalonemu przez siebie kandydatowi, po zasięgnięciu opinii rady szkoły lub placówki i rady pedagogicznej.
Z polskiego na nasze: Burmistrz Zuba może wybrać na dyrektora kogo sobie tam uważa i nie musi być to wcale dotychczasowa dyrektorka.
Czyli można w łatwy i przyjemny sposób pozbyć się kontrowersyjnej pani. Problem polega jednak na tym (plotkujemy dalej), że burmistrz nie chce, ale musi wybrać dotychczasową dyrektorkę, ponieważ jest ona lansowana przez cholernie wpływową osobę z Kupna.
Ciekawe, jak teraz Zuba uzasadni wybór kandydatki, która nawet nie raczyła przyjść na konkurs? No jak?
Dlaczego na stanowiska dyrektorów wybierane są osoby nie umiejące współpracować z innymi ludźmi? Przecież to kompletny idiotyzm i to za nasze pieniądze.Dziś ciąg dalszy tej żenady, tym razem z udziałem innej pani.

Okrągła czwarta rocznica
W zeszłym roku obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej były w naszym powiecie bardzo skromne.Wiadomo kryzys, najbiedniejszy powiat w caluśkiej Unii Europejskiej, to i na wiele nas nie stać.Było jednak godnie (czy jakoś tak).

W tym roku zamknie się na kilka godzin ruch w centrum miasteczka, będzie kompania honorowa, orkiestra, tłumy młodzieży z przymusu(?).
Dlaczego? Ano w tym roku są wybory i starosta Kardyś musi pokazać, że jest znany nie tylko z podróży do Zambii oraz języka migowego. W przyszłym znowu będzie skromnie na naszą miarę i to bez względu na to, czy starostą będzie Józef Kardyś, czy też nie.
Ja w sobotę zapalę skromną lampkę na grobie Stanisława Barei.

W tym roku zamknie się na kilka godzin ruch w centrum miasteczka, będzie kompania honorowa, orkiestra, tłumy młodzieży z przymusu(?).
Dlaczego? Ano w tym roku są wybory i starosta Kardyś musi pokazać, że jest znany nie tylko z podróży do Zambii oraz języka migowego. W przyszłym znowu będzie skromnie na naszą miarę i to bez względu na to, czy starostą będzie Józef Kardyś, czy też nie.
Ja w sobotę zapalę skromną lampkę na grobie Stanisława Barei.
wtorek, 8 kwietnia 2014
O co chodzi z tą Iwaniak?
Kolbuszowa to małe miasteczko i zapewne wielu z nas słyszało o nieciekawej sytuacji w Zespole Szkół nr 1.
Miałem o tym nie pisać, bo to dosyć delikatna sprawa .Miałem nadzieję, że nauczyciele jakoś tam dojdą do porozumienia z dotychczasową dyrektorką i wybiorą najlepsze rozwiązanie - dla dzieci i samych siebie. Tak się jednak nie stało i nie stanie, ponieważ do sprawy wmieszali się jak zwykle lokalni politycy.
Zaraz po niekorzystnych dla pani dyrektor wyborach szkolnych do jej gabinetu wparowali Fryc z Opalińskim. Po co? Dlaczego nie porozmawiali z nauczycielami i rodzicami? Dziwne to obyczaje.
Mam nadzieję, że podczas konkursu na dyrektora szkoły ktoś (może inspektor Ireneusz Kogut?) zapyta panią Iwaniak:
1.Co jest według pani źródłem niechęci 2/3 nauczycieli i rodziców do pani jako dyrektorki szkoły?
2.Czy ma sens zarządzanie przez panią tą placówką, gdy większość nauczycieli i rodziców nie akceptuje pani działań?
3.Jak pani zamierza rozwiązać ten problem? Bez sensownych odpowiedzi na te pytania nie ma co głosować za kandydaturą tej pani. Z drugiej strony: czy jest sens kandydować na dyrektora szkoły, mając przeciwko sobie nauczycieli i rodziców?
Wygląda jednak na to, że pani Ilona zostanie znowu wybrana. Zostanie dyrektorką nie dlatego, że jest najlepszą kandydatką, a tylko dlatego, że ktoś chce pokazać, że ma wadzę w tej mieścinie. Wybór dyrektorki będzie musiał jeszcze zatwierdzić burmistrz Zuba. Ciekawe, z jakim uzasadnieniem?
Kandydatka gwarantuje... no... właśnie co panie burmistrzu?
O wyborach dyrektora Przedszkola nr 1 nawet nie piszę , bo tam są dopiero cyrki.
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Nowy dyrektor w "1" ?
9 kwietnia odbędzie się konkurs na dyrektorów szkół i przedszkoli prowadzonych przez gminę Kolbuszowa.
W komisji zasiądzie:
1.Trzech przedstawicieli organu prowadzącego szkołę lub placówkę,
2.Dwóch przedstawicieli organu sprawującego nadzór pedagogiczny,
3.Po jednym przedstawicielu: a) rady pedagogicznej, b) rady rodziców, c) zakładowych organizacji związkowych, przy czym przedstawiciel związku zawodowego nie może być zatrudniony w szkole lub placówce, której konkurs dotyczy.
W praktyce dyrektora wybiera burmistrz, który desygnuje trzech swoich przedstawicieli do komisji (sam nie może w niej zasiadać). Kuratorium ma dwa głosy i zwykle głosuje tak, jak ludzie Zuby. Czyli sprawa prosta. W tym roku jest jednak problem z Zespołem Szkół nr 1.
W Jedynce istnieje wyraźny podział na zwolenników i przeciwników dotychczasowej dyrektorki. Pokazały to wyniki głosowań stanowiących o poparciu dla kandydatek, których jest dwie...
Dwie trzecie rodziców i nauczycieli jest przeciwko reelekcji dyrektor Iwaniak.Pokazały to wyniki głosowań stanowiących o poparciu dla kandydatek. Tak więc podczas konkursu przedstawiciele rodziców i rady pedagogicznej zagłosują przeciw kandydaturze dotychczasowej pani dyrektor. Czyli już przed głosowaniem jest wynik 2:6.
O wszystkim zadecydują więc głosy ludzi wyznaczonych przez Zubę. Przewodniczącym jest zwykle zastępca burmistrza Marek Gil, drugą osobą jest Ireneusz Kogut - inspektor oświaty, oraz pewnie któryś z radnych. I tu jest największy problem, ponieważ pani Iwaniak podobno lansowana jest przez frycowych. W praktyce jednak wystarczy, jeśli Kogut i Gil (w przypadku remisu głos przewodniczącego jest przeważający) zagłosują tak samo, jak przedstawiciele rodziców i rady pedagogicznej, aby była wybrana nowa dyrektorka szkoły.
Czyli wszystko zależy teraz od burmistrza: czy ugnie się pod presją frycowych i czy chce mieć 2/3 rodziców i nauczycieli z tej szkoły przeciwko sobie.
Szanowny Panie Burmistrzu!
W trudnym roku wyborczym niech pan nie pozostaje obojętny na głos ludu. Wyniki głosowania w „Jedynce” jasno pokazują, że pozornie wpływowa, lubiąca pana Fryca (a nie lubiąca księdza Proboszcza) dyrektorka nie ma mandatu na zarządzanie. Rodzice i nauczyciele jasno powiedzieli DOŚĆ pewnym metodom i zachowaniom.
Czy kolejny raz pokaże Pan, ze opinia pańskich wyborców nic dla Pana nie znaczy?
Czy głosy zaniepokojonych rodziców i nauczycieli nie będą liczyły się podczas podejmowania decyzji?
Czy kolbuszowskie kliki kolejny raz zatriumfują nad poczuciem przyzwoitość, które niewątpliwie mają wyborcy?
Odpowiedzi na te pytania poznamy we środę. Na inne pytania ludzie udzielą odpowiedzi jesienią.
Oby te odpowiedzi były dla nas wszystkich pomyślne.

Niemczyk p.o. wójta Raniżowa?
Chciałem zrobić wywiad ze
starostą Kardysiem na temat tego, co dzieje się w Raniżowie. Nie można
się jednak do niego dopchać, bo w jego gabinecie cięgiem siedzi przewodniczący
Rzeszutek. Nie można nawet podsłuchać, nad czym się naradzają, ponieważ
używają tylko języka migowego.
Cały czas trwają więc zakulisowe przepychanki, jak posprzątać bajzel po Danielu Fili. Gdyby w Raniżowie był zastępca wójta, to sprawa byłaby prosta - to on sprawowałby władzę do listopada, kiedy będzie wybrany nowy wójt. Teoretycznie następnym w kolejce do rządzenia jest sekretarz, ale tego nawet ustawa nie przewiduje. Prawnicy głowią się więc, co z tym fantem zrobić.
Najprostszym rozwiązaniem byłoby, gdyby siedzący w areszcie wójt wyznaczył swojego zastępcę. Kto jednak chciałby rządzić przed wyborami z namaszczenia Fili? Po drugie: za darmo to on tego chyba nie zrobi.
Drugim rozwiązaniem jest wyznaczenie przez premiera Tuska (Platforma Obywatelska) kogoś do pełnienia obowiązków wójta Raniżowa. Podobno już wojewodzina (Platforma Obywatelska) złożyła wniosek w tej sprawie. Naturalnym kandydatem na to stanowisko byłby poprzedni wójt Niemczyk (akurat z koalicyjnego z PSL-u).

Do tego nie chce dopuścić Kardyś, który jest z PiS-u, więc naradza się z przewodniczącym Rzeszutkiem.
Raniżowianie śpią spokojnie, a inni dzielą na nich skórę.
Cały czas trwają więc zakulisowe przepychanki, jak posprzątać bajzel po Danielu Fili. Gdyby w Raniżowie był zastępca wójta, to sprawa byłaby prosta - to on sprawowałby władzę do listopada, kiedy będzie wybrany nowy wójt. Teoretycznie następnym w kolejce do rządzenia jest sekretarz, ale tego nawet ustawa nie przewiduje. Prawnicy głowią się więc, co z tym fantem zrobić.
Najprostszym rozwiązaniem byłoby, gdyby siedzący w areszcie wójt wyznaczył swojego zastępcę. Kto jednak chciałby rządzić przed wyborami z namaszczenia Fili? Po drugie: za darmo to on tego chyba nie zrobi.
Drugim rozwiązaniem jest wyznaczenie przez premiera Tuska (Platforma Obywatelska) kogoś do pełnienia obowiązków wójta Raniżowa. Podobno już wojewodzina (Platforma Obywatelska) złożyła wniosek w tej sprawie. Naturalnym kandydatem na to stanowisko byłby poprzedni wójt Niemczyk (akurat z koalicyjnego z PSL-u).

Do tego nie chce dopuścić Kardyś, który jest z PiS-u, więc naradza się z przewodniczącym Rzeszutkiem.
Raniżowianie śpią spokojnie, a inni dzielą na nich skórę.
niedziela, 6 kwietnia 2014
Burmistrz Zuba powinien być jak... Jezus!
Znowu
z zapartym tchem wysłuchałem papieża Franciszka, który oznajmił:
prezydent miasta, burmistrz musi być jak Jezus: zawsze pośród ludzi i
odpowiadać na ich potrzeby.
No... w szoku jestem. Strach pomyśleć, co jutro będzie się działo w Urzędzie Miejskim.
W wygłoszonym przemówieniu Franciszek podkreślił, że burmistrzowie są "biedni" i często zmęczeni, gdyż tyle osób zwraca się do nich z różnymi sprawami. - Ale to jest właśnie ich praca - dodał.
- Przychodzi mi na myśl Jezus; nie był burmistrzem, ale właśnie ikoną, której potrzebujemy. (...) Kiedy był pośród ludzi, tłum napierał na niego do tego stopnia, że nie mógł prawie oddychać - mówił Franciszek. - Taki właśnie powinien być burmistrz. (...) Tego właśnie wam życzę: zmęczenia pośród waszego ludu i tego, by ludzie was szukali i wiedzieli, że zawsze umiecie odpowiedzieć na ich potrzeby - dodał.
Papież dopowiedział, że burmistrz musi być zawsze mediatorem, nie może być stronniczy ani nie może czerpać żadnych korzyści dla siebie. Franciszek dodał, że rządzenie gminą czy miastem to nie prowadzenie sklepiku.
Cały tekst
W Maglu zastanawiamy się, czy wyniki konkursów na dyrektorów szkół i przedszkoli w naszej gminie będą odpowiedzią na potrzeby mieszkańców? Tak na moje oko, to w "1" należałoby postawić na kogoś innego. Zarówno w szkole jak i przedszkolu. O tym jednak napiszę jutro.

No... w szoku jestem. Strach pomyśleć, co jutro będzie się działo w Urzędzie Miejskim.
W wygłoszonym przemówieniu Franciszek podkreślił, że burmistrzowie są "biedni" i często zmęczeni, gdyż tyle osób zwraca się do nich z różnymi sprawami. - Ale to jest właśnie ich praca - dodał.
- Przychodzi mi na myśl Jezus; nie był burmistrzem, ale właśnie ikoną, której potrzebujemy. (...) Kiedy był pośród ludzi, tłum napierał na niego do tego stopnia, że nie mógł prawie oddychać - mówił Franciszek. - Taki właśnie powinien być burmistrz. (...) Tego właśnie wam życzę: zmęczenia pośród waszego ludu i tego, by ludzie was szukali i wiedzieli, że zawsze umiecie odpowiedzieć na ich potrzeby - dodał.
Papież dopowiedział, że burmistrz musi być zawsze mediatorem, nie może być stronniczy ani nie może czerpać żadnych korzyści dla siebie. Franciszek dodał, że rządzenie gminą czy miastem to nie prowadzenie sklepiku.
Cały tekst
W Maglu zastanawiamy się, czy wyniki konkursów na dyrektorów szkół i przedszkoli w naszej gminie będą odpowiedzią na potrzeby mieszkańców? Tak na moje oko, to w "1" należałoby postawić na kogoś innego. Zarówno w szkole jak i przedszkolu. O tym jednak napiszę jutro.

sobota, 5 kwietnia 2014
Zmiany w Korso
Od kilku tygodni krążyły plotki, że w Korso Kolbuszowskim nastąpi zmiana redaktora naczelnego. Padały różne nazwiska kandydatów, ale za te pieniądze chętnych nie było zbyt wielu. W Galicji postawiłem na redaktora Radwańskiego i wygrałem talon na obiad dla (akurat) czterech osób.

Co ta zmiana oznacza? Trudno wyczuć, z poetą bowiem nigdy nic nie wiadomo. Sprzedaż Korso od 2 lat jest na tym samym poziomie.


Czyli kosmetyczne zmiany z zeszłego roku nie powiększyły ilości czytelników. Moim zdaniem można swobodnie sprzedawać ponad 4 tysiące egzemplarzy. Potrzebne są jednak większe zmiany.
Przede wszystkim redaktorzy piszą tak, jakby byli z innej planety, jakby to, co się tutaj dzieje, ich nie dotyczyło. Dlatego teksty wychodzą jałowe: czytając nie mamy poczucia uczestnictwa w wydarzeniach. Po drugie i najważniejsze: redakcja unika jak ognia drażliwych dla kolbuszowskiej władzy tematów. Tak powstaje u czytelnika wrażenie, że tygodnik jest tylko tubą magistratu i starostwa.
Brakuje w Korso też reportaży, artykułów, wywiadów, tematów dotyczących bezpośrednio nas, mieszkańców tego powiatu. Konsekwentnie unika się pisania o naszych problemach, sukcesach.
Życzymy więc nowemu redaktorowi naczelnemu mądrych i odważnych decyzji.

piątek, 4 kwietnia 2014
Co nosi Marlena Bogdan-Marut?

No... jest źle, szczególnie z językiem polskiem. Będzie gorzej, bo redaktor Radwański został doktorem (gratulacje!) i wygląda na to, że pani Marlena szuka dla niego roboty w szpitalu.
W Maglu dodatkowo zastanawiamy się, czy pani Marlena ma na drugie imię Bogdan, czy też nie umie napisać prawidłowo swojego nazwiska? My umiemy, bo jesteśmy po solidnej szkole zawodowy, gdzie uczyła nas wybitna polonistka - pani mgr Margańska - dziękujemy.
Sokółka w reprezentacji Polski!

Do kobiecej reprezentacji Polski w piłce nożnej powróciła wychowanka Sokoła Kolbuszowa Dolna - Sofia Gonzales.
Nasze dziewczyny 5 kwietnia zmierzą się w eliminacjach mistrzostw w Motherwell ze Szkocją.
Co ciekawe, Sofia porzuciła swoją karierę w piłce nożnej w 2012 roku na rzecz sportów walki i kulturystyki. Powróciła po półtorarocznej przerwie jesienią zeszłego roku.
Poniżej fragment wywiadu z 2012 roku.
Kibice we Wrocławiu znają Cię jako piłkarkę AZS-u Wrocław. Czym zajmujesz się obecnie?
Sophia Gonzales: - Obecnie fitnessem i kulturystyką. Są to głównie ćwiczenia siłowe. Mam też zamiar wkrótce zrobić kurs na instruktora fitness. Poza tym trenuję Muai Thai i MMA. Także czas mam wypełniony.
Skąd pomysł, by zmienić dyscyplinę?
- Kulturystyka zainteresowała mnie jakieś 4-5 lat temu. Ogólnie zawsze mi się to podobało. Przywiązuję dużą wagę do umięśnionej sylwetki i właśnie wtedy zaczęłam powoli ćwiczyć. Później ćwiczyłam coraz częściej i tak jest do dzisiaj. Jest to spowodowane po części sportami walki bo tam jednak trzeba mieć dużo więcej siły niż w piłce nożnej.
Czy wiążesz przyszłość z tym, co teraz trenujesz?
- Ćwiczenia siłowe są tylko dla mnie, nie chcę być aż tak umięśniona jak Ci którzy robią to na poważnie. Mam poważne plany związane ze sportami walki. Chcę wystartować w zawodach, tylko jeszcze jestem niegotowa. Od ósmego roku życia trenowałam karate i miałam 6 lat przerwy, bo gdy miałam 18 lat przyjechałam do Wrocławia, żeby grać w AZS-ie. Wtedy przestałam trenować karate, a zaczęłam uprawiać piłkę nożną.
całość
czwartek, 3 kwietnia 2014
Raniżowskie drogi
Wójt w areszcie,a radni
głowią się, co zrobić z 250 tysiącami, które mają być przeznaczone na
remont dróg. Nieco światła w te mroki rzuca radny Ozga na swoim blogu:
Po chwili jednak okazało się, że ze wstępnych kosztorysów wynika
jasno – kwota 250 000 zł nie jest wystarczająca aby wykonać nawet te dwie
drogi, a koszt wykonania wszystkich czterech przekroczy milion złotych!
...
Środki o których mówimy mają wystarczyć jedynie na niewielki odcinek tej drogi - około 75 metrów. Zgodnie z przygotowaną dokumentacją wyglądało by to tak, że dywanik asfaltowy zostanie ułożony od drogi wojewódzkiej do domu radnego Pomykały i na tym koniec.
Nas w Maglu zastanowiły dwie inne rzeczy.
1. Dlaczego planuje się budowę dróg osiedlowych bez kanalizacji deszczowej, czy chociażby odwodnienia? Za kilka lat będzie się to przeorywać, bo zalewa domki?
2.Dlaczego forsuje się tę inwestycję bez wsparcia ze środków z zewnątrz? Przy tym dofinansowaniu na poziomie 75% te 250 tysięcy złotych mogą zamienić się w okrągły milion.
Wójt w areszcie, a w gminie nic się nie zmieniło?
Wójt poinformował obecnych, że planuje za tą kwotę wykonać następujące
drogi: Wola Raniżowska – Stece, ul. Ks.
Gołdasza (od drogi wojewódzkiej do skrzyżowania z ul. Kasztanową). Wójt
dodał, że jeśli się okaże, że z tych 250 000 zł po wykonaniu dwóch dróg
„coś zostanie” będzie chciał asfaltować kolejne: Os. Lisy, Os. Zagrody.
...
Środki o których mówimy mają wystarczyć jedynie na niewielki odcinek tej drogi - około 75 metrów. Zgodnie z przygotowaną dokumentacją wyglądało by to tak, że dywanik asfaltowy zostanie ułożony od drogi wojewódzkiej do domu radnego Pomykały i na tym koniec.
Nas w Maglu zastanowiły dwie inne rzeczy.
1. Dlaczego planuje się budowę dróg osiedlowych bez kanalizacji deszczowej, czy chociażby odwodnienia? Za kilka lat będzie się to przeorywać, bo zalewa domki?
2.Dlaczego forsuje się tę inwestycję bez wsparcia ze środków z zewnątrz? Przy tym dofinansowaniu na poziomie 75% te 250 tysięcy złotych mogą zamienić się w okrągły milion.
Wójt w areszcie, a w gminie nic się nie zmieniło?
Ekstremalna Droga Krzyżowa
Można przeżyć Drogę Krzyżową w kościele, siedząc w ławce i słuchając rozważań. Można na stojąco, siedząco, w samotności lub w tłumie ludzi zgromadzonych na tym nabożeństwie. Każdy sposób jest inny, nie ma lepszych czy gorszych.
Można też rozważać ją podczas pieszej wędrówki nocą, w całkowitym milczeniu. Wyznaczono nową trasę Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z Kolbuszowej do Rzeszowa.
Pierwsze przejście już za tydzień... Tak wyglądała trasa podczas testowania na rowerach. Na zdjęciach Paweł Michno oraz ksiądz Krzysztof Rusznica z parafii pw. Wszystkich Świętych w Kolbuszowej.
Uczestnictwo należy zgłosić kliknij tutaj.
Na dzień dzisiejszy jest już 78 chętnych.
Żyjąc bez wyzwań umieramy...
wtorek, 1 kwietnia 2014
Teraz My!
Potwierdzamy krążące po Kolbuszowej plotki - startujemy w wyborach samorządowych!
Wczoraj zarejestrowaliśmy nasz komitet wyborczy - Teraz (qwa) My! (To My). Jutro podamy pełną listę naszych kandydatów. Startujemy we wszystkich okręgach wyborczych oraz oczywiście na burmistrza Kolbuszowej. Program wyborczy mamy prosty - obejmujemy wszystkie stanowiska w gminie i wtedy pojedziemy.
1. Restrukturyzacja ZUK.

2.Stworzymy program pomocy dla małych rodzinnych firm rolniczych, spółdzielni produkujących żywność ekologiczną.
3. Przekształcimy gminę w zagłębie rolnicze żywności ekologicznej. Wtedy bez trudu znajdziemy inwestorów w strefie ekonomicznej z branży spożywczej.
4. Racjonalizacja sieci szkół: niektóre szkoły należy zlikwidować, a dzieci przewozić do placówek o wyższym poziomie nauczania.
5.Stworzenie nowoczesnego programu nauczania języków obcych: każdy uczeń kończący w Kolbuszowej gimnazjum musi znać przynajmniej jeden język obcy w stopniu komunikatywnym.
6.Pełna komputeryzacja Urzędu Miejskiego- większość spraw będzie można załatwić online.
7. Redukcja zatrudnienia w magistracie o 20%. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczy się na podwyżki i zatrudnienie fachowców z prawdziwego zdarzenia.
8.Pełna jawność tego, co dzieje się w UM. Stworzymy system konsultacji społecznych ważnych decyzji podejmowanych przez urząd i radę miejską.
9.Aktywizacja społeczna obywateli poprzez pomoc finansową i prawną dla stowarzyszeń pozarządowych. Nie wszystkim muszą się zajmować urzędnicy.
10.Podwyższymy o 25 % płace pracowników w Bibliotece Miejskiej i w Miejskim Domu Kultury.
11. Stworzymy stowarzyszenie gmin i powiatów leżących przy drodze krajowej D-9, w celu promocji przekształcenia jej w drogę szybkiego ruchu S-9. To jedyna szansa na budowę obwodnicy Kolbuszowej.
12.Obniżamy diety radnych do 500 zł. Co najmniej jedna dieta w roku przeznaczana będzie na kulturę.
Fila na wolności!!!
Wczoraj 31 marca został
zwolniony z aresztu śledczego w Rzeszowie wójt Raniżowa..Jak się
dowiedzieliśmy nieoficjalnie, pan Daniel został ułaskawiony przez
prezydenta Bogusława Komorowskiego. Obaj politycy poznali się w sejmie w
2008 roku podczas prac nad nowelizacją ustawy antyalkoholowej.

Pan Daniel powrócił do swojej rodzinnej miejscowości wieczornym autobusem Na miejscu, mimo późnej pory, oczekiwał na niego komitet powitalny z państwem Indykami na czele. Pani Halina ze łzami w oczach wręczyła mu przepiękny bukiet czerwonych róż, a pan Marian tradycyjne pół litra. Najbardziej jednak wzruszony powrotem wójta był redaktor z Korso Raniżowskiego - dr Janusz Radwański.
Całość powitania oprawiła muzycznie miejscowa kapela ludowa Pogodni Raniżowianie .

Pan Daniel powrócił do swojej rodzinnej miejscowości wieczornym autobusem Na miejscu, mimo późnej pory, oczekiwał na niego komitet powitalny z państwem Indykami na czele. Pani Halina ze łzami w oczach wręczyła mu przepiękny bukiet czerwonych róż, a pan Marian tradycyjne pół litra. Najbardziej jednak wzruszony powrotem wójta był redaktor z Korso Raniżowskiego - dr Janusz Radwański.
Całość powitania oprawiła muzycznie miejscowa kapela ludowa Pogodni Raniżowianie .
poniedziałek, 31 marca 2014
Strategia kolbuszowskich radnych
Ponad miesiąc trwały
konsultacje Strategii Rozwoju Miasta i Gminy Kolbuszowa na lata
2014-2020 .

Założę się o dobry obiad w Galicji, że nikt z miejscowych samorządowców nie zgłosił żadnych uwag i wniosków do tego wiekopomnego dzieła. Po prostu te wszystkie Opalińskie, Fryce, Piki, Guziory (i takie tam inne) interesują się całkiem innymi rzeczami. Po co ich więc wybieramy?

Założę się o dobry obiad w Galicji, że nikt z miejscowych samorządowców nie zgłosił żadnych uwag i wniosków do tego wiekopomnego dzieła. Po prostu te wszystkie Opalińskie, Fryce, Piki, Guziory (i takie tam inne) interesują się całkiem innymi rzeczami. Po co ich więc wybieramy?
Ile dostanie Daniel Fila?
Na ostatniej sesji Rady Gminy w Raniżowie podjęto uchwałę obniżającą pensję wójta do (prawie) ustawowego minimum. Na rękę dostanie jakieś 4 tysiące złotych. Co ciekawe, na sesję nie dotarli radni Majcher i Indyk, a trzech radnych (w tym Karol Ozga) wstrzymali się od głosu.
Postępowanie Majchra i Indyka można zrozumieć, ale dlaczego Ozga wstrzymał się od głosowania?
niedziela, 30 marca 2014
Ksiądz Józef Głąbiński
Z Kolbuszowej w świat*
Ksiądz Józef Głąbiński, który urodził się w Kolbuszowej,
niedaleko Rzeszowa, pracował w Teksasie, a teraz jest misjonarzem w
małej miejscowości Tiquisate w Gwatemali. Dlaczego przedkłada biedną i
niebezpieczną Gwatemalę nad bogaty i bezpieczny Teksas, mówi w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem.
- Dlaczego w Gwatemali, która jak większość krajów Ameryki Łacińskiej jest krajem katolickim, brakuje księży i muszą przyjeżdżać między innymi polscy misjonarze?
- Tak, rzeczywiście, Gwatemala jest krajem katolickim. Katolików jest ponad 50 procent, ale księży nie ma. W naszej diecezji Escuintla pracuje tylko 22 księży. Parafii jest 18 i to są parafie duże, tak jak na przykład Tiquisate. Oprócz samego miasteczka mam jeszcze 20 wyjazdów do okolicznych wiosek. Najdalej, prawie 60 km dojeżdżam nad Ocean Spokojny. Połowa drogi jest asfaltem, a połowa dziurami. Przyjechałem do Gwatemali, bo tu byli już księża z Polski. Kiedy zacząłem tu pracę w 1996 roku, w naszej diecezji było czterech polskich księży. Pierwszy z nich przyjechał w 1990 roku. Ta Parafia Świętego Serca Jezusa w Tiquisate jest jedyną parafią w Gwatemali, która przez 22 lata jest prowadzona właśnie przez polskich księży.
- Ilu teraz jest polskich księży w Gwatemali?
- Aktualnie w Gwatemali jest sześciu księży diecezjalnych i kapucyni, którzy pracują przy granicy z Hondurasem. Słyszałem, że jeszcze jest jeden misjonarz z innego zakonu w okolicach stolicy.
- Jak to się stało, że ksiądz pojechał na misje?
- To jest tajemnica powołania. Ma się wewnętrzne poczucie, że należy tam jechać. Na brak księży w Polsce nie można narzekać, więc dlaczego nie pojechać tam, gdzie są większe potrzeby?
- Jak wyglądało przygotowanie do wyjazdu na misję?
- Nie było przygotowania. Owszem, jest w Polsce Centrum Formacji Misyjnej, które normalnie misjonarze przechodzą, ale kiedy ja zdecydowałem się jechać na misję, to akurat polski ksiądz, który pracował w Gwatemali, przyjechał do Polski na wakacje – i od razu mieliśmy z innymi księżmi jechać do Gwatemali. Języka hiszpańskiego uczyliśmy się na miejscu, przed wyjazdem przeszliśmy tylko 2-godzinny kurs (śmiech). Od 12 września do końca roku byliśmy u tego księdza na parafii w górach i tam uczyliśmy się języka. Od 1 stycznia 1997 roku biskup dał nas na parafie, już po kilku miesiącach nauki. Pierwsza parafia, na której byłem, znajdowała się w pobliżu jeziora Atitlan, wioska, skąd było widać jezioro, nazywa się Santa Clara La Laguna i to był punkt dojazdowy. Parafia natomiast znajdowała się w Santa Maria Visitacion. Potem po roku przeniosłem się na atlantyckie wybrzeże Gwatemali, gdzie pracowałem trzy lata w Vicariato Apostolico de Izabal, parafia Entre Rios. Do Tiquisate przybyłem w roku 2000 i byłem do 2001 roku. Potem pojechałem do Stanów Zjednoczonych, tam pracowałem dwa lata w Laredo w Teksasie. Później znowu wróciłem do Gwatemali do Tiquisate, gdzie byłem cztery lata i znowu pojechałem do USA do tej samej diecezji Laredo tylko do innej miejscowości Crystal City, gdzie pracowałem przez cztery lata i 11 listopada 2011 roku wróciłem ponownie do Tiquisate.
całość
- Dlaczego w Gwatemali, która jak większość krajów Ameryki Łacińskiej jest krajem katolickim, brakuje księży i muszą przyjeżdżać między innymi polscy misjonarze?
- Tak, rzeczywiście, Gwatemala jest krajem katolickim. Katolików jest ponad 50 procent, ale księży nie ma. W naszej diecezji Escuintla pracuje tylko 22 księży. Parafii jest 18 i to są parafie duże, tak jak na przykład Tiquisate. Oprócz samego miasteczka mam jeszcze 20 wyjazdów do okolicznych wiosek. Najdalej, prawie 60 km dojeżdżam nad Ocean Spokojny. Połowa drogi jest asfaltem, a połowa dziurami. Przyjechałem do Gwatemali, bo tu byli już księża z Polski. Kiedy zacząłem tu pracę w 1996 roku, w naszej diecezji było czterech polskich księży. Pierwszy z nich przyjechał w 1990 roku. Ta Parafia Świętego Serca Jezusa w Tiquisate jest jedyną parafią w Gwatemali, która przez 22 lata jest prowadzona właśnie przez polskich księży.
- Ilu teraz jest polskich księży w Gwatemali?
- Aktualnie w Gwatemali jest sześciu księży diecezjalnych i kapucyni, którzy pracują przy granicy z Hondurasem. Słyszałem, że jeszcze jest jeden misjonarz z innego zakonu w okolicach stolicy.
- Jak to się stało, że ksiądz pojechał na misje?
- To jest tajemnica powołania. Ma się wewnętrzne poczucie, że należy tam jechać. Na brak księży w Polsce nie można narzekać, więc dlaczego nie pojechać tam, gdzie są większe potrzeby?
- Jak wyglądało przygotowanie do wyjazdu na misję?
- Nie było przygotowania. Owszem, jest w Polsce Centrum Formacji Misyjnej, które normalnie misjonarze przechodzą, ale kiedy ja zdecydowałem się jechać na misję, to akurat polski ksiądz, który pracował w Gwatemali, przyjechał do Polski na wakacje – i od razu mieliśmy z innymi księżmi jechać do Gwatemali. Języka hiszpańskiego uczyliśmy się na miejscu, przed wyjazdem przeszliśmy tylko 2-godzinny kurs (śmiech). Od 12 września do końca roku byliśmy u tego księdza na parafii w górach i tam uczyliśmy się języka. Od 1 stycznia 1997 roku biskup dał nas na parafie, już po kilku miesiącach nauki. Pierwsza parafia, na której byłem, znajdowała się w pobliżu jeziora Atitlan, wioska, skąd było widać jezioro, nazywa się Santa Clara La Laguna i to był punkt dojazdowy. Parafia natomiast znajdowała się w Santa Maria Visitacion. Potem po roku przeniosłem się na atlantyckie wybrzeże Gwatemali, gdzie pracowałem trzy lata w Vicariato Apostolico de Izabal, parafia Entre Rios. Do Tiquisate przybyłem w roku 2000 i byłem do 2001 roku. Potem pojechałem do Stanów Zjednoczonych, tam pracowałem dwa lata w Laredo w Teksasie. Później znowu wróciłem do Gwatemali do Tiquisate, gdzie byłem cztery lata i znowu pojechałem do USA do tej samej diecezji Laredo tylko do innej miejscowości Crystal City, gdzie pracowałem przez cztery lata i 11 listopada 2011 roku wróciłem ponownie do Tiquisate.
całość
sobota, 29 marca 2014
Dni Kolbuszowej - cebula staniała
W tym roku Dni Kolbuszowej
się jeszcze nie zaczęły, a już mamy jakże miłą niespodziankę!
Po raz pierwszy od 23 lat nie będzie nas budził tradycyjny capstrzyk
orkiestry dętej, tylko normalna pobudka. No...brawo! Serdeczne
gratulacje dla dyrektora Sitki!
W niedzielę 4 maja wystąpi znana i lubiana także w naszym miasteczku Hadra w składzie: Natalia Małodobry - wokal, gitara; Justyna Piekło - wokal, flet; Janusz Radwański - bas i Szymon Węglowski - djembe, barabany, drumle i inne utensylia. Ta młoda folkowa kapela inspiruje się muzyką z Puszczy Sandomierskiej i okolic. Muzycy sięgają po tradycyjne motywy, a interpretując je, nawiązują do różnych tradycji i stylów muzycznych.
W niedzielę 4 maja wystąpi znana i lubiana także w naszym miasteczku Hadra w składzie: Natalia Małodobry - wokal, gitara; Justyna Piekło - wokal, flet; Janusz Radwański - bas i Szymon Węglowski - djembe, barabany, drumle i inne utensylia. Ta młoda folkowa kapela inspiruje się muzyką z Puszczy Sandomierskiej i okolic. Muzycy sięgają po tradycyjne motywy, a interpretując je, nawiązują do różnych tradycji i stylów muzycznych.
piątek, 28 marca 2014
Nowa świecka tradycja
W Kolbuszowej mamy nową
(świecką) tradycję obchodzenia ważnych narodowych rocznic w dowolnym
terminie. Tak więc rocznicę agresji sowietów obchodzimy 18 września, a
katastrofy smoleńskiej - 12 kwietnia.

Proponujemy więc, aby obchody powstania styczniowego zrobić w lipcu - jest wtedy przepiękna pogoda i można liczyć na lepszą frekwencję. Swoją drogą, dlaczego tej tablicy nie wmuruje się na budynku starostwa? Urzędnicy mogliby wtedy składać kwiaty nawet w czasie roboty (z przewagą roboty).
Teraz starosta Kardyś postawi w sobotę całą szkołę na nogi. Gdzie tu sens?
Ciekawe, co będzie robił 10 kwietnia starosta Kardyś?

Proponujemy więc, aby obchody powstania styczniowego zrobić w lipcu - jest wtedy przepiękna pogoda i można liczyć na lepszą frekwencję. Swoją drogą, dlaczego tej tablicy nie wmuruje się na budynku starostwa? Urzędnicy mogliby wtedy składać kwiaty nawet w czasie roboty (z przewagą roboty).
Teraz starosta Kardyś postawi w sobotę całą szkołę na nogi. Gdzie tu sens?
Ciekawe, co będzie robił 10 kwietnia starosta Kardyś?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






